Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemen. Pokaż wszystkie posty

Narodziny miłości - Marek Gaszyński


Czesław Niemen
Narodziny miłości

Marek Gaszyński


Nasza miłość się rodzi
Wśród zieleni i bzów
Wśród zieleni i bzów
Nie pogubi już dróg

Twój głos, twój śmiech
Słyszę tak często co dzień
Że dziś już wiem
Co przyniosą nam dni

Nasza miłość dojrzewa
W śpiewie ptaków i traw
W deszczu liści co z drzewa
Prosto z nieba nam spadł

I ktoś nam dziś
Ręce tak złączy, by nikt
Już nam, już nikt
Nie rozłączył nam rąk

Nasza miłość, gdy burze
Gdy zasypie ją wiatr
Nie zostanie, nie zostanie z niej nic
Prócz straconych lat

Bo nikt już dziś
Nie chce złączyć nam rąk
Bo nic już nam
Nie zostało z tych dni

Jeszcze swój egzamin zdasz - Marek Gaszyński


Czesław Niemen
Jeszcze swój egzamin zdasz

Marek Gaszyński

Robisz to co chcesz
Mówisz to co wiesz
Wszystko byś zmienić chciał
Każdy zwykły gest, każda prosta myśl
Wszystko to złości cię
Lecz poczekaj, mamy czas
Tyle mamy dni, cały wiek

Popatrz, jaki świat
Ile trudnych spraw
Jeszcze dziś nie znasz ich
Jeszcze przyjdzie czas
Jeszcze parę lat
Może ktoś radę da

Jeszcze swój egzamin zdasz
Będziesz umiał coś
Na pewno sobie doskonale radę dasz
Zobaczysz minie złość, cały gniew

Teraz masz szesnaście lat
Owszem to jest coś
Lecz kiedy swój egzamin jeszcze zdasz
Przejdzie cała złość, cały gniew

Niepotrzebni - Marek Gaszyński


Czesław Niemen
Niepotrzebni

Marek Gaszyński


Nawzajem niepotrzebni sobie już pośród dnia
Mierzymy zawodami czas wspólnych lat
Nie chcemy jeszcze wierzyć, nie
Że nasza miłość jest już snem

Zawiera niepokoju smak każdy nowy dzień
Dawnego przywiązania drży nikły cień
Gdy nagle z twarzy obcej już
Znów patrzą oczy twe ze snu

Jestem jeszcze tu, jesteś ty
Za rok życie zetrze żalu łzy
Tylko czasem w wirze lat
Serce znajdzie wspomnień ślad

Zabrakło dojrzałości nam w trudnych szarych dniach
Zabrakło zrozumienia dla kilku wad
Nie chcemy jeszcze wierzyć, nie chcemy wierzyć
Że nasza miłość jest już snem

Nawzajem niepotrzebni sobie...

Allilah - Marek Gaszyński


Czesław Niemen - Allilah

Marek Gaszyński


Allilah

Allilah na imię ma dziewczyna ta
A w oczach jej widzę mój Azerbajdżan

Jej ojciec kazał bym w doliny zszedł
Jej oczy przez siedem lat goniły mnie
I jeszcze dzisiaj kiedy jestem sam
Pamiętam, że one gdzieś zostały tam

Niepokój głęboko noszę w sercu swym
Nie mogę zapomnieć tamtych chwil
Gdy pierwszy raz olśniony blaskiem oczu jej
Poczułem ich ciepło na dnie duszy mej

Wysoko w górach stary auł śpi
Już w ciemnych jeziorach księżyc znikł
Lecz wydobędę z głębin jego srebrny sierp
Zaniosę dziewczynie - przyjdzie ten dzień

Allilah czekam na rozstaju dróg
Na pewno powrócę gdy pomoże Bóg
Osiodłam wiatr i nieomylnie trafię tam
Gdzie oczy Allilah i Azerbajdżan

Allilah

Obraz: Arkadij Ostrickij

Po tęczy zapomnianych marzeń - Andrzej Kosmala


Krzysztof Krawczyk, Czesław Niemen
Po tęczy zapomnianych marzeń - Over the Rainbow


Andrzej Kosmala


Znów deszcz rozmywa wszystko
Spochmurniał świat
Lecz kiedy jesteś tak blisko
Nikt nam nie liczy lat

Ten deszcz przecież przeminie
Jak zły sen
I tęczą znów nam rozbłyśnie niebo
Jak polski len

Po tęczy zapomnianych marzeń
Szlakiem twych nadziei
Powrócimy
Znajdziemy gdzieś wśród tamtych dat
Młodości ten wspaniały świat
Okruchy wspomnień



Znów deszcz rozmywa wszystko
Spochmurniał świat
Lecz kiedy jesteś tak blisko
Nikt nam nie liczy lat

