Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Solarz. Pokaż wszystkie posty

Kochankowie z ulicy Kamiennej

Agnieszka Osiecka, Wojciech Solarz - Kochankowie z ulicy Kamiennej - 2013

01. Lekcja fizyki
z programu "Marsz do kąta" z 1967r. Również stamtąd pochodzi zapis nutowy piosenki. Po premierze w Teatrze piosenka została wykonana na festiwalu w Opolu w innej wersji muzycznej i stała się popularna dzięki zespołowi Skaldowie. Nie została nagrana studyjnie przez ten zespół, ani nie znalazła się na żadnej innej płycie.
W albumie premierowe nagranie piosenki w wykonaniu Tadeusza Woźniaka i Jolanty Majchrzak.
02. Ballada o Donkichotach
pochodzi z roku 1960 z programu "Część artystyczna", publikowana w nutach w tomiku "Kolory" z roku 1962, tu w wykonaniu Lidii Stanisławskiej
03. Umrzeć dla kobiety
to piosenka z jednego z dwóch "Cyrków Piosenek" pt. "Po podróży do Indii", z widowiska muzyczno-satyrycznego "Gościnny występ" z 1970 roku. Ta mała metaforyczna forma literacko-muzyczna i operetki obywatelskie były specjalnością STS-u. Opracowanie piosenki oparte na zapisie nutowym i na roboczym nagraniu z tego widowiska, którą wykonywali Anna Prucnal i Jan Stanisławski, tu: w wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego
04. Sącz bez ciebie
również z widowiska "Gościnny występ", śpiewana przez Annę Prucnal, w albumie w nagraniu Joanny Kurowskiej
05. Miłość
z widowiska "...i diabłu ogarek" Wiesława Dymnego z 1965 r. z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Piosenka odtworzona z pamięci przez jedną z wykonawczyń tej piosenki (występujące pod nazwą: "Zespół baletowy wykonujący piosenki Agnieszki Osieckiej"), tu w wykonaniu Jacka Bończyka
06. Kolory
to pierwsza piosenka napisana przez Agnieszkę Osiecką dla Teatru STS do 4. Programu pt. "Myślenie ma kolosalną przyszłość" z 1955 r., wydana w nutach w tomiku "Kolory" w 1962 r., w albumie - Lidia Stanisławska
07. Piosenka o maskaradzie
z programu "Bal maskowy" z 1958 r. - piosenka również odtworzona z pamięci, w premierowym wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego
08. Zamienię księżyc na parę butów
piosenka znalazła się również w tomiku "Kolory" w cyklu piosenek ulicznych, jako jedyna, która nie była wykonywana w Teatrze STS - wykonuje ją Piotr Fronczewski
09. Ballada o fryzjerze z Saint Denis
pochodzi z 15. Programu "Uśmiechnięta twarz młodzieży" z 1959 r., wydana przez PWN w 1965 r., była wykonana poza STS-em w programie telewizyjnym przez Bohdana Łazukę, w nagraniu - Romuald Tesarowicz
10. Piosenka o „Hotelu pod Różą”
z 11. Programu "Idź na spacer Alegorio" z 1958 r., opracowana w oparciu o robocze nagranie aktorów Danuty Kowalewskiej i Leszka Biskupa z 1959r. W albumie wykonuje ją Lidia Stanisławska i Jacek Bończyk
11. Ballada dla matki
z 5. Programu: "Czarna przegrywa, czerwona wygrywa" z 1956., jako jedyna piosenka do tekstu Witolda Dąbrowskiego, jednego z pierwszych autorów Teatru STS, odtworzona z pamięci, wykonuje premierowo - Piotr Fronczewski
12. Piosenka o łaziku
z 11. Programu "Idź na spacer Alegorio" z 1958 r., opracowana w oparciu o robocze nagranie Mariana Jonkajtisa z 1959 r., tu: Zbigniew Zamachowski
13. Solo na kontrabasie
piosenka zasłynęła nowatorską formą łączącą przemiennie tekst śpiewany z mówionym, w czasie premiery wykonywana przez Kazimierę Utratę-Lusztig, w programie "Agitka" z 1956 r. Opublikowana w tomiku "Kolory", ze względu na ówczesne możliwości edycyjne bez fragmentów mówionych między frazami muzycznymi. Wykonują: Joanna Motulewicz - mezzosopran i Romuald Tesarowicz - bas
14. Kochankowie z ulicy Kamiennej
to jeden z największych przebojów Wojciecha Solarza pochodzący z "Balu maskowego" z 1958 r. Piosenka miała wiele odtwórczyń, pierwsze teatralne wykonanie Elżbiety Czyżewskiej, ostatnie Anny Prucnal, w albumie wykonuje Joanna Kurowska
15. Pieśń powrotu (Wracamy do domu)
z widowiska "...i diabłu ogarek" z 1965 roku w interpretacji Solistów Chóru Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego - śpiewają: Marek Baka, Arkadiusz Gniewek, Tomasz Michalski, Paweł Szkop.

