Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tuwim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tuwim. Pokaż wszystkie posty

Serce matki - Julian Tuwim


Coeur de mère - Serce matki

Jean Richepin - Julian Tuwim


Żył niegdyś ciura biedaczyna
Et lon lon laire, et lon la la
Pokochał dziewczę biedaczyna
Lecz go nie chciała zła dziewczyna
Et lon lon laire, et lon la la

Idź - rzekła - do matczynej chatki
Et lon lon laire, et lon la la
Idź - rzekła - do matczynej chatki
Przynieś mi serce swojej matki
Et lon lon laire, et lon la la

I z matki sercem masz powrócić
Et lon lon laire, et lon la la
I z matki sercem masz powrócić
Psu na pożarcie chcę je rzucić
Et lon lon laire, et lon la la

Poszedł i zabił matkę miłą
Et lon lon laire, et lon la la
Poszedł i zabił matkę miłą
Z matczynej piersi serce wyjął
Et lon lon laire, et lon la la

A kiedy biegł z powrotem drogą
Et lon lon laire, et lon la la
A kiedy biegł z powrotem drogą
Upadł, zawadził o coś nogą
Et lon lon laire, et lon la la

Serce się drogą potoczyło
Et lon lon laire, et lon la la
Serce się drogą potoczyło
I ludzkim głosem przemówiło
Et lon lon laire, et lon la la

I z niepokojem zapytało
Et lon lon laire, et lon la la
I z niepokojem zapytało:
"Czy ci się, synku, nic nie stało?"
Et lon lon laire, et lon la la

Śpiewa Halina Kunicka

Tata da raka - Julian Tuwim


Mira Zimińska - Tata da raka

Julian Tuwim

Dużo piosnek wyśpiewałam
Każda z nich swój urok ma
Lecz najmilsza, którą znałam
Najpiękniejsza była ta

Tata da raka, tata
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata da raka
Tata da raka
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata
Tata da raka, tata da raka
Tata da raka, tata

Bo to był wypadek taki
Państwo wiedzą, co to rak
Że siadł ojciec, i jadł raki
A syneczek prosił tak

Tata da raka, tata…

Ojciec nic nie odpowiedział
I wysysał z raków miąższ
A ten bidny chłopak siedział
I powtarzał tylko wciąż

Tata da raka, tata…

Mówię ojcu, pan wybaczy
Jak to można takim być
Niech pan raka dać mu raczy
Żeby szczeniak przestał wyć

Tata da raka, tata…

Ojciec nie chciał dać mu raka
Choć już trzeci tuzin żarł
Strasznie było żal chłopaka
Gdy na cały głos się darł

Tata da raka, tata…

Tłum się zebrał i policja
Nawet i ogniowa straż
Wszyscy proszą, namawiają
Kiedyż mu pan raka da

Tata da raka, tata…

Nawet panu wojewodę
Ten powiada: niech pan wie
Że jak pan mu nie da raka
Na to ojciec przerwał: nie
O jej, co to za śmiałek z tego ojca
Żeby samemu panie wojewodzie odmówić

Tata da raka, tata…

Wreszcie wszyscy się zmęczyli
I do domu poszli spać
Tak powstała pieśń o ojcu
Który nie chciał raka dać

Tata da raka, tata…

Berlin 1913 - Julian Tuwim


Leszek Długosz - Berlin 1913

Julian Tuwim


O, smętne, śnieżne, nevermore!
Dni utracone, ukochane!
Widzę cię znów w Cafe du Nord
W mroźny, mglisty poranek.

Strach, słodki strach od stóp do głów,
Dygot błękitnych, czułych nerwów,
I sen był znów, i list był znów:
Mgła legendarnych perfum.

Lecz nie ma mnie i nie ma mnie,
I nigdy w życiu mnie nie będzie.
Zostanę w liście, zostanę w śnie,
W tkliwej, śnieżnej legendzie.

Nic o tym nie wiesz. Czekasz, drżąc.
Dzień sennie sypie się i szepce.
Ach, serce moje i młodość mą
W srebrnej nosisz torebce.