Po tęczy zapomnianych marzeń
Szlakiem twych nadziei
Powrócimy
Znajdziemy gdzieś wśród tamtych dat
Młodości ten wspaniały świat
Okruchy wspomnień

Ten deszcz przecież przeminie
Jak zły sen
I tęczą znów nam rozbłyśnie niebo
Jak polski len

Młodości wspaniały świat
Wspaniały świat
Okruchy wspomnień<

Judy Garland w filmie
Czarnoksiężnik z Krainy Oz
The Wizard of Oz - 1939

Cztery ściany świata - Jonasz Kofta


Czesław Niemen
Cztery ściany świata

Jonasz Kofta


Przed ścianą dźwięku stoją głusi
Modlą się do muzyki
Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
Lepiej być nikim

Przed ścianą płaczu stoją błazny
Śmieszą ich własnych cieniów podrygi
A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
Lepiej być nikim

Przed ścianą światła stoją ślepi
I patrzą bez zmrużenia powiek
O tym co świeci wiedzą lepiej
Niż zwykły człowiek

Pod ścianą straceń stoi heros
Patrzy oprawcom w oczy
Pali ostatni swój papieros
Na skraju nocy

Jest świat ze ścian rosnących w górę
W nim traci wartość słowo
Ja stoję przed zwyczajnym murem
I walę w niego głową

Andrzej Kurylewicz - Muzyka teatralna...


Andrzej Kurylewicz - Muzyka teatralna i telewizyjna

1971

Wanda Warska, Czesław Niemen

Wieczory niekochanych - I. Iredyński
Czułość - C. K. Norwid
Pietrucha - Sz. Szymonowic
Zapytaj - C. K. Norwid
Romanca Cherubina - P. Beaumarchais
Pan Tadeusz (instr.)
W Weronie - C. K. Norwid

Taka głęboka przy fontannach cisza - J. Słowacki
Mój psalm - C. K. Norwid
Przy kościółku - J. Słowacki
Jesień - C. K. Norwid
Dobranoc - A. Mickiewicz
Kołysanka - Z. Krasiński

1975

Polskie drogi (instr.)
Igram wciąż - C. K. Norwid
Taniec dworski, Romeo, Julia, Pojedynek (instr.)
Pieśń XXIV - Zegar, słyszę wybija - J. Kochanowski
Motet - Eritis Sicut Deus (instr.)

Halina Poświatowska
Ptaku mojego serca 
Samotność ma barwę zieloną 
Koniugacja 
Jeszcze jeden minął dzień 

Jarosław Iwaszkiewicz
Deszcz
Lato 1932
Obertas 

Wieczory niekochanych - Ireneusz Iredyński


Czesław Niemen
Wieczory niekochanych

Ireneusz Iredyński


Te wieczory fosforyczne
i w powietrzu zapach siarki
pachnie piekłem, spalinami
i dziewczęce z puszkiem karki
koło kiosku mężczyzn wianek
to wieczory niekochanych

Strzelasz piwko raz i drugi
i już bracie masz kopytka
jeden, który piwko sączy
mówi: tak, ta jest niebrzydka
więc podchodzisz roześmiany
to jest salon niekochanych

I pomimo żeś jest diabeł
i że diable sączysz słówka
to już na nią ktoś tam czeka
mowa twoja bardzo krótka
facet pięknie jest ubrany
to wieczory niekochanych

Znikły szybko twe kopytka
znowu człapiesz buciorami
w ustach cierpko, cierpko w ustach
pachnie kurzem, spalinami
i neony są jak rany
to wędrówki niekochanych

Gasisz światło i zasypiasz
sen twój muszlą z szumem głosów
z kobietami różowymi
idziesz z jakąś w dal gdzieś szosą
i jest dobrze jak u mamy
to są noce niekochanych

Fot. I. Iredyński

Zapytaj - Cyprian Kamil Norwid


Czesław Niemen - Zapytaj

Cyprian Kamil Norwid

Fraszka (fragm.)


Zapytaj niewiast, gdy same na drodze,
Gdy rozrzewnione gubią się w płakaniu...
Zapytaj mędrców, albo na podłodze
Leżących prochów, bo skorsze w uznaniu!

