Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Machalica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Machalica. Pokaż wszystkie posty

Jak też się pisze na maszynie Agnieszki - Jeremi Przybora



Jeremi Przybora


Jak też się pisze na maszynie Agnieszki?
Rzeczywiście, bardzo przyjemnie.
Maszyna mała, a czcionka duża,
A w Armagnacu czerwona róża…
Ta róża wcale nie jest ode mnie,
ale Agnieszce i tak przyjemnie…
Dobrze, żem dzisiaj nie przyniósł roży,
bo by nie miała w czym jej zanurzyć…
Więdłaby róża moja jesienna,
a mnie by gryzła rozpacz bezdenna…
Po co mieć jeszcze róże na głowie?
I tak ma dosyć zmartwienia człowiek…
Lepiej winiaczek mi wypić do dna.
Nowa butelka będzie swobodna…
Ty w nią, Agnieszko mnie nie nabijaj,
a jutro różę przyniosę Ci – ja…

Listopad 1965


Piotr Machalica
z “Listów na wyczerpanym papierze”


Fot. Nikolay Panov

Portofino (marzec 1965) - Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka


Jeremi Przybora

Portofino - 4 marca 1965 r.

Wciąż jeszcze zima w Portofino,
wciąż jeszcze chandra, mróz i śnieg…
I wciąż tęsknota za dziewczyną,
na którą znowu się czeka wiek…

Znów mi te same rymy płyną,
jak tamte, pierwsze – pierwszy raz…
i melodyjka „Portofino”…
i złość, jak tamta – spod tamtych „Gwiazd”…

Ja nawet może bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie chcę – z tęsknoty za dziewczyną,
wolę ze szczęścia ginąć z nią!

Może pod pragnień mych lawiną
poczuje, że jej czegoś brak
i wróci znów do Portofino,
jak wiosną z drogi powraca ptak?…

Agnieszka Osiecka


Dwuosobowe Portofino,
to jedna z mniejszych w świecie dziur,
maleńki rynek, jedno kino,
niewielkie deszcze, z niedużych chmur.
Zaś ambasador Portofino,
to z fotografii jeden Ktoś,
ktoś, kto z surową bardzo miną
spogląda na mnie…Lecz czy to złość?

Co, proszę pana, jest przyczyną,
że losy wiodą het, ze Szczors
ku Dąbrowszczakom i Londynom
z panią co pije gdzieś White Horse?
(A że ta pani, to dziewczyna,
więc lęk ją zrywa w środku snów –
że nie zastanie Portofina,
gdy wiosną z drogi powróci znów…)

10 marca 1965

Piotr Machalica, Magda Umer
Z „Listów na wyczerpanym papierze”

Jeszcze tydzień do Ciebie - Jeremi Przybora


Jeszcze tydzień do Ciebie

Jeremi Przybora

2 lipca 1964 r.


Jeszcze tydzień do Ciebie
niebotyczny i stromy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez ten czas nieruchomy
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to słońce stojące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez te myśli dręczące
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to Twoje milczenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to moje starzenie
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bywanie u osób
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez pretensje do losu
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Krakowskie Przedmieście
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez zwątpienie, czy jesteś
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez dni gęste jak sita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Gomułkę i Tita
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez jedzenie truskawek
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez bez Ciebie Warszawę
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez Brubecka i Bacha
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez milknący lip zapach
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez to pchanie się´ siłą
Jeszcze tydzień do Ciebie
przez miłość

Piotr Machalica
z „Listów na wyczerpanym papierze”

O, Romeo (Parafraza) - Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora


Czy jesteś już na dnie?

