Mieczysław Święcicki
Czerwone róże
Stanisław Ratold
I dzień i noc, wre szał pieszczoty
I dzień i noc, miłości szał
Zawrotny sen, upojny, złoty
Miłości cud, miłości szał
Tylko struny w piano
Dźwięczą czule i drżą
Ja zrywałem róże i pod twoje stopy
Wraz ze swoim szczęściem
Wciąż rzucałem je
Więdły krwawe róże
Lecz dźwięczało szczęście
Kwitło życie twe
I dzień i noc, łzy gorzkie, duże
Już nie ma nic, już koniec snu
Przysypał pył czerwone róże
Przeminął szał, nie wróci już
A w pianinie coś gra
Smutny akord znów łka
A czerwone róże podeptane leżą
Zniszczyłaś me życie, nasze złote sny
Zniszczyłaś je wszystkie i nic nie zostało
Tylko złote sny…
Kominek zgasł, popiołu szary szmat
Nie sparzy już, a tylko ból złagodzi Przeszłości cień wychodzi z kąta lat
I cicho, cicho po pokoju chodzi
Prysnął czar cudnych dni, złotych snów
W duszy mrok, smutek, kir, pustka, żal
Pękła nić, nie ma sił związać znów
Kilka chwil, szczęścia mig, senna dal
Tyś smutna wciąż, spowita w czarny szal
Przed tobą wstyd, wstyd zdrady i oddania
Nie lękaj się, wiem co to ból i żal
Ten dumny ból, co zostać ci zabrania
Nie lękaj się jak zeschły, zwiędły kwiat
Nie czuję nic, w pokoju smutek chodzi Kominek zgasł, popiołu szary szmat
Nie sparzy już, a tylko ból złagodzi
Mon Homme - My Man - Blady Niko Jacques-Charles, Albert Willemetz - Stanisław Ratold
Całe me szczęście i cały dla mnie świat Blady Niko
On był pierwszy, co posiadł miłości mojej kwiat Blady Niko
Wśród nocy ponurej ja marząc o nim
Płaczę i szlocham
Choć on nie jest bogaty, ni piękny
Ale cóż, ja go kocham
Ten bandytabije mnie, jestem na dnie
Zabiera mi pieniądze, pije noce, dnie
Ale ja go mam go w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Gdy się zbliży, każdy nerw w mem ciele drży
Tylko spojrzy na mnie, już rozchylam ust mych kruż
Ja go przecież mam w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Choć on człowiek podły, zły
A wepchnąć nóż, brak mi sił, więc ronię łzy
Taka dola los mój psi, że go mam w swej wrzącej krwi
Szaleństwem dla mnie porzucić go
Choć tak radzą ludzie
Przecież on mi jest droższym nad życie
Więc sił brak, dobrzy ludzie
Wszak każda kobieta potrafi zrobić wszystko, gdy kocha
No więc czyż ja nie jestem litości waszej godna, choć trocha
Wciąż przeklinam: "bodaj sczezł", nie szczędzę łez,
Lecz krzyknie: "chodź" i idę z nim jak wierny pies
Ja go przecież mam w swych zmysłach
Mam w swej krwi
Kto zaś nie czuł tego, śmieje się i drwi
Lecz ten nie wie, co to jest miłości krwawy chrzest
Mówię wam, że ja go mam w swej wrzącej krwi
Niech więc każda z dziewcząt drży
By nigdy nie opętały jej te sny
W piersi grot zatruty tkwi, gdy się kogo ma w swej krwi
Przecież ja go mam w swej krwi...
Mistinguett, Fanny Brice, Edith Piaf Irena Kwiatkowska, Barbara Rylska
Ewa Demarczyk
Czerwonym blaskiem otoczona
Ostatnie tango
Stanisław Ratold
Tancerką była w pewnym kabarecie
Rzeźbione kształty rozniecały szał Słynęła gwiazdą w całym modnym świecie I w wielbicielach rozniecała żar
Gdy raz tańczyła tangoswe na scenie Pieszczotą ciała budząc pragnień kruż Ujrzała kogoś blisko w jednej z lóż On rzucił jej wiązankę róż
Czerwonym blaskiem otoczona Rozkosznie prężąc swe ramiona Mknie lekko, tańcem podniecona Spowita w gazy mgłę
Drży lekko wątła sieć tkaniny Wzrok płonie, płoną ust rubiny Jak zjawa z jakiejś cud krainy Tańczyła tangoswe Poznali się i wkrótce pokochali I żyli z dala od życiowych scen Lecz choć na uczuć mknęli fali Prysnęło wkrótce szczęście ichjak sen
On żonę miał, więc choć ją kochał dalej Postąpić musiał tak jak honor chce Najdroższa, przebacz, jam postąpił źle Skłamałem, lecz kochałem cię
Ja wrócę, wierzaj mi dziewczyno Rozłąki smutne dni przeminą Znów będziem pić rozkoszy wino Skroś szczęścia złote sny Przeminął rok rozłąki z ukochanym Chodziła blada, snując się jak cień I choć niejeden chciał być jej wybranym To pustką świecił dla niej każdy dzień
Aż przyszedł list, ten list oczekiwany Rozrywa papier, bledną usta z róż Zdań krótkich parę
