Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dymny. Pokaż wszystkie posty

Nie dotykaj dzikich róż - Wiesław Dymny



NIE DOTYKAJ DZIKICH RÓŻ

Wiesław Dymny

Powolutku, po cichutku
Rośnie róża nam w ogródku
Rośnie taka duża róża
Co się w blasku słońca nurza
A gdy na nią pochuchamy
Zatańczymy, zaśpiewamy
To zapachnie wonią taką
Że odpadną skrzydła ptakom
Że się zwęglą wszystkie drzewa
Że umilknie to co śpiewa
Nie dojrzeje co dojrzewa

Róża z siłą niemożliwą
Będzie dzwonić jak żeliwo
Gdy ją trącisz ciszę zmącisz
A w tej ciszy taka susza
Nawet motyl się nie rusza
Spadną myśli osmalone
Wróble zlecą też z jabłonek



Róża wielkim ogniem płonie
Przypomina pelargonię
Pękną mury przepalone
Roztopnieją rozżarzone
Wyjdź, wyjdź
Wyjdź zobaczyć płomień taki

Ale może tak się zdarzyć
Że się możesz ogniem sparzyć
Gdy ci padnie blask na twarzy
W takim razie trudno cóż
Nie dotykaj dzikich róż
No to cóż, no to cóż
Nie dotykaj dzikich róż
Płonących róż

Ewa Wnukowa, Skaldowie
Marek Grechuta

Gdy zmęczeni wracamy z pól - Wiesław Dymny


Alibabki
Gdy zmęczeni wracamy z pól

Wiesław Dymny

Słońce, oko pięknego dnia
Schyla do ziemi złotą twarz
Choć koniec dnia
Wlecze się droga twa
Od lat, od lat, od lat

Gdy zmęczeni wracamy z pól
Niosąc pracy codziennej wór
Choć koniec dnia
Na progu matka twa
Od lat cię czeka tak

Mówisz: "Mamo moja droga
Tak ciężki miałem czas
Tak do ciebie długa droga
Czy zrozumiesz nas jeszcze raz?"

Błyszczy biały rodzinny dom
Jeszcze idziesz, a już się śni
Drewniany stół
Na stole czerstwy chleb
Od lat, od lat, od lat

W ciężkim kurzu tysiąca dróg
Gdy zmęczonych nie czujesz nóg
Gdy ci jest źle
Na progu matka twa
Od lat cię czeka tak

Mówisz...

Słońce, oko pięknego dnia
Schyla do ziemi złotą twarz
Choć koniec dnia
Na progu matka twa
Od lat cię czeka tak

Obraz: Gregory Frank

Pocałunki - Wiesław Dymny

Tamara Kalinowska
Pocałunki


Wiesław Dymny

Nie wołaj mnie nie wołaj mnie gdy jestem z tobą
Pocałuj mnie pocałuj mnie gdy zamknę oczy
Nie wołaj mnie nie wołaj mnie gdy jestem z tobą
Pocałuj mnie pocałuj mnie gdy zamknę oczy

Gdy pośród deszczu pośród wiatru pośród nocy
Całujesz mnie całujesz mnie i mokre włosy
Umieram ja umierasz ty i ginie wszystko
To pocałunek nasz jak ogień objął świat

Wiruje wszechświat w szalonym tempie walca
A Ziemia tak jak pocisk przez siedem kręgów mknie
Nasz pocałunek gorący jest jak płomień
Zakwitł na skraju świata ognistym pękiem róż

Pocałuj mnie...

Dziś brak mi słów nie mogę znieść naszej rozłąki
Pocałuj mnie pocałuj mnie pocałuj jeszcze
Brak mi dziś słów nie mogę znieść naszej rozłąki
Pocałuj mnie pocałuj mnie pocałuj jeszcze

Tęsknota serca to jest bardzo wielki pożar
W ciemności nocy błyszczą oczy dzikich zwierząt
Gdy szukam cię na samym dnie mojej rozpaczy
A niebo pełne pocałunków tak jak gwiazd...