Agnieszka Osiecka


Cóż, Jeremi, że jest nam tak ładnie,
któż, Jeremi, mój sekret odgadnie,
że od książąt pobladłych
wolę mężczyzn upadłych -
O, Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty jeszcze w krawacie, w binoklach,
A ja pytam, czyś kogo już okradł,
nie wymagam byś nocą się śnił,
ale błagam, byś palił i pił.
Może z czasem nabierzesz ochoty
do rozróbki, do mokrej roboty?...
Ja opatrzę twe rany,
kiedy będziesz karany,
lecz ty - nosisz kalosze,
choć proszę:
O, Jeremi, rzuć rymy i składnię,
o, Jeremi, niech ciebie napadnie
jakaś furia i piekło,
jakaś żądza i wściekłość –
O, Jeremi,
czy jesteś już na dnie?
(Siada mu na kolanach)
O, Jeremi, czy droczyć się ładnie?
Wciąż, Jeremi, nie bijesz, nie kradniesz,
no a dla mnie mężczyzna,
to jest taka trucizna,
więc - Jeremi, czy jesteś już na dnie?
A ty znowu przyniosłeś mi liryk,
a mnie bliższy jest raczej – deliryk.
Wiesz - z innymi to szybciej mi szło,
No…Jeremi… spacerkiem - na dno…
Banalnego upiększy to lorda,
gdy smak znajdzie on w gwałtach i mordach,
zresztą - ziarnko do ziarnka:
może pójdzie ci w kartach?-
potem długi
i wódki złe skutki…
O, Jeremi, zaplączmy się w matnię,
o, Jeremi, zobaczysz, jak wpadniesz,
...ale co to?... – Morfinka… (np. w kieszonce)
Oo, kłamczuszek, oo, świnka…
O, Jeremi, ty jesteś już na dnie

Jeremi Przybora


O, Agnieszko
, twarzyczko na chmurze!
O, Agnieszko, różyczko w purpurze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tą moją samotność!
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!

A na górze, jak zwykle, nikogo…
A podróże wypadły mi drogo -
Nie najkrótszą znał drogę mój koń,
A tę dłuższą– przez rzeczkę! – Dordogne.
Deszczem zlało mnie, wiatrem przegięło -
Jestem stary, sterany Romeo,
W krzyżu miewam te bóle,
Kiedy w sercu Cię tulę
I w tę pustkę dokoła
Wciąż wołam:

O, Agnieszko!
Jaskółko w lazurze!
O, Agnieszko!
Światełko na murze!
Otwórz, otwórz Twe okno
Na tę moją samotność
O, Agnieszko!
Czy jesteś na górze?!

1964

Magda Umer, Piotr Machalica 👉👉👉
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Porto Fino 2 - Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka


PORTO FINO - PORTOFINO


Jeremi Przybora


19. 02. 1964

Opuszczam dzisiaj Porto Fino,
jeszcze po plaży przejdę wzdłuż
z tą melancholii odrobiną
w walizce, którą zamknąłem już.

Jeszcze, nim statek mój odpłynął,
w tej austeryjce pośród róż,
wypiję moje gorzkie wino
koloru smutnych, jesiennych zórz.

Zabieram z sobą z Porto Fina
(ta deklinacja brzmi jak gwałt)
muszelkę, która przypomina
Twojego ucha lekki kształt…

Nie będzie za mną głos Twój płynął,
kiedy już zacznę falę pruć.
Przecież Cię nie ma w Porto Fino,
więc skąd byś mogła zawołać „Wróć!”?…

Agnieszka Osiecka


Nie chciałam być tą Colombiną,
co się po nocach Panu śni,
bo nie stać mnie na Portofino,
najwyżej już na Rififi.

Lecz dajmy spokój z Portofinem
i zaoszczędźmy z rymem mąk,
wypijmy toast mocnym winem
i niech nastąpi już dalszy ciąg.

Lecz kiedy musisz w dal odpłynąć,
to ciepły szalik, proszę włóż,
tu północ, a nie Porto Fino -
najwięcej jest na szybach róż

Pod ciepłą listów Twych lawiną
poczułam, że mi czegoś brak,
zawracam więc do Porto Fino
jak wiosną z drogi powraca ptak.

Gdy z niewyraźną trochę miną
zawinę przed Twój Spatif znów,
założysz teatr w Portofino,
ja będę w kasie strzegła snów...

Piotr Machalica, Magda Umer
z „Listów na wyczerpanym papierze”

Porto Fino - Jeremi Przybora


Piotr Machalica - Porto Fino

Jeremi Przybora

Tam był fortepian, czy pianino,
bo, gdy usiadła obok mnie,
to melodyjka „Porto Fino”
za tą dziewczyną płynęła w tle.

