Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serca na rowerach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Serca na rowerach. Pokaż wszystkie posty

Tragarze cieni - Ewa Lipska

Anna Szałapak - Tragarze cieni

Ewa Lipska


Oni byli, ale teraz już ich nie ma.
Nie została nawet po nich szklanka cienia.
A żeglarze za zakrętem, gdzieś w oddali
Nowa partię czarnych szachów rozgrywali.

A ich meble, walizki, bagaże
noszą teraz niebiescy tragarze.
A ich słowa milczące na wieki
kolorowy powtarza arlekin.

A ich twarze, witraże i cienie
noszą teraz tragarze przestrzeni.
Żółte liście, niecierpliwe daty
zapisują górnolotnie ptaki.

Oni byli, ale teraz już ich nie ma.
Znowu życie odpowiada nie na temat.
Coś zostało. Coś odeszło. Gdzieś się pali.
Rękawiczka. Fotografia. Sznur korali.

Serca na rowerach - Ewa Lipska


Anna Szałapak
Serca na rowerach

Ewa Lipska

Żyję od. Żyję do.
Bywam anty. Bywam pro.
Fruwam ponad. Ponad to.
Ale nade wszystko
kocham.

Żyję czasem. Czasem nie.
Żyję nocą. Żyję dniem.
Los wybiera nas na głos.
O miłości śpiewa ktoś,

Może to taka jest maniera,
że nagle niebo się otwiera.
Że nagle on. Że nagle ja
i wszystko wokół razy dwa.

Może to taka jest maniera,
że kocham ciebie, et cetera.
Że nagle ja, że nagle ty,
a dookoła obłok mgły.

Może to taka jest maniera,
że nasze serca na rowerach,
że nagle on, że nagle ja
i wszystko wokół razy dwa.

Pytasz mnie, czy ja śnię
i kto o tym jeszcze wie.
Drogi się spotkały dwie
i magiczny wokół
wieje szept.

Żyję czasem. Czasem nie.
Żyję nocą. Żyję dniem.
Drogi się spotkały dwie.
Chcę powiedzieć tobie, że...

Obraz: Jack Vettriano

Ale my żyjemy jeszcze - Ewa Lipska

Marta Orlowska

Anna Szałapak
Ale my żyjemy jeszcze


To nic, że coś minęło,
że więcej się nie zdarzy,
że coraz krótsze noce,
koloratura marzeń.

To nic, że ścieżka zbiega
już coraz bardziej stromo,
na skróty idzie zegar,
plajtuje "ecce homo".

Ale my żyjemy jeszcze,
któreś z nas zostanie wieszczem,
a nadzieje rozwiesimy
ponad padającym deszczem.

Jeszcze nowe dni tygodnia,
gdy zbliżamy się do ognia,
gdy unosi nas w powietrze
górnolotna nasza lotnia.

Ale my żyjemy jeszcze,
patrzysz na mnie znowu grzesznie
i czereśnie się kołyszą,
słyszą, że żyjemy jeszcze...

To nic, że coś minęło,
że budzą nas o świcie
ci, którzy już odeszli
i inne mają życie.

To nic, że w kabarecie
przygasły światła wspomnień
i snują się bezdomni
poeci na tym świecie.

Dygresja - Ewa Lipska


Anna Szałapak - Dygresja

Ewa Lipska

To dygresja, kochanie,
że zostanie nam jeszcze
nieczytelne śniadanie
z czarną kawą i deszczem.

To dygresja, kochanie,
kiedy stoję przy barze,
kiedy kręcą się koła,
odjeżdżają kolarze.

Kiedy nie ma, co było,
kiedy jest, co nie będzie,
kiedy coś się skończyło
i zaczęło się wszędzie.

Kiedy chmura na stole,
człowiek wschodzi o świcie,
to dygresja, kochanie,
to dygresja na życie.

To dygresja, kochanie,
że zostanie nam jeszcze
pomarańcza miłości
z jednym wierszem i dreszczem.

