Błyszczą gwiazdki na błękicie,
O, cudowna Boska moc!
Spojrzyj, Panie, na twe dziecię,
Daj mi, Boże, dobrą noc!
Dobrą noc, dobrą noc,
Daj mi Panie dobrą dobrą noc!
Świećcie, gwiazdki, jak świecicie,
O, cudowna Boska moc!
Spojrzyj, Panie, na twe dzieci,
Daj nam, Boże, dobrą noc!
Dobrą noc, dobrą noc,
Daj mi Panie dobrą dobrą noc!
Strzeż nas, dziatki utrudzone,
Ufające w Twoją moc!
Obróć oko w naszą stronę,
Daj nam, Panie, dobrą noc!
Dobrą noc, dobrą noc,
Daj mi Panie dobrą dobrą noc!
Świećcie, gwiazdki, jak na straży,
Objawiajcie Boską moc;
Niech się złego nic nie zdarzy,
O gwiazdeczki, dobra noc!
Dobra noc, dobra noc,
O gwiazdeczki, dobra noc!
Jestem sobie chochlik - kogo mogę, zwodzę
Kogo mogę drażnię, nikomu nie szkodzę
Nikogo nie kocham ni też nienawidzę
Choć mnie nikt nie widzi, ja co zechcę, widzę
Gdzie chcę, tu i tam
Jak chcę, wejdę sam.
Ram, tam tam, ram tam, tam..
Lubię bardzo biegać w lecie nad jeziorem
Szukam, gdzie dziewczęta kąpią się wieczorem
Lubię, jak się śmiejąc jedna drugiej wstydzi
Jak się oglądają, czy kto skąd nie widzi
A ja sobie sam
Pływam śród tych dam
Ram tam tam, ram tam, tam...
Lubię także w nocy przy świetle księżyca
Siedzieć przy nich śpiących, patrzeć na ich lica
Czy która choć przez sen, ciekawość mnie bierze
Uśmiechnie się, westchnie lub coś powie szczerze
Bo na jawie znam
Że to wszystko kłam
Ram tam tam, ram tam, tam...
O i w ich serduszku jestem ja jak w domu
Lecz co się w nim dzieje, nie powiem nikomu
Nie chcę, by im zaraz pochlebcy gadali
A to chochlik kłamie, a to się sam chwali
Dość, że się ja sam
Za lepszego mam
Ram tam tam, ram tam, tam...
Nie zawsze dusza czuć radość zdolna
Nie zawsze głosić wesele umie
Nie płynie piosnka swobodna, wolna
Bo często gorycz wesołość stłumi...
Piosenka niech płynie swobodna
Gdy gorycz wesołość stłumi
Kiedy się wspomni o smutnej doli
Szczęśliwe myśli z głowy wybiegną
Zranione serce srodze zaboli
Człowiek zapłacze, Bóg wie, dlaczego...
Gdy serce boleść ogarnie
Człowiek zapłacze, Bóg wie dlaczego
I dźwięczne nuty wtedy się splączą
Nie dziw, że w tęskną pieśń się połączą
Nie dziw, że z piersi wypłynie skarga...
Że strofy w tęskną pieśń się połączą
Że z piersi wypłynie skarga
Irena Santor, Piotr Hruszwicki - Święty Piotr Pierre-Jean de Béranger Les clefs du paradis tłum. Władysław Syrkomla
Piotr święty zgubił zaonegdaj klucze
Klucze strzegące niebieskich sieni
Małgosia, która się z kąta w kąt tłucze
Wykradła mu je z kieszeni
A to powiastka dziwniutka
A to powiastka dziwniutka
Piotr święty woła: "Dlaboga
Wróć klucze, wróć klucze
Wróć klucze, wróć, Małgosiu droga
Bo mnie wystrychniesz na dudka
Bo mnie wystrychniesz na dudka"
Małgosia czasu nie traci bynajmniej
Otwiera uprzejmie niebios podwoje
Wnet pobożnisie, wnet grzesznicy jawni
Cisną się w niebios podwoje
A to powiastka dziwniutka...
Włażą kacerze różnego rodzaju
Nadchodzą Turcy, nadchodzą Żydziska
I pewien papież za nimi się wciska
Co nie miał oglądać raju
A to powiastka dziwniutka...
I jezuici o kornych czołach
Za niewiernymi cichutko wcisnęli
Suną się, suną i tuż przy aniołach
Najpierwsze miejsca zajęli
A to powiastka dziwniutka...
Na próżno pycha półmędrka szalona
Wchodząc, woła: "Precz mi z Bogiem"
Sam szatan, mimo swych rogów, ogona
Nie został wcale za progiem
A to powiastka dziwniutka...
Wziął przebaczenie i szatan bluźnierca
Znosi Bóg odtąd piekielne katusze
Odtąd więc miłość nawracać ma dusze
I miłość jednoczyć ma serca
A to powiastka dziwniutka...
A odtąd w niebie zabawy, hulanki
I sam Piotr święty tej chciałby sielanki
Lecz że nad naszym się znęcał losem
Zamknięto mu drzwi przed nosem...
Stary Budrys trzech synów, tęgich jak sam Litwinów,
Na dziedziniec przyzywa i rzecze:
"Wyprowadźcie rumaki i narządźcie kulbaki,
A wyostrzcie i groty, i miecze.
Bo mówiono mi w Wilnie, że otrąbią niemylnie
Trzy wyprawy na świata trzy strony:
Olgierd ruskie posady, Skirgiełł Lachy sąsiady,
A ksiądz Kiejstut napadnie Teutony.
Wyście krzepcy i zdrowi, jedzcie służyć krajowi,
Niech litewskie prowadzą was Bogi;
Tego roku nie jadę, lecz jadącym dam radę:
Trzej jesteście i macie trzy drogi.
Jeden z waszych biec musi za Olgierdem ku Rusi,
Ponad Ilmen, pod mur Nowogrodu;
Tam sobole ogony i srebrzyste zasłony,
I u kupców tam dziengi jak lodu.