To była właśnie ta dziewczyna,
na którą czeka się i wiek
A ona z innym szła do kina,
a potem za mąż. I padał śnieg…

Ja może nawet bym i zginął,
tylko, jak szczerym być już, to
nie – zamiast nocy z tą dziewczyną,
ani – przed nocą, ale – po…

Nad ranem w morze bym popłynął,
bo to najmniejszy pewno ból…
i z melodyjką „Porto Fino”
i smutną miną – gul gul gul gul…

14 II 1964

Dla Agnieszki i Jeremiego słowa porto fino
miały dodatkowe znaczenie:
ostatni port, do którego zawiną
– na dobre, już na zawsze…
albo choćby na dłużej niż chwilę.

Z „Listów na wyczerpanym papierze”

Na fot. Agnieszka Osiecka

Oświadczenie - Jeremi Przybora

21 marca 1964 roku

Agnieszko!
Nie krytykuj tej Wiosny,
bo to nasza - pierwsza!

Jeremi

Oświadczenie


Nie zakocham się tej wiosny już w nikim
,
choćby śpiewem się zaniosły słowiki,
choćby zapachniały wszystkie jaśminy,
choćby zapłakały wszystkie dziewczyny...

Nie zakocham się tej wiośnie na przekór.
No i chyba słusznie, boś nie w tym wieku.
Trzeba umieć się wycofać z arenki,
gdy zaczyna służyć sofa do drzemki...

Nie uwikłam się z tą wiosną w ten wątek.
Górę w tobie wziął po prostu rozsądek.
Nie usłucham ja tej wiosny zupełnie -
postulatów jej najprostszych nie spełnię!...

Nie, nie pójdę ja tej wiośnie na rękę,
serce w żadną mi nie wrośnie panienkę.
Za to darzę cię estymą nareszcie.
Zakochałem ja się - zimą, już wcześniej...

Agnieszce - Jeremi


Piotr Machalica

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

Inwokacja - Bez ciebie - Jeremi Przybora

Wiesław Michnikowski
Inwokacja

Jeremi Przybora


Bez ciebie jestem tak smutny,
jak kondukt w deszczu pod wiatr.
Bez ciebie jestem wyzuty
z ochoty całej na świat.
Bez ciebie jestem nieładny,
bez żadnej szansy u pań.
Bez ciebie jestem bezradny
jak piesek, co wypadł z sań.
Bez ciebie jestem za krótki
na długą drogę przez świat.
Bez ciebie jestem malutki
i wytłuc może mnie grad.
Bez ciebie jestem tak nudny
jak festiwale na pieśń.
Bez ciebie jestem tak trudny,
że trudno siebie mnie znieść.
Bez ciebie jestem niepełny
jak czegoś ćwierć albo pół.
Bez ciebie jestem zupełny
chomąt, łachudra i wół.
Kimkolwiek jesteś - włóż
na siebie coś i rusz!
Od stołu wstań, z imienin wyjdź,
zrezygnuj z dań
i przyjdź!

Przy tobie będę pogodny -
bo skąd bym smutek brać miał?
Przy tobie będę podobny
strukturą torsu do skał.
Przy tobie będę upojny
jeżeli idzie o głos.
Przy tobie będę przystojny
urodą silną jak cios.
Przy tobie będę subtelny
jak woń łubinu wśród pól.
Przy tobie będę tak dzielny
jak ten co zginął nam, król.
Przy tobie będę artystą
wzruszeniem duszy do łez.
Przy tobie będę z umysłu
inteligentny jak bies.
Przy Tobie w jednej osobie
Efebem będę ja, bądź
poetą, mędrcem... A z kobiet -
dużą blondyną ty bądź!
Więc kim byś była - włóż
na siebie coś i rusz!
Jeżeliś w śnie - z pościeli wyjdź,
przeciągnij sięi przyjdź!


Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

W kawiarence "Sułtan" - Jeremi Przybora


        Kalina Jędrusik                       Grzegorz Turnau

W kawiarence „Sułtan”


Jeremi Przybora


W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.
Pajączek wyszedł z róży,bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę szedł, snując pajęczynkę,
Co im związała ręce przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem, widziałam to, więc wiem.

W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.

I już ten pan i pani zostali w tej kawiarni -
Bo gdyby nie zostali, to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża właściciel ich odkurzał,
Jeść dawał im i pić i tak powinno być.

W kawiarence „Sułtan” przed panią róża żółta,
A obok pan, co miał tę różę i pani dał.