A więc jeszcze i jeszcze
z czarną kawą i deszczem,
z jednym wierszem i dreszczem,
a więc jeszcze i jeszcze...

Nie opieraj się o słońce - Ewa Lipska


Anna Szałapak
Nie opieraj się o słońce

Ewa Lipska


Nie opieraj się o słońce, bo gorące.
Na historii nie rozwieszaj dat.
Czyjeś słowa topniejące gdzieś na łące.
Kalendarze naszych zysków oraz strat.

Nie opieraj się o zegar, bo godzinę
zapomina się na zawsze już.
Twoja wina. Moja wina. Na malinach.
Na sukience zardzewiały róż.

Nie opieraj się o pewność, bo zawodzi,
bo uwodzi nas fałszywy trop.
Nie opieraj się o gwiazdę, która wschodzi,
która wschodzi, kiedy wokół mrok.

Nie opieraj się o słońce, bo gorące,
bo na lace topniejący czas,
bo godzina zapomina, bo na łące,
bo gorące jeszcze serca w nas...
Nie opieraj się...

W jednym płaszczu, w jednym rękawie - Ewa Lipska


Anna Szałapak
W jednym płaszczu, w jednym rękawie

Ewa Lipska


Kiedy daję ci cukierka,
to zapala się iskierka.
W twoich oczach moje oczy,
nasz amorek strzela z procy.

W jednym płaszczu, w jednym rękawie,
w jednym śnie i na wspólnej jawie.
W jednym zdaniu te same słowa,
twoja mowa, moja połowa.

Nie obchodzi nas hałas świata
i na niebie biała sałata.
W czterolistnej leżymy trawie,
w jednym płaszczu, w jednym rękawie.

Kiedy biorę cię w ramiona,
nagle lampa jest spłoszona.
Na huśtawce nasze cienie,
świat zamknięty w okamgnieniu.

Utopijni trubadurzy - Ewa Lipska


Anna Szałapak
Utopijni trubadurzy

Ewa Lipska


Pocałunki w przymierzalni,
zagubiony kwit do pralni.
Nowy krzyk jesiennej mody.
Uciec gdzieś na antypody.

Zagubieni w nagłym świecie,
zakochani.
Zaplątani w Internecie,
zakochani.
W sieci burzy i podróży,
utopijni trubadurzy.

Pośród świateł i reklamy
wysyłają telegramy.
Utopijni trubadurzy,
którym anioł z ręki wróży.

Zagubieni, zaplątani,
zakochani, zakochani...
Utopijni trubadurzy,
którym się czasami chmurzy...

Zamyśleni, zabiegani,
zagubieni, zaplątani,
zakochani, zakochani...

Coś zmienić w życiu chciałabym - Ewa Lipska


Anna Szałapak
Coś zmienić w życiu chciałabym

Ewa Lipska


Coś zmienić w życiu chciałabym.
Za oknem nostalgiczny rym.
I jak poradzić sobie z tym,
bym była inna.

Niech czeka na mnie w tłumie róż
wiecznie zielony anioł stróż.
I niech nie dzwoni więcej już
pamięć kamienna.

Może kredka na policzku, szal, sukienka.
Kolor włosów, kolor wspomnień, kawiarenka.
Pióropusze, listy wzruszeń, znów od nowa,
kiedy słowa, kiedy mowa ezopowa.

Może wreszcie, jak w agreście, coś się zdarzy.
Powiesz do mnie: wiesz, w tym wieku ci do twarzy.
Powiesz do mnie o miłości albo więcej.
Najgoręcej moja ręka w twojej ręce.

Coś zmienić w życiu chciałabym.
Owija mnie różowy dym.
A na plakacie ona z nim,
szczęśliwa puenta.

Nich się odnajdą: ty i ja.
Zielony anioł. Sen bez dna.
I niech fortepian stary gra,
co zapamiętał.

Obrazy: Michael Carson

Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem - Ewa Lipska

Anna Szałapak
Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem

Odkrywamy drzwi za drzwiami.
Zamykamy dni za dniami.
Biała suknia w pierwszej parze.
Czas tasuje nasze twarze.