Wiruje wszechświat w szalonym tempie walca
Wiem o tym bardzo dobrze nie pocałujesz mnie
Nasz pocałunek gorący jest jak płomień
Patrz na mnie mój kochany ja cała przecież drżę

Nie całuj mnie
Pocałuj mnie
Patrz na mnie mój kochany ja cała przecież drżę
Nie całuj mnie
Pocałuj mnie...

Obrazy: Maria Amaral

Opuszczony dom - Wiesław Dymny

Ewa Demarczyk
Opuszczony dom

Wiesław Dymny

Dom, ten który znasz, pochylił się
Drewnianą twarz pomarszczył czas
Od starych ścian wieje zły wiatr
Garbaty dach pochylił czas
Dom chwieje się
Upadły drzwi na pustą sień
Chyba przestaje żyć

Ty odszedłeś stąd drogą na wschód
Ślad twoich stóp zaciera czas
Czas niszczy dom
I stóp twych ślad przysypał piach

Wiem, nie wrócisz już
Do tamtych dni, do tamtych słów
Mijają puste dni

Czarne nietoperze kreślą smutku krąg

Niebieska patelnia - Wiesław Dymny



Niebieska patelnia

Wiesław Dymny

Pasą się pasą
barany wełniane
chmury białe
tak jak na patelni
na niebieskiej łące
owieczki niedzielne
słońce zwiastujące

Słońce słoneczko
rozgrzane złociste
chmury białe
pasterz złotowłosy
białą wełnę gładzi
halą idzie bosy
dokądś je prowadzi



To na niebie ponad głowami
płyną te baranki stadami
niedziela wstaje rosą obmyta
jak uczesana młoda kobita

Połoniny modre
kiedy w słońcu stoją
ciepłe łąki dobre
wielka chata moja

Pasą się pasą
barany wełniane
owieczki białe
pasą się pasą
na halach niebieskich
połoninach wiecznych
hale hale płyną
hale hale giną

Ewa Wnukowa
Mieczysław Święcicki


Oliver Akers Douglas
















Moja czarownica - Wiesław Dymny

Chie Yoshii
Skaldowie - Moja czarownica

Wiesław Dymny

Płaczesz wierzbą, płaczesz dębem
Maścią konia, smoczym zębem
Płaczesz noce, płaczesz dnie
Aby wzruszyć serce me

Góry mają brzuch do góry
A w Księżycu nie ma dziury
Piece dymią na pogodę
Tkając Panu Bogu brodę

Płaczesz wierzbą, płaczesz dębem
Maścią konia, smoczym zębem
Płaczesz noce, płaczesz dnie
Aby wzruszyć serce me

Ksiądz przeleciał nad dachami
Położył cień między nami
Nie uwiedziesz mnie, kosmata
Nawet i za cztery lata

Bliska i daleka - Wiesław Dymny

Karol Bak
Edmund Fetting - Bliska i daleka 

Wiesław Dymny

Wiatr brzytwami rozciął twoje suknie
Abyś wyszła naga, biała z łupin
Tak jak z muszli albo z piany jedna pani
Byś w nagości lekko się zarumieniła, moja miła

Włosów twoich rozsypanych szelest
Na ramionach gładkich, gładkich lustrach
Wpadł mi w serce, jeszcze dalej - w serca głębię
I obudził mnie śpiącego na twe wdzięki, moja miła

Otoś stała przy mnie bliska i daleka
Na odległość ręki za morzami
Pomyliłem sobie ciebie z tymi snami
Aż mą głowę do swych piersi przytuliłaś, moja miła

Konie Apokalipsy - Wiesław Dymny

Jacek Wójcicki, Tadeusz Kwinta
Konie Apokalipsy


Wiesław Dymny

Gdzie nikt nie chodzi
Gdzie nic się nie rodzi
Gdzie tylko białe jabłonie
Stoi przy drodze
Na jednej nodze
Browar a w nim
Cztery konie
Jeden koń czarny jest tak jak murzyn
Tak jak aksamit jak góra duży
Drugi koń biały jest tak jak mleko
Jak śnieg ten koń biega tak lekko
A trzeci koń to koń ze stali
Chrapy chrapliwe oko się pali
A czwarty koń to koń czerwony
A wszystkie spętane są
I skrępowane są
I powiązane są
I warkoczyki mają te cztery ogony

