Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Putzlacher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Putzlacher. Pokaż wszystkie posty

Los


Edyta Geppert i Kroke - Los

Renata Putzlacher


Każdy swoją Anatewkę ma
Z której go wypędził los
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Miłość w życiu trafia się
Tak jak na loterii los
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Młodość - czarodziejski czas
Szybko mija, tak już jest
Kiedy patrzysz wstecz
Już nie ma, nie ma jej
Cicho płyną łzy
Taki los...

Milionář - Milionerzy - Jromir Nohavica


Jaromir Nohavica
Milionář - Milionerzy

Renata Putzlacher

W naszym domu mówią o mnie łebski Franek
bo mam olej w głowie i poukładane
kiedy ktoś nie kontaktuje
gdy mu główka nie pracuje
wpada wnet po mądre słowo drukowane

Kumpel, który widział sto teleturniejów
mówi: Z taką głową wygrasz "Milionerów"
Pomyślunek masz niezgorszy
w telewizji tyle forsy
wszystko zgarniesz, kiedy siądziesz przed kamerą

I już siedzę w wielkim studiu z całą zgrają
tam poczułem, że mi nerwy nawalają
z przyciskami miałem biedę
nacisnąłem ABeCeDe
już mnie za stolikiem kurwa upychają

Ledwo żyję, Hubert pyta jak się czuję
mini wywiad, ile jaram i tankuję
parę danych o mej dniówce
włos zjeżyło mu na główce
"koło ratunkowe" go nie poratuje

Gdy poczułem się w tym studiu trochę śmielej
Hubert spytał co to znaczy ukulele
w głowie pustka, że aż miło
to mnie całkiem pogrążyło
mówię: Chcę się skonsultować z przyjacielem

Bodzio w mordę miał przepity głos i chrypę
znowu chlał, a będzie twierdził, że miał grypę
Słychać było jak tam dyszy
kilkadziesiąt sekund ciszy
marny wynik kiedy kumpel wstawia lipę

Moja stara przed ekranem sfiksowała
cały naród patrzył jak tam daję ciała
Ludzie gryźli odbiorniki
i czekali na wyniki
pewnie ukulele to bułgarska skała

Już "pięćdziesiąt na pięćdziesiąt" ekran świeci
za A piszą, że to jakieś polne kwiecie
za Be instrument strunowy
nic nie wpada mi do głowy
więc publiczność błagam: Ludzie pomożecie?

Luźny Hubert ciągle machał banknotami
mówię: Skup się stary nie daj się omamić
Głowę mam nie od parady
ale chcę zasięgnąć rady
Niech się ciemna masa męczy z przyciskami

Sam ciekawy byłem, co też widz wybierze
przecież można się pomylić w dobrej wierze
Be ma dziewięćdziesiąt procent
jednoznaczna skala ocen
gdy coś nie jest na sto dwa, to szlag mnie bierze

Jestem twardziel i uznaję racje święte
ryzykuję, choćbym zginąć miał ze szczętem
Choć na maksa się zesrałem
Hubert wrzeszczał, że wygrałem
ukulele jest hawajskim instrumentem

Ludzie skandowali: Franek tęga głowa
Hubert stówkę pokazywał, tłum falował
Trochę nadrabiałem gestem
bo ja przecież ze wsi jestem
lecz dopiąłem swego, dotrzymałem słowa

Mówię: Panie prezenterze, trudna rada
biorę stówę, bo już zwinąć się wypada
Pora wracać do Ostrawy
Hubert jęknął: Nie ma sprawy
i widziałem jak na glebę gość upada

Zaszalałem, wykupiłem przedział śliczny
w zajebistym Intercity elektrycznym
Całą resztę, datek skromny
oddam w domu na bezdomnych
bo Ostrawa jest regionem specyficznym

Robinson - Jaromír Nohavica


Jaromir Nohavica - Robinson

Renata Putzlacher

Pusty mój dom
tylko w skrzynce śpią listy
pachnie cynamon
na mojej wyspie
pokój mój tkwi
pośród oceanu

Chcę Wiadomości śledzić
zgubiłem wątek
Piętaszek mnie odwiedził
w miniony piątek
przyjdź nie bój się
nie będzie nam źle

Jak Robinson
wszystko notuję ściśle
już od brzasku
znalazłem na mej wyspie
ślady w piasku
ma samotność jest jak plaży szmat
ty zatarłeś ślad
nie odchodź Piętaszku

W pokoju ciemno
ja przypływu się boję
zostaniesz żywy ze mną
chociaż ślady twoje
zmyje jak fala noc
czarna

Otwieram dom i listy
spóźnione wieści
być może o mnie myślisz
i także nie śpisz
przyjdź czekam cię
gdzie jesteś gdzie?