Lekcja fizyki - Agnieszka Osiecka

Lisa Parker

Tadeusz Woźniak, Joanna Majchrzak
Lekcja fizyki


Agnieszka Osiecka

Oj, dana, dana, nie ma szatana
A świat realny jest poznawalny
Oj, dana, dana, nie ma szatana
A świat realny jest poznawalny
Oj, dana

Wszystko na świecie jest materyja
Wie o tym Grójec i Złotoryja
Tylko coś czasem błyśnie pod lasem
Tylko coś jęczy gdy owce pasę

Życie jest formą istnienia białka
Tylko coś czasem w kominie załka
Tylko coś gwizdnie, tylko coś śmignie
Coś się pokaże w samej bieliźnie

Ruch to jest przecież forma energii
Lecz pod kaplicą lepiej przyklęknij
Bo tam coś łazi, bo tam się rusza
A to na pewno zbłąkana dusza

Wszyscy szatani są malowani
Jest tylko jeden, co nas tumani
Ten to jest żywy, ten jest prawdziwy
Patrzcie jak rosną wam w górę grzywy

Ballada o Donkichotach - Agnieszka Osiecka


Lidia Stanisławska
Ballada o Donkichotach

Agnieszka Osiecka

Z domków koślawych na Pradze
Z bloków, kamienic i ruder
Idą przez ranek i sadze
W tramwaje wsiadają rude

To Donkichoty, to Donkichoty
Jadą do pracy, do biur
Wiszą pęczkami, ciągną nosami
To Donkichotów chór

To Donkichoty, to Donkichoty
Każdy z miesięcznym się pcha
Od poniedziałku aż do soboty
Trzydziestką albo 102

Włażą na piętra po paru
Na coś czekają, gdzieś gonią
Coś tam mamroczą wśród gwaru
Machają rączkami, dzwonią

To Donkichoty, to Donkichoty
Chcą się docisnąć do drzwi
Piszą podania, gniotą ubrania
To Donkichotów dni

To Donkichoty, to Donkichoty
Drą się, szamocą i klną
Kręcą się w kółko aż do soboty
Papiery lecą im z rąk

Wieczór przychodzi na Pragę
Siedzą znużeni nad miską

Kto by tam tracił odwagę
Już jutro załatwią wszystko

To Donkichoty, to Donkichoty
Żony ich kładą do snu
W kątach kamienic chrapią zmęczeni
To Donkichotów bór

To Donkichoty, to Donkichoty
Każdy wiatraki swe śni
Od poniedziałku aż do soboty
Sześć nocy albo sześć dni

Krzyk żaden nocy nie rozdarł
Żaden Cervantes nie płacze
Milczy poezja i proza
Don Kichot wychodzi na spacer

