Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drozdowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drozdowska. Pokaż wszystkie posty

Dolary, dolary - Marek Koterski


Marek Kondrat, Marlena Drozdowska
Robert Rozmus   👉👉👉👉👉👉👉
Dolary, dolary

Marek Koterski


Dolary, dolary
Dolary, dolary
Landsbery, landsbery, po dwa i po cztery
Dolary

Dolary, dolary dodają mi wiary
Od razu chce mi się żyć
Kiedy nie mam dolarów
To czuję się stary
Tylko wódę pić, żonę bić i wyć

Och, wy wyśnione
Wymarzone, wytęsknione
Me najdroższe, najsłodsze zielone
Dolce, dolce
Jeden dzień z wami lepszy niż dziesięć bez

Dolce, dolce
Bez was się czuję jak przepędzony pies
Dolce, dolce
Kiedy was nie ma, oczy mam pełne łez
Gallia est omnis divisa in partes tres

Dolary, dolary, działacie jak czary
Przegranych zmieniacie w wygranych
Nieszczęśliwych w radosnych
Jesień zmieniacie w wiosnę
Nawet dziwce przywracacie wianek

Och, wy wyśnione
Wymarzone, wytęsknione
Me najbliższe, najsłodsze zielone
Dolce, dolce
Jeden dzień z wami lepszy niż dziesięć bez

Dolce, dolce
Bez was się czuję jak przepędzony pies
Dolce, dolce
Gdy was zdobywam, oczy mam pełne łez
Gallia est omnis divisa in partes tres

Dolary, dolary, dodajecie mi pary
Z wami nawet chce mi się myć
Z wami będę, dolary
Brać się z życiem za bary
Bez was chudnąć lub z wami tyć

Ach, wy wyśnione
Wymarzone, wytęsknione
Warte wszystkiego, najdroższe zielone
Dolce, dolce
Jeden dzień z wami lepszy niż dziesięć bez

Dolce, dolce
Bez was się czuję jak przepędzony pies
Dolce, dolce
Gdy o was myślę, oczy mam pełne łez
Gallia est omnis divisa in partes tres

Dolary, dolary, wy, sukcesu fanfary
W raj zmieniacie najcięższy kicz
Ja przed wami, dolary
Wyśpiewuję akt wiary
Bez was nie żyć lub z wami być

Dolce, dolce
Jeden dzień z wami lepszy niż dziesięć bez
Dolce, dolce
Bez was się czuję jak przepędzony pies
Och, wy wyśnione
Wymarzone, wytęsknione
Me najsłodsze, najdroższe zielone
Dolce, dolce
Jeden dzień z wami lepszy niż dziesięć bez
Gallia est omnis divisa in partes tres 

Miłość handlarki obwoźnej... - Marek Koterski


Marlena Drozdowska
Miłość handlarki obwoźnej
do pirata kasetowego

Marek Koterski


Wiosna przyszła przeważnie mroźna
Wiatr wiał raczej nie do ustania
Ona była handlarka obwoźna
On sprzedawał pirackie nagrania

Czułam się już jak taśma zdarta
Od uczenia tych głupków w szkole
Dość już mam Kierkegaarda i Sartre'a
Ja państwową posadę chromolę

Zakochałam się jak idiotka
Wprost formalnie straciłam głowę
Ja trzymałam swój towar na schodkach
On rozłożył swe łóżko polowe

Zakochałam się jak idiotka
On zakochał się jak idiota
Gryzłam Marsa i byłam słodka
On na szyi miał kilo złota

Teraz słonko nam zaświeci
Będziemy mieć forsy jak śmieci
Jak się podstawi, to naleci
I będziemy mieć tłuste dzieci

Będziemy mieć kupę szmalu
W życiu sobie każdy kowalem
Złapię wszystko, co podleci
Zgarniem cały szmal, jak leci

