Tyle marzeń co krok wszędzie w mieście
Wiosna przyszła wreszcie, czas zielonych zmian
Spotkać z tobą się mam dzisiaj jeszcze
Preludium już na strunach dnia ci gram
Mój walc jak listków zwiewny cień
Przy tobie tańczy wciąż od rana cały dzień
I wciąż w powietrzu złotym drży
I smugą blasku lśni, muskając twoje rzęsy
To taki walc, z nut majowych walc, pogodnie tęskny
Zaproszenie dla ciebie dziś na wielki bal
Do wrót wieczornie bzowych sal, nieznanych dotąd nam
Prowadzi cię mój walc...
Wieczne pióro zgubiłam
Sama nie wiem już gdzie
A tak bardzo napisać
Pewien ważny list chcę
Może ludzie powiedzą
Że niedobry mam gust
Ale trudno, napiszę
Ten list kredką do ust
Piszę słowa purpurowe
Słowa purpurowe tak
Jak dwa serca z kart pocztowych
Jak dwa serca - właśnie tak
Jak niedziela w kalendarzu
I jak jarzębiny kiść
Jak węgielek ognia w żarze
Taki list ci piszę dziś
Podpisuję to uśmiechem czerwonym
Obłoków w blasku zórz
Dzikich głogów przy rozstaju uśpionych
I korali w głębi mórz
I w postscriptum jeszcze słowo
Chociaż to na pewno wiesz
Kocham, kocham purpurowo
Purpurowo kochaj też...
Tak, za dużo było smutków
Które noc, noc bez snu wiodła w mrok
Tak, za dużo było mroków
Które osaczyły, zatrzymały wzrok
Lecz wciąż płynie czas, nieznużony czas
Wkrótce świt, nowy świt
W ciszy dotknie
Chłodnych szyb, czarnych szyb
W moim oknie
Szara stanie się czerń
A potem rozsrebrzy się
I pierzchnie noc, i mrok, i cień
Spojrzę wprost w nowy świt
Jaśniejący
Tam, gdzie mrok nocy znikł
Wstanie słońce
W blasku szyb, złotych szyb
Ulecą ostatnie mgły
I będzie dzień, a dzień to ty
Tak, bo przecież przyjdziesz do mnie
Dasz mi dzień, nowy dzień, pełen barw
Tak, bo przecież zmienisz w pewność
To, co było dotąd smutnym domkiem z kart
Już się kończy noc, ciemna, długa noc...
O, lubię kołowrotka stuk,
Gdy kądziel spływa do mych nóg,
Od stóp do głów ubierze mnie,
Cieplutko, miło będzie w niej.
Lubię tak o zachodzie siąść,
W gasnącym słońcu śpiewać, prząść, Już po wieczerzy wyjść przed próg
I słyszeć kołowrotka stuk.
Gdzie cień słomianej strzechy legł,
Strumyki łączą chyży bieg.
Do wonnej brzozy biały głóg
Ponad sadzawką szuka dróg,
Jak gdyby chciał w upalny dzień
Ptaszkom i rybkom dawać cień.
Słońce się kładzie u mych nóg.
O, lubię kołowrotka stuk!
Na dębie dziki gołąb siadł,
Grucha – smutnemu echu rad,
A makolągwy tworzą wtór,
W leszczynie wiodąc gwarny spór.
Derkacz gdzieś w koniczynie gra
I kuropatwa pośród traw,
Jaskółka w górze toczy łuk.
O, lubię kołowrotka stuk!
By kupić – sprzedać nie mam nic,
Nie muszę pilnie uchem strzyc.
Któż by ten skromny zmienił stan,
By żyć jak dumny, wielki pan?
Czy komuś z możnych uciech gwar,
Przelotnych zabaw zwodny czar
Tyle spokoju przynieść mógł,
Co Bessy – kołowrotka stuk?
Para koni, karych koni - mam
Wiatr mych koni nie przegoni sam
I powozik też mam do nich na ten wieczór
Lejce w dłoni będą dzwonić, hej
Powozikiem ze złotą frędzlą
Po królewsku, od wszystkich prędzej
Pojedziemy dziś, kiedy zachód będzie płonąć już
Porywiście bat w górze świśnie
Popędzimy przed siebie pysznie
Pożegnaniem do jutra słońce błyśnie spoza wzgórz
Ach, co za fason, co za klasa i szyk
Lśnić będą frędzle ze złota
I koła na gumach w blasku nowych szprych
I lakier, i safian, i brokat
Powozikiem, o jakim śniłaś
Pojedziemy dziś, moja miła
Świat w zazdrości będzie się wił ze złości
Hej, wio, wio, kare
Skrzydła macie, brawo, stare
Hej, cwałem, wio
Para koni, karych koni, ach
Para koni, wprost wyśnionych w snach
I powozik też jest do nich taki śliczny
Mówię ci, że fantastyczny, hej
Powozikiem ze złotą frędzlą
Po zabawie, gdy gwiazdy zbledną
Pojedziemy do domu drogą senną brzegiem dnia
Księżyc w bieli na niebie zgaśnie
Będzie cicho i coraz jaśniej
W kołysance kół wkrótce przy mnie zaśniesz, miła ma
Coś może powiesz, ślicznie powiesz przez sen
I lokiem czoło mi muśniesz
A wkoło za cieniem pierzchać będzie cień
Świt prześle nam pierwszy swój uśmiech
Powolutku, dniu, spływaj z nieba
Po cichutku niech ptak nam śpiewa
W powoziku słodko śni moja miła
Hej tam, wy