Fot. Lidia Stanisławska

Umrzeć dla kobiety - Agnieszka Osiecka


Umrzeć dla kobiety


Agnieszka Osiecka


Umrzeć dla kobiety, to wykwintu szczyt
Umrzeć dla kobiety, to światowy sznyt
Himalaje wzruszeń, Pacyfiki łez
Ach umrzeć dla kobiety elegancko jest

Gdy droga do Hadesu wciąż prostsza
Gdy się ciągle sytuacja zaostrza
Gdy można sobie umrzeć na dżumę, na trąd
Ze strachu, przez pomyłkę, przez kumpla, przez rząd

Umrzeć dla kobiety, to perwersji znak
Umrzeć dla kobiety, to ma styl i smak
Himalaje wzruszeń, Pacyfiki łez
Ach umrzeć dla kobiety elegancko jest

Gdy ci każdy w tym chętnie pomoże
Za ostatnie wyprawi cię morze
Gdy można sobie umrzeć na wojnie, we mgle
I z nudów i z trudów, na jawie we śnie
Ależ nie, nie, nie!

Umrzeć dla kobiety, to po prostu wstyd
Umrzeć dla kobiety, staromodny mit
Himalaje szmiry, Pacyfiki bzdur
Ach umrzeć dla kobiety jak szczur?

Żyć dla kobiety, to dopiero gest
Żyć dla kobiety jak rasowy pies
Himalaje wzruszeń, Pacyfiki burz
Ach żyć dla kobiety nie ginąc jak tchórz!

Zbigniew Zamachowski

Sącz bez Ciebie - Agnieszka Osiecka


Joanna Kurowska
Sącz bez ciebie

Agnieszka Osiecka


Sącz bez ciebie jest tylko Sączem
Nie pomaga alkohol i tytoń
Już od rana związana z Sączem
I wesoła jestem niby to

Stary ratusz pozdrawia gości
Pachną róże i pną się pnącze
A ja wzdycham do twej miłości
Sącz bez ciebie jest tylko Sączem

O żalu mój sącz się sącz
Języku mój plącz się plącz
Ty pnączu zaś ty pnij się
A nawet pnącz
I powiedz mi w tej złej godzinie
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest Sącz

W taki dzień nawet ładny niczego
Ktoś na ulicy darował mi gałązkę bzu
A ja nic nawet słowa dobrego
Nie rzekłam mu

O żalu mój sącz się sącz
Języku mój plącz się plącz
Ty pnączu zaś ty pnij się
A nawet pnącz
I powiedz mi w tej złej godzinie
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest Sącz


Fot. Anna Prucnal śpiewała tę piosenkę w Teatrze STS
Joanna Kurowska

Miłość - Agnieszka Osiecka


Jacek Bończyk - Miłość

Agnieszka Osiecka

Miłość, miłość, miłość
Miłość to podły zwierz
Siłą, siłą, siłą
Męczy cię kłuje jak jeż

Natrętna jak pies
Niewierna jak kot
Namawia cię stale do grzechu

I czemuż tak jest
I dlaczegóż to
Bronić się nie chcesz człowieku

Miłość, miłość, miłość
Zalet ma mniej niż wad
Było, było, było
Było za młodych lat

I czemuż to znów ty sięgasz po nów
I z nieba go ściągasz jak rogal
I czemuż to tak znów serce jak ptak
W piersiach się tłucze na Boga

Miłość, miłość, miłość
To tylko refren ten
Śniło, śniło, śniło
Śniło się piękny sen

I nagle szach-mat
I wali się świat
Zostają ci sztuczne zwierzęta
Maskotki ze dwie i klucz itp.
Po roku się nic nie pamięta

Miłość?

