Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalski A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kowalski A.. Pokaż wszystkie posty

Matczyne ręce - Adam Kowalski


Janusz Zakrzeński, Stefan Witas
Matczyne ręce

Adam Kowalski

Pamiętasz, jakeś się u kolan matki
Papierowymi bawił żołnierzami?
Jak wiatr przez okno wpadł i zmiótł ci wojsko,
A tyś zalewał się łez strumieniami?
Koiły wtedy troski twe dziecięce
Matczyne ręce.

A później, później, gdyś już był harcerzem,
Ileż to w domu było ambarasu,
Gdyś się sposobił do pierwszej wyprawy
W daleką drogę do bliskiego lasu...
Gładziły jasne włosy twe chłopięce
Matczyne ręce.

Ty nie wiedziałeś, że o los twój troski
Często matczysko biedne ze snu budzą.
Ty nie widziałeś, jak do krwi otarte
Dla ciebie, synu, ofiarnie się trudzą,
W ciągłych kłopotach i ciągłej udręce
Matczyne ręce.

One cię zawsze przygarniały czule,
Gdyś był w chorobie, smutku lub potrzebie,
One zło wszelkie od cię oddalały,
Aż na żołnierza wychowały ciebie,
W serdecznej trosce i codziennej męce
Matczyne ręce.

A dziś samotna tęskni stara matka
Za synem strojnym w mundur wymarzony.
Pamiętaj o niej, pisz często, serdecznie.
Niech otwierając twój list upragniony
Znajdą w nich jasną swych nadziei tęczę
Matczyne ręce.

A gdy, żołnierzu, na urlop przyjedziesz,
Jako dojrzały już dziś człowiek czynu,
I matka dłonie wyciągnie ku tobie —
Przytul je mocno do ust swoich, synu,
Ze czcią największą ucałuj w podzięce
Matczyne ręce.

Polka strzelecka - Adam Kowalski

Adam Kowalski
Polka strzelecka

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Idą strzelcy na Moskali!
Husia siusia, husia siusia,
Bagnet świeżo wyostrzony,
Plecak w wszystko opatrzony.
Idą, idą wśród wesela
Na Moskala – bagatela!

Trarara! W takt do marszu trąbka gra.
Trarara! Świetny humor każdy ma.
Trarara! Dalej, wiara! Naprzód marsz!
Bo dopiero tam w Warszawie
Odpoczynek nasz!

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Każdy strzelec dobrze wali
Husia siusia, husia siusia,
Dźga bagnetem w wszystkie strony,
W szturm zaś idzie jak szalony.
Granat, szrapnel rozwesela,
Boć to fraszka – bagatela!

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Dziarskich strzelców każdy chwali
Husia siusia, husia siusia,
Dziewuchy się uśmiechają,
Karabiny w ręku grają,
Menaż wszystkich rozwesela,
Woda krzepi! – Bagatela!

Strzelcy w okopach - Adam Kowalski

Adam Kowalski
Strzelcy w okopach - Strzelcy w rezerwie

Okropnie w górze szrapnele wyją,
Granaty ziemię szarpią, rwa, ryją,
A nasi strzelcy w okopach siedzą,
Konserwy jedzą.

Choć wokół kule zagładę sieją,
Te bestie śmierci w oczy się śmieją,
A chcąc jej szare odpędzić mary –
Gryzą suchary.

Niewypoczęci, senni, znużeni –
Trzy dni w okopach siedzą zmęczeni –
I choć im do snu oczy się mrużą,
Cygara kurzą.

A kule lecą gęsto jak z bani;
Więc nasi strzelcy zrezygnowani,
Widząc, że wkrótce już legną w grobie –
Śpiewają sobie.

Wtem granat pada, w proch wszystko ściera,
I szmat okopu na strzępy rozdziera;
Więc strzelcy Bogu ducha oddają –
I w karty grają.

