Dziewczyna szamana
Nie zazna nigdy snu
Dziewczyna szamana
Nie posłucha waszych słów
Rozpalone węgle
Ciągle chłonie z jego warg
Jak kapłanka diabła
Chce u stóp szamana spać
Byle nie ja, byle nie z nim...
Dziewczyna szamana
Patrzę w lustro czy to ja
I czy już się stało
To co się musiało stać
Byle nie ja, byle nie ty...
Dziewczyna szamana
Nie zazna nigdy snu
Ja to wiem, bo sama
Już nie zasnę bez twych ust
Ja to wiem - bo umarłam
By żyć nowym życiem tu
Byle to ja, byle to ty…
Dalej, dalej, dalej
Tatuuj mnie
Wytatuuj najpierw
Na mnie swe imię
Wytatuuj na mnie
Zaklęcia swe
Ja naprawdę wierzę
Że to nie minie
Dalej, dalej, dalej
Tatuuj mnie
Chcę byś widział
Wszystko, co do mnie powiesz
Wytatuuj mi to
Ja tego chcę
Wytatuuj wszystko
Słowo po słowie
Na mnie, na mnie znajdziesz
Siebie i mnie
Na mnie znajdziesz siebie
Kiedy się zgubisz
Mapą, twoją mapą
Twoją być chcę
Będę twoją mapą
Gdy się zagubisz...
Samobójcy
Uśmiechnięci wchodzą tam
Nic nie wiedząc, że
W tym ogrodzie koncert trwa
Oto orkiestra, która raz tknięta
Całe życie, całe życie gra
Dusze myte
W narkotykach umkną nam
A my tu sami
Zostaniemy - przyjdzie nam
Słuchać muzyki, co raz zaczęta
Już się nie zmienia
W jednym akordzie
Całe życie, całe życie
Całe życie, całe życie trwa
Kielich pełen snu
Dajesz znak mi, że to już
Jak dyrygent, co
Włosy w tył odrzuca
Nastrojeni, wpół uśpieni
Gramy wam
W jednym akordzie
Wyrzeźbieni trwamy
Całe życie
Całe życie
Całe życie
Całe życie tak, całe życie tak
Koncert trwa...
Michaił Szufutinskij - Еврейский портной Justyna Steczkowska - Kołysanka z Odessy Aleksandr Rozenbaum - Roman Kołakowski
Który to już rok
Nad cichnącym rajem gwiazdy świecą jasno
Kołysankę im nuci dobry Bóg
Nad Odessą zmrok
Śpijcie, dzieci, żywy dzionek z wami zasnął
By on, tak jak ja, też odpocząć mógł
Kiedyś miałam tyle siły
Opuściły mnie
Lata włosy oszroniły
I wytarły palto me
Rację miał ten Żyd, co gadał w kółko:
"Wszystko mija"
Słońce niby też codziennie
Musi umrzeć, lecz
Zmartwychwstawać mu przyjemnie
Świt to bardzo dobra rzecz
Kto inaczej by gromadkę tę
Ubierał żywy?
Miły mężu mój
Może jutro rano zechcesz wrócić do mnie
Ukochany mój, czekam, czekam cię
Smutnooki król
Będzie zakochany znowu nieprzytomnie
Warto wierzyć, że cud wydarzy się
Słońce, które zmierzchem kona
Rankiem pnie się wzwyż
Jeszcze będzie żył jak bogacz
Ten, co biedny jest jak mysz
I już nikt nikogo nigdy niczym
Nie zniewoli
Nitka przędzy i igiełka
Oto życia treść
I Talmudu kartka cienka
Warto taki ciężar nieść
Teraz wiem, że dla mnie słońce co dzień
Czerwienieje
Oj, oj, wej…
Miły mężu mój
Może jutro rano zechcesz wrócić do mnie
Ukochany mój, czekam, czekam cię
Smutnooki król
Będzie zakochany znowu nieprzytomnie
Warto wierzyć, że cud wydarzy się...