Kolory - Agnieszka Osiecka


Lidia Stanisławska
Kolory

Agnieszka Osiecka

Kiedy o trzeciej, w listopadzie
Leniwe słońce zwiesza głowę
Pomarańczową farbę kładzie
Wszędzie się robi pomarańczowiej

Śliwki na wózkach w złotym kurzu
Wszystkie trawniki jakby w miodzie
Zegar na rynku śpi, bo dłużej
Pomarańczowieć chciałby co dzień

Za to w niebieskim jest kolorze
Chaber na oknie kamienicy
Z której zobaczyć tylko możesz
Ciemne podwórze, strzęp ulicy

Bo w małym łebku chabra twego
Zobaczysz niebo, wodę, oczy
Wszystko co lubisz niebieskiego
Z chabrem przez okno nagle wskoczy

Czerwień się w kartach dumnie puszy
W ogniu się na dnie długo żarzy
Zima maluje śmiesznie uszy
A najczerwieńsza jest na sztandarze

Za to różowy śnieg o świcie
Albo smarkula siedmioletnia
Która dowodzi wciąż niezbicie
Że duża jest i tańczy świetnie

Kolory razem połączone
W przeróżnym mogą być humorze
Jeżeli tańczą rozbawione
Są karuzelą albo morzem

Kiedy kolory czasem płaczą
Tęcza na niebie się roztacza
Czynią też czary, które znaczą
Że rosną astry w twym ogrodzie
Możesz kolory zrywać co dzień

Piosenka o maskaradzie - Agnieszka Osiecka


Zbigniew Zamachowski
Piosenka o maskaradzie

Agnieszka Osiecka


Razu pewnego na balu maskowym
Wśród paziów, Hamletów i dam
Wśród czarnych domin, krynolin różowych
Zwyczajny pojawił się pan
Wśród czarnych domin, krynolin różowych
Normalnie ubrany pan

Wszyscy w krzyk, z kątów rozległ się śmiech
Co za wstyd, co za heca i grzech
Jak on śmiał, tak bez maski na bal
Jak on mógł sali przestąpić próg

Każdy na balu tym kogoś udawał
I każdy pod maską się krył
Tak urządzano w tych czasach karnawał
Lecz jeden wyjątek tam był
Niechby choć małpę lub czajnik udawał
Lecz smutnym wyjątkiem był

Głupio mu, damy śmieją się zeń
Wkoło szum, on pod ścianą jak cień
Co za gość, szepce masek tłum zły
Ma już dość, patrzcie w oczach ma łzy

Wreszcie ciekawe spytały go damy
A coś ty za jeden, co grasz
Jam za prostego człowieka przebrany
Ta maska to jego jest twarz
Gość za prostego człowieka przebrany
Ten kostium, te ruchy, ta twarz

Co za strój, sala szumi od braw
Każda z dam rada idzie z nim w tan
Co za strój, pełen wdzięku i barw
Że też mu świetny pomysł ten wpadł

Zamienię księżyc na parę butów - Agnieszka Osiecka


Piotr Fronczewski
Zamienię księżyc na parę butów

Agnieszka Osiecka

A my mieszkamy na Pradze
Spotykamy się w barze Feniks
Ty pochmurna a co ja poradzę
Ja milczący a ty mnie nie zmienisz

Już orkiestra gra tango o czarach
Już zawodzą słowiki w kieliszkach
Księżycowo fałszuje gitara
Księżycowo się biją po pyskach

Zamienię księżyc na parę butów
Słowika sprzedam na tandecie
Dam całe niebo gwiezdnego śrutu
Za elektryczny piecyk

Za babie lato kupię ci obiad
Za złote liście dam pończochy
Chcę żebyś miała moja niedobra
Sukienki w pasy i w grochy

Lecz my mieszkamy na Pradze
Spotykamy się w barze Feniks
Ty wiesz dobrze ja nic nie poradzę
Ja wiem dobrze i ty nic nie zmienisz

Znów orkiestra gra tango o niebie
Sufit mruga gwiazdami z tektury
Coraz dalej i dalej do ciebie
Przez księżyca refreny i bzdury