Wczoraj? A co to było? Tak:
Carmen, kareta, wino, walce...
Mignęło w oczach. Nie-to ptak,
Wyszyty na woalce.

Pusto i ciepło w tym Cafe.
Zima się w oknie szronem perli.
Nie przyjdę. Idź. Nie spotkasz mnie.
Wielki, wielki jest Berlin.

Obraz 2: Fernand Touissaint

Zadymka - Julian Tuwim


Marek Grechuta
Zadymka


Julian Tuwim

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę mogę wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczę dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł
W białej drzemce, w puszystym przyprószonym spacerze
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
Składam wierszom powolnym w ofierze.

Walczyk - Julian Tuwim

Piotr Fronczewski
Walczyk  💗💗💗

Julian Tuwim


Ach, muzyczko, muzyczko,
Pełna wdzięku i szyku,
Ogródkowa muzyczko,
Staroświecki walczyku!
Śmieszny gość ogródkowy
W meloniku kawowym
Zamknął oczy i płacze
Przy sąsiednim stoliku:

„To walczyk – (płacze) – to walczyk
Z lat dawnych – (płacze) – z najdalszych!
Tyle wiem, tyle znaczę, ile sobie popłaczę,
Gdy ten skoczny rozlega się walczyk.
Ach, gdybym – (płacze) – ach, gdybym
Był dawnym – (płacze) – szczęśliwym!
Ale już nie zobaczę tego, po czym dziś płaczę,
O, jak słodko kołysze ten walczyk.”

Ach, muzyczko, muzyczko,
Jakie dziwy się dzieją!
Na krzesełku przede mną
Martwe kukły się śmieją.
Nieruchomo się śmieją
Dwie woskowe dziewczynki,
Sztywne lalki z dzieciństwa
Mojej zmarłej kuzynki:

„To walczyk – ( milczą) – to walczyk,
Z lat dawnych – (milczą) – najdalszych.
Tę melodię najmilszą pamiętamy, bo – (milczą) –
W mieście Łodzi był modny ten walczyk.
W niedzielę – (milczą) – w tej Łodzi
Z wizytą – (milczą) – przychodził.
I dziś przyszedł ten mały, osłupiały, stężały,
Tak jak wtedy. I straszy go walczyk”.

Ach, muzyczko, muzyczko,
Sznycel rraz! Brzęk talerzy!
Z piennym piwem biegają
Roztańczeni kelnerzy.
Pan, co płakał, już wyszedł,
By utopić się w Wiśle,
Znikły lalki straszydła,
A ja gwiżdżę i myślę:

„Ten walczyk – (myślę) – ten walczyk
Z lat dawnych – (gwiżdżę) – z najdalszych,
Brzmi tak mile, tak czule, no i co? No, w ogóle…
Czego jeszcze chcieć? Walczyk jak walczyk.
Ach gdybym – (gwiżdżę) – ach, gdybym
Był dawnym – (milczę) – szczęśliwym…
Zresztą, biorąc rzecz ściśle,
Wszystko kończy się – (myślę) – …”

… Nie wiem jak, bo już skończył się walczyk.

Pokochaj mnie goręcej - Julian Tuwim


Hanka Ordonówna
Pokochaj mnie goręcej

Julian Tuwim


Otwórzcie swe serca młodej wiośnie
Bo już miłośnie zawiewa wonią
I dziwy się wokół dzieją
I już nadzieją ptaszęta dzwonią

Przybiegła dziś nocą zadyszana
I już od rana po mieście biega
Już jest tuż, tuż u sąsiada
Wizyty składa, zaraz przyjdzie
I do was w gościnę
Uraczcie ją winem
Do stołu zaproście
I cieszcie się gościem

Bo wiosna szczęście niesie
Do szczęścia dusza rwie się
A gdy chcesz wiedzieć więcej
Pokochaj mnie goręcej

Wieczorem się spotkamy
U stoków Guadarramy
I tam mi słówko powiesz
Wszystkiego dowiesz się