Rapsod o pułkowniku Lisie-Kuli - Adam Kowalski


Adam Kowalski
Pułkownik Kula-Lis

Gdy ruszył na wojenkę, miał siedemnaście lat,
A serce gorejące, a lica miał jak kwiat.
Chłopięcą jeszcze duszę i młode ramię miał,
Gdy w krwawej zawierusze szedł szukać mąk i chwał.

Lecz śmiał się śmierci w oczy, a z trudów wszystkich kpił,
Szedł naprzód jak huragan i bił, i bił, i bił.
A chłopcy z nim na boje szli z pieśnią jak na bal,
Bo z dzielnym komendantem i na śmierć iść nie żal.

Nie trwożył się moskiewskich bagnetów, lanc ni dział,
Docierał zawsze z wiarą tam, dokąd dotrzeć chciał.
Gdy szedł zaś w bój ostatni, miał lat dwadzieścia dwa,
A sławę bohatera, a moc i dumę lwa.

Świsnęła mała kula i grób wyryła mu,
Bohaterowi łoże, posłanie wieczne lwu.
Rycerski pędził żywot, rycerski znalazł zgon,
Armaty mu dzwoniły, a nie żałobny dzwon.

Chorągwie się skłoniły nad grobem, na czci znak,
A stara brać żołnierska jak dzieci łkała tak.
Sam nawet wódz naczelny łzy w dobrych oczach miał,
Ukochanemu chłopcu na trumnę order dał.

A wiecie wy żołnierze, kto miał tak piękny zgon,
Kto tak Ojczyźnie służył, czy wiecie, kto był on?
Otwórzcie złotą księgę, gdzie bohaterów spis,
Na czele w niej widnieje: Pułkownik Kula-Lis

Morze, nasze morze - Adam Kowalski


Morze nasze morze

Adam Kowalski

Chociaż każdy z nas jest młody,
Lecz go starym wilkiem zwą.
My, strażnicy Wielkiej Wody,
Marynarze polscy to.

Morze, nasze morze!
Wiernie ciebie będziem strzec.
Mamy rozkaz cię utrzymać,
Albo na dnie, na dnie twoim lec,
Albo na dnie z honorem lec.

Żadna siła, żadna burza
Nie odbierze Gdyni nam.
Własna flota, choć nieduża,
Strzeże czujnie portu bram.







Uli-duli - Adam Kowalski

https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqeWVDN2FXY212RG8
Uli-duli

Adam Kowalski

A jeżeli zginę w okopie,
Odpocznę na wiecznym urlopie.
Odpocznę na wiecznym wywczasie
Będę czekał w niebie na Kasię.

Uli, duli, ruli,
Uli duli, ra,
Nie taka to straszna
Jest ze śmiercią gra.

A jeżeli zginę od szabli,
Nie zabiorą duszy mej diabli.
Nie zabiorą duszy do piekła,
Boby im po drodze uciekła.
Uli, duli, ruli…

A jeżeli padnę na miedzy,
Postawią mi krzyżyk koledzy.
Postawią mi krzyżyk dębowy,
Zaszumią mi drzewa z dąbrowy.

Uli, duli, ruli…

A jeżeli padnę od kuli,
Pokłońcie się mojej matuli.
Pokłońcie się chacie i ziemi,
Powiedzcie, żem tęsknił za niemi.

Uli, duli, ruli…

A jeżeli zginę raniutko,
Włożą mnie w trumienkę bielutką.
Włożą mnie w trumienkę w mundurze,
Przystroją w bławaty i róże.

Uli, duli, ruli…

A jeżeli zginę w południe,
Zagra mi muzyka przecudnie.
Zagra mi muzyka tak mile,
Że wstanę posłuchać na chwilę.

Leguny w niebie - Adam Kowalski

Szymon Kobyliński

Leguny w niebie
Adam Kowalski

Siedział święty Piotr przy bramie, oj rety,
Czytał se komunikaty z gazety,
 
Wtem ktoś szarpnął bramą złotą;
Pyta święty klucznik: „Kto to?”
Leguny, my z frontu leguny!

