Pokazywanie postów oznaczonych etykietą German. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą German. Pokaż wszystkie posty

Nie wyrzekajcie się gniewu - Józef Lewiński...


Anna German, Bożenna Malczyńska 👉👉👉
Nie wyrzekajcie się gniewu

Józef Lewiński, Andrzej Zaniewski


Trzeba w pamięci zachować
Wszystko, co pamięć zawiera
Nieposkromiony ogień
Niepokojące westchnienia
I mury Zamku płonące
I łzy najbliższych bezsilne
I zadymione słońce
W wiecznej odbite Wiśle

Nie wyrzekajcie się gniewu
Ludzie, ludzie najbliżsi
Nigdy nie będą już konać
Iskry zerwanych liści
Nigdy nie będą już ginąć
Ptaki w swym locie przez niebo
Nigdy nie będzie już płonąć
Nasz Zamek nad rzeką

Trzeba w pamięci zatrzymać
Wszystko, co oczy widziały
Zapalające bomby
Umierające zegary
Alarm dla miasta Warszawy
To, co nas łączy i boli
Dłonie w rozpaczy ściśnięte
Niepokonane popioły

Nie wyrzekajcie się gniewu...

Nie żałuj - Roman Sadowski

Anna German - Nie żałuj

Roman Sadowski

Powiedziałeś, że ci przykro
Że tak jakoś nam nie wyszło
Że nas każdy dzień oddala
Od pierwszego dnia

Powiedziałeś, ze ci smutno
Że to może jest okrutne
Że przepraszasz i naprawdę
Jest ci bardzo żal

Nie żałuj, nie trzeba się roztkliwiać
Bo w życiu, bo w życiu tak już bywa
Ktoś przyszedł, odchodzi
W samotność swych godzin

Nie żałuj, nie żałuj
Bo każda chwila dobra
Zostaje tak jak obraz
I w sercu i w oczach
I chyba nic więcej nie trzeba

Powiedziałeś, że to ładnie
Że to nasze pożegnanie
Jest tak ciche i spokojne
Jak powinno być
Cóż ci mogę odpowiedzieć
Gdy za chwilę już odejdziesz
I papieros w oczy gryzie i wyciska łzy

Gdzieś, gdzie nie wiem - Roman Sadowski


Anna German
Gdzieś, gdzie nie wiem

Roman Sadowski

Gdzieś daleko, gdzieś, gdzie nie wiem, nie pamiętam
Szłam przed siebie, rozśpiewana, uśmiechnięta
Szłam przed siebie, blaskiem słońca oślepiona
Zasłuchana w wiatr szumiący w drzew koronach
Gdzieś, gdzie nie wiem, nie pamiętam, zapomniałam
Szłam przed siebie, kolorowa, w kwiatach cała
Szłam przed siebie w złotym wianku pszczół brzęczenia
Niewiedząca, nieznająca chmury cienia

Szłam przed siebie wąską ścieżką pośród lat
Aż nadleciał zza błękitu czarny ptak
Zawirował, zakołował
Rozdarł niebo nad mą głową
Porwał liście z drzew szumiących
Rozbił skrzydłem lustro słońca
Zerwał kwiaty z moich łąk
Pozostawił tylko smutek pustych rąk

Gdzieś, gdzie nie wiem, nie pamiętam, szłam przed siebie
Szłam szczęśliwa, że wciąż idę obok ciebie
Szłam tak lekka jak motyla pocałunki
Kiedy spija z gwiazd kielichów srebrne trunki
Gdzieś, gdzie nie wiem, było dobrze, było pięknie
Wszystko było serca ciszą - nigdy lękiem
Wszystko było twoich ramion ciepłem bliskim
Było dla mnie tam przy tobie, było wszystkim

Szłam przed siebie wąską ścieżką pośród lat
Aż nadleciał zza błękitu czarny ptak
Zawirował, zakołował
Rozdarł niebo nad mą głową
Porwał liście z drzew szumiących
Rozbił skrzydłem lustro słońca
Rozbił serce aż do krwi
Teraz szukam gdzieś, gdzie nie wiem, tamtych dni...