Otwórzcie swe serca swej miłości
Niech w nich zagości umiłowanie
O pieniądz wiosną nie proszę
Bo po co grosze, gdy jest kochanie

Otwórzcie swe serca mej piosence
Niczego więcej nie żądam dzisiaj
Kto pragnie, dobrzy panowie
Niech tylko powie, zaraz przyjdę
I do was w gościnę
Uraczcie mnie winem
Do stołu zaproście
I cieszcie się gościem

Il. Louis Icart

List zza oceanu - Julian Tuwim


Mieczysław Fogg, Tadeusz Skrzypczak
List zza oceanu

Julian Tuwim

Najukochańsza moja wieczna i jedyna
Zza oceanu ślę tę garstkę smutnych słów
O tym, że kocham cię, że tęsknię, że wspominam
I jedną myślą żyję, że cię ujrzę znów

Zbolałe serce moje znajdziesz w każdym słowie
Ty, która stałaś się marzeniem mym i snem
Najukochańsza moja, ty jesteś jak zdrowie
Ile cię cenić trzeba - dziś najstraszniej wiem

A gdy powrócę w cień miłosnej naszej nocy
Gwiaździstej nocy, co przez sen mnie ciągle zwie
Niczego nie chcę - tylko spojrzeć w twoje oczy
W smutniejsze stokroć, lecz te same gwiazdy dwie

A jeśli umrzeć mamy, w jednym bądźmy grobie
A w jednym szczęściu, jeśli dalej mamy żyć
Najukochańsza moja, byle być przy tobie
Bez twej miłości nawet, ale z tobą być

Jest tyle innych i piękniejszych i gorętszych
W pachnące noce, nad brzegami ciepłych fal
I tyle gwiazd nad głową, bliższych gwiazd i większych
I wielkich kwiatów i w księżycu srebrnych palm

Lecz, że się wiernym pozostanie tylko tobie
I gwiazdom oczu twych i kwiatom twoich słów
Najukochańsza moja, tylko ten się dowie
Kto cię utracił i kto pragnie ciebie znów

Los - Julian Tuwim


Szymon Podwin - Los

Julian Tuwim

Taki to już mój los będzie,
Takie to już miłowanie:
Przywitanie, pożegnanie,
Pożegnanie, wspominanie ...

Oczy twoje widzę wszędzie,
Oczy twoje mnie całują,
Z dali, z dali mnie miłują,
Z dali, z dali mnie żałują,

Nie przychodzą na wzywanie,
Jeno błyszczą, jak w legendzie,
W dali, w dali, zewsząd, wszędzie,

- Taki to już los mój będzie,
Takie to już miłowanie:
Przywitanie... pożegnanie...

Obraz: Ken Hamilton

Ty - Julian Tuwim


Szymon Podwin - Ty

Julian Tuwim

Ty trzymasz mnie na ziemi,
Ty wznosisz mnie do nieba,
Tyś jest mi tutaj wszystkiem,
Po co aż tam iść trzeba.

O tobie wiem jedynie
I tylko Ciebie umiem.
Na świat machnąłem ręką:
I tak nic nie zrozumiem!

Co krok - to nowa droga!
Co myśl - to otchłań wrząca.
Ty jedna odpowiadasz,
Mówiąca czy milcząca.

Krwi słucham twego serca,
Bijącej w białej piersi
I trwam miłością błędną
W tym życiu, pełnem śmierci.

Obraz: Thomas Dodd

Zawieja - Julian Tuwim

Skaldowie - Zawieja

Julian Tuwim

Miłość mnie szuka po mieście,
Miłość w zielonym berecie.
Przepadłem jak kamień w wodę.
Gdzie jestem? Wy może wiecie?

Spod zielonego beretu
Strzępek wichury w złocie:
Ptak nieprzytomny z tęsknoty,
Włosy w porywczym odlocie.

Biega w rumieńcach, zdyszana,
Pośpiechem drżąc gorączkowym,
Miłość, zawieja wieczorna,
Miłość w trenczkocie deszczowym.