Będziemy mieć fury kurzu
I w ogóle wszystkiego dużo

Minął czerwiec, lipiec upalny
Już rządziliśmy razem ulicą
Aż tu nadszedł ten dzień fatalny
Obok tamta stanęła z pizzą

On był odtąd przeważnie bania
O mnie przestał czynić starania
Ja czekałam jego wyznania
A on tylko z kasety - niestety

Przyszła jesień - czas opadania
Jemu miłość przeszła od stania
Wiatr i deszcz chłostały ulicę
On napalił się na tę pizzę

Coraz dalej stawał od mych schodów
Łóżko bliżej rozkładał hot dogów
I zostawił mnie tak na ulicy
A sam odszedł z łóżkiem do tej pizzy

Jej pirackie puszcza nagrania
A ja chrypię jak taśma zdarta
Nogi cierpną od zimna i stania
Lecz chromolę już uczyć w szkole
Ja Forsytha już wolę niż Sartre'a
I handlarką obwoźną być wolę

Jej pirackie puszcza nagrania
A ja chrypię jak taśma zdarta...

M. Koterski, M. Drozdowska, A. Korzyński (komp.)

Polska wielbłądzica - Marek Koterski


Marlena Drozdowska
Polska wielbłądzica

Marek Koterski


Idę sobie, waląc obcasami
Idę sobie, rzucając bokami
Z brzuchem rozepchanym
Ziemniarami, kotletami
Bigosami, golonami
Fasolkami, kiełbachami
Drożdżówami, parówami
I ciążami

Obwieszona jucznymi sakwami
Z pętającym się psem pod nogami
Z wyrwanymi przez dzieci rękami
W głowie huczy i mgła przed oczami

Taranując siatami, torbami
Oto idę - polska wielbłądzica
Blok mą jurtą, pustynią ulica
Sklep oazą, bazar żerowiskiem

Kroczę z czujnym i zaciętym pyskiem
Klnąc i modląc się do Matki Boskiej
Crazy Polish camel, crazy Polish camel
Crazy Polish camel, dromader Piotrkowskiej

Raz w tygodniu mąż się na mnie zdyszy
Czasem płacz mój sąsiadka usłyszy
Gdy zepsuty zamilknie odkurzacz
Czasem nienawidzę - Boże, przebacz

Wracam do tej betonowej grozy
I nawet nie mam powiedzieć komu
Że chciałabym dostać takiej sklerozy
Żeby zapomnieć drogi do domu

Gdyby mnie tak jeszcze ktoś pokochał
Ktoś ładny, dobry i bogaty
Najlepiej bym chciała Włocha
Żeby mi przynosił kwiaty

Woził mnie w dalekie kraje
Pływał ze mną w ciepłych morzach
Choć się trochę wody boję
I obawiam się podróży

Gdybym tylko była pokochana
Zamilcz, serce - to fatamorgana

Zamilcz, serce, już piąta godzina
Czas pocieszyć mojego kretyna
Czas nakarmić i oprać bachory
Żeby zdążyć przed telewizorem

Więc se lezę na ostatnich nogach
Wyrąbuję se drogę łokciami
Gil przy nosie i robię bokami
Po wielbłądziu przeżuwam hot doga

Tak się czuję, jakbym szła do kozy
Tylko, błagam, nie mówcie nikomu
Że chciałabym dostać takiej sklerozy
Żeby zapomnieć drogi do domu

Idę, waląc obcasami...