Zamienię księżyc na parę butów
Słowika sprzedam na tandecie
Dam całe niebo gwiezdnego śrutu
Za elektryczny piecyk

Za babie lato kupię ci obiad
Za złote liście dam pończochy
Chcę żebyś miała moja niedobra
Sukienki w pasy i w grochy

A my mieszkamy na Pradze
Nami nikt się tu nie zachwyca
Ty pochmurna i co ja poradzę
Ja wiem dobrze
Nie sprzedam księżyca

Obrazy: Malcolm Liepke

Ballada o fryzjerze z Saint Denis - Agnieszka Osiecka


Romuald Tesarowicz
Ballada o fryzjerze z Saint Denis

Agnieszka Osiecka


Cyrulika piękny fach
Budzi zachwyt, budzi strach
Czyś ty żebrak czyś ty król
Golisz brodę gębę stul
Cyrulika jeden gest
Nieraz przeznaczeniem jest

Ot na przykład w Saint Denis
Pewien fryzjer golił, strzygł
Miał wymalowany szyld
Na nim damskie główki trzy
Ech ten fryzjer z Saint Denis

Nie mówi nic, podkręca wąs
Le li la ran, le li la ran
I ostrzy, ostrzy brzytwę swą
Le li la ran, le li la ran

Pewna dama koafiurę zmienić chciała
Więc przybiegła do fryzjera, biedna mała
Lecz nie wyszła, już nie wyszła z tamtych drzwi
Ech ten fryzjer z Saint Denis

Nie mówi nic, podkręca wąs...

Innym razem pewien hrabia chce się golić
Na ulicy czeka stangret, para koni
Lecz pan hrabia coś nie wraca, stangret śpi
Ech ten fryzjer z Saint Denis

Nie mówi nic, podkręca wąs...

Cyrulika dziwny fach
Naokoło groza, strach
Więc pytamy co z kram
Gdzie są główki naszych dam
Czy pan hrabia i czy mnich
Padł ofiarą nożyc twych
Nie słucha nas, podkręca wąs
Le li la ran, le li la ran
I ostrzy. pieści brzytwę swą
Le li la ran, le li la ran

Odpowiedział wreszcie tak
Moja praca wam nie w smak
A ja dla was trudzę się
Ja do raju wszystkich ślę
Ślę w piękniejszy lepszy świat
Któż doceni dziś mój takt

I płacze i ociera łzy
Le li la ri, le li la ri
A w kącie ostrze brzytwy lśni
Le li la ri, le li la ri

Lecz cyrulik teraz ma
Klientelę, że aż ha
Każdy pętak, każdy cham
Leci, pędzi, goni tam
Już w kolejce do twych drzwi
Stoi całe Saint Denis

Obrazy: Mikhail Larionov, Erich Heckel
Fot. Romuald Tesarowicz

Piosenka o "Hotelu pod Różą" - Agnieszka Osiecka


Lidia Stanisławska, Jacek Bończyk
Piosenka o "Hotelu pod Różą"

Agnieszka Osiecka


Smutni, zmęczeni
Z bilonem w kieszeni
Z fiołkiem w klapie
Błądzimy po mapie, i nic

Wszędzie są miasta nieduże
Gacie się suszą na sznurze
Żona wygania demona
A zupa jest przesolona

Wszędzie są miejsca niedobre
Jakże hodować tam kobrę
Jakże o czwartej z rana
Na księżyc patrzeć w piżamach

Z fiołkiem w klapie
Błądzimy po mapie
Znużeni wielką podróżą
Zaśniemy w "Hotelu Pod Różą

W podwórzu gabinet dentysty,
Dalej profesor Wieczysty
A dalej gwiazdy jak banie
A jeszcze dalej śniadanie

Cienie Balzaka i Konstantego
Po ścianach suną gęsiego
Błyszczy kanapa zielona
Nikt nie wygania demona