Stanęliśmy nad jeziorem - Roman Sadowski

Anna German
Stanęliśmy nad jeziorem

Roman Sadowski

Stanęliśmy nad jeziorem
Stanęliśmy ty i ja
Zobaczyłeś nad jeziorem
Jak się snuje szara mgła
Stanęliśmy nad jeziorem
Zobaczyłeś lasu mrok
Jak powoli idzie brzegiem
Jak odmierza czasu krok

Zobaczyłeś ciszę pustą
Zapatrzoną w swoje lustro
Zobaczyłeś zmarszczkę wiatru
Wśród schylonych tataraków
Zobaczyłeś jak wśród liści łzę
Samotną zgubił ptak
Kiedy wczoraj nad jeziorem
Kiedy wczoraj nad jeziorem
Stanęliśmy ty i ja

Stanęliśmy nad jeziorem
Stanęliśmy ty i ja
Usłyszałeś echo lasu
Chociaż nikt nie wołał tam
Usłyszałeś gwiazd rozmowę
I jeziora srebrny plusk
Kiedy oczy przemywały
Po przespanym całym dniu

Usłyszałeś nocy granie
Na zielonej, na polanie
Na polanie nad jeziorem
Pod księżyca muchomorem
Zobaczyłeś, usłyszałeś
Każdy szmer i każdy cień
Tylko mnie tam nie widziałeś
Tylko mnie tam nie widziałeś
Nie widziałeś tylko mnie

Jesienny zmierzch - Roman Sadowski


Anna German - Осенняя песня
Jesienna pieśń - Jesienny zmierzch

Roman Sadowski

Przyzywa mnie jesienny sad
Gdzie tyle wspomnień z dawnych dni
Miedziane liście trąca wiatr
Wysoko gdzieś żurawi klucz po niebie płynie

I wtedy nic nie dzieli nas
Co kiedyś było jeszcze trwa
I jesteś ty, zwyczajnie tak
Jak jasne słońce, jak powietrze

I tak już jest od wielu lat
Gdy wraca jesień do mych drzwi
Odnaleźć pragnę cichy sad
By wszystko to, co zabrał czas odżyło we mnie

Z daleka twój usłyszę głos
I słowa, które dobrze znam
Wołają mnie w odległe dni
Wiem, że cię nigdy nie zapomnę

A jeżeli mnie pokochasz - Roman Sadowski


Anna German
A jeżeli mnie pokochasz

Roman Sadowski

A jeżeli mnie pokochasz, a jeżeli
To będziemy dwa słowiki w oczach mieli
To będziemy z nimi śpiewać całe noce
Przytuleni, otuleni nieba kocem
To pójdziemy rankiem przez jabłonie
To nam zarżą mgły porannej białe konie

Rozchylimy usta kwiatom
Popłyniemy wpław przez lato
Aż rozpryśnie się złociście w słońca bieli
I będziemy głośno krzyczeć
Upojeni naszym życiem
Hej, jeżeli mnie pokochasz

A jeżeli mnie porzucisz, a jeżeli
I jeżeli rzeki strumień nas rozdzieli
To pójdziemy każde sobie lasem czarnym
To pójdziemy przez urwiska, puste jary
Aż staniemy obok siebie na polanie
Zastygniemy na polanie w jeden kamień

W jeden kamień zastygniemy
W jednej ciszy utoniemy
I będziemy trwać tak wiecznie
W srebrnej bieli
I nie wyrwiesz mi się nigdzie
Ani pójdziesz, ani przyjdziesz
Hej, jeżeli mnie porzucisz

Dobrze nam ze sobą - Roman Sadowski


Anna German
Dobrze nam ze sobą

Roman Sadowski


Dobrze nam z sobą, tobie i mnie
W słońcu i śpiewie, w deszczu i mgle
Dobrze nam z sobą o każdej porze
Tak bardzo dobrze, że już nie może być lepiej

Dobrze nam z sobą, tutaj czy tam
Wszędzie nam dobrze, dobrze jest nam
Chociaż opada jesień jak liść
Dobrze nam z sobą razem iść...

Jest taka droga - Roman Sadowski


Anna German
Jest taka droga

Roman Sadowski


Jest taka droga na świecie
Jest tylko jedna jedyna
Na którą wyszłam i idę
I już nie umiem
I już nie umiem się zatrzymać

Idę wpatrzona w horyzont
Który się cofa przede mną
Ale mój zegar jest szybszy
Ciągle przybliża mi ciemność
I chociaż zwalniam uparcie
Choć pali mnie jeszcze skwar
Choć ludzie i ptaki do bólu mi krzyczą
O pięknej pełni dnia

Idę wpatrzona w horyzont
W coraz ciemniejszy las
Idę i mierzę krokami czas, mój czas

Nikt tędy jeszcze nie przeszedł
Nikt tędy nigdy nie przejdzie
To tylko moja jest droga
I chociaż nie wiem
Chociaż nic nie wiem dokąd wiedzie

Idę wpatrzona w horyzont
W coraz ciemniejszy las
Idę i mierzę krokami czas, mój czas

