Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Godlewska A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Godlewska A.. Pokaż wszystkie posty

Przez minutę - Wojciech Młynarski


Przez minutę - Walc minutowy


Wojciech Młynarski


Niech na minutę, chociaż na minutę
Wreszcie skruszę twoją butę
Przez minutę czyń pokutę
Każde słowo, jak szpicrutę
Przez minutę będę wrażać prosto w serce twe
W to serce, które dotąd ani drgnie
Bo miara wreszcie się przebrała

Przez minutę, przez minutę
Twą cykutę, twą cykutę
Twą cykutę dam ci pić do dna
Bo nazbyt długo już to wszystko trwa
Lecz teraz w sobie się zebrałam,
Kurze pościerałam, włosy zakręciłam
Rzęsy przykleiłam, służbę odprawiłam
Zawsze mnie słuchałeś, wciąż potakiwałeś
Więc minutę jeszcze słuchaj mnie

Zacznę od początku, już gdy byłam w Lądku
W borowiny wrzątku, szeptał głos rozsądku
Że na widokówkach czułe twoje słówka
Tylko oczy mydlą mi
Znam cię jak złe ziele, więc nie myśląc wiele
Przerwałam kąpiele i w którąś niedzielę
Całkiem niespodzianie wpadłam tu, mój panie
Przed drugim śniadaniem - i cóż widzę, cóż
Na pianinie starka, wino marki „Warka”
Klatka bez kanarka, w kącie jakaś parka
Meble bez pokrowca, ktoś gra w salonowca
To kabaret „Owca”, czy mój dom



Daruj mi ostry ton
Lecz swe szmatki spakuj i won, i won
Wonczas będziesz mógł się śmiać
Lecz kto inny już walca dla mnie będzie grać

A ja wtedy przez minutę
Wspomnę może twoje oczy mgłą zasnute
I zamarzę, żebyś spojrzał jak pacholę nieobute
Przez minutę, przez minutę, żebyś przy mnie był
I tulił, tulił, tulił z całych sił
I żeby parkiet się nie świecił, parkiet się nie świecił
A my tak jak dzieci
Sreber nikt nie czyścił, a my jak artyści
Aż do rana bania, wiedeńskie śniadania
Sety dwie do szklanki

Co ja robię, Boże, ktoś usłyszeć może
To wszystko przez niego, ale dosyć tego
Takie przyszły czasy, że dziś tracą klasę
Nawet wielkie damy, tak jak ja
Czas się w sobie zebrać, polerować srebra
Nastawić Szopena, poznać dżentelmena
Który to zrozumie i docenić umie
Mnie, ostatnią z wielkich dam

Agnieszka Kotulanka, Adrianna Godlewska

Il. Joe de Mers

Na Majorce - Wojciech Młynarski


Adrianna Godlewska
Irena Santor
- Na Majorce

Wojciech Młynarski

Na Majorce sądny dzień,
wszystko się układa źle,
pani chodzi blada,
cała służba biada,
mleko się nie zsiada,
choć pan lubi je.
Pani chodzi blada,
cała służba biada,
wszystko się układa źle...

Od tygodnia deszczyk mży,
co tu robić w takie dni,
pani ma migrenę,
bo pana Szopena
znowu twórcza wena
ogarnęła dziś.
Pani ma migrenę,
bo pana Szopena
wena ogarnęła dziś...

Łyka słone łzy George Sand,
przecież pojechała tam,
żeby z nim być sam na sam,
a nie słuchać gam.
A on od pierwszego dnia
nic nie robi, tylko gra,
nic nie robi, tylko gra:
tra-la-la-la-la...

Na Majorce sądny dzień,
wszystko się układa źle,
cała służba biada,
pani chodzi blada,
lecz jej nie wypada
przerwać panu w grze.
Pani chodzi blada,
lecz jej nie wypada,
żeby panu przerwać grę...

Na Majorce sądny dzień,
wszystko nie układa się,
służba już od świtu
milczy jak zabita,
pani pali tytoń
i się czuje źle.
Służba już od świtu
milczy jak zabita,
wszystko się układa źle...

Słonko wyszło spoza mgły,
można by na spacer iść,
ale trwa migrena,
bo pana Szopena
wciąż ta sama wena
nie opuszcza dziś,
ale trwa migrena,
bo pana Szopena
wena nie opuszcza dziś...

Łyka słone łzy George Sand...

Gdybym ci ja była, hej,
tam na miejscu pani tej,
to by się pan Szopen
cieszył tym urlopem,
lecz preludiów chyba
by napisał mniej...
To by się pan Szopen
cieszył tym urlopem,
ale komponował mniej!...