Odkrywamy nowe zdania,
filozofię przemijania.
Popijamy słowa w barze,
bije pamięć na zegarze.

Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
spadochroniarzem swoich marzeń.
Na zakochanej autostradzie
wyprzedzać jeszcze bieg wydarzeń.

Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
mirażem naszych wspólnych marzeń.
Na twojej ręce przeznaczenie
rysuje blaski, skreśla cienie.

Odpływamy białym deszczem,
aby coś ocalić jeszcze.
Dotyk twoich ust nad ranem,
wschody słońca przegadane.

Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem,
malarzem naszych wspólnych zdarzeń
i pod szczęśliwym gwiazdozbiorem
podziwiać życia wernisaże.

Dotyk twoich ust nad ranem,
wykrzykniki zakochane,
zaczytane nasze wiersze,
wschody słońca przegadane.

Koło stało się trójkątem - Ewa Lipska


Anna Szałapak
Koło stało się trójkątem


Ewa Lipska

Może byliśmy zbyt ufni,
Ikar z nieba spadł do kuchni.
Dzień rozpoczął się pechowo.
Może nas zawiodło słowo.

Koło stało się trójkątem,
gdzieś zagubił się nasz wątek.
Z krzykiem się zerwały liście,
zamiast nieba mamy czyściec.

Koło stało się trójkątem.
Wtorek się okazał piątkiem,
a za oknem noc w areszcie
i do tego deszcze, deszcze..

Układamy z klocków lego
nasze wspólne alter ego.
Na kamieniu wschodzi trawa.
Twoje sny i moja jawa.

Koło stało się trójkątem,
gdzieś zagubił się nasz wątek.
Biała sowa przypomina,
że to jest niczyja wina.

Obraz: Rafał Olbiński

Hazardziści - Ewa Lipska


Anna Szałapak - Hazardziści

Ewa Lipska

Przypomnij sobie tamte noce
Klęski. Zwycięstwa. Dwa warkocze
Chcieliśmy wtedy świat uprościć
i nostalgiczny smak wolności

Zadłużył się na lata czas
Z rękawa wyciągnięty as
Na giełdach spadające dni
I my

Hazardziści, rowerzyści
Zakochani bukiniści
Sprzedajemy gwiazdy z nieba
Podczas romantycznych debat

Hazardziści, daltoniści
Zagubieni moraliści
W teatrzykach bulwarowych
Wygłaszamy senne mowy

Przypomnij sobie zapach łąki
Tamte powroty i rozłąki
Na moście jeszcze nasze cienie
Biegnie za nami przeznaczenie

Rymuje nas ze sobą świat
Składamy się z lirycznych dat
Wędrowcy słów w kasynach gry
I my

A w miłosnej chmurze liści
Znów jesteśmy jak turyści
I na zawsze się zwiedzamy
Wygrywamy, przegrywamy

Ech - Ewa Lipska


Anna Szałapak - Ech...

Ewa Lipska

Koła polarne. Słowa banalne. Drink.
Odpadające liście ze ściany. Tynk.
Nie nasze głosy. Znów papierosy. Miła.
Zdradzone noce. Ukryta w szafie łza.

Bo nasza miłość odleciała
do zimnych krajów.
Nikt nie wie, kiedy
ona powróci
z tych Himalajów.

Bo nasza miłość zamarznięta
na sopel lodu.
Milcząca róża
jak nagła burza
z naszych ogrodów.

W dalekim niebie spotkajmy siebie znów.
Spotkajmy siebie w białej lawinie słów.
Moja połowa. Twoja połowa, ech...
Niech twoje usta, niech moje usta, niech...

Niech nasza miłość nie odlatuje
do zimnych krajów.
Niech nasza miłość
powróci wreszcie
z tych Himalajów.

Nie przepytujmy swoich grzechów,
kiedy płyniemy,
kiedy płyniemy,
kiedy toniemy
w morzu oddechów.

Obrazy: Francesca Strino