Cztery karty - Jerzy Ficowski

Anna German
Cztery karty

Jerzy Ficowski


Gdy zły los wróżbami swymi w dobry zmienia
Cyganeczka w kartach szuka pocieszenia
A w nich każdy z czterech królów ma swój tron
Czterech królów, władców czterech świata stron

W tej kierowej, dawidaj, przez rok cały jest lipiec
A w treflowej, dawidaj, szumi las głosem skrzypiec
W tej karowej, dawidaj, gwiazdy są bardzo tanie
A w pikowej, dawidaj, są szczęśliwi Cyganie

Bo tam wszędzie władza czterech królów sięga
Gdzie się błękit nieba wsparł na widnokręgach
Wedle prawa co powstało z dobrych wróżb
W cztery strony świata można ruszać już

W tej kierowej, dawidaj, wiatr się w lasach zabłąkał
A w treflowej, dawidaj, złoto rodzi się w strąkach
W tej karowej, dawidaj, ludzi złych diabli wzieli
A w pikowej, dawidaj, nie ma nic prócz niedzieli

Kiedy wiatr mi, Cyganeczko, w oczy wieje
Kiedy jakoś nie chcą spełniać się nadzieje
Zamiast konia mi na drogę wróżbę daj
Zwiedzę cztery świata strony, dawidaj

W tej kierowej, dawidaj, nawet gorycz jest słodka
A w treflowej, dawidaj, może wreszcie go spotkam
W tej karowej, dawidaj, wszystkie smutki wyrzucę
A z pikowej, dawidaj, znów szczęśliwa powrócę

Cygański wóz - Jerzy Ficowski

Anna German
Cygański wóz

Jerzy Ficowski

Skrzypce weź
Utocz z nich melodii dzwon
Dla moich ust
Skrzypce weź
Niech muzyką swoją
Cyganów napoją, nim ruszy wóz
Zagraj nam, jak z beczułki wino
Niech nuty popłyną, niech płynie pieśń

Po to do wozu trzeba konika
Żeby jechał wóz
Po to potrzebna skrzypcom muzyka
Żeby wiatr ją niósł

Ani ty, ani ja
Nie wstrzymujmy jej
Biegnij gniady, leć piosenko
A ty wietrze wiej...









Mój generał ołowiany - Jerzy Ficowski

Anna German
Mój generał ołowiany

Jerzy Ficowski

Pośród moich ołowianych żołnierzyków
Rozsypanych tyralierem po podłodze
Sterczał w czapie trójgraniastej pełen szyku
Mój generał ołowiany, zwany wodzem

On ustawiał do ataku swoje roty
I przypierał armie wroga aż do ściany
Lecz mu salutować nie miał nikt ochoty
Bo był tylko generałem ołowianym

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Któremu nie trzeba salutować
Raz dwa, raz dwa, raz dwa, trzy cztery
Raz dwa, trzy cztery, pięć 

A gdy się skończyła wreszcie bitwa cała
I żołnierze byli wielce utrudzeni
Wziąłem swego zwycięskiego generała
I wsadziłem z żołnierzami do kieszeni

A on wcale nie buntował się, nie skarżył
Ale wobec losu uczył się pokory
Chociaż taki dumny był ze swojej szarży
Choć w kieszeni go uwierał mój scyzoryk

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Którego tak łatwo w kieszeń schować...

Taka prawda nieprawdziwa - Jerzy Ficowski

Gary Benfield

Anna German
Taka prawda nieprawdziwa

Jerzy Ficowski

Gwiazdę ci dam od deszczu mokrą, co w trawę spadła
Pojedźmy tam za snu widnokrąg, na dno zwierciadła
I jeszcze dalej, jeszcze dalej przez noc karetą
W cztery zielone konie, ale nie pytaj gdzie to

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Ten, kto jej nie zna od żadnej jawy się nie dowie
Jak świecą gwiazdy spod mych powiek
Choć noc bezgwiezdna

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Stworzona przez nas

Barwą zachodu cię napoję, jak starym winem
Będziemy pili je oboje w czarną godzinę
Zielone konie nas poniosą nocą szeroką
A ty zaufaj im jak losom, nie pytaj, dokąd

To taka prawda nieprawdziwa…

Choćby odeszły od nas nawet dwa nasze cienie
Będziemy szli przez ptaków wrzawę i gwiazd milczenie
We wszystkie cztery świata strony, we dwoje wszędzie
Ja nieprawdziwa, ty zmyślony w sennej legendzie…

