Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamieńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamieńska. Pokaż wszystkie posty

Słyszysz, pędzą sanie - Siergiej Jesienin


Jerzy Połomski
Słyszysz, pędzą sanie

Tadeusz Mongrid

Ach, jaka noc! Aż oczy rwie!
Nie zasnę. Blask i tu się wciska.
Czy tli się wciąż na serca dnie
Młodości utraconej iskra?

Józef Waczków

Wali kłębami śnieżna zamieć.
W dal cudza trojka mknie polami.

Z cudzą młodością te sanie jadą.
Gdzie moje szczęście? Gdzie moja radość?

Przemknęły z wichrem, w dal uniesione
Przez takie same konie szalone.

Anna Kamieńska

Słyszysz, pędzą sanie, sanie pędzą w głuszy,
Dobrze się z kochaną w polu zawieruszyć.

Nieśmiało, wstydliwie gna wietrzyk ochoczy,
Po nagiej równinie dzwoneczek się toczy.

Ej, wy sanie, sanie! Koniu mój bułany!
Gdzieś tam na polanie tańczy klon pijany.

Podjedziemy blisko: "Co słychać?" -  spytamy,
Przy harmonii w trójkę puścimy się w tany...

Bogdan Ostromęcki

Nad śnieżną równiną biały blask księżyca,
Całunem pokryta nasza okolica.
W lasach płacze brzoza, w bieli błyska łza.
Ktoś tu zginął? Umarł? A może to ja?...



Kiedy człowiek umiera - Anna Achmatrowa


Anna Achmatowa
Anna Kamieńska

Kiedy człowiek umiera,
zmieniają się jego portrety.
Inaczej patrzą oczy, a wargi
uśmiechają się innym uśmiechem.
Spostrzegłam to, powróciwszy
z pogrzebu pewnego poety.
I odtąd sprawdzałam często,
i potwierdził się mój domysł.

Dlaczego mnie łudzisz... - Anna Achmatowa

Anna Achmatowa
Зачем притворяешься ты ...
Dlaczego mnie łudzisz przemyślnie...

Anna Kamieńska

Dlaczego mnie łudzisz przemyślnie
Kamieniem, to wiatrem, to ptakiem?
Dlaczego twój uśmiech mi błyśnie
Gwałtownym z nieba odblaskiem?

Nie tykaj mnie, nie bądź mi wrogiem,
Gdy wieszcze wzywają mnie trudy...
Pijany szamoce się ogień
Skroś szare, błotniste grudy.

I Muza w podartej chustce
Tak smętnie zawodzi bez końca.
W okrutnej młodzieńczej tęsknocie
Jest siła cudotworząca.

Czyta: Anna Ciepielewska

Stół Mordechaja Gebirtiga - Anna Kamieńska

Przemysław Gintrowski
Joanna Trzepiecińska

Stół Mordechaja Gebitriga

Anna Kamieńska

Od rana padał smutek. Jakbym już zrozumiała wreszcie,
że ci, co umarli, umarli naprawdę.
Wtedy w drzwiach stanął wysoki głos, fujarki
poznałam po wielkich uszach, po oczach wilgotnych i wesołych ustach.
Tak wyglądają biblijni aniołowie
Przebrani za biednych, przedwojennych stolarzy
O których powiada Izajasz:
będzie wam pieśń jako noc święta i wesele serdeczne.
Który idzie z piszczałką
Który idzie z piszczałką

Nad okienkiem - Siergiej Jesienin


Над окошком месяц...
Nad okienkiem

Siergiej Jesienin - Anna Kamieńska

Nad okienkiem księżyc. Pod okienkiem wicher.
Bezlistna topola mieni się srebrzyście.

W dali płacz harmonii, głos osamotniony -
I tak bliski sercu, i tak oddalony.

Śmieje się i płacze pieśń zuchwała, hoża.
Gdzieś ty, moja lipo? Lipeńko wiekowa?

I ja dawno temu w świąteczny poranek
Z harmonią na piersi szedłem do kochanej.

A teraz dla lubej ja już nic nie znaczę.
Pod wtór cudzej pieśni śmieję się i płaczę.

Obraz: Julius Klever

Odchodzimy sobie pomalutku - Siergiej Jesienin


Мы теперь уходим понемногу

Anna Kamieńska


Odchodzimy sobie pomalutku
W tę krainę, gdzie cisza i błogość.
Może czas już i mnie zbywszy smutku
Zbierać marny dobytek - i w drogę!

