Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesienin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesienin. Pokaż wszystkie posty

Słyszysz, pędzą sanie - Siergiej Jesienin


Jerzy Połomski
Słyszysz, pędzą sanie

Tadeusz Mongrid

Ach, jaka noc! Aż oczy rwie!
Nie zasnę. Blask i tu się wciska.
Czy tli się wciąż na serca dnie
Młodości utraconej iskra?

Józef Waczków

Wali kłębami śnieżna zamieć.
W dal cudza trojka mknie polami.

Z cudzą młodością te sanie jadą.
Gdzie moje szczęście? Gdzie moja radość?

Przemknęły z wichrem, w dal uniesione
Przez takie same konie szalone.

Anna Kamieńska

Słyszysz, pędzą sanie, sanie pędzą w głuszy,
Dobrze się z kochaną w polu zawieruszyć.

Nieśmiało, wstydliwie gna wietrzyk ochoczy,
Po nagiej równinie dzwoneczek się toczy.

Ej, wy sanie, sanie! Koniu mój bułany!
Gdzieś tam na polanie tańczy klon pijany.

Podjedziemy blisko: "Co słychać?" -  spytamy,
Przy harmonii w trójkę puścimy się w tany...

Bogdan Ostromęcki

Nad śnieżną równiną biały blask księżyca,
Całunem pokryta nasza okolica.
W lasach płacze brzoza, w bieli błyska łza.
Ktoś tu zginął? Umarł? A może to ja?...



List do matki - Siergiej Jesienin


Nikołaj Sliczenko - Письмо к матери
Edward Hulewicz - List do matki

Włodzimierz Patuszyński

Żyjesz tak, jak wiele matek żyje
Zapomniana w zmierzchu swego dnia
Serce twe codziennie mocniej bije
Przez ten wieczny twój matczyny strach

Piszą mi, że tęsknisz w samotności
I o zmierzchu wypatrujesz mnie
Wiem, jak bardzo brak ci słów miłości
Które każda matka słyszeć chce

Lecz twój syn dziś takich słów nie umie
Choć uczyłaś kochać dzień po dniu
Nie pamięta, trudno mu zrozumieć
Że czyjś głos kołysał go do snu

Jak przez mgłę dziś widzę twoją postać
Wybacz mi, to przecież tyle lat
Jakże bardzo chciałaś, bym pozostał
Ale mnie nieznany wzywał świat

Nie mógłbym pozostać tak daleki
Byś tęsknotą nie dosięgła mnie
Zanim przyjdzie zamknąć ci powieki
Ciebie, matko, jeszcze ujrzeć chcę

Powitają mnie twe dobre ręce
Powitają twoje drogie łzy
Spytasz mnie: "Jak było ci tam w świecie?"
Ja odpowiem: "Dobry świat to ty"

Fot. Nikołaj Sliczenko

List do matki - Siergiej Jesienin


List do matki - Письмо матери

Adam Pomorski


Żyjesz jeszcze, moja starowinko?
I ja żyję. Kłaniam ci się, kłaniam!
Niech rozlewa się nad twą chatynką
Ta nieziemska jasność przed zmierzchaniem.

Napisali mi, że kryjesz trwogę,
Że się o mnie trapisz niepokojem,
Często też wysuwasz się na drogę
W staromodnym kaftaniku swoim.

I w tym zmroku szafirowo-ciemnym
Jedno się zwiduje nad rozdrożem:
Jakby w porachunku gdzieś karczemnym
Pchnął mnie ktoś pod żebro fińskim nożem.

Cóż ci to, rodzona? Dajże spokój!
Wstrętny majak tak ci się napiera.
Już nie taki ze mnie podły opój,
Co bez ciebie Bóg wie gdzie umiera!

Jestem cichy tak jak byłem. Nie inaczej
Marzę tylko i jedynie o tym,
Żebym prędzej już po dniach rozpaczy
Dom niziutki ujrzeć mógł z powrotem.

Wrócę tam, gdy znowu wiosną stanie
Ogród nasz w białości rozpostarty.
Tylko ty już teraz przed świtaniem
Nie budź mnie jak przed ośmioma laty.

Nie budź tego, co się przemarzyło,
Nie mąć snu, co w prawdę się nie zmienia —
Nazbyt wcześnie mi się przydarzyło
Zaznać i zatraty, i znużenia.