Wiatr jej nadążyć nie może
I gończe listy rozwiesza,
Pod naprężonym jej swetrem
Stuka żarliwa depesza.

W barach, kawiarniach, teatrach
Listy i serca zostawia,
Zamieć po mieście kołuje,
Róże spod bruku wykrwawia.

Zrywam je, moja nieznana,
Cień pochylony bólem:
Czerwone blaski z kałuży
Oczyma podnoszę czule.

Il. Kazimierz Mikulski

Intymny wiersz - Julian Tuwim


Julian Tuwim
Intymny wiersz

Warto, warto żyć,
Wtedy pachniałaś bzami
Dziś znów kupiłem flakonik,
Roztarłem kroplę na dłoni
I przeszłość wieje nad nami
Bzami.
Warto, warto żyć.
Mgławo jest za oknami,
Zaraz listonosz zadzwoni,
Ustami przypadam do dłoni,
Całuję cień twojej woni...
Przyjdziesz - będziemy sami,
Jedyni i zakochani,
Chłonąc z czułością perfumy
W miłym uśmiechu intymnej zadumy:
"Ty my? Ja - i ty?"
Wiesz? Wzdycham... I przez łzy
Powtarzam: warto, warto żyć...

Obraz: Vladimir Volegov

Kobiece - Julian Tuwim


Julian Tuwim - Kobiece

Z rzeki szła wczesna. Kochała.
Chyliła szczęśliwą głowę.
Pachniała porankiem ciała,
Mydłem migdałowem.

Ciału był wieczór w rzece,
Zielony i nimfowy,
Tylko głowie w białej spiece
Nad wodą był żar miodowy.

Teraz niosła kobiece
Znużenie zakochane,
Żeńskie pełne owoce,
W toni wodnie widziane.

Niosła wiecznie kobiece
Ścieżką brzózek i cienia.
W zaroślach waliło serce
Tajnego zapatrzenia.

Pod surowym jedwabiem
Mdlały biodra brzozowe,
Ślizgało się po niej serce
Mydłem migdałowem.

Obraz: Daniel Gerhartz

Deszczyk - Julian Tuwim


Julian Tuwim - Deszczyk

Jak wesoły milion drobnych, wilgnych muszek,
Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,
Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,
Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.

Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,
Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,
Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,
Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.

Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,
Miasto siec na ukos chlustającą chłosta,
W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,
Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą...

Tak to sobie marzy kapaninka biedna,
Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu...
Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna.
Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.

Spleen - Julian Tuwim

Julian Tuwim - Spleen

Ze znudzenia, ze znużenia
Pusto, sennie, mdło.
Neurocholia? melanstenia?
Diabli wiedzą co.

Gdybyż w innej być mieścinie,
Bo w Warszawie źle...
W Pajtuliszkach? w Bambierzynie?...
Diabli wiedzą gdzie.

Byłoby też doskonale
Lata puścić wspak.
Chętnie bym to zrobił, ale
Diabli wiedzą jak.

Zająć by się jakąś... pracją...
Mracją... czy ja wiem?
Pempologią? alansacją?
Diabli wiedzą czem.

Siadłbym z jakim byczym chłopem,
Pogawędziłbym.
Z księdzem? Żydem? czartem? popem?
Diabli wiedzą z kim.

Może wylazłby z rozmowy
Jakiś zdrowy sąd?
Może z serca, może z głowy,
Diabli wiedzą skąd.

Ziewam, dumam żałośliwie,
Że... że co? że pstro?
Owszem, może... Lecz właściwie
Diabli wiedzą co.

Melodia - Julian Tuwim


Julian Tuwim
Melodia

Wczesna jesień - oto moja pora.
Siwy ranek - kolor mego wzroku.
Siedzę w miłej kawiarni jak w obłoku,
Mógłbym tak do wieczora.

Za oknami tyle pośpiechu,
Ale ja nie wiem i nie słyszę,
I zamilkły w jesiennym uśmiechu,
Zapatrzeniem dalekim się kołyszę.