Czyż nie znacie niebieskiego zwyczaju!
Jak leźć można bez przepustki do raju?
Znamy, znamy, lecz tu pustki,
Więc nas wpuść choć bez przepustki,
Leguny my bidne, leguny!

Wprzód do czyśćca iść musicie w ogonku,
Tam wybielą was, jak płótno na słonku.
Byliśmy już w czyśćcu, byli,
Całkiem nas tam wybielili,
Leguny my czyste, leguny!

Więc mi zaraz marsz do piekła sekcjami!
Niepotrzebny tu ambaras mam z wami.
Byliśmy już nawet w piekle,
Ale tam gorąco wściekle,
Leguny chcą raju, leguny!

Miał staruszek gust wyrzucić tę bandę,
Że się tak do nieba pchają na grandę,
Wąsem ruchał i brodą ruchał,
Ale się nie udobruchał;
Leguny czekały, leguny!

Spostrzegł Pan Bóg,
Że Piotr Święty coś knowa,
Więc odzywa się do niego w te słowa:
Bądźże z wiary, wpuść ich, Pietrze,
Bo pomarzną mi na wietrze,
Leguny kochane, leguny!

Chodźcie, chodźcie, 
Mnie Was tutaj potrzeba!
By nie wleźli bolszewicy do nieba!
Niechaj wiedzą syny czarcie,
że przy bramie, tu na warcie. 
 

Leguny są polskie leguny!

I uczynił z nich Piotr Święty załogę,
I wypłacił im relutum za drogę.
A gdy zmorzył sen Piotrusia,
Z aniołkami husia-siusia!
Leguny tańczyły, leguny!

Cztery córy - Adam Kowalski

Daniel Gerhartz
Bernard Ładysz
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqRF9xaVdLQ2RzUXc
Cztery córy

Adam Kowalski

Cztery córy miał tata,
Stary młynarz ze Zgierza.
Każda piękna, bogata,
Każda chciała żołnierza.

Stary młynarz kawalarz
Takie wydał orędzie:
Która chce mieć wojaka,
Niech go sama zdobędzie!

Więc najstarsza Jadwiga,
Hoża dziewka i miła,
Poszła z siecią na morze,
Marynarza złowiła.

Najsprytniejsza zaś Hanka
Wzięła owsa i sianka
I zwabiła kasztanka,
A z kasztankiem ułanka.

Trzecia córka młynarza,
Modrooka Ludwika,
Podskoczyła pod niebo
I złapała lotnika.

Tylko Zosia najmłodsza
Jakoś szczęścia nie miała,
Stała biedna na moście
I cichutko płakała.

Wyszeptała z rozpaczy:
Niechaj śmierć mnie zabiera
I skoczyła do rzeki
Wprost w ramiona sapera.

Idą córy do ojca,
Każda wiedzie żołnierza,
Ze zdumienia oniemiał
Stary młynarz ze Zgierza.

Lotnik, ułan, marynarz
No i saper — to heca,
Jak się wnuki posypią,
Będzie z młyna forteca!

Trzy panienki - Adam Kowalski

Adam Kowalski
Trzy panienki

Gdy w koszarach na dziedzińcu ćwiczymy
Takie dziwo za parkanem widzimy
Trzy panienki, wszystkie z Wilna
Trzy panienki, każda inna
Co dzień przez płot zaglądają
Wzdychają

Jedna czarna, wielka baba, jak wieża
W oczach błyski ma namiętne i zeza
Katarzynka, istne cudo
Chuda szyja, brudne udo
Katarzynka, jak maszynka
Pyskata

A ta druga, trochę ruda, nie bardzo
Taka gruba, że kucharze nią gardzą
Małgorzata wyłupiasta
Dwieście kilo, grzmot niewiasta
Małgorzata, jak armata
Nabita

A ta trzecia, to jest Wilna ozdoba
To ta właśnie, która mi się podoba
Halineczka, ta maleńka
Blondyneczka milusieńka
Kalineczka, malineczka
Najsłodsza

Buzi, Halinko
Kiedy się wstydzę
To przymknij oczka

Już zachodzi czerwone słoneczko

Zespół Pieśni i Tańca Śląsk
Już zachodzi czerwone słoneczko

Adam Kowalski

Już zachodzi czerwone słoneczko
Za zielonym gajem,
Ubodzy powstańcy, śląscy szeregowcy
Idą na bój krwawy.