Mój stryjek jest hodowcą moli - Jerzy Ficowski


Anna German
Mój stryjek jest hodowcą moli

Jerzy Ficowski


Mój stryjek jest niezwykłym panem
Nie byle jakim
Mój stryjek wąsy miał wełniane
Wełniane baki
Lecz nie strzygł ich
Wszak nie jest owcą
Ani nie golił
Bo stryjek raczej jest hodowcą
Hodowcą moli, złotych moli

Mój stryjek, hej
Mój stryjek antynaftalinista
Żadnego z moli nie zabije
Lecz z usług ich korzysta
Z nimi pogodniej życie jest lepsze
Bije z nich blask
Choć zjedzą spodnie
I zrobią w swetrze dziurkę
Nie raz nie dwa
Nie raz nie dwa
Nie raz

Mój stryjek to jest tęga głowa
I całkiem gładka
Bo włosy mól mu skonsumował
Aż do ostatka
Czyś widział lśniącą
Nad łysiną cud aureolę?
To hołd składają
Stryjka czynom złociste mole
Wdzięczne mole

Mój stryjek, hej...

Więc gdy zaniesie się na słotę
W dzień, czy też nocą
Malutkie mole takie złote
Świat ci ozłocą
Wygryzą dziurkę w ciemnym niebie
I mrok przemija
Bo mole to są, proszę ciebie
Mini aniołki mego stryja

Mój stryjek, hej...

Mieszkamy w barwnych snach - Jerzy Ficowski


Anna German
Mieszkamy w barwnych snach

Jerzy Ficowski


Dalecy sobie mają sny białe jak mleko
Konwalie białe, białe mgły śpią pod powieką
Dalekim nic się nie chce śnić oprócz tej bieli
A może takie białe nic to są anieli

A my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Barwami tylko do mnie mów, mów kolorami
Gdy dziś na brzegu naszych snów znów się spotkamy
I zacznie się w szumiącym śnie stubarwny pochód
Bo może nawet lepiej, że nie ma aniołów

Bo my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Daj mi tęczę na niedzielę - Jerzy Ficowski


Anna German
Daj mi tęczę na niedzielę

Jerzy Ficowski


Kiedy biegniesz na spotkanie
Pod dziurawym parasolem
Pod tą srogą niepogodą, w deszczu tym
To nie kupuj tulipanów
Coś innego dostać wolę
Coś innego, piękniejszego chciałabym

Daj mi tęczę na niedzielę
Zamiast kwiatów tęczę daj
To naprawdę tak niewiele
To potrafi byle maj
Za to póki chmurno jeszcze
Będę razem z tobą iść
I parasol srebrnym deszczem
Zaceruję tobie dziś

Darmo głowy sobie nie łam
I nie przynoś kwiatów więcej
Skromnych fiołków, ani oszalałych bzów
Bo gdy wiosna się zaczęła
Nic nie trzeba mi prócz tęczy
Niech uderzy kolorami nam do głów

Daj mi tęczę na niedzielę…

Z tęczą będzie nam weselej, ja ci ręczę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj

Obraz: Claude Theberge

Powracające walczyki - Jerzy Ficowski


Powracające walczyki


Jerzy Ficowski


Jeszcze sobie kusztyka melodyjka walczyka
Stary walczyk nie rzuca już cienia
Jeszcze krąży trzy po trzy
Zapomniany, najsłodszy
I do tańca zaprasza wspomnienia

Z niepamięci wywleka wspomnienia
I przyzywa z daleka wspomnienia
I ten żal, co się żalić nie umie
I uśmiechy niczyje wspomnienia
Z niepamięci wysnute wspomnienia
I tę różę, co żyje zasuszona
W błękitnym albumie

Nie wracajcie walczyki w tę stronę
Pa ra ram, pa ra ram, pa ra ram
Te powroty walczyki spóźnione
Na co nam?
Puste lustra zgubiły odbicie
Pośród mgły, ślepej mgły
Na co jeszcze walczyki liczycie
Raz, dwa, trzy...