Nie ucz mnie też modlić się. To rzecz nie moja.
To, co zgasło, to musiało zgasnąć.
Tyś mi jedna pomoc i ostoja,
Tyś mi jedna ta nieziemska jasność.

Wyrzuć więc z pamięci swoją trwogę,
Nie myśl o mnie z takim niepokojem.
I już tak nie wychodź na tę drogę
W staromodnym kaftaniku swoim.

Psu Kaczałowa - Siergiej Jesienin


Siergiej Biezrukow - Собаке Качалова
Leszek Długosz - Psu Kaczałowa

Siergiej Jesienin
Władysław Broniewski


Daj łapę Dżim, na szczęście łapę podaj,
Ja takiej łapy nie widziałem w życiu.
Na bezszelestną, cichą noc, w pogodę,
Chodź, poszczekamy razem przy księżycu.
Daj łapę Dżim, na szczęście łapę podaj.

Kochanie, proszę, nie liż mnie po twarzy,
Coś najprostszego zrozum ze mną przecie,
Skoro ty nie wiesz, co to życie znaczy
I jaką wartość życie ma na świecie.

Twój pan jest miły, no i znakomity,
Przyjmuje dużo gości — pańska łaska —
I każdy z nich po sierści aksamitnej
Z uśmiechem chciałby cię pogłaskać.

Ty na psi sposób diablo jesteś ładny
Z tak miłym twoim wdzięczkiem, żeś gotowy
Bez uprzedzenia i bez pytań żadnych,
Jak druh pijany, z każdym się całować.

Mój miły Dżimie, pośród twoich gości
Tak wielu różnych i przeróżnych było.
Czy najsmutniejsza z nich, czy ta milcząca
Przypadkiem tu nie przychodziła?

Wiem, ona przyjdzie, ja ci za to ręczę,
A ty jej w oczy patrz, nim chwila minie,
I proszę, czule poliż ją po ręce
Za wszystko to, com był i nie był winien.

Jesień - Siergiej Jesienin


Осень

Тихо в чаще можжевеля по обрыву.
Осень, рыжая кобыла, чешет гривы.

Над речным покровом берегов
Слышен синий лязг ее подков.

Схимник-ветер шагом осторожным
Мнет листву по выступам дорожным

И целует на рябиновом кусту
Язвы красные незримому Христу.

Leopold Lewin

Cicho po urwisku jałowcem schodziła
Czesząc grzywę jesień - rudawa kobyła.

Ponad brzegu rzeki skłębione poszycie
Rozbrzmiewa jej podków granatowe bicie.

Wiatr-zakonnik, idąc zalęknionym krokiem,
Miętosi listowie za drogi wysokiem.

I całuje krzak jarzębiny rozchwiany -
Niewidzialnego Chrystusa purpurowe rany.

Izaak Lewitan













Tyle jest smutku - Siergiej Jesienin

lifeisphoto.ru

Сергей Есенин
Мне грустно на тебя смотреть


Мне грустно на тебя смотреть,
Какая боль, какая жалость!
Знать, только ивовая медь
Нам в сентябре с тобой осталась.

Чужие губы разнесли
Твое тепло и трепет тела.
Как будто дождик моросит
С души, немного омертвелой.

Ну что ж! Я не боюсь его.
Иная радость мне открылась.
Ведь не осталось ничего,
Как только желтый тлен и сырость.

Ведь и себя я не сберег
Для тихой жизни, для улыбок.
Так мало пройдено дорог,
Так много сделано ошибок.

Смешная жизнь, смешной разлад.
Так было и так будет после.
Как кладбище, усеян сад
В берез изглоданные кости.

Вот так же отцветем и мы
И отшумим, как гости сада...
Коль нет цветов среди зимы,
Так и грустить о них не надо.

Tadeusz Mongrid - Tyle jest smutku

Tyle jest smutku w naszym wzroku,
Zbyt gorzko przyznań, zbyt boleśnie,
Że tylko ów miedziany spokój
Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

Inny odebrał mi spłoszenie
I dreszcz, i ciepło twego ciała...
W sercu, jesiennym nieskończenie,
Cisza się deszczem rozszemrała.

To nic. Przywyknę. Jak pociecha
Zrodziła się ta prawda prosta,
Że nic mnie w życiu już nie czeka,
Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

A przecie byłem też zrodzony
Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
Jak mało widzę dróg schodzonych,
Jak wiele popełnionych błędów.

