Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nardelli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nardelli. Pokaż wszystkie posty

Światło świec - Jonasz Kofta


Andrzej Nardelli, Halina Kunicka - Światło świec

Jonasz Kofta


Osłonię dłonią
Światło świec
Tak dobre dla nas
Obojga jest
Jesteśmy dawni
Jesteśmy ładni
Przy migotliwym
Świetle świec

Tam się zamyka mrok
Nie sięga wzrok
W głęboką noc
A tu szalone ćmy
Woskowe łzy
I ty

Osłonię dłonią
Światło świec
Może je zgasić
Niewielka rzecz
Za głośne słowa
Trzeba od nowa
Zapalać światło
Naszych świec

Tam się zamyka mrok
Nieznany cień
Niepewny krok
A tu łagodny blask
Oświetla stół
I nas

Osłonię dłonią
Światło świec
Od złego wiatru
Trzeba je strzec
Żeby świeciło
Na naszą miłość
Osłonię dłonią
Światło świec

Ręce w ogniu - Andrzej Trzebiński


Andrzej Nardelli
Ręce w ogniu

Andrzej Trzebiński

***

Ręce w ogniu jak kartofle przypiec –
przez topole okna we wsi płoną –
cygan jesień wyśpiewał ze skrzypiec –
taką jesień opuszczoną, nieskończoną –
„była wiosna – było lato – był lipiec –
Śpiewał jesień jesienistym jesionom
I wyśpiewał dziewczynom ból niemy:
„kręć się – kręć – wrzeciono”

„nad niemen – za niemen – i czemu? – "

małe okna pajęczyną zadymione –
Mały kociak... mały dzieciak śpi –
a wiatr – cygan gdzieś w kominie smyczkiem miga
„kręć się – kręć – wrzeciono”
„wij się biała nić”.

W taką jesień opuszczoną, nieskończoną
Miła, żegnaj... za niemen hen idź...

Jesień - Cyprian Kamil Norwid


Czesław Niemen - Jesień - Andrzej Nardelli


Cyprian Kamil Norwid

O - ciernie deptać znośniej - i z ochotą
Na dzid iść kły,
Niż błoto deptać, ile z łez to błoto,
A z westchnień mgły...

Tęczami pierwej niechże w niebo spłyną
Po złotszy świt -
Niech chorągwiami wrócą - a z nowiną
Na cało-kwit.

Bo ciernie deptać słodziej - i z ochotą
Na dzid iść kły,
Niż błoto deptać, ile z łez to błoto,
A z westchnień mgły...

Przyszliśmy do siebie z deszczem


Magda Umer, Andrzej Nardelli
Przyszliśmy do siebie z deszczem

Wojciech Szperl

Przyszliśmy do siebie z deszczem
Z deszczem gdzieś się zagubimy
Nie znajdziemy nic na szczęście
Nie przetrwamy nowej zimy

Nie okłamałeś już nikogo
Pobiegłeś szybko przez podwórze
A błękit nieba tlił się blado
Tak bywa przed, albo i po burzy

Aż znowu zjawisz się zmoczona
Niosąc przed sobą garście rosy
poranna mgiełką otulona
Z jutrzenką jasnobladowłosą

W deszczu znowu odżyjemy
W mgłach deszczowych się spotkamy
Gniazdo z kropli uwijemy
Dżdżystym szczęściem zakochani

Wiosennie, zielennie

Alfons Mucha

Magda Umer, Andrzej Nardelli
Wiosennie, zielennie

Marek Niedzielko

Grajcie mi skrzypce, grajcie
Wiosennie, zielennie mi płaczcie
Muzyką otulcie mnie ślicznie
Wiosennie, lirycznie

Płaczcie mi wierzby, płaczcie
Wiosennie, zielennie mi grajcie
Wiosną otulcie mnie ślicznie
Muzycznie, lirycznie

To wiatr, to wiatr, to już jesień
I oczy twoje posmutniały
Od liści opadania
A drogi - te drogi są dokąd
Do mgły, do jesieni, do ciebie

I popatrz - zielone anioły
Cichutko umierają na łąkach
A jesień - ta jesień jest dokąd
Do rozstaju czy śpiewu skowronka
Do ciebie

Tańczcie dziewczyny, tańczcie
Wiosennie, zielennie kochajcie
Miłością otulcie się ślicznie
Naiwnie, lirycznie

Wierzcie dziewczyny, wierzcie
Wiosennie, zielennie ufajcie
Nadzieją otulcie się ślicznie
Naiwnie, lirycznie...

Dąb - Bolesław Leśmian


Magda Umer, Andrzej Nardelli
Dąb

Bolesław Leśmian

Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy
Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.
Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,
I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku,
A w organy od ściany uderzał po siekiersku!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,
Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą
Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,
Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

Grajże, graju…

Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.
I grał o tym, jak mszary jeno milczą,
Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,
I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,
I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!

Grajże, graju, graj…

A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,
Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!
Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,
Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,
Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,
Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!

Grajże, graju, graj…

Nie wrócę na Itakę - Andrzej Jarecki


Andrzej Nardelli
Nie wrócę na Itakę

Andrzej Jarecki


Nie lubię, nie lubię wracać
Dumną ręką kołatać do wrót
To gorsze, niż stała praca
Taki jednorazowy powrót.