Wpisali się do jednej brygady,
Powiodło ich serce,
Aby obsadzili cały Górny Ślązek
I jego granice.

Na granicy tam Górnego Śląska
Jest przepaść głęboka,
Każdego powstańca, każdego Ślązaka
Wielka bitwa czeka.

Tę piosenkę składali powstańcy,
Śląscy szeregowcy,
W dziewiętnastym roczku,
W tym wielkim powstaniu,
Przy jasnym miesiączku.

Jak nam zacznie wojskowa kapela
Z Opola pięknie grać,
To wszyscy powstańcy będą w prostym rzędzie
Na baczność z bronią stać.










Pieśń żałobna - Adam Kowalski


Chór Juranda
Pieśń żałobna

Adam Kowalski

Niebo nad Polską chmurzy się i mroczy
Śmierć pobieliła Komendanta twarz
Biedna Ojczyzna wypłakała oczy
Z żalu po Tobie, Wodzu drogi nasz

Od tronu Boga, gdzie przebywasz w chwale
Ty nas sieroty swą opieką darz
Strzeż, gdy w nas będą bić wzburzone fale
Promienny Druhu, Wodzu drogi nasz

Wdzięczny po wieki za Twój trud nadludzki
Naród przy grobie wierną trzyma straż
Śpij więc spokojnie, Ojcze nasz Piłsudski
Między królami, Wodzu drogi nasz

Wielkie Twe serce śmierć przygniotła głazem
Lecz w sercach naszych wiecznie żywy trwasz
Za testamentem Twym, jak za rozkazem
Pójdziem ku sławie, Wodzu drogi nasz

Pogrzeb Marszałka Józefa Piłsudskiego








Modlitwa obozowa - Adam Kowalski


Adam Kowalski

O, Panie, któryś jest na niebie,
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń!
Wołamy z cudzych stron do Ciebie,
O polski dach i polską broń.

O, Boże, skrusz ten miecz,
Co siekł nasz kraj,
Do wolnej Polski nam
Powrócić daj!
By stał się twierdzą
Nowej siły,
Nasz dom, nasz dom.

O, usłysz, Panie, skargi nasze,
O, usłysz nasz tułaczy śpiew!
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu
Męczeńska do Cię woła krew!

Żołnierze w Betlejem - Adam Kowalski

Źródło ***
Adam Kowalski

Żołnierze w Betlejem

Smutno było, smutno Świętej Panience,
Gdy maluśki Jezus płakał w stajence
I srebrnemi łzami matce się żalił,
Gdy anieli Mu lulajki śpiewali.

Rzecze Józef: „Przy tej świętej niedzieli
jakoś nam śpiewają anieli.
Zwołam wojsko, dwie drużyny, niewiele,
Żeby było Jezuskowi weselej”.

Przybieżeli do Betlejem żołnierze,
Co tam który miał — to przyniósł w ofierze:
Koc, suchary, a w manierce łyk kawy,
A trębacze dali sygnał zabawy.

Jak zaczęli na organkach wygrywać,
Wytupywać obertasy i śpiewać,
Tyle było śmiechu, wrzawy i tłoku,
Że aż ścisnął chór anielski w obłoku.

Rozdygała się z wesela stajenka,
Uśmiechnęła się Niebieska Panienka
Do żołnierzy, najmilej szych swych gości,
A pan Jezus klaska w rączki z radości.

Święty Jezus podał wino na tacy,
Wychylili strzemiennego wojacy,
A odchodząc meldowali w pokorze:
„Pobłogosław wojsko polskie, o Boże!”