Albo zapytaj siebie, ale w chwili,
Gdy pod stopami glob ci się zakręci,
I cudza w tobie waga się przesili,
I w swojej mierze staniesz, bez pamięci:

Pokąd będziem się zwodzili?
Zapytaj -- --

Romanca Cherubina


Wanda Warska
Romanca Cherubina

Pierre Beaumarchais 
(tłum. Stanisław Hebanowski)

Pojechał w obce strony
Paź na koniku wronym
O jak ciężkie od smutku ma serce
Koń niesie go gdzie zechce
Zatrzymał się u źródła
Jak z tym smutkiem na sercu żyć trudno

Na jesionowej korze
Wyrył jej imię nożem
O, jak ciężko się rozstać z dziewczyną
Po twarzy łzy mu płyną
Gdy król u źródła staje
Smutek ciąży na sercu jak kamień

Pyta królowa pani
Kto go tak w serce zranił
Po rozłące, kto smutek wypowie
Będziesz paziem królowej
Potem z dworką wesele
Jedno serce, a smutku tak wiele

Pojechał w obce strony
Paź na koniku wronym
O jak ciężkie od smutku ma serce.
Koń niesie go gdzie zechce
Zatrzymał się u źródła.
Jak z tym smutkiem na sercu żyć trudno

Czarnych myśli zaniechaj
Królu racz sam odjechać
W śmierci moja jedyna pociecha

Obrazy: Oleg Zhivetin

Mój psalm - Cyprian Kamil Norwid


Czesław Niemen - Mój psalm

Cyprian Kamil Norwid

Maryj rozlicznych (a tych nigdy dosyć!),
Jasnych Magdalen z bujnymi włosami,
Roztropnych Zofii - i genialnych Teres,
I dnie, i noce nie ustawam prosić,
Żeby raz skończyć świat z interesami!...

                         *
Ta jest modlitwa, a i ten interes,
Żeby raz ludzkość weszła do okresu,
Który jej z dawna należy się logicznie,
Gdzie już żadnego nie ma interesu
I gdzie już nic się nie robi praktycznie.

                         *
I o to święte proszę, które noszą
Grzebień z promieni i łzę mają w oku,
I z Weroniką od łkań się zanoszą
Na purpurowym obłoku - -

Jesień - Cyprian Kamil Norwid


Czesław Niemen - Jesień - Andrzej Nardelli


Cyprian Kamil Norwid

O - ciernie deptać znośniej - i z ochotą
Na dzid iść kły,
Niż błoto deptać, ile z łez to błoto,
A z westchnień mgły...

Tęczami pierwej niechże w niebo spłyną
Po złotszy świt -
Niech chorągwiami wrócą - a z nowiną
Na cało-kwit.

Bo ciernie deptać słodziej - i z ochotą
Na dzid iść kły,
Niż błoto deptać, ile z łez to błoto,
A z westchnień mgły...

Dobranoc - Adam Mickiewicz


Czesław Niemen
Dobranoc

Adam Mickiewicz

Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,
Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy,
Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy,
Dobranoc, niech się serce pokojem zasili.

Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili
Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,
Niechaj gra w twoim uchu; a gdy myśl zamroczy,
Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili.

Dobranoc, obróć jeszcze raz na mnie oczęta,
Pozwól lica. - Dobranoc - chcesz na sługi klasnąć?
Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc, zapięta.

Dobranoc, już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.
Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta!
Powtarzając: dobranoc, nie dałbym ci zasnąć.

Gdzie się mak czerwieni - Andrzej Tylczyński


Czesław Niemen
Gdzie się mak czerwieni

Andrzej Tylczyński

Dawne są to dni, dawne dni
Nie wrócisz tam, nie wrócisz tam
Gdzie mak wśród łąk się czerwieni
Tam twój głos kiedyś brzmiał

I nawet dziś, po latach jeszcze
Słyszysz echa słów, ich dźwięk
Nie przywołuj dni, dawnych dni
Nie można wciąż szukać tych miejsc

Gdzie mak wśród łąk się czerwieni
Tam twój głos nie powita ciepłem swym
Nic nie wskrzesi go, te dni wymazał czas
Tylko myśli twe błądzą wśród drzew...

Domek bez adresu - Andrzej Tylczyński


Czesław Niemen
Domek bez adresu

Andrzej Tylczyński

Spójrz, szczyty już w płaszczu chmur, to na pożegnanie
Staw, Czarny Staw żegna nas wspomnieniami
Gdy wrócisz tu, przejdziesz znów Pięciu Stawów szlakiem
Sznur wspomnień z gór będzie ci drogę znaczył

Tam znajdziesz mnie w chatce tej, gdzie samotna jodła
Stać będę w drzwiach, zaraz mnie z dala poznasz
Stąd będę wciąż patrzeć w dół, aż nadejdzie wieczór
Czy znajdziesz znów domek mój bez adresu...