Ukochane brzozowe zagaje!
Ziemio ty! I wy równinne piachy,
Wobec tych, co idą w wieczne kraje,
Trudno smutek skryć uśmiechem błahym.

Nazbyt mocno kochałem na świecie
Wszystko to, co duszę w ciało stroi.
Pokój wam, osiki, co szepczecie
Liść rozplótłszy nad odbiciem swoim.

Wiele myśli przemyślałem w ciszy,
Wiele pieśni o sobie złożyłem.
Na tej ziemi, co jęk zewsząd słyszy,
Jam szczęśliwy po prostu, że żyłem.

Że kobiece całowałem piersi,
Gniotłem kwiaty i trawy w parowie,
I że zwierząt, braci naszych mniejszych,
Nigdy pałką nie biłem po głowie.

Wiem, że tam nie rozkwitają gaje,
Że nie dzwoni kłos łabędzią szyją,
Więc przed tłumem idącym w te kraje
Zawsze czuję dreszcz, nim w mrok się skryją.

Wiem, że w kraju tym wiatr nie obudzi
Pól stojących w złotej mgle promieni.
To dlatego ukochałem ludzi,
Którzy żyją tu ze mną na ziemi.

Zbigniew Dmitroca

Teraz odchodzimy powoli
Do krainy zacisznej i błogiej.
Może wnet i na mnie przyjdzie kolej
Zbierać nędzne manatki do drogi.

Miła sercu brzozowa gęstwino!
I ty, ziemio, wy, jałowe iły!
Wobec tłumu odchodzących w mgłę siną
Swego smutku ukryć nie mam siły.

Zbyt kochałem na tym ziemskim świecie
Wszystko, co obleka duszę w ciało.
Pokój iwom, co, strosząc gałęzie,
W toń wpatrują się poróżowiałą.

Wielem myśli w ciszy przemyśliwał,
Wiele pieśni o sobie złożyłem,
I na ziemi, na tej przeraźliwej
Szczęściem to, że oddychałem, żyłem.

Szczęściem, że tuliłem usta dziewczyn,
Miąłem kwiaty, w trawie się tarzałem,
I zwierzyny, jak naszych braci mniejszych,
Nigdy grzmocić po głowie nie śmiałem.

Wiem, że tam nie migoczą gęstwiny,
I nie dzwoni żyto szyją smagłą.
Toteż tłum znikający w mgle sinej
Zawsze trwogą napełnia mnie nagłą.

Wiem, że mnie w tamtych stronach nie zbudzi
Blask złocących się rankiem przestrzeni.
I dlatego tak drodzy mi ludzie,
Którzy żyją wraz ze mną na ziemi.

Tajemnice rzemiosła 9, 10 - Anna Achmatowa

Anna Achmatowa
Z cyklu "Tajemnice rzemiosła"

О, как пряно дыханье гвоздики... 9

Anatol Stern

O, jak cierpkie jest tchnienie goździka,
Który przyśnił mi się w owym świecie,
Tam, gdzie wiodą swój pląs Eurydyki,
Gdzie byk płynie z Europą na grzbiecie;
Gdzie nad Newą, nad Newą, nad Newą
Naszych cieni nieważkich trwa pościg
I gdzie fala o brzeg bije z śpiewem -
To przepustka twoja do wieczności.

Czyta: Zofia Kucówna

Многое еще, наверно, хочет... 10

Anna Kamieńska

Tak wiele rzeczy jeszcze dąży,
Aby w mym śpiewie dojść do głosu:
To, co bezsłowne, gromem ciąży
Albo we mgle podziemny kamień drąży.
Lub dymem wzbija się ze stosu.
Jeszcze rachunki mam do wyjaśnienia
Z płomieniem, z wiatrem, z wodą, z czasu władzą...
Dlatego właśnie gwałtowne uśpienia
Nagle mi takie otworzą podsienia
I za jutrzenną gwiazdą mnie prowadzą.

Czyta: Zofia Kucówna

Nasze święte poezji rzemiosło - Anna Achmatowa


Наше священное ремесло...
Nasze święte poezji rzemiosło...

Anna Achmatowa - Anna Kamieńska

Nasze święte poezji rzemiosło
istniało przed epokami czterema...
Ono i w mroku światu blask przyniosło,
lecz jeszcze żaden nie mówił poemat,
że mądrości nie ma, starości nie ma,
a może i śmierci nie ma.

Czyta: Anna Ciepielewska

Obraz: Ada Thilen