Życie... ból... szczęście — mija wszystko...
Śmieszny fatalizm doczesności.
Ogród, jak nieme cmentarzysko,
Usiały brzóz odarte kości.

I my zamrzemy, przeszumimy
Na podobieństwo drzew ogrodu.
Próżno więc pragnąć pośród zimy
Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu.

Nie patrz na mnie - Siergiej Jesienin


Не гляди на меня с упреком
Nie patrz na mnie...

Jan Brzechwa


Nie patrz na mnie z takim wyrzutem,
Bo choć wzgardę moją dostrzegłaś,
Lubię oczy twe mgłą zasnute
I wykrętną twoją uległość.

Zdajesz mi się wręcz rozpostartą,
Lecz zobaczyć bierze mnie chętka,
Jak lisica, udając martwą,
Nieostrożne chwyta pisklęta.

No, cóż, chwytaj, ja się nie boję,
Czy twój zapał jednak nie zgaśnie?
Wiedz, o serce wyziębłe moje
Już się takie potknęły właśnie.

Kocham przecież nie ciebie, miła,
Jesteś echem, jesteś odbiciem,
W tobie inna mi się wyśniła,
Co ma oczy całe w błękicie.

Może nawet nie jest łaskawa
I na pozór może nawet jest chłodna,
Lecz jej godny chód i postawa
Poruszyły mi serce do dna.

Taką trudno jest otumanić,
Do niej zawsze pójdę z ochotą,
A ty nawet nie zdołasz zranić
Zakłamaną swoją pieszczotą.

Lecz ci wyznam prawdę zawiłą,
Chociaż takem cię upokorzył:
Gdyby piekła i raju nie było,
Człowiek sam by je sobie stworzył.

Nad okienkiem - Siergiej Jesienin


Над окошком месяц...
Nad okienkiem

Siergiej Jesienin - Anna Kamieńska

Nad okienkiem księżyc. Pod okienkiem wicher.
Bezlistna topola mieni się srebrzyście.

W dali płacz harmonii, głos osamotniony -
I tak bliski sercu, i tak oddalony.

Śmieje się i płacze pieśń zuchwała, hoża.
Gdzieś ty, moja lipo? Lipeńko wiekowa?

I ja dawno temu w świąteczny poranek
Z harmonią na piersi szedłem do kochanej.

A teraz dla lubej ja już nic nie znaczę.
Pod wtór cudzej pieśni śmieję się i płaczę.

Obraz: Julius Klever

Życie to oszustwo - Siergiej Jesienin

Жизнь - обман...
Życie to oszustwo...

Adam Pomorski


Życie to oszustwo - czar z udręką,
A dlatego pełne mocy takiej,
Że to ono swą grubiańską ręką
Przeznaczenia wypisuje znaki.

Zamykając oczy więc powtarzam:
Niech wzruszenie w sercu się obudzi,
Życie to oszustwo, lecz się zdarza,
Że cię szczęścia pozorami łudzi.

Księżycowi z dala w twarz spoglądaj,
I z siwego losy wróżąc nieba,
Śmiertelniku, ucisz się, nie żądaj
Owej prawdy, której ci nie trzeba.

Dobrze jest w zawiei czeremchowej
Myśleć sobie, że to życie - ścieżka.
Przyjaciele odwrócili głowy,
Przyjaciółka zdradzić nie omieszka.

Czułych jeszcze nie żałują zwrotów,
Złe języki ostrzą niby brzytwy -
Ja na wszystko z dawna jestem gotów,
I wszystkiego obojętnie zwykły.


Mróz przenika na tych wyżyn zimnie,
Światło gwiazd mi ciepła nie udzieli.
Tych, których kochałem, nie ma przy mnie,
Ci, którymi żyłem - zapomnieli.

Tak czy siak, ścigany, odpychany,
Zapatrzony w zorzy płomienisko,
Na tej ziemi, bliskiej i kochanej,
Temu życiu dzięki ślę za wszystko.

Już nie błąkać się po burzanach - Siergiej Jesienin

Andrew Atroshenko
Не бродить,
не мять в кустах багряных...


Adam Pomorski

Już nie błąkać się, już po burzanach
Krwawych ziół nie szukać wiatru w polu.
Ze snopami włosów twych owsianych
Cicho się prześniłaś i bez bólu.