Znużeni wielką podróżą
Śpimy w "Hotelu Pod Różą”
Sny się zlatują i wróżą
Wrócicie do domu „Pod Różą”

Będzie Wieczysty i Korab
I będzie pogoda dobra
I przyjdą do was wspomnienia
Lecz nie będzie, nie będzie już więcej
Balzakowego cienia

Agnieszka Osiecka
Do każdej piosenki komentarzyk
"Przekrój" 25/1965

Ballada dla matki - Witold Dąbrowski

Piotr Fronczewski
Ballada dla matki

Witold Dąbrowski

Cerowałaś mi skarpetki, by nie uwierały buty
Kiedy będę szedł w podkutych na dalekie wsie
Trzy godziny od kolei, zagubione wśród kolein
Dróg piaszczystych, rozjeżdżonych, polnych polskich dróg

Szedłem drogą od zebrania do zebrania 
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Zapylone drogi kluczą, wiodą tam gdzie w siwym wietrze
Na szesnastym kilometrze, za pagórkiem gdzieś
Pod sosnami rozchwianymi, na ujętej w miedze ziemi
Pod sczerniałą słomą dachów przykucnęła wieś

Szedłem na wieś, od zebrania do zebrania
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Cerowałaś mi skarpetki, wieczorami igłę brałaś
Nawlekałaś, cerowałaś, wiodłaś równy ścieg
I mówiłaś zmierzchem szarym „trzeba kupić okulary
Coraz słabiej widzę synku, coraz trudniej szyć”

Szedłem potem, od zebrania do zebrania
Niosłem dziesięć cienkich broszur o radach i o skupie
Z tamtych broszur i z twojego cerowania
Wyrastała moja duma, kiedy szydzili: „głupiec”

Fot. Witold Dąbrowski, Teatr STS

Piosenka o łaziku - Agnieszka Osiecka


Zbigniew Zamachowski
Piosenka o łaziku

Agnieszka Osiecka

Idę sobie po ulicy
Wielka dziś na dworze plucha

W butach pełno wody mam
Ale kto by się z tym liczył
Łażę, gwiżdżę, w dłonie chucham
I nie jestem przecież sam

Pod Palladium straszne tłumy
Neon mruga pstro
Panie, tramwaj nie jest z gumy
Już się sypie szkło
Srebrne robią się kałuże
Srebrna lampa nad podwórzem
Chcę by wieczór trwał najdłużej
Nie chcę spać

Idę sobie po ulicy...

Pędzą jak na karuzeli
Diabli wiedzą gdzie
Ten się złości, ten weseli
Ten znów mówi, że
Ja już panią gdzieś widziałem
Pani oczy ma wspaniałe
Idźmy przejść się choć kawałek
Proszę cię

Idę sobie po ulicy...

Kawał nocy przełaziłem
Piszczy mokry but
Księżyc zrobił śmieszną minę
Wiatr się uczy nut
Mostem złoty tramwaj jedzie
Pod nim płynie w czarnej wodzie
Pięciolinia złotych świateł
Złoty cień

Kto by tam godziny liczył
Łażę, gwiżdżę, w dłonie chucham
Chociaż jestem już zupełnie sam


Obrazy: Loui Jover

Solo na kontrabasie - Agnieszka Osiecka


Joanna Motulewicz
Romuald Tesarowicz
Solo na kontrabasie

Agnieszka Osiecka

Był może marzec, może luty
Wiecie, gdy z nieba błoto
W taką pogodę żadne buty nie lubią chodzić piechotą

W urzędzie, choć przecie sucho
Kaloryfery, czy piece
Także pachniało pluchą
I przeciąg wyprawiał hece

Jegomość w palcie poszarzałym patrzył na napis „PRACA”
Widocznie musiał być nieśmiały
Podchodził, znowu wracał
Rozumem widać nie grzeszył
Taki był śmieszny i stary
A co was do reszty rozśmieszy, kalosze miał nie do pary