Walc nie słucha mnie wcale
Strojny w szale, woale
I powtarza wciąż prośbę swą rzewną
I nie zraża się niczym
Do trzech razy walc liczy
Aż się wreszcie doczeka na pewno

Raz dwa trzy w dłoniach dłonie
Raz dwa trzy i utonie
Cały wieczór w walczyka kropelce
Raz dwa trzy i wystarczy
Raz dwa trzy dla nas dwojga ten walczyk
Ten walczyk, w jego rytmie chce znowu bić serce

Nie chcę byście walczyki odeszły
Właśnie dziś, pa ra ram, właśnie dziś
Po co wracać w czas dawno zamierzchły
Dokąd iść
Na pękniętej kręcącej się płycie
Nućcie nam, grajcie nam
Zanim stare walczyki wrócicie
Tam, tam, tam

Anna German👉👉👉

Ballada o niebie i ziemi - Jerzy Ficowski


Anna German
Ballada o niebie i ziemi

Jerzy Ficowski


Otwarto drogę nam do gwiazd
Już przyciągania zrzucamy brzemię
Nadejdzie pora, przyjdzie czas
Porzucić ziemię

Znajdziemy może inny sens
I inne szczęście będzie nam dane
I zapomnimy, zapomnimy gorycz klęsk
Wśród obcych planet

A kiedy polecimy tam
I za tęsknotą ruszymy w pościg
Zaświeci stara ziemia
Zaświeci nam światłem miłości

Westchniemy, ziemio, pusto nam
Wśród nieskończonych świateł i cieni
Zadamy starym, starym słowom kłam
Nie tak jest w niebie jako na ziemi

Zgadniemy, czego, czego nam jest brak
I zrozumiemy, czego nam trzeba
I zawołamy - to nie tak, to nie tak
Za mało ziemi, zbyt dużo, zbyt dużo nieba

Dalekie światło wezwie nas
I powrócimy z czarnych przestrzeni
W najdroższy, niegasnący blask
Niegasnący blask jedynej ziemi
Wiernej nam, jedynej ziemi...

Co daje deszcz - Jerzy Ficowski


Anna German - Co daje deszcz

Jerzy Ficowski


Szumią deszcze, strugi kładą na jeziorze
Pędzą deszcze galopadą - jak to dobrze
I na wodzie narowistej mkną na oklep
Srebrne kręgi, srebrne szumy, srebrne krople

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, na wodzie koła
Co daje deszcz, po co nas woła
Srebrne koła dookoła rzuca dla nas deszcz

Zanim deszcz do naszych okien się dodzwoni
Pocałujmy się pod daszkiem naszych dłoni
I poprośmy, by nas deszcz ze sobą powiódł
I zabłądźmy w srebrnym deszczu jak w sitowiu

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Srebrne koła dookoła, srebrne koła dookoła
Rzuca dla nas deszcz, na ziemię rzuca deszcz

Obraz: Andre Kohn

Deszcz na szybie - Alina Nowak

Anna German - Deszcz na szybie

Alina Nowak


Zapomnieć chcę...

Dotykam twarzą szyby i przywołuję noc
Bezdomną i samotną, i smutną jak ja
Po chwili mrok za oknem stanie się mną
A noc zamieni czas w bezkresną dal

Zapomnieć chcę, zapomnieć...
Wspomnienia zgasić już na zawsze
Lecz przyjdzie dzień, gdy jeden gest
Jak nagły błysk zapali znów pamięci znicz

Dotykam twarzą szyby i przywołuję noc
Bezdomną i samotną, i smutną jak ja
Po gładkiej tafli szyby spływają strużki łez
To skarga ciemnej nocy, a może to tylko deszcz...

To chyba maj - Jerzy Ficowski

Anna German - To chyba maj

Jerzy Ficowski

Kto po łąkach się błąka
Pomylony, zielony
I narwany jak dziki bez
Kto to taki, co ptaki
Do śpiewania nakłania
Jak odgadnąć mam kto to jest
Kto nas objął melodią
Zaczarował od nowa
Świat odmienił w stubarwny fresk
Kto nad miastem pierzaste
Chmurki rozsnuł nam do snu
Jak odgadnąć mam, kto to jest

To chyba maj, zielony maj
Co smutki wczorajsze ma w pięcie
To chyba maj, zielony maj
Nad wszelkie zielone pojęcie
To chyba maj, na pewno maj
W wesołych zakochał się barwach
To chyba maj, na pewno maj
Naręcza kolorów nam narwał

Już tu leci, naprzeciw
Do mych okien obłokiem
Bo z daleka zobaczył nas
Zieleń poczuł twych oczu
W nich zatonął zielono
I uśmiechu zapalił blask
Wiem od niego dlaczego
Tak wiosennie jest we mnie
Tak majowo dziś w tobie jest
A ja wierzę mu szczerze
Choć zielony, szalony
I narwany jak dziki bez

To chyba maj, na pewno maj
W wesołych zakochał się barwach
To chyba maj, na pewno maj
Naręcza kolorów nam narwał
Bo to jest maj, zielony maj
Nad wszelkie zielone pojęcie
Bo to jest maj, na pewno maj
Który wywróżył nam szczęście...