Tak najlepiej: siąść w cukierni rankiem
I patrzeć, jak ulica chodzi.
W takie ranki jest się kochankiem,
I smutniej człowiekowi, i młodziej.

Od miłości, od czułych wspomnień
Dzień zacząłem senny i pusty.
Z twoich słów, nie pisanych do mnie
Wiersz układam uśmiechniętymi usty.

A to wszystko razem jest melodią,
I melodii chwile są rade.
Cudzoziemka w palcie kraciastym
Śpiewnie, ślicznie zamawia "szokolade".

Jaka wiotka, matowa kobieta!
Jak nas mało na świecie! Jak mało!
I jakimi perfumami zawiało!
I jaki poeta!...

Obrazy: Itzchak Tarkay, Isaac Maimon

Panny - Julian Tuwim

John Singer Sargent

Julian Tuwim - Panny

Panny z czarnych powozów, ażurowo-przejrzyste,
Panny smętnie przeciche, jak szeptania kościelne,
O, narcyzy z cieplarni! panny wonne i czyste!
Koronkowo-mistyczne, aksamitnie-subtelne!

Jakże lubię was, panny, "niedostępne" -  ponętne!
Aromaty tajone! Kwiaty w czarnych powozach!
Trochę smutne jakoby, a na wpół uśmiechnięte,
O, przesmętne, prześliczne, jak motyle w mimozach!

Excusez... mam wrażenie, że... się hm! wam po nocach!
Parobkowie rzeźniccy śnią, jak lwy, muskularni,
Że się często atleci marzą w słodkich przemocach,
Silni, tędzy, ogromni... O, narcyzy z cieplarni!

"Lecz cóż Pana ochodzi, co po nocach nam śni się?!
To jest wprost... niesłychane, grubiańskie, bezczelne!... "
Nic... nic... więcej nie będę! - o, kochane skromnisie,
Aksamitno-misterne, koronkowo-subtelne!...

Bajki - Julian Tuwim


Adam Aston - Bajki

Julian Tuwim


Pomnę dzieciństwa sny niewysłowne,
Baśń lat minionych wstaje jak żywa,
Bajki czarowne, bajki cudowne
Opowiadała mi niania siwa:

O złotym smoku, śpiącej królewnie,
O tym, jak walczył rycerzy huf,
A gdy skończyła, płakałem rzewnie,
Prosząc: "Nianiusiu, mów dalej, mów!

Mów dalej, o nianiu, mów jeszcze,
Aż usnę i dalej śnić będę,
Niech we śnie spokojnym wypieszczę
Złocistą, tajemną legendę!

Złóż z czarów wzorzystą mozaikę,
Niech przyjdą rycerze tu do mnie!
Mów dalej czarowną swą bajkę!
Ja bajki tak lubię ogromnie..."

Dziś czar dzieciństwa jeno wspominam,
I często, kiedy siedzę samotnie,
Marzeń przędziwo znów snuć zaczynam,
Czar, który minął tak niepowrotnie.

Znów przeszłość całą mam przed oczyma,
I kiedy cisza nastanie w krąg,
Po Andersena sięgam lub Grimma
I dawne bajki czerpię dziś z ksiąg.

I czytam, aż sen oczy zmruży
I przymknie zmęczone powieki,
Zaznaję cudownej podróży,
W kraj mglisty, bezbrzeżnie daleki...

Znużony do snu chylę głowę,
Upaja mnie sen oszołomnie...
W samotne wieczory zimowe
Ja bajki tak lubię ogromnie...

A czasem smętne moje dumanie
Przerywa nagle cudna dziewczyna,
Usta mi daje na przywitanie,
A potem czule szeptać zaczyna:

Że nie opuści mnie nigdy w życiu,
W szczęścia godzinie ni w doli złej,
Że kocha mocno, tęskni w ukryciu,
A ja cichutko tak nucę jej:

"Mów dalej, mów dalej, dziewczyno,
Że wiecznie mnie będziesz kochała,
Że chwile miłosne nie miną,
Żeś moja na zawsze i cała,

Że miłość twa tak jest bezmierną,
Że będziesz tęskniła wciąż do mnie...
Mów dalej, że będziesz mi wierną:
Ja bajki tak lubię ogromnie!...