Gdy kiedyś przy księżycu iść będziesz tą ulicą –
Gdzie kawiarenka „Sułtan” –
Wstąp choć na chwili pół tam
Zobaczyć, czy ta pani z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz to też jest ważna rzecz.

Czy w kawiarence „Sułtan” przedd panią róża zólta?
Czy obok pan, co miał tę różę i pani dał?

Czy Oni tam są?

(1967)


Piotr Machalica z „Listów na wyczerpanym papierze"

Moja dziewuszka nie ma serduszka - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas, Grzegorz Turnau
Moja dziewuszka nie ma serduszka

Jeremi Przybora

Dziewczę poznałem prześliczne
i zmysły eksplodowały –
i w arabeski magiczne
nam ciała pozaplatały.
Jednak w zbliżeniu dusz
trudniej nam było o splot –
była nieczuła i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...

Moja dziewuszka
nie ma serduszka
i nie wiadomo co w zamian ;
może skarbonkę w formie jabłuszka,
co z pestką z perły podzwania ;
może zegarek firmy nieznanej
złotą kołatką szeleści –
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi.

Chłodem jej miłość mnie truła,
choć ciało było życzliwe.
Ja zaś ogromne jak buła
mam serce oraz nadwrażliwe.
Więc pochwyciłem nóż
i – że to niby dla psot –
pierś jej rozciąłem, i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...

Moja dziewuszka
nie ma serduszka –
nie ma serduszka, a w zamian
ani skarbonki w formie jabłuszka,
co pestką z perły podzwania,
ani zegarka firmy nieznanej
co by kołatką szeleścił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.


Piotr Machalica

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

Podła - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas - Podła

Jeremi Przybora

Podła!
Na pasku kłamstw mnie wiodła,
by nagle zepchnąć w otchłań,
w bezsenną noc bez dna!
Zgubna!
Niewierna, choć nieślubna!
Fałszywa, samolubna!
Podstępna, pusta, zła!
Żeby tak jeszcze móc
na jej ślad natrafić!
Żeby tak jeszcze móc
spotkać ją i stłuc!
O, słodka!
Rozumna, śliczna, wiotka!
Kwiatuszek mój, Stokrotka!
Niepowtarzalna ma!

To jaka ona jest właściwie, ta pani?


Och, cudna jest!
Ponętna i nietrudna jest!
Namiętna i nienudna!
Jak hazardowa gra!
O, śliczna!
Wiosenna, feeryczna!
Płomienna, dynamiczna!
Jak elektryczna skra!
Gdyby mi los chciał dać
jeszcze raz tę szansę!
Móc w ramiona ją brać,
tulić, mieć i łkać…
Och, wredna!
Trucizna, żmija jedna!
Podniosę ja cię ze dna!
Roślinko biedna ma…


Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

-----------------------------------------------------


A tak zapewne mogłaby zaśpiewać ta pani:


Podły!
Marzenia mnie zawiodły!
Spojrzenia twe mnie zwiodły,
cudowny urzekł strój!
Ach, zgubny!
Aż do znudzenia ślubny!
Uparty, samolubny!
Obłudny, nudny wuj!
Gdybyś tak kiedy mógł
w ogniu żądz mnie spalić!
Gdybyś tak kiedy stłukł
lub za włosy wlókł!
Ach, słodki!
Przytulny jak dwa kotki!
Najsłodszy wujek ciotki!
Nieodwołalny mój!

Na całej połaci deszcz - Jeremi Przybora


Na całej połaci deszcz


Jeremi Przybora


Na całej połaci - deszcz
W przeróżnej postaci - deszcz
Na siostry i braci - deszcz
Jesienny plakacik - deszcz

Na naszą równinę - deszcz
na każdą roślinę - deszcz
Na tłoczek przed kinem - deszcz
Na ładną dziewczynę - deszcz

Na pociąg do Jasła - deszcz
Na wzmiankę, że "Zgasła..." - deszcz
Na napis: ”Brak masła” - deszcz
Na starte już hasła - deszcz

Na flaszki od wódki - deszcz
Na inne złe skutki - deszcz
Na dzionek za krótki - deszcz
Na puste ogródki - deszcz

Na orła czy reszkę - deszcz
Na skromną wywieszkę - deszcz
Na smutek z uśmieszkiem - deszcz
Na jedną Agnieszkę... - deszcz