Z tym na skórze ciemnym sokiem jagód,
Najpiękniejsza, najdelikatniejsza,
Cała byłaś jak różowy zachód,
Od białego śniegu promienniejsza.

Zwiędły oczy, osypały się w ziarenka,
Drobne imię roztajało dźwiękiem,
Zachowała szala fałda miękka
Miodny zapach twej niewinnej ręki.

Gdy się zorza w przedwieczorną ciszę
Niby kot na dachu wylizuje,
To o tobie gwarzy woda, słyszę,
W pustych ulach z wiatrem pogwizduje.

Choćby wieczór szeptem jął się dziwić —
Byłaś tylko pieśnią i marzeniem —
Ten, kto zmyślił twe ramiona, giętką kibić,
Tajemnicę jasną musnął tchnieniem.

Już nie błąkać się, już po burzanach
Krwawych ziół nie szukać wiatru w polu.
Ze snopami włosów twych owsianych
Cicho się prześniłaś i bez bólu.

Motywy perskie - Siergiej Jesienin


Сергей Безруков. Стихи Сергея Есенина

Siergiej Biezrukow. Wiersze Siergieja Jesienina

Я спросил сегодня у менялы,
Что дает за полтумана по рублю,
Как сказать мне для прекрасной Лалы
По-персидски нежное «люблю»?

Я спросил сегодня у менялы
Легче ветра, тише Ванских струй,
Как назвать мне для прекрасной Лалы
Слово ласковое «поцелуй»?
И еще спросил я у менялы,
В сердце робость глубже притая,
Как сказать мне для прекрасной Лалы,
Как сказать ей, что она «моя»?

И ответил мне меняла кратко:
О любви в словах не говорят,
О любви вздыхают лишь украдкой,
Да глаза, как яхонты, горят.

Поцелуй названья не имеет.
Поцелуй не надпись на гробах.
Красной розой поцелуи веют,
Лепестками тая на губах.

От любви не требуют поруки,
С нею знают радость и беду.
«Ты моя» сказать лишь могут руки,
Что срывали черную чадру.

Zapytałem dzisiaj straganiarza,
Swą nieśmiałość w sercu kryjąc płochym,
Jak po persku słowem się wyraża —
Pięknej Lali jak powiedzieć: kocham?

Zapytałem dzisiaj straganiarza
Lżej niż wiatr, niż Wanu fal rysunek,
Jak po persku słowem się wyraża,
Pięknej Lali jak powiedzieć: pocałunek?

Zapytałem dzisiaj straganiarza,
U którego pół tumana ruble stoją,
Jak po persku słowem się wyraża —
Pięknej Lali jak powiedzieć, że jest moją?

Odpowiedział mi straganiarz z cicha:
O miłości mówić nie sądzono,
O miłości się ukradkiem wzdycha,
Tylko oczy jak rubiny płoną.

Pocałunek nie wie, co to imię,
Pocałunek nie nagrobny kamień.
Pocałunki tchną różami czerwonymi
I na wargach rozwiewają się płatkami.

Miłość nie przyjmuje słów w poręce,
Radość w niej i rozpacz się zwarły.
„Moja” – mogłyby powiedzieć ręce,
Co zdzierały z twarzy czador czarny

Ты сказала, что Саади
Целовал лишь только в грудь.
Подожди ты, Бога ради,
Обучусь когда-нибудь!

Ты пропела: «За Ефратом
Розы лучше смертных дев».
Если был бы я богатым,
То другой сложил напев.

Я б порезал розы эти,
Ведь одна отрада мне —
Чтобы не было на свете
Лучше милой Шаганэ.

И не мучь меня заветом,
У меня заветов нет.
Коль родился я поэтом,
То целуюсь, как поэт.

Powiedziałaś, moja droga:
Tylko w pierś całował Saadi.
Ach, poczekaj, w imię Boga,
Nauczę się, nie ma rady.

Wyśpiewałaś: Za Eufratem
Róże piękniejsze od panien.
Gdybym ja był kimś bogatym
Inne złożyłbym śpiewanie.

Róże posiekałbym zaraz —
Jedna mi pociecha przecie,
By piękniejszej nikt nie znalazł
Niźli Szagane na świecie.

Prawem nie dręcz mnie, kobieto,
Przykazań się nie pilnuję.
Urodziłem się poetą
I jak poeta całuję.

Шаганэ ты моя, Шаганэ!