Valentin Rekunenko






Zaduma dziewczyny - Julian Tuwim


Walerij Briusow - Julian Tuwim
Zaduma dziewczyny

Tak bezwstydnie dotknął mego ciała...
Było to o zmroku ciemnej porze.
Tak bezwstydnie dotknął mego ciała...
Serce łatwiej wierzy o wieczorze.

Śniłam nocą słodycz pieszczot męskich
Na niewinnej swej pościeli białej...
Śniłam nocą słodycz pieszczot męskich
I kolana mi z rozkoszy mdlały.

Obudziłam się zmęczona, słaba
Od tych słodkich spotkań przeczuwanych...
Obudziłam się zmęczona, słaba
Z mgłą na oczach cicho zadumanych.

Prosił, bym wieczorem przyszła znowu
(Wszędzie, wszędzie głos ten dzisiaj słyszę!)
Prosił, bym wieczorem przyszła znowu
Tam, nad strumień, w lip kwitnących ciszę...

Może znów tak dziwnie, jak i wczoraj,
Będzie się twarz jego do mnie śmiała?
Może znów tak dziwnie, jak i wczoraj,
Dotknie się bezwstydnie mego ciała?

Obraz: Irene Sheri

Przy okrągłym stole - Julian Tuwim


Ewa Demarczyk
Tomaszów


Julian Tuwim
Przy okrągłym stole


A może byśmy tak, jedyna,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?
Może tam jeszcze zmierzchem złotym
Ta sama cisza trwa wrześniowa...

W tym białym domu, w tym pokoju,
Gdzie cudze meble postawiono,
Musimy skończyć naszą dawną
Rozmowę smutnie nie skończoną.

Do dzisiaj przy okrągłym stole
Siedzimy martwo jak zaklęci!
Kto odczaruje nas? Kto wyrwie
Z niebłaganej niepamięci?

Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu
Spływa do warg kropelka słona,
A ty mi nic nie odpowiadasz
I jesz zielone winogrona.

Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:
"Du holde Kunst.".. i serce pęka!
I muszę jechać... więc mnie żegnasz,
Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.



I wyjechałem, zostawiłem,
Jek sen urwała się rozmowa,
Błogosławiłem, przeklinałem:
"Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"

Ten biały dom, ten pokój martwy
Do dziś się dziwi, nie rozumie...
Wstawili ludzie cudze meble
I wychodzili stąd w zadumie...

A przecież wszystko - tam zostało!
Nawet ta cisza trwa wrześniowa...
Więc może byśmy tak najmilsza,
Wpadli na dzień do Tomaszowa?...

Obrazy: Ann Hardy

Walc fantastyczny - Julian Tuwim


Wiera Gran, Irena Santor
Walc fantastyczny


Julian Tuwim


Wieczór żałobne walce gra
Wiatr szumny dmie
Melancholijnie w gałęziach łka
I liście zrywa

Co mu się stało, że pieśń oszalałą
Po nocy zawodzi przed snem
Czy miota się tknięty przeczuciem złym
Ach wiem, już wiem

Sercom naszym requiem śpiewa
Tak mu żal
Ściele miasto liśćmi z drzewa
Żeby kroki ściszyć

Niech tych kroków nikt nie słyszy
Nikt, nikt, nikt
Gdy ode mnie w miasto ciemne
Pójdziesz w dal

Wiatr mnie za tobą porwie w noc
Wiatr, smutny walc
W mrok mnie poniesie burzliwa moc
Moc, miłość moja

W taniec zawrotny, jesienny, samotny
Wkołysze mnie walcem ten wiatr
I żywą czy martwą popędzi w świat
Za tobą w świat

Sercom naszym requiem tańcząc
Wionę w dal
Pieśnią gnana obłąkańczą
Byle, byle tylko z tobą

W burzę ciemną, za mną, ze mną
Tańcz i śnij
Aż cię jesień znów przyniesie
Do mych drzwi