M. Koterski, M.Drozdowska, A. Korzyński (komp.)

Bogaty obcy - Marek Koterski


Marlena Drozdowska
Bogaty obcy

Marek Koterski


Może się zjawi w życiu mym
Bogaty obcy zrobić koronę
Och, żeby nagle zjawił się
Bogaty obcy, wziął mnie za żonę
Bo kiedy wreszcie zjawi się
Bogaty obcy, wszystko się zmieni
Piekło tej polskiej ziemi na raj mi zamieni

Ja chcę mieć wreszcie lepsze life
Jako amerykańska wife
Albo niemiecka Ehefrau - miau
Ja się tu duszę, wyjechać muszę
Ja żyć normalnie chcę. ja się tu duszę
Wyjechać muszę gdziekolwiek
Byle gdzie

Boże, spraw, aby zjawił się
Bogaty obcy, los mój odmienił
Wyrwał z rozpaczy szarych dni
Bezsennych nocy, wziął z polskiej ziemi
Niechże przybędzie John lub Hans
Svan lub Orlando
Michel bądź Louis, Mahmed, Zhang
Ali lub Bambo
A nawet może być Cwietan...

Może być biały, oliwkowy
Czerwony, żółty, hebanowy
Wysoki, niski, gruby, chudy
Młodzieńczy, starczy, łysy, rudy
Brutalny, dobry, krzywy, prosty
Byle mnie tylko stąd wydostał
Byle mnie zabrał z tego kraju
Gdzie się już żyć i być nie daje

Ja chcę mieć wreszcie lepsze life...

Uliczna miłość - Marek Koterski


Marlena Drozdowska
Robert Rozmus
Uliczna miłość

Marek Koterski


Wiosna przyszła przeważnie mroźna
Wiatr wiał raczej nie do ustania
Ona była handlarka obwoźna
On sprzedawał pirackie nagrania
Czułam się już jak taśma zdarta
Od uczenia tych głupków w szkole
Dość już mam Kierkegaarda i Sartre'a
Ja państwową posadę chromolę

Zakochałam się jak idiotka
Wprost formalnie straciłam głowę
Ona miała swój towar na schodkach
On rozłożył swe łóżko polowe
Zakochałam się jak idiotka
Zakochałem się jak idiota
Gryzła Marsa i była słodka
On na szyi miał kilo złota
A pod spodem very sexy sierść

Teraz słonko nam zaświeci
Będziemy mieć forsy jak śmieci
Jak się podstawi, to naleci
I będziemy mieć tłuste dzieci
Będziemy mieć kupę szmalu
W życiu sobie każdy kowalem
Złapię wszystko, co podleci
Zgarniem cały szmal, jak leci
Będziemy mieć furę kurzu
I w ogóle wszystkiego dużo

Minął czerwiec, lipiec upalny
Już rządziliśmy razem ulicą
Aż tu nadszedł ten dzień fatalny
Obok tamta stanęła z pizzą
On był odtąd przeważnie bania
O mnie przestał czynić starania
Ja czekałam jego wyznania
A on tylko z kasety, niestety

Przyszła jesień, czas opadania
Mnie ochłódła love od stania
Wiatr i deszcz chłostały ulicę
On napalił się na tę pizzę
Coraz dalej stawał od mych schodów
Łóżko bliżej rozkładał hot-dogów
I zostawił mnie tak na ulicy
A sam odszedł z łóżkiem do tej pizzy

Jej pirackie puszcza nagrania
A ja chrypię jak taśma zdarta
Nogi cierpną od zimna i stania
Lecz chromolę już uczyć w szkole
Ja Forsytha już wolę niż Sartre'a
I handlarką obwoźną być wolę...

M. Koterski, M. Drozdowska, R. Rozmus

Baj, baj - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Baj, baj

Andrzej Korzyński


Baj, baj, baj, baj - odpływam
Z biletem w jedną stronę
Męczenia koniec, koniec dręczenia
Znajdź sobie nowy obiekt

Baj, baj, baj, baj - odpływam
Z biletem bez powrotu
Męską ambicję gdzie indziej wyżywaj
Ja spływam, pa pa, ja się zmywam

Przesyłać ci będę puste koperty
Niech myślą, że miłość wciąż trwa
Ten pomysł jest nie mój, jest z innej piosenki
Dla takich naiwnych jak ja

Buty na nogi, makijaż na twarz
I ciao, ciao, amore
Kamyk zielony nic nie jest wart
Niczego twojego nie biorę

Buty na nogi, makijaż na twarz
I ciao, ciao, amore
Pakuję do torby swe stare sukienki
Niczego twojego nie biorę

Buty na nogi, makijaż na twarz
I ciao, ciao, amore
Kamyk zielony nic nie jest wart
Niczego twojego nie biorę

Ciao, amore mio, ciao, amore

Baj, baj, baj, baj – odpływam...

