Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztoń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krzysztoń. Pokaż wszystkie posty

Późną nocą

Jacek Kleyff, Magda Umer
Późną nocą


Antonina Krzysztoń

Późną nocą jesieni już blisko
Późną nocą jesieni już blisko
Gdzieś pod lasem kwitnie ognisko

Stoją sierpy powleczone chłodem
Stoją sierpy powleczone chłodem
Podciągają kolana pod brodę

W krąg kobiety siedzą w milczeniu
W krąg kobiety siedzą w milczeniu
Wpatrują się w barwy płomienia

I tylko czasem ptak jakiś wrzaśnie
I tylko czasem ptak jakiś wrzaśnie
Dziś nikt nie zaśnie, nie zaśnie

I wszystko jest normalnie poza tem
I wszystko jest normalnie poza tem
Zwykła północ - pożegnanie z latem

A ognisko już samotnie gaśnie
a ognisko już samotnie gaśnie
I coraz jaśniej i jaśniej

Jak zgubione na polu pokosy
jak zgubione na polu pokosy
Śpią kobiety zmarznięte od rosy

I tak mija ta dziwna godzina
I tak mija ta dziwna godzina
Gdy się kończy coś a coś zaczyna

Chernyj voron - Czarny kruku

Żanna Biczewska, Aleksandr Marszał - Чёрный ворон
Antonina Krzysztoń - Czarny kruku


Czarny kruku co szybujesz
Tuż nad moją głową
Czarne oczy wypatrujesz
Ja nie będę twoją

Wokół pełno strasznych myśli
Ciasnym kręgiem chcą otoczyć
Lecz me serce ty bądź czyste
Choć to trudno - trudno

A gdy śmierć do mnie zapuka
I poczuję straszną trwogę
Będę tylko serca słuchać
I z nim pójdę w drogę...

Elegia miasteczek żydowskich - Antoni Słonimski



Na jednej z półek mojej grającej szafy wspomnień zgromadziłam utwory szczególnie bliskie memu sercu, opisujące świat, którego nie dane mi było poznać, bo zginął bezpowrotnie w najstraszliwszej zawierusze XX wieku - świat żydowskich miasteczek Europy Wschodniej - sztetl, штетл, shtetl

Nie masz już, nie masz w Polsce
Żydowskich miasteczek
W Hrubieszowie, Karczewie, Brodach, Falenicy
Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek,
I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bóżnicy.

Znikły resztki ostatnie, żydowskie łachmany,
Krew piaskiem przysypano, ślady uprzątnięto
I wapnem sinym czysto wybielono ściany
Jak po zarazie jakiejś lub na wielkie święto.

Błyszczy tu księżyc jeden, chłodny, blady, obcy,
Już za miastem na szosie, gdy noc się rozpala,
Krewni moi żydowscy, poetyczni chłopcy,
Nie odnajdą dwu złotych księżyców Chagalla.

Te księżyce nad inną już chodzą planetą,
Odfrunęły spłoszone milczeniem ponurym.
Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą,
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem.

Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,
Gdzie starzy żydzi w sadach pod cieniem czereśni
Opłakiwali święte mury Jeruzalem.

Nie ma już tych miasteczek, przeminęły cieniem,
I cień ten kłaść się będzie między nasze słowa,
Nim się zbliżą bratersko i złączą od nowa
Dwa narody karmione stuleci cierpieniem.