Ulice niby piosenki - Karol Kord


Czesław Niemen
Ulice niby piosenki

Karol Kord

Pamiętam dawne ulice
Całe w akordach i trelach
Dźwięki harmonii i skrzypiec
Aleja Róż, Bagatela
Znam tysiąc ulic na świecie
Paryskie, londyńskie, rzymskie
Najmilsze jednak są przecie
Te stare Jerozolimskie

Melancholijny jest Solec
Zimą, jesienią i wiosną
Ja bardziej od Solca wolę
Pragi uliczki radosne
Może ta piosnka niektórym
Błaha się wyda i śmieszna
Ja słyszę jak nucą mury
Zgody, Podwala i Leszna

Ulice szkolnych miłości
Całe w skowronkach i psotach
Tu wyznać mogłeś najprościej
Moja ty Piękna i Złota
Potem z dziewczyną naiwną
Snuć się Mokotowskim Polem
Iść na wagary na Piwną
Wieczorem na Agrykolę

Ulice niby piosenki
Z nich każda jak kantylena
Dźwięk melodyjny i miękki
Widok, Kanonia, Chopina
Ulice jak tony skrzypiec
Nazwał je chyba poeta
Foksal i Nowolipie
Bugaj, Frascati i Freta

Obok nas - Janusz Odrowąż

Henry Asencio

Czesław Niemen - Obok nas

Janusz Odrowąż

Gdzieś obok nas, obok nas życia nurt
Obok nas świateł blask, miasta rytm, gwar i szum
Obok nas płynie tłum, obok nas tyle zmian
Niesie czas, dzieje się tyle spraw

A my, jak we śnie, jak we śnie, jak we mgle
Razem wciąż, sami wciąż, oczy twe, usta twe
Ja i ty, tylko ty, na co nam świat, na co czas
To wszystko trwa obok, obok nas

Wciąż obok nas, obok nas życia nurt
Kocham twych oczu blask, pragnę wciąż twoich ust.
Ale spójrz, ale patrz, ile zmian wokół nas
Dzieje się tyle spraw, życie ma wiele barw

Więc chodź póki czas z życia pić każdy haust
Czerpać je, wdychać je, poznać trud, poznać gniew
Szczęścia smak, walki smak, bo żaden cień, żaden blask
Nie może przejść obok, obok nas

Wspomnienie - Julian Tuwim


Czesław Niemen
Wspomnienie

Julian Tuwim

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła,  

To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złotą, jak tą wonną wiązanką...






Nim przyjdzie wiosna - Jarosław Iwaszkiewicz


Czesław Niemen, Stanisław Soyka
Nim przyjdzie wiosna

Jarosław Iwaszkiewicz

Nim przyjdzie wiosna,
nim miną mrozy,
w ciszy kolebce-
nade mną sosna
nade mną brzoza
witkami szepce.

Szepce i śpiewa
niby skrzypcowa
melodia cicha
melodia nowa
której nie słychać,
która dojrzewa.

Tak się zapadam
jak w śniegu puchy
w jesienne liście
i tylko duchem
słucham i badam
czy noc nadchodzi
czy świt się rodzi,
czy rzeczywiście??

I tylko przez sen
wyciągam ręce
- to mnie nie budzi,
nie chcę nic więcej –
bo wiem, że jestem
w nieskończoności,
w morzu miłości
do ludzi.

Co się stało matko z moim snem - Ernest Bryll

Czesław Niemen
Co się stało matko z moim snem

Ernest Bryll

Co się stało matko z moim snem
Co się stało matko, co się stało
Dawniej pod bukowym liściem umiałem zasnąć
Teraz się przewracam na białych prześcieradłach
Co się stało matko, matko z moim snem

Ledwo pod powieką zacznie mi gasnąć światło
Już przychodzą zmory, już snują w uszy słowa
Które sam mówiłem tak wykręcone nagle
Garbate, szpotawe, obce a moje
Co się stało matko
Co się stało matko, matko z moim snem

Potem nimi mieszam w gliniastej brei
Wyrywając ręce lepię coś z trudem
Ale wciąż wyłażą spod moich palców
Co się stało matko
Co się stało matko, matko, matko z moim snem

Roku tego było najgorzej.
Leżeliśmy z bratem w małej ziemiance
Brat od głodu miał całe nogi we wrzodach
Kolegów naszych wybito
Pamiętam, jak płakał mój brat najmłodszy
Łzy mu zamarzały na siwej brodzie
Bo się nagle biały, cichy jakby gołąbek zrobił
Na naszym wygnaniu
Wszyscy tam cichli nagle
Milkli o świtaniu. Milkli

O świtaniu, o świtaniu
O świtaniu, w tej okrutnej godzinie,
O świtaniu, tu się sny zlatują,
O świtaniu, gdzieś od rodzinnych domów
O świtaniu, z dzieciństwa miłego
O świtaniu, ktoś krzyknął czasem
O świtaniu, widziałem kolegów
Co się stało matko z moim snem
O świtaniu, kiedy nad ranem
O świtaniu, nagle umierali
O świtaniu, chociaż budzili się potem
O świtaniu, stawali do naszej krwawej pracy
O świtaniu, już byli trupami, trupami
O świtaniu, które się jeszcze trochę wlokły
O świtaniu, wlokły razem z nami zanim upadły
Co się stało matko
Co się stało z moim snem

Zagrajcie nam dzisiaj wszystkie srebrne dzwony