Żegnaj więc, żegnaj, bądź wreszcie szczęśliwy
Pa pa, ciao, amore
Pakuję do torby swe stare sukienki
Niczego twojego nie biorę

Buty na nogi, makijaż na twarz...

Buty na nogi, makijaż na twarz
I ciao, amore mio
Kamyk zielony nic nie jest wart
Tandetę zostawiam, addio

Ciao, ciao, amore, addio

To jest potwór - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
To jest potwór

Andrzej Korzyński


To jest potwór, typ bezwzględny
On jest straszny, demoniczny
Bezlitosny, makabryczny
To jest potwór, to jest potwór

Jest jak skała nieprzenikniony
Niedostępny, zimny, dziwny
Beznamiętny, niegościnny
To jest potwór, to jest potwór

Niech mnie podrywa - dam mu popalić
Ja dam popalić tej ponurej, zimnej stali
Ja go rozgrzeję do czerwoności
On jeszcze będzie wył i skręcał się z miłości

Ja go zakręcę, tego zakalca
On będzie śpiewał cienko, tańczył tu na palcach
On przy mnie będzie jeszcze słodziutki
On będzie wreszcie fajny, grzeczny i milutki

To jest potwór, jest niebezpieczny, on mnie pożera
Widzę, że dłużej już nie będę się opierać
Te jego oczy, oczy szakala
Bezczelnie patrzy i niestety mnie zniewala

Niech mnie podrywa...

Ja go zakręcę, tego zakalca...

To jest potwór, zimny jak skała
To niesłychane, lecz na niego nic nie działa
Tylko się gapi, na co on czeka
On chyba w sobie nie ma żadnych cech człowieka

Niech mnie podrywa...

Andrzej Korzyński (fot. Przemek Pomarański)

Męski zapach - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Męski zapach

Andrzej Korzyński


Mieszkam na prowincji, naokoło puszcza
I oglądam wszystko, co się w TV puszcza
Konkursy, wybory - ja mam dobrą nogę
Więc też w telewizji występować mogę

Męski zapach twojej wody
Daje mi ogromne przody
Bez udziału mego macho
Moje plany nic nie znaczą

Mam wiele problemów, choć jestem przystojna
Lubię też zaszaleć, choć jestem spokojna
Marzę, by obsadzić w filmie główną rolę
Albo śpiewać hity w rockowym zespole

Męski zapach twojej wody...

Mogę być modelką, bo mam niezłą nogę
No i w telewizji występować mogę
Mogę czytać z kartki różne wiadomości
Będę miała w życiu te chwile radości

Męski zapach, twarz brutala
Męski zapach mnie zniewala
Męski zapach twojej wody
Daje mi ogromne przody

Zjawił się redaktor, chyba z telewizji
Mówił: Pokaż nogę, to będziesz na wizji
Krawiec cię uczesze, fryzjer cię ubierze
Będziesz pokazywać swe nogi w eterze

Męski zapach twojej wody...

Męski zapach, twarz brutala...