Jak Robinson
jedną myślą jednym tchem
i sercem całym
dni samotne
cynamonem zapachniały
więc z wiarą że pomożesz
żłobię tępym nożem
ślad twój w piasku
ach pomóż Piętaszku
Piętaszku

Jacek Yerka


 






















Sarajewo - Jaromir Nohavica


Jaromir Nohavica - Sarajewo - Edyta Geppert

Antoni Muracki

Z halickich połonin dmie złowrogi wiatr,
Nasz dobytek skromny
Bystry potok porwał w świat
Żeglujemy niebem, jak żurawi sznur
Dwa wędrowne ptaki
Dwa listy pośród chmur

Jeszcze trzaska drewno i ogień śpiewa,
A już wzrok zachodzi mgłą
Tam za wzgórze, tam do Sarajewa
Idźmy, Bogu miłość wyznać swą

Na twej dłoni ksiądz położy moją dłoń
Wianek z tamaryszku w spienioną rzuci toń
Spłynie z gór do morza, jak po rzece kry
Chmury na błękicie, a na ziemi my

Z polnego kamienia nasz zbuduję dom
W ociosanych belkach będzie szumiał dąb
Niechaj wszyscy wiedzą, żem ci słowo dał
Dom nasz będzie pewny - na wieki będzie stał



Renata Putzlacher


Po błoniach Galicji hula zimny wiatr
Wszystko, co mieliśmy nam zabrał podły świat
Jak przelotne ptaki, co zmieniają ląd
Jak bezdomne listy odfruniemy stąd

Jeszcze płonie ogień i szumi drzewo
A przed nami noc i sen
Za najbliższym wzgórzem jest Sarajewo
Tam jutro miła pobierzemy się

Ksiądz na wieki zwiąże nam przeguby rąk
Wieniec tamaryszku porwie rzeki prąd
I odpłynie z wodą, w morzu znajdzie cel
My tam w dole a nad nami nieba biel

Jeszcze płonie ogień i szumi drzewo...

Wybuduję ci z kamieni biały dom
Dach z dębowych belek będzie wieńczył go
 W nim miłosny azyl znajdzie dwoje ciał
My miniemy, a on wiecznie będzie stał

Jeszcze płonie ogień i szumi drzewo ...

Wyk. Michał Łanuszka

Petersburg - Jaromir Nohavica

Antoni Muracki

Kiedy spada noc
na dachy Petersburga
w duszy czuję żal.
Zbłąkanego psa
nie nęci chleba skórka
Nie chce, nie będzie żarł

Moją miłą
kniaź Igor dzisiaj bierze.
Nad szklanką wódki
majstruję przy giwerze.
Gawron usiadł
na dachu w Petersburgu.
Niech to wszystko szlag!

Nad horyzont
fruną ptaki ślepe
w zorzy krwawy róż.
Moja dusza
poszarzała stepem
ma na gardle nóż.

Mej tęsknoty
od Pragi aż do Kowna
tyś jest winna
Nadieżdo Iwanowna.
Dziurka w skroni...
I z rżeniem czterech koni
sunie czarny wóz.
Robert Mif

Renata Putzlacher

Gdy otula zmierzch dachy Petersburga
mnie ogarnia złość
w dali zniknął pies na chodniku skórka
chleba której nie chciał tknąć

Książę Igor poślubił mą kobietę
wódka i wigor bawię się pistoletem
kruk złowieszczy na dachach Petersburga
diabeł nadał go

Ponad miastem lecą ptaki ślepe
w świetle krwawych zórz
giniesz duszo nieskończony stepie
pośród życia burz

Żal przepełnia me serce niewymowny
wszystko z powodu Nadieżdy Iwanowny
przez tę miłość będę z dziurą w skroni
rankiem leżał już

Dmitrij Balochonow