Na w sinej mgle dale - deszcz
Na kocham cię stale - deszcz
Na żale, że wcale... - deszcz
No i na tak dalej, tak dalej, tak dalej... - deszcz

Mistrzowi Agnieszce - pilny uczeń Jeremi

Agnieszko!
Do wczoraj pewno jeszcze trochę mnie pamiętałaś,
ale dzisiaj już muszę przypomnieć Ci się.
Telefonowałem, ale nikt nie odpowiadał,
może dlatego, że - jak to dziś stwierdziłem - pod zły numer.
Teraz będę dzwonił pod dobry, ale w domu nie mam dobrych warunków akustycznych, więc nie wiem, czy się prędko do Ciebie dodzwonię,
bo jeszcze do tego tonę w pracy przed premierą.

Agnieszko, pamiętaj o mnie i dbaj o uszy, za którymi przepadam!

Jeremi

...Na starą piosenkę - deszcz -
na z Kępy panienkę - deszcz -
na pana Przyborę - deszcz -
na dusze dwie chore - deszcz -

Agnieszka

(wyraźnie pod wpływem Jeremiego Przybory)
6 lutego 1964 r.

Piotr Machalica, Magda Umer 👉👉👉

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

Chłopcy przedwojenni - Jeremi Przybora


Chłopcy przedwojenni


Jeremi Przybora


Tutaj się rodziliśmy,
tutaj pierwsze łzy roniliśmy,
pierwszą radość tu przeżyliśmy —
chłopcy przedwojenni.

Tu się żyć uczyliśmy,
biedni czy bogaci byliśmy,
zawsze tutaj być lubiliśmy —
chłopcy przedwojenni.

Piliśmy, nie ćpaliśmy,
gdy kochaliśmy, zdradzaliśmy,
ale chamscy nie bywaliśmy,
dość dla dam przyjemni.

Często też ginęliśmy,
więcej daliśmy, niż wzięliśmy,
mało do wyboru mieliśmy,
bardzo mały wybór mieliśmy —
chłopcy przedwojenni.

Często też ginęliście,
więcej daliście, niż wzięliście,
mało do wyboru mieliście,
bardzo mały wybór mieliście —
chłopcy przedwojenni.

Bardzo mały wybór mieliśmy —
chłopcy przedwojenni.

Jeremi Przybora, Piotr Machalica

Niegdysiejsze pogrzeby - Georges Brassens


Piotr Machalica - Niegdysiejsze pogrzeby
Les funérailles d'antan - Georges Brassens

Wojciech Młynarski

Dawniej, jeżeli ktoś umarł, to był wielki szum
Bliższej i dalszej rodziny pojawiał się tłum
Bliżsi i dalsi koledzy czuwali u zwłok
I do kostnicy za trumną dreptali krok w krok
Dziś, gdy odłoży ktoś łychę, pakują go w piach
W najbliższym gronie, po cichu, szybciutko – ciach, ciach
I koło nosa przechodzi nam, rzecz przykra to
Mnóstwo okazji co tak atrakcyjne są
Mnóstwo okazji co tak atrakcyjne są

Gdzie pogrzeby niegdysiejsze są
Gdzie kara, gdzie kara, gdzie kara, gdzie kara
Gdzie karawanik uroczy
Żałobników czarno-sztywny rząd
Gdzie fara, gdzie fara, gdzie fara, gdzie fara
Za księdzem okrągłym kroczy
Gdzie weseli spadkobiercy są
Co księdzu, grabarzom, a nawet koniowi
Stawiali w lot po kielichu
I żałobny marsz nucili raz po raz
Nucili pą, pą, pą – w głębi duszy, po cichu
Miło wspominać je, bo już nie wrócą, fakt
Prześliczne te pogrzeby sprzed czterdziestu lat

Dziś, gdy odłoży ktoś łychę, rodzina co tchu
Śpieszy się, śpieszy okropnie i dół kopie mu
Biedny nieboszczyk szans nie ma i to wstrętne jest
Ujrzeć żelaznych wieńców ni żałobnych łez
W zeszłym tygodniu karawan gnał stówą na grób
Wiózł wdowę, brata denata i skasował słup
Wszyscy doznali obrażeń w żałobnym renault
Z wyjątkiem trupa, lecz realia takie są
Z wyjątkiem trupa, lecz realia takie są

Gdzie pogrzeby niegdysiejsze są...