Męski zapach twojej wody
Oh my God, twarz brutala
Oh my God - mnie zniewala

Bajdera plaża - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Bajadera plaża

Andrzej Korzyński


Słoneczna plaża bajadera, ja sobie leżę na tej plaży
Ocean o mnie się ociera, przyjemnie liże mnie po twarzy
W cieniu pod palmą kokosową sączę przez rurkę chłodny płyn
Jestem nareszcie sama z sobą i nie wiem z kim przebywasz ty

Bajadera plaża, bajadera plaża, kokosowy raj
Taki cud się zdarza, taki cud się zdarza, ananasa daj
W toplessie, w bikini śpiewają murzyni a-ja-ja-ja-jaj
Czy to sen czy jawa? Pachnie czarna kawa, baju, baju, baj

Nic mi nie zagraża, widzę marynarza jak wychodzi z fal
Z kokosa wycieka cała bańka mleka, jest mi ciebie żal
Cicho po lagunie łódź na falach sunie, już odpływam w dal
Razem z marynarzem na słońcu się smażę na oliwie z palm

Słoneczna plaża bajadera, ja się opalam na tej plaży
Twój obraz całkiem się zaciera, już nie pamiętam twojej twarzy
Kelner z uśmiechem mi podaje wyszczuplającą dietę cud
Mango, melona i kabaje, do tego z migdałami miód

Bajadera plaża, bajadera plaża, kokosowy raj
Widzę marynarza, nic mi nie zagraża, jak wychodzi z fal
W toplessie, w bikini śpiewają murzyni a-ja-ja-ja-jaj
Razem z marynarzem na słońcu się smażę na oliwie z palm

Znów stoję przy zlewozmywaku, obieram pół kilo ziemniaków
Bielizna suszy się na haku, za oknem deszczyk kapu, kapu
Ktoś w radiu znowu opowiada jaka pogoda u sąsiada
Czy u nas dobrze jest czy źle, a ja wiem jedno, jedno wiem

Bajadera plaża, bajadera plaża, kokosowy raj
Taki cud się zdarza, taki cud się zdarza, banana mi daj
W toplessie, w bikini śpiewają murzyni a-ja-ja-ja-jaj
Czy to sen czy jawa? Pachnie czarna kawa, baju, baju, baj

Oczy Romana - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Oczy Romana

Andrzej Korzyński
👉👉👉


Oczy Romana jak czarna kawa
Włosy Romana płynąca lawa
Usta Romana pąsowy kwiat
Zabierz mnie Roman w daleki świat

Graj, Romanie, graj
Wszystko z siebie daj
Z serca graj jak z nut
Lej na duszę miód
Graj, Romanie, graj

Szeptaj mi czule, że tak w ogóle
Że jestem twoja w każdym szczególe
Gdybyś mnie nie znał to byłby pech
Beze mnie chyba jak pies byś zdechł

Graj, Romanie, graj...

Nie bądź ty durna jak ta kapusta
Powiedział czule całując me usta
Potem odjechał wielką aż strach
Bryką, co miała składany dach

Graj, Romanie, graj...

Polka tyrolka - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Polka tyrolka

Andrzej Korzyński


La hi hi, la hi hi...

Fraszka rodzi bajkę, bajka rodzi baśń
Plotka rodzi kłótnię, kłótnia rodzi waśń
Wszystko skądś się bierze i przyczynę ma
No to kto mi powie, skąd się wzięłam ja
Czy mnie przyniósł bocian, czy mnie przywiał wiatr
Czy przybyłam z morza, czy z podnóża Tatr
Trzy proste pytania – kto, kiedy i gdzie ❓❓❓
Kto – to już wiadomo, dalej – któż to wie

La hi hi, la hi hi...

Dam wam jedną radę, dobrze życząc wam
W ośnieżonych Alpach swój początek mam
Dalej już zagadka, dalej – któż to wie
Kto odpowie na nią, kto rozpozna mnie
Czy mnie przyniósł bocian, czy mnie przywiał wiatr
Czy przybyłam z morza, czy z podnóża Tatr
Trzy proste pytania – kto, kiedy i gdzie ❓❓❓
Kto – to już wiadomo, dalej – któż to wie

La hi hi, la hi hi...