Lecz jakież połacie powietrza
Jakie przestrzenie wody
Przemierzyć będzie mnie trza
By nie wrócić, jak Odys.

Nie wrócę na Itakę
Ocean tnąc na pól
W przeciwną stronę sztagiem
Ocean będę pruł.

O dom rodzinny nie dbam
Ani o kraju rząd
Ja jeszcze z roczek, ze dwa
Popływać chcę pod prąd.

Raz mi się przyśnił Epikur
Objął mocno, pokazał palcem
Hen, w dali spodek konfitur
I herbatę, i ciastko z zakalcem.

Sen pachnie spożywczym hurtem
Brzuchem wstrząsają dreszcze
Hej, tam ster w lewo, na burtę
Dobranoc, popływam jeszcze.

Ktoś może lubi podróże
Przez żywioły ogniste i mokre
Lecz ja marynarce służę
Moją ojczyzną jest okręt.

Deszcz wymył stempel z paszportu
Zdjęcie porwały sztormy
Kto chce, niech wraca do portu
Ja nie wrócę do normy.

O niebieskim pachnącym groszku - Andrzej Trzebiński


Magda Umer, Andrzej Nardelli
O niebieskim pachnącym groszku

Andrzej Trzebiński


Groszku pachnącego przyniosłeś mi w dłoni
dałeś groszek, dłoni nie chciałeś już dać.
Stoi tu na biurku i milczy jak płomień.
Zmusza do milczenia tak jak ty, twój kwiat.

Niebieskie płomienie o zimnym kolorze
spalają najprędzej niech spalą na proch.
A ze mną myśl gorzką żem dłużna ci może
Choć dałeś kwiat groszku a ja ci łez groch.

Takam mała a łzy takie ogromne,
Takie ciężkie, że aż głowa się chyli,
Opadają te łzy moje w dół pionem,
Tak najprościej ku głębokim dnom chwili.
Takam mała a łzy takie ogromne,
Takam mała a łzy takie ogromne,
Takam mała a łzy takie ogromne,
Takam mała a łzy takie ogromne,
Stoisz mi w oczach jak łzy.

Wołanie Marii - Tadeusz Borowski


Andrzej Nardelli
Wołanie Marii

Tadeusz Borowski

Mario bliska,
Mario żywa,
wszędzie, gdzie jesteś,
ptaki posyłam,
przelotne liście
to pieśni.

Mario, nocą powtarzam
twe Imię.
Mario,
Mario,
nachylam się nad nocą
jak nad twarzą,
lecz twarzy nie przypominam.

Mario,
Mario,
oto cię wołam
pieśnią dawną jak dźwiękiem harfy,
Mario o oczach Anioła!
Mario Żywa!
Mario Umarła!

Zeszyty w kratkę

Rano jak zwykle z psem na spacer i melancholia jakaś. Może dlatego, że niedługo skończy się lato... Myśli płyną leniwym nurtem, zatrzymując się od czasu do czasu, aby popodziwiać znajome krajobrazy. I tak oto przemierzając niespiesznie bezkresne łąki pamięci przypomniałam sobie stare zeszyty w kratkę, do których ponad 40 lat temu zaczęłam skrzętnie przepisywać wiersze, teksty ulubionych piosenek i inne "takie-tam" dyrdymały. Zaraz po przyjściu do domu zajrzałam do swojej szuflady ze starociami, znalazłam i nie mogę się oderwać. Nic się nie zmieniło!!! Znowu mam 16, 20, 30... lat, a każdy wiersz przywołuje jakieś wspomnienia... Minęło kilkadziesiąt lat i postanowiłam "przepisać" niektóre ze swoich ulubionych strof do nowego, multimedialnego zeszytu. Odświeżone i otrzepane z kurzu, podszczypują duszę, żeby nie zasnęła, nie umarła z nudów!


Ewa Demarczyk, Andrzej Nardelli
Groszki i róże

Julian Kacper, Henryk Rostworowski

Masz takie oczy zielone
Zielone jak letni wiatr
Zaczarowanych lasów
I zaczarowanych malw
Dla ciebie mały ogrodnik
Zasadził groszków tysiąc
W kapocie stracha na wróble
Pragnął ci miłość przysiąc
Więc z koszem groszków mały strach
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy
O tysiąc więcej znalazł barw
Niż wyśnił sobie w nocy
I odtąd pod oknem twoim
Zaczarowany kamienny
Z bukietem groszków stoi
Strach romantyczny wierny

Masz takie usta czerwone
Czerwone jak pożar zórz
Zaczarowanych ranków
I zaczarowanych róż
Dla ciebie mały ogrodnik
Posadził pnące róże
Że tobą był urzeczony
Pragnął cię nimi urzec
I z róż naręczem przyszedł raz
Prosić o jedno twe słowo
Oślepił go twych oczu blask
Milczałaś kolorowo
I odtąd pod oknem twoim
I groszki kwitną i róże
Na modłę wiotkich powoi
Pną się i pną po murze

Vladimir Volegov