Gdy mnie kto goni
I pyta o konie
Co stoją w starym browarze
Mówię że nie wiem
Zresztą się dowiem
Może się jeszcze okaże

Że jeden koń czarny jest tak jak murzyn
Tak jak aksamit jak góra duży
Drugi koń biały jest tak jak mleko
Jak śnieg ten koń biega tak lekko
A trzeci koń to koń ze stali
Chrapy chrapliwe oko się pali
A czwarty koń to koń czerwony
A wszystkie spętane są
I skrępowane są
I powiązane są
I warkoczyki mają te cztery ogony

Pewnego razu
Może od gazu
Zatruły się wszystkie konie
Pijane piwem
Leżą nieżywe
Jak spadłe płatki jabłoni
I powstał strach
I wielki wstyd
Może te konie zabiłem ja
A może ty
A może ta czarnowłosa
Co w uszach ma klipsy
Bo konie te
To konie Jeźdźców Apokalipsy

Szukam anioła - Wiesław Dymny

Marina Petro
Wiesław Dymny - Szukam anioła

Szukam anioła
Widziałam jak anioł z nieba spadł, a gruby był jak trzy anioły.
I lecąc na dół głupstwa gadał, a zamiast płakać był wesoły.
On nigdy do ziemi nie doleciał, bo lekki był jak słoma.

Kto widział anioła, gdzie on się podział?
Kto go nakarmił, kto go przyodział?

Chodzę po kątach smutna i wołam
Czy ktoś widział anioła? Gdzie on się podział?
Kto mi go skradł?

On nigdy do ziemi nie doleciał, bo lekki był jak słoma.
I zniknął mi za dużym drzewem, a tak chciałam mieć anioła.
Anioł był piękny tak jak liczba, był abstrakcją na zenicie.
Sanktus, sanktus...serce zamarło mi w zachwycie.

Chodzę po kątach smutna i wołam
Czy ktoś widział anioła, gdzie on się podział?
Kto mi go skradł?

Żeby nikt nas nie dogonił - Wiesław Dymny

Aleksandra Maurer
Żeby nikt nas nie dogonił
Wiesław Dymny

W wielkie konie zaprzężony
Poprzez diabły, poprzez wrony
Pędzi dom mój wystraszony
Jak z armaty wystrzelony

Pędzą sanie na złamanie
Rozsypanie, stratowanie
Mknę, mój Panie
Pędzą sanie na złamanie
Rozsypanie, stratowanie
Mknę, mój Panie

Mijam w sieni wartownice
Pola, zamki i wierszyce
Przez upiory czarownice
Goni mnie ich straszne wycie

Pędzą sanie na złamanie
Rozsypanie, stratowanie
Mknę, mój Panie

Póki czas - Wiesław Dymny

Wiesław Dymny
Grzegorz Turnau - Póki czas
Póki czas
Wiesław Dymny

Na świecie są kanapy
kanapy i kanapki
na których siedzą damy
mężatki i prababki.

Są wielorakie sofy
dziwaczne otomany
na sofach sofoklesy
w ramionach lekkiej damy.

Póki czas korzystajcie z udogodnień
póki czas zdejmcie spodnie, leżcie godnie
póki czas
może coś się przyśni wam.

Tuman na otomanie
tumani błędne panie
na matach bosman-maty
z dżentelmenami na "ty".

Są jeszcze łóżka, wyrka
i nie są to drobnostki
na rzeczach tych od wieków
uprawia się miłostki

Więc, póki czas...

Niech każdy leży tam gdzie może,
a może to mu dopomoże.
Czy ktoś jest mały wielki dumny
i tak położą go do trumny.