Gdy na pół gwizdka tak chcieli pochować by mnie
Ja wolę spłonąć, utonąć, rozpłynąć się w mgle
W ostateczności ja mogę poświęcić się i
Wcale nie umrzeć, to nawet podoba się mi
Ale nalegam i kładę wam do tępych głów
By świat prześlicznych pogrzebów objawił się znów
Żeby ten biedny nieboszczyk, co w niebyt się skrył
Chwilę po śmierci miał piękniej niż kiedy żył
Chwilę po śmierci miał ciut piękniej niż gdy żył

Gdzie pogrzeby niegdysiejsze są...

Testament - Georges Brassens

Georges Brassens - Le Testament
Piotr Machalica - Testament

Wojciech Młynarski

Oj, smutny jak jesienne liście
będę, gdy szepnie Pan Bóg sam:
„Fruń w górę, sprawdzić osobiście,
czy jestem, czy mnie nie ma tam!"
Nie śpieszno mi do Wszystkich Świętych,
spraw ziemskich tyle trzyma mnie
i na mą trumnę dąb nie ścięty,
i ścinać go nie śpieszcie się.

Na cmentarz - to wam przysiąc mogę,
kurdebalans, psia jego mać,
wybiorę jak najdłuższą drogę,
spróbuję z trumny dyla dać.
Niech zgorszy się familia luba,
grabarze w strachu łykną ćwierć,
będę wygłupiał się jak sztubak,
gdy wezwie mnie Profesor Śmierć.

Gdy Śmierć ogłosi wielką przerwę,
jak wielką - ludzie, kto to wie -
panienkę z jedną znów poderwę,
raz jeszcze powiem „kocham cię",
raz jeszcze stracę orientację,
za szczęściem będę gnał, jak w dym,
skubiąc zielony liść akacji,
która na grobie rośnie mym.

Niech wdowa po mnie się rozczuli,
charakter wdów już taki jest,
niech raz - nie tylko od cebuli -
uroni kilka szczerych łez.
A potem z żałobników chóru
pojawi się któregoś dnia
ktoś, kto ma numer garnituru
i rozmiar butów, tak jak ja.

Będzie miał humor kapitalny,
palił mą fajkę, z żoną spał,
lecz, lecz gdy się trafi muzykalny,
to bym mu jedną radę dał:
Niechaj w spokoju pozostawi
piosenki i gitarę mą,
tego jednego ja nie strawię
i będę w nocy straszyć go!

I tak się kończy mój testament,
drodzy panowie, panie me,
i tak się kończy życia zamęt,
ząb więcej nie rozboli mnie.
Lecz nie szukajcie mnie na górze,
ja stamtąd nie pozdrowię was,
raczej przepadnę w czarnej dziurze,
którą okrutny drąży czas...

👉 TUTAJ w przekładzie Jarosława Gugały

Idź swoją drogą - Wojciech Młynarski


Idź swoją drogą - My Way


Paul Anka - Wojciech Młynarski


Co dzień, gdy przejdziesz próg,
masz wiele dróg, co w świat prowadzą
i znasz sto mądrych rad,
co drogę w świat wybierać radzą
i wciąż ktoś mówi ci,
w czym właśnie tkwi tej sprawy sedno,
byś mógł - z tysiąca dróg -
wybrać tę jedną.

Lecz gdy, tak zrządzi traf,
że świata praw nie zechcesz zmieniać
i kark potrafisz zgiąć,
gdy siłą wziąć, sposobu nie ma,
gdy w tym nie zgubisz się,
nie zwiodą cię zbyt trudne cele,
wierz mi - na drodze tej
osiągniesz wiele.



Bo znajdziesz na tej jednej z dróg
i kobiet śmiech, i forsy huk,
choćby cię kląć świat cały miał,
lecz w oczy nikt nie będzie śmiał,
chcesz łatwo żyć, to śmiało idź,
idź taką drogą.

Lecz gdy przetarty szlak
wybierzesz, jak wielu wybrało
i nim osiągniesz już
co w życiu zawsze krótko trwało
lecz nim w świat wejdziesz ten,
gdzie według cen pochlebstwem płacisz,
choć raz, raz pomyśl, czy
czegoś nie tracisz...