Bananowy raj - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Bananowy raj

Andrzej Korzyński


Moje życie jak czek bez pokrycia
Co w tym śmiesznym życiu czeka mnie
Czy coś skapnie dla mnie z tego życia
Coś miłego jeszcze stanie się
Wokół auta, ciuchy i salony
A high life dyktuje ci twój styl
W tych salonach świat zadowolony
Szybka forsa albo Czarnobyl

Bądź szczęśliwy, zjedz banana
Nie narzekaj na ten raj
Można nie mieć żadnej klasy
Trzeba dojście mieć do kasy

Spadamy na drzewo
I give me, please, banana...

Kiedy wszystko wreszcie się układa
Kiedy myślisz, że już jesteś naj
Nagle banan ci na głowę spada
Bo to przecież bananowy raj
Bananowe gwiazdy na ekranie
Reklamują bananowy styl
Masz przed sobą najprostsze zadania
Szybka forsa albo Czarnobyl

Myk, myk, myk - już gotowe
Wszystko nowe, odjazdowe
Myk, myk, myk - może mało
Ale prawie jak makao

Spadamy na drzewo...

Bądź szczęśliwy, zjedz banana...

Obrazy: Stephan Brusche

To jest fart - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
To jest fart

Andrzej Korzyński 👉👉👉


Pojechałam za nim do Warszawy
Brzydki, ale co tam - nie ma sprawy
Przyjedź, mówił, to zdobędziesz sławę
Zabalujesz trochę i poznasz Warszawę

Czekał na mnie w domu z ukrytą kamerą
Ja poczułam się przy nim jak mniej niż zero
Krzyknął: "Chodź tu do mnie, ja cię kręcę"
Zgasił światło i kamerę złapał w ręce

To jest fart, to jest fart
Wyciągnęłam asa z talii kart
Lansuj mnie, ze mną kręć
Zostać gwiazdą ja mam chęć

Kiedy zgasił światło i kręcił w ciemności
Mówił, że nie zaznał w swym życiu miłości
Zaczął mnie przyciskać ostro do kamery
Próbne zdjęcia robię - wrzasnął - do cholery

Płakał, że nikt nie zna jego pięknej duszy
Potem pił z butelki, czym bardzo mnie wzruszył
Jeszcze mi się przyznał, że żonę ma jędzę
Że mu na gorzałę wydziela pieniądze

To jest fart...

Mówił – ja mam program, nocny szał z gwiazdami
Gdy to zrozumiałam z serca spadł mi kamień
Że ma własną firmę, chyba jakieś zoo
Dawaj mała hita, bawim się wesoło

To jest fart...

Mydełko Fa - Andrzej Korzyński


Marek Kondrat
Marlena Drozdowska
Mydełko Fa

Andrzej Korzyński


Gdy się pojawiasz na szklanym ekranie
Wizję zalewa czerwień twych ust
Jesteś najlepsza zdecydowanie
I z wszystkich dziewczyn największy masz biust
Wciąż po kanałach szukam twego ciała
Szept twój namiętny w mych uszach brzmi
Patrzę się w ekran i ciągle mi mało
Mej cycoliny z kanału TV

Siabada, siabada, ty i ja
Mydełko Fa
Siabada, ty i ja, ty i ja
Mydełko Fa

Piękna dziewczyno z kanału TV
Przyjeżdżaj do mnie na kilka dni
Jeśli się zgadzasz na to spotkanie
Pomachaj ręką mi na ekranie

Siabada...

Lubię oglądać jedną reklamę
Domek z "Drew-Budu" a w domku my
Chcę taki domek i dużą wannę
A w niej po prostu ja i ty
Mógłbym cię mydlić mydełkiem Fa
Byłoby fajnie, szabadabada
Dmuchałbym tobie z mydła balony
Byłbym szczęśliwy i zadowolony

Ty i ja, ty i ja, ty i ja, mydełko Fa...