Потому что я с севера, что ли,
Я готов рассказать тебе поле,
Про волнистую рожь при луне.
Шаганэ ты моя, Шаганэ.

Потому что я с севера, что ли,
Что луна там огромней в сто раз,
Как бы ни был красив Шираз,
Он не лучше рязанских раздолий.
Потому что я с севера, что ли?

Я готов рассказать тебе поле,
Эти волосы взял я у ржи,
Если хочешь, на палец вяжи —
Я нисколько не чувствую боли.
Я готов рассказать тебе поле.

Про волнистую рожь при луне
По кудрям ты моим догадайся.
Дорогая, шути, улыбайся,
Не буди только память во мне
Про волнистую рожь при луне.

Шаганэ ты моя, Шаганэ!
Там, на севере, девушка тоже,
На тебя она страшно похожа,
Может, думает обо мне...
Шаганэ ты моя, Шаганэ!

Szagane, moja ty Szagane,
Ja z Północy, to dlatego może
Falujące opowiadam ci zboże,
O księżycu nad polem we śnie,
Szagane, moja ty Szagane.

Ja z Północy, to dlatego może,
Że tam księżyc sto razy większy,
Choćby Szyraz był najpiękniejszy,
Zawsze piękniej w riazańskim przestworze:
Ja z Północy, to dlatego może.

Falujące opowiadam ci zboże,
Ja te włosy wziąłem od żyta,
Jeśli zechcesz, na palec chwytaj,
Żaden ból mnie dotknąć nie może,
Falujące opowiadam ci zboże.

O księżycu nad polem we śnie
Pomyśl, bawiąc się moim kędziorem,
I uśmiechaj się do mnie wieczorem,
Tylko pamięć pozostaw na dnie
O księżycu nad polem we śnie.

Szagane, moja ty Szagane,
Na Północy też jest dziewczyna,
Co tak bardzo ciebie przypomina,
Może także pamięta mnie…
Szagane, moja ty Szagane.

Przełożył: Adam Pomorski

Zakręciło się listowie złote - Siergiej Jesienin

Siergiej Tutunow

Закружилась листва золотая

Zbigniew Dmitroca

Zakręciło się listowie złote


Zakręciło się listowie złote
W wodzie stawu poróżowiałej,
Jakby zwiewne motyle z trzepotem
Ku dalekiej gwieździe leciały.

Oczarował mnie dzisiaj ten wieczór,
Drogi sercu mieniący się rozdół.
Urwis wietrzyk do połowy pleców
Sukienczynę na brzózce rozdął.

I w duszy, i w dolinie tchnie chłodem,
Modry zmierzch jak stadko owieczek.
Za umilkłym za furtką ogrodem
To zadzwoni, to zamrze dzwoneczek.

Jeszczem nigdy się nie wsłuchiwał
Tak uważnie w rozumne ciało,
Dobrze by tak, jak witkami iwa,
W wód różowość zanurzyć się cało.

Dobrze by tak, wzdychając do sterty,
Pożuć siano mordą księżyca...
Moja cicha radości, gdzieś ty
Kochać wszystko, nic nie chcąc od życia?

Tadeusz Nowak

Zakręciło się złoto liściaste


Zakręciło się złoto liściaste
I od liści poróżowiał zdrój,
Jak gdyby, zamierając na gwiazdę
Niósł się motyli leciutki rój.

W tym wieczorze jestem zakochany,
Bliski sercu jak parowu piach.
Wiatr – parobczak brzózce fartuch lniany
Podkasuje aż do samych pach.

Chłód jest we mnie i chłód jest w dolinie,
Mrok nadciąga – mrowie owczych stad.
I za furtką dzwonków uciszenie
Nakazuje rozespany sad.

Jeszcze nigdy tak skwapliwie zmysłów
Nie słuchałem poprzez ciała chłód.
Dobrze byłoby nad stawem zwisnąć
I jak wierzba widzieć siebie z wód.

Dobrze byłoby do stogu śmiać się,
Mordą nowiu suche siano żuć...
Po najcichszej mej radości stracie –
Nie smucić się, tylko miłość snuć.

Jesień w malarstwie rosyjskim

Fiodor Wasiliew



Aleksandr Kisieliew


Aleksiej Sawrasow





Wasilij Polenow






Michaił Nesterow



Efim Wołkow







Julij Klewer