Bo przecież jest niejeden szlak,
gdzie trudniej iść, lecz - żyjąc tak,
nie musisz brnąć w pochlebstwa dym
i karku giąć przed byle kim,
rozważ tę myśl, a potem idź -
idź swoją drogą!


Paul Anka, Jerzy Połomski
Frank Sinatra, Piotr Machalica


👉 TUTAJ z tekstem Agnieszki Osieckiej
👉 TUTAJ w przekładzie Andrzeja Ozgi

Młodość świętego Mikołaja - Wojciech Młynarski


Młodość świętego Mikołaja


Wojciech Młynarski


Młodość świętego Mikołaja
Oj, to nie była młodość łatwa
Toć o prezenty już od maja
Mu wysyłała z Ziemi listy dziatwa
No i wytrzymaj tu, człowieku
Kiedy z rozkazu Pana Bozi
Z powodu zbyt młodego wieku
Prezentów ci nie dają wozić
"Ludzie czekają na prezenty"
Mawiał Mikołaj Bogu w niebie
A Bóg mu na to: "Panie święty
Sam siebie wzywam już przez ciebie
Prezenty ludziom co najlepsze
Szykuję tutaj, panie dzieju
Lecz mu je wydasz, święty Pietrze
Aż się Mikołaj zestarzeje"

Mikołaj na to Panu Bozi:
"To niech kto inny za mnie wozi"
Lecz Bóg się nie dał w kaszy zjeść:
"Ciebiem przeznaczył był i cześć"
Mikołaj na to już bez tchu:
"Toć ja się przecież mogę u-
Charakteryzować, o!"
A Bóg mu na to: "Ho, ho, ho"
"Wyobraź sobie, Wilia huczna
A dziecko cię za brodę - cap
A broda, panie dzieju, sztuczna
A ty ze wstydu w kark się drap
Wprzód masz być stary, starość bystra
Mądrzej prezenty sypie z worka
A gdy ci trafi się marksista
Nie każesz mówić mu paciorka"...

Więcej się przeto nie odgrażał
Święty Mikołaj Panu Bogu
Tylko pokornie się postarzał
I wtedy pierwszy raz wyruszył w drogę
A gdy obejrzał już dokł
adnie
Tę najwspanialszą z planet - Ziemię
Puknął się mocno w swoje ładnie
Siwizną przyprószone ciemię
Mrucząc: "Lat tyle mi się ckniło
Za tą siwizną i zmarszczkami
Wcześniej mi tutaj zajrzeć było
Pomieszkać trochę z Ziemianami
Gdybym zszedł wcześniej w ziemską sień
Toć bym posiwiał w jeden dzień"...
Jazz

1971


Wyk. Wojciech Młynarski, Piotr Machalica

Sposób na bezsenność - Wojciech Młynarski


Sposób na bezsenność


Wojciech Młynarski


Kłopotów różnych taka moc
Na porcję składa się codzienną
Że kiedy wreszcie przyjdzie noc
Cierpimy często na bezsenność
Walczyć z nią nieraz próżny trud
Skręca człowieka na posłaniu
I wreszcie wczoraj - istny cud
Znalazłem nagle sposób na nią

Proszę, słuchajcie mnie uważnie
Oto mój na bezsenność sposób
Należy siłą wyobraźni
Przywołać twarze kilku osób
Potem się trzeba przyjrzeć im
I położywszy się na wznak
Albo na boku, mniejsza z tym
Powoli liczyć tak

Numer jeden - to ten pan
Co robótki robi podłe
Drugi ten, co za złe ma
Że ci w życiu się powiodło
Trzeci z czwartym wzrokiem złym
Gapią się spod ciężkich powiek
Orzeszkowa kiedyś im poświęciła całą powieść

Numer piąty to ten ktoś
Kto cię spycha, by wypłynąć
Numer szósty to ten gość
Co poderwał ci dziewczynę
Siódmy ten, co cieszy się
Że ze strachu przed nim drżysz
A ósmego już nie widzisz
Śpisz, spokojnie śpisz

Bo sposób to najprostszy i wypróbowany
Przed snem policzyć barany

Wojciech Młynarski, Piotr Machalica