Urzędnik, nie wiem już który
Wklejona w krzesło ropucha
Powiedział: „W sprawie emerytury
numerek szósty was wysłucha

Jeśli zaś idzie o zapomogę
nic wam doprawdy pomóc nie mogę”


Ten głos rozsądku nie wystarczył
Petent się skulił, przygiął w pasie
I mówił głosem suchym, starczym
Panie, ja gram na kontrabasie

Taki mój zawód, taka praca
Mogę w terenie i dla dzieci
Ja nie chcę tutaj więcej wracać
Ja nie mam czasu, mnie się spieszy

Bywają śmieszne instrumenty
Nie każdy może być fortepianem
Ale czy za to wyklęte na starość wszystkie zostaną
Był może marzec, może luty
Wiecie, gdy z nieba błoto
W taką pogodę żadne buty nie lubią chodzić piechotą

A stary łaził, szedł ulicą
Paletko liche, kapelusz istne bóg wi co
Idzie i gra na kontrabasie
Wytrzymaj tutaj w takim hałasie
To nie jest żadna muzyka, huczy i sapie
Potem zanika, wiadomo, gdyby orkiestra
Lecz sam kontrabas budzi przestrach

Samotność to bardzo podłe solo na kontrabasie…

TUTAJ etiuda filmowa z 1958 r.

Kochankowie z ulicy Kamiennej - Agnieszka Osiecka


Kochankowie z ulicy Kamiennej


Agnieszka Osiecka


Oczy mają niebieskie i siwe,
półzłotówki w kieszeniach na kino,
żywią się chlebem i piwem,
marzną im ręce zimą...



Kochankowie
z ulicy Kamiennej
pierścionków, kwiatów nie dają...
Kochankowie z ulicy Kamiennej
wcale Szekspira nie znają.
Kochankowie z ulicy Kamiennej...
Wieczorami na schodach i w bramach
dotykają się ręce spierzchnięte,
trwają tak czasem aż do rana,
kiecki są stare i zmięte...

Kochankowie z ulicy Kamiennej
tramwajem jeżdżą w podróże...
Kochankowie z ulicy Kamiennej
boją się gliny i stróża.
Kochankowie z ulicy Kamiennej...

Aż dnia pewnego
biorą pochodnie,
w pochód ruszają,
brzydcy i głodni.
„Chcemy Romea!”
– wrzeszczą dziewczyny –
„My na Kamienną
już nie wrócimy!”.
„My chcemy Julii!”
– drą się chłopaki –
„Dajcie nam Julię,
zbiry, łajdaki!”.
Idą i szumią,
idą i krzyczą.
Amor szmaciany
płynie ulicą!
Potem znów cicho, potem znów ciemno,
potem wracają znów na Kamienną...

Joanna Kurowska, Sława Przybylska
Anna Prucnal, Zofia Rysiówna

Pieśń powrotu - Agnieszka Osiecka


Chór Reprezentacyjny WP
Pieśń powrotu (Wracamy do domu)

Agnieszka Osiecka

Wracamy do domu, idziemy do domu
A na co to komu, a po co to komu, kto wie
Wichura nas ziębi ulewa nas gnębi
A we łbach się kłębi, a po co się kłębi, kto wie

Czyśmy przydali się na wojnie

Nie pytaj, nie pytaj, wiesz jak jest
Ty możesz, możesz spać spokojnie
Bośmy przydali się na wojnie...

Lecz kto na nas czeka i czy na nas czeka
Czy pozna z daleka, wybiegnie z daleka, hej ty
Czy kwitnie leszczyna, jak kwitnie leszczyna
Czy moja dziewczyna, to moja dziewczyna, czy nie

Czyśmy przydali się na wojnie
Nie pytaj, nie pytaj, wiesz jak jest
Ty możesz, możesz spać spokojnie
Bośmy przydali się na wojnie...