Rozbij złotą kruż Ja więcej nie powrócę już
Czerwonym blaskiem otoczona Rozkosznie prężąc swe ramiona Mknie lekko, tańcem podniecona Lecz oczy dziwnie lśnią
Błysk stali - chwieje się i słania Jęk cichy, cichy jęk konania Krew spływa - koniec snów, kochania Ostatnie tango to
Ingrid Caven - Die Peruanerin
Iga Cembrzyńska - Peruwianka Stanisław Ratold
Znasz ten cudny kraj
Słoneczne życie w nim, to raj
Kraj ten nęci nas
On słynie z dziewcząt pełnych kras
To Peru, Peru kraj, tam życie istny raj
Tam egzotyczna miłość wre
Tam Peruwianek czar rozpala we krwi żar
Tam słyszysz wszędzie piosnkę tę
Och, jam Peruwianka jest
Posiadam swój królewski
Pełen wzgardy dumny gest
Och, ja umiem bawić się
Gdy krew wzburzona winem
W młodym ciele kipi, wre
Och, ja umiem kochać też
Więc, cudzoziemcze
Dzikiej mej miłości strzeż się, strzeż
Spróbuj tylko zdradzić mnie
A zemsty mej nie ujdziesz, nie
Nie ujdziesz, nie
W Peru jedna z dziew
Wzburzyła w cudzoziemcze krew
On był możny pan
Zaprosił ją w two step’a tan
W two step’ie rośnie szał
Gdy ją w ramionach miał
Rzekł cicho, dziewczę, kocham cię
Tyś jest jak wonny kwiat Pójdź ze mną razem w świat
Ja z tobą iść przez życie chcę
Ach, tyś Peruwianka jest
Posiadasz swój królewski
Pełen wzgardy dumny gest
Ach, ty umiesz bawić się
Gdy krew wzburzona winem
W młodym ciele kipi wre
Ach, ty będziesz kochać mnie
Ja stworzę tobie życie
Wymarzone, jak we śnie
Tańczmy teraz ile sił
Two step’a tan
Wlał ognia żar do naszych żył
Zwykły koniec złud
On spotkał inny świata cud
Róże ust jej drżą
A oczy dziwnym blaskiem lśnią
Nim powiesz mi, adieu
Two step’a tańczyć chcę
Więc on w ramiona bierze ją
Zrobili kroków trzy
Już w plecach jego tkwi
Morderczy sztylet, aż po trzon
Och, jam Peruwianka jest
Posiadam swój królewski
Pełen wzgardy, dumny gest
Och, chcę szaleć, bawić się
Choć z oczu płyną łzy
A w sercu jad rozpaczy wre
Usta twoje zimne już
Nie dotkną nigdy
Żadnych innych ust pąsowych róż
Niecnie ty zdradziłeś mnie
Więc zemsty mej nie uszłeś, nie
Nie uszłeś, nie
Na pole bitwy szary nocy spłynął mrok, Znużona dziennym bojem wiara twardo śpi,
Na warcie młody szyldwach w dal wytęża wzrok
I o przeszłości dawnej dziwne roi sny.
I oto widzi: hen rycerzy pędzi huf,
W zwycięstwa łunie białe orły chwieją się -
Tratują, sieką, rżną, czernieje morze głów,
To nieśmiertelność mknie!
Barwny ich strój,
Amaranty przypięte pod szyją.
Ech! Boże mój,
Jak te polskie ułany biją -
Ziemia aż drga... Młody szyldwach więc oczy przeciera...
Tak, on ich zna -
To ułani spod Somosierra.
Wtem na horyzont ten czarny wypełza gad,
O, jakiż straszny sen - kartaczy sypie grad,
Lecz nie drży zbrojny szyk,
Choć śmierć się wokół szerzy.
Jęk, wrzawa, zgiełk i krzyk,
To giną bohaterzy.
Wtem mignął ktoś, a pod nim biały koń.
Armat huk
Widzi Bóg,
January Suchodolski
Krwawy plon -
Polski zgon.
Do górnych sfer
Wznosi krzyk żołnierz i adiutant:
Vive l`Empereur!
Morituri te salutant!
Wielu z nich,
Gdy trąby grały,
Zginęło tam
Dla wiecznej chwały!
Minęła noc i mrok rozproszył krwawy świt,
Żołnierze wstają, słychać wokół śmiech i gwar,
I wieszczy sen szyldwacha rozwiał się jak mit,
I tylko w piersi jego płonął dziwny żar.
Horace Vernet
Wtem przyszedł krótki rozkaz: „Na koń marsz co sił
I do ataku pędź - los bitwy waży się!"
I oto sprawdza się, co szyldwach w nocy śnił,
Hej! nieśmiertelność mknie.
Szary ich strój,
Z amarantów wyłogi pod szyją.
Ech! Boże mój,
Jak to polskie ułany biją -
Ziemia aż drży...
Ty, historio, nam o tym opowiedz,
Z ócz lecą skry -
To ułani spod Krechowiec!
Dość hańby, kajdan, mąk, więc ginie podły wróg,
Ciosami polskich rąk kieruje Władca Bóg
I nie drży zbrojny szyk,
Choć śmierć się wokół szerzy.
Jęk, wrzawa, zgiełk i krzyk -
To giną bohaterzy.
Nad nimi wzwyż Białego Orła znak,
Armat huk,
Ginie wróg,
Sławą rad
Zabrzmi świat.
Hej, krwawy plon...
Szyldwach leży już we krwi cały.
Tak zginął on
Dla Ojczyzny wiecznej chwały...
Wielu z nich,
Gdy trąby grały,
Zginęło tam
Dla wiecznej chwały!