Justyna Steczkowska, Olga Bończyk- Świt, świt Roman Kołakowski
Dobrze jest uchylić nieco drzwi
Kiedy jeszcze całe miasto śpi
By rozproszył najczarniejszych myśli noc
Promień, co ma czarodziejską moc
Niech niedobre myśli, jakie człowiek krył
Więcej mu nie zabierają sił Dobrze jest otworzyć okna swe
I na oścież pootwierać je
By przechodzień przypadkowy widzieć mógł
Że nie kryje zła sąsiedzki próg Świt, świt - nowy wstaje dzień
Złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień
Cudowny świt, świt
Czas misternie tka
Losu wątek na osnowie dnia Dobrze jest chlebowy rozgrzać piec
I bochenki w nim rumiane piec
Żeby każdy, kto poczuje pierwszy głód
Wiedział jak smakuje chleb i miód Świt, świt - nowy wstaje dzień
Złota gwiazda dnia rozprasza nocy cień
Cudowny świt, świt
Czas misternie tka
Losu wątek na osnowie dnia Drżą na rzęsach resztki snu
Usta szepczą - witaj dniu
Wszędzie światłości więcej, więcej, więcej, więcej
Więc Opatrzności człowiek swe powierza ręce
By służyły jak najdłużej mu Niebo wartość pracy zna
W dzieciach nam zapłatę da
Krzyku i śmiechu więcej, więcej, więcej, więcej
Ileż pośpiechu trzeba, by zdążyły ręce
Przygotować wszystko w ciągu dnia Blask, blask, blask
To najdoskonalsza z wszystkich łask
Światło niesie nam
Dzień, co nigdy nie jest taki sam Tak, no tak, no tak
To od Stwórcy dla człowieka znak
By jasnością tą
Odkryć mógł niepowtarzalność swą Dobry dzień się zaczął tu
Zatem witaj dobry dniu
Ludzi wokoło więcej, więcej, więcej, więcej
Wszystkim wesoło, w niebo wyciągają ręce
I śpiewają do utraty tchu, i śpiewają do utraty tchu Dzień, rok, wiek
Trwa nieodwracalny czasu bieg
Życie krótko trwa
Nie urońmy żadnej chwili dnia Tak, no tak, no tak
To od Stwórcy dla człowieka znak
Tam się zaczął świat
Gdzie światłości wiecznej promień padł...
Kiedy Jahwe stworzył Ziemię i Niebiosa
Niebo było nagie, Ziemia była bosa
Niebo odział w błękit, Ziemię obuł w czerń
By nigdy jej wieczności nie zranił czasu cierń
Niebo i Ziemię w Dniu Pierwszym stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam
Kiedy Jahwe stworzył płomień oraz wodę
Zawrzeć chcieli z sobą wiekuistą zgodę
Ale Bóg oddzielił ogień od prawód
By wszelki ziemski żywioł oddzielny żywot wiódł
Ogień i wodę w Dniu Drugim stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam
Kiedy Jahwe stworzył lasy i pastwiska
Ich wysokość była jednakowo niska
Jednak rosnąć drzewom kazał dobry Pan
By każdy mógł rozpoznać swój przyrodzony stan
Drzewa i trawy w Dniu Trzecim stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam
Kiedy Jahwe stworzył księżyc i słoneczko
Dzień i noc świeciło każde światełeczko
Lecz im mądry stwórca czas osobny dał
By każdy przeznaczenie na Bożym świecie znał
Słońce i Księżyc w Dniu Czwartym stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam
Kiedy Jahwe stworzył zwierząt różnorodność
Dał im cudne barwy, gibkość i łagodność
Lecz niektóre same pokazały kły
By wiadomo było zawsze, kto dobry jest, kto zły
Zwierząt rodzaje w Dniu Piątym stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam
Kiedy Jahwe w końcu i człowieka stworzył
Poczuł się zmęczony, sen Go krótki zmorzył
Lecz Go zaraz zbudził Lucyfera śmiech
Bo w ogrodzie rajskim człowiek w śmiertelny popadł grzech
Niewdzięcznych ludzi w Dniu Szóstym stworzył Pan
Lecz na tym świecie był nadal całkiem sam.