Chciałbym cię mydlić mydełkiem Fa
Byłoby fajnie, szabadabada
Jeśli się zgodzisz na to spotkanie
Pomachaj ręką mi na ekranie

Ty i ja, ty i ja, szabadabada
(Cycolina, pomachaj do mnie)
Siabadabada, siabadabada
Ty i ja, mydełko Fa

Piękna dziewczyno z kanału TV
Przyjeżdżaj do mnie na parę dni
Mam względem ciebie poważne plany
Chcę ciebie poznać, bo jestem nagrzany

Siabada...

Mógłbym cię mydlić mydełkiem Fa
Byłoby fajnie, szabadabada
Jeśli się zgadzasz na to spotkanie
Pomachaj ręką mi na ekranie

Marek Kondrat
Marlena Drozdowska
Andrzej Korzyński

Co zrobić z białymi nocami - Andrzej Korzyński


Marlena Drozdowska
Marek Kondrat
Co zrobić z białymi nocami  ❓❓❓

Andrzej Korzyński


Co zrobić z białymi nocami
Kiedy myśli nie dają mi spać
Co zrobić z szarymi świtami
Kiedy lęk mi nie pozwala wstać
Co zrobić ze złymi dniami
Jak je zacząć, jak przetrwać, jak żyć
Jak się żywić tylko nadziejami
Kiedy chciałbyś się schować i wyć

Co zrobić z białymi nocami
Gdy nie mogę ni leżeć, ni wstać
Kiedy nie wiem, co dalej przed nami
I już nie chcę gorzkich proszków ćpać
Co uczynić z szarymi dniami
Jak im sprostać, jak się za nie brać
Jak się karmić czczymi złudzeniami
Kiedy z siebie nic nie można dać

Raz wstanę wesoły i rześki
Pomyślicie, że mi piątej klepki brak
A ja nie dokończę tej pieśni
I o zmierzchu palnę sobie w łeb...

Wołaj - Grażyna Orlińska


Marlena Drozdowska
Wołaj

Grażyna Orlińska


Tyle imion ma samotność
Ile ścian pomiędzy nami
Inni także patrzą w jutro
Jak ty – sami
By usłyszeć bicie serca
Zapal choćby iskry światła
Że nikogo tam nie będzie
To nieprawda

Wołaj, aż ktoś usłyszy
Wołaj, na przekór ciszy
Wołaj, w świat skuty mrokiem
Aż się otworzą źrenice okien
Wołaj, zaufaj sobie
Wołaj, aż ktoś odpowie
Wołaj, do śpiących ludzi
Aż między nimi człowieka zbudzisz

Pusto wokół, pusto tak
Los ci zabrał co się dało
Ale pożyć chce się jeszcze, czy to mało
Wokół ciebie świat ciemnieje
I tak trudno o nadzieję
Nie od dzisiaj, nie od wczoraj
Lecz zawołaj

Wołaj, aż ktoś usłyszy...
Wołaj, w stronę ciemności
Wołaj - dość samotności
Wołaj nie, nie czekaj więcej
Aż się do ciebie wyciągną ręce
Wołaj, przez wszystkie mury
Wołaj, wołaj, bo z góry
Wołaj, bo już nikną cienie
Aż dzień nadejdzie i pęknie milczenie

Lato z radiem ja i ty - Grażyna Orlińska


Marlena Drozdowska
Lato z radiem ja i ty

Grażyna Orlińska


Słońce niby złocisty lew
Budzi się ze snu
Lato w trawie przeciąga się
Znów jest tu, znów jest
To jest pora na chłodną toń
Na gorący piach
Lato z radiem pod żaglem tam
Jest zawsze tam, gdzie ty i ja

Lato z radiem, ja i ty
I czego więcej trzeba
Złota grzywa w niebie lśni
Spełni nam wszystkie sny
Tropikami muszla gra
Na całą dziką plażę
Łagodnie jak szum ciepłych fal
Płynie lato z radiem

Ktoś ci znowu da serce swe
A z nim cały świat
Promień słońca otoczy cię
Rzuci czar, rzuci czar
Mocna woda, upalny wiatr
Kolorowy czas
Lato z radiem to marzeń smak
To słowa dwa, to ty i ja

Lato z radiem, ja i ty...