Co mnie to obchodzi - Wiesław Dymny

Wiesław Dymny
Wiesław Dymny - Co mnie to obchodzi

Co mnie to obchodzi
Ludzie śpiewają
Albo bimbają
A ja się patrzę
Nawet nie płaczę

Co mnie to obchodzi
Że słońce wschodzi tam gdzie wschodzi
I że zachodzi na zachodzie
Że ktoś umiera ktoś się rodzi
Że Jonasz trzystu synów spłodził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że bród jest po to abym brodził
A brednie po to abym bredził
Że śledź jest po to abym śledził
A swąd jest po to abym swędził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że głąb jest po to abym zgłębiał
A dąb jest po to abym zdębiał
A jęk jest po to abym jęczał
A klęk jest po to abym klęczał
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Co mnie to obchodzi
Że dźwięk jest po to abym dźwięczał
A stęk jest po to abym stęczał
A głód jest po to żebym głodził
A smród jest po to żebym smrodził
Co mnie to obchodzi
Ja na rozbitej płynę łodzi

Ja płynę płynę płynę
W nieznaną mi krainę
W krainę tych nadziei
Że mi się łódka sama sklei
Więc płynę płynę płynę

Anioł i kałuża - Wiesław Dymny

Wiesław Dymny
Anioł i kałuża


Pod kasztanami już zasypiało
Miasteczko,
Wiszące chmurą lekką i białą
Nad rzeczką.

Zielone drzewa ręką burmistrza
Sadzone,
Szły w sen, jak jakie piękne bożyszcza
Zielone.

I spał już burmistrz, i krawcy spali,
I szewcy,
I aniołowie tylko latali
Niebiescy.

Jeden z aniołów, lecący w górze
Osobą
Podobną gwieździe, ujrzał kałużę
Pod sobą.

I w jej krysztale, gdzie ciemność pluszcze
Ospale,
Odbił się anioł cały, jak w lustrze,
Wspaniale.

Pejzaż horyzontalny - Wiesław Dymny


Grzegorz Turnau, Andrzej Sikorowski
Maryla Rodowicz

Pejzaż horyzontalny

Wiesław Dymny

Rośnie nam pejzaż za pejzażem
Ziemia co chwilę zmienia twarze
Pejzaż zawiły jak poemat
A temat - taki zwykły temat

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Rosną budowle na ugorach
Jest tylko jutro, nie ma wczoraj
Wiatr targa wiechy, coraz nowe
I coraz większa trwa budowa

Pejzaż horyzontalny

Ta rzecz przyciąga jak magnesem
Czasem zatęsknisz do pierzyny
Ale przepadłeś już z kretesem
Rzucisz to wszystko dla tej roboty
Jak dla dziewczyny

Żongler dwusturęki - Wiesław Dymny

Wiesław Dymny

Mieczysław Święcicki
Żongler dwusturęki

Wiesław Dymny

Na tygrysiej stojąc skórze
Obok lwa i obok pumy
Krążki słońca rzucał w górę
Bawiąc tłumy
Rzucał w górę tony złota
Wszystko rzucał co miał w ręce
I cieszyła się hołota
I nic więcej

Pośród lwów i wśród udręki
Stoi żongler dwusturęki
To jest cyrk, ale cyrk...

Gdy zabrakło mu przedmiotów
Rzucił w górę cały cyrk
Razem z sobą i hołotą
W niebie znikł
Lecz do nieba się dostali
Tylko ci co byli święci
A grzesznicy pozostali
Mimo chęci

Pośród lwów...

Bo jak mój dziadek miał cyrk
To był cyrk...

Wiosna - Wiesław Dymny

Ewa Wnukowa - Wiosna

Wiesław Dymny

Wiosna radosna
Jak sosna tak prosta
Rozpustna, zaczepna, okrutna
Kwitnąca, dysząca
I w pąkach, w zającach
I w zwierzu, w roślinie
Pęcznieje coś pilnie
Wybucha jak tchnienie
I znika marzenie

Drożdże w słojach bulgocą
Jabłeczniki ściany złocą
Ciemną nocą diabły psocą
Czarne koty się okocą
Gospodynie na pierzynie
Psocą się, nie wiedzą po co
Pocą się, nie wiedzą, po co
Psocą się, nie wiedzą po co


Anca Bulgaru