Jahwe chciał odetchnąć od wszelkiego dzieła
I stąd się tradycja Szabatowa wzięła
Dzień się Siódmy świeci po mitręgi dniach
By szatański śmiech nie dźwięczał w zmęczonych ludzkich snach
Święto Szabatu w Dniu Siódmym stworzył Pan
Tańcem i śpiewem Jehowy chwalmy plan
Dobrze znałam drogę, drogę do austerii
Wieczny Tułacz ze mną ruszył za horyzont aż
Pewnie łatwiej wygrać fortunę na loterii
Niż zobaczyć Aswerusa twarz
Austeria - Dom - Szalom
Gościnny, ciepły i bezpieczny
Dom - Szalom
Odpocznie tu Żyd Tułacz Wieczny
Aj, diri daj! Diri daj, diri daj, diri daj! Hevenu
Szalom alejchem, szalom, szalom
Nadal nie wiem dokąd Wieczny Tułacz zmierza
Będzie aż do Dnia Sądnego szedł, jak głosi wieść
Ptaki ma w rękawach, motyle zza kołnierza
Wyfruwają, by nam radość nieść
Austeria - Dom - Szalom...
Kiedy przemierzyłam do austerii drogę
Chciałam, żeby Wieczny Tułacz w niej zatrzymał się
Lecz Aswerus milcząc pożegnał mnie przed progiem
Gdzie jest teraz? Jeden Bóg wie gdzie
Austeria - Dom - Szalom
Gościnny, ciepły i bezpieczny
Dom - Szalom
Czy wróci tu Żyd Tułacz Wieczny
Aj, diri daj! Diri daj, diri daj, diri daj! Hevenu
Szalom alejchem, szalom, szalom...
Justyna Steczkowska - Hava nagila - Dalida הבה נגילה Roman Kołakowski Hava nagila!
Hava nagila!
Hava nagila, venishmecha!
Piękna jest chwila!
Piękna jest chwila!
Piękna jest chwila dopóki trwa!
Hava neranena!
Hava naranena!
Hava, hava venishmecha!
A życie niech wiecznie trwa!
A życie niech wiecznie trwa!
Piękne życie niech wiecznie trwa!
Uru, uru achim!
Obudźmy się z radosnym sercem!
Uru achim, belev sameach!
Obudmy sie z radosnym sercem!
Uru achim, belev sameach!
Uru achim!
Obudźmy się z radosnym sercem!
Zuntik - bulbes! Montik - bulbes!
Dinstik un mitvokh - bulbes!
Donershtik un fraytik - bulbes!
Shabes in a novene - a bulbe kugele!
Zuntik - vayter bulbes!
W naszym kraju dola taka,
Nie ma kuchni bez ziemniaka,
Bo jak się człowiek natyra
Ziemniak, kartofel lub pyra,
Czy to szabas, niedziela, czy świątek-piątek,
To jest posiłku początek.
Broyt mit bulbes! Fleysh mit bulbes!
Varme un vershere - bulbes!
Ober un vider - bulbes!
Eyn mol in a novene - a bulbe-kugele!
Zuntik - vayter bulbes!
Gdy nadchodzą trudne czasy,
Kartofelki bez okrasy
Same na stole zostają,
Cieszą się ci, co je mają,
Bo dla Żyda biednego i biednego goja
To sił do pracy ostoja.
Zuntik - bulbes! Montik - bulbes!...
Obraz: Albert Samuel Anker
Wszyscy braćmi być powinni
Oj, oj - prawda święta
Bo rodzili się niewinni
Żyd i goj
Kto tę prawdę zapamięta
Oj, oj - nie od święta
Wszyscy braćmi być powinni
O, jo, joj
Bogiem się należy cieszyć
Oj, oj - prawda święta
Choć czasami może zgrzeszyć
Żyd i goj
Kto te prawdę zapamięta
Oj, oj - nie od święta
Bogiem się należy cieszyć
O, jo, joj...
Trzeba śpiewać, trzeba tańczyć
Oj, oj - prawda święta
Zanim będą dzieci niańczyć
Żyd i goj
Kto te prawdę zapamięta
Oj, oj - nie od święta
Trzeba śpiewać, trzeba tańczyć
O, jo, joj
Dzieci będą razem rosły
Oj, oj - prawda święta
Razem wejdą w wiek dorosły
Żyd i goj
Kto tę prawdę zapamięta
Oj, oj - nie od święta
Dzieci będą razem rosły
O, jo, joj...
Młodzi lepszy świat zbudują
Oj, oj - prawda święta
Bo tak samo przecież czują
Żyd i goj
Kto tę prawdę zapamięta
Oj, oj - nie od święta
Młodzi lepszy świat zbudują
O, jo, joj...