Żyć na kocią łapę - Grażyna Orlińska


Marlena Drozdowska
Żyć na kocią łapę

Grażyna Orlińska


Nie jestem pogotowiem, co na telefon gna
Nie słyszysz? To pomyłka, ja to już nie ja
Znów pewnie masz przed sobą chwilowo tylko dno
Skóra nosorożca pęka niby szkło

Wiec trzeba cię przytulić, horyzont ci rozjaśnić
Byś życie mógł traktować po męsku, jak zapaśnik
Na całym świecie bożym masz znów jedynie mnie
I serce mi otworzysz, jeżeli tylko chcę

Żyć na kocią łapę lub na kartę rowerową
Brać, co z nieba kapie, tak na wiarę lub na słowo
Bez przysięgi, że to cud, że na wieki, że po grób
Żyć na kocią łapę nie potrafię już...

Na pamięć i bezbłędnie znam każdą twoją twarz
To samo przedstawienie w kółko przecież grasz
Na chwilę przywarujesz niby zbity pies
A potem znów cię najdzie i poniesie gdzieś

Ty nie myśl, że mnie kupisz, jak dawniej, gadką-szmatką
Że do mnie łatwo wrócić i odejść także łatwo
Na wiarę brane szczęście jest jak rozbieżny zez
Bo miłość to coś więcej niż w kocim ciele jest

Żyć na kocią łapę...

Mała, słodka baby - Grażyna Orlińska


Marlena Drozdowska
Mała, słodka baby

Grażyna Orlińska


Jak rajski owoc kusi każdy dzień
Gdy ciebie blisko mam
Ktoś może myśli, że na jawie śnię
Co mi tam
Niech ludzie mówią, jeśli chcą
Że tylko siejesz wiatr
To co, że komuś w głowie szklany dom
Nam starczy domek z kart

O baby, baby, nazywaj mnie tak
Nieważne nic, ty jesteś wszystkim, co mam
O baby, baby, nie liczy się czas
Gdy miłość rodzi się w nas
O baby, baby, nazywaj mnie tak
Nieważne nic, ty jesteś wszystkim, co mam
O baby, baby, nazywaj mnie tak
Nazywaj mnie tylko tak

Tam, gdzie szczęśliwe gwiazdy w niebie śpią
Na rękach zanieś mnie
I kochaj mocno, aż się spali noc
To nie grzech
Niech sobie mówią, że to błąd
Nie żaden ósmy cud
Choć ludzie wokół tacy mądrzy są
Nie słuchaj innych słów

O baby, baby, nazywaj mnie tak...

Obrazy: Loui Jover

Chcę żyć z całych sił - Grazyna Orlińska


Marlena Drozdowska
Chcę żyć z całych sił

Grażyna Orlińska


Już nie będzie więcej łez, wodospadów daremnych
Już starłam serca żal, jak cudzej szminki ślad
Już nam przekwitł czarny bez, pustych nocy bezsennych
Co było znowu jest, twój dotyk budzi mnie

Chcę żyć z całych sił, za każdą cenę trwać
Powietrzem jesteś mi, więc nie odchodź więcej
Chcę żyć z całych sił i kochać tylko tak

Znów na stole kawy dwie, pełne słodkiej ciemności
Tak jakby żadna dal nie była nigdy w nas
i choć ludzie mówią, że nie ma wiecznej miłości
Nie wierzę wróżbom złym, chcę ufać dłoniom twym

Chcę żyć z całych sił, za każdą cenę trwać
Powietrzem jesteś mi, więc nie odchodź więcej
Chcę żyć z całych sił i kochać tylko tak
Kochaj mnie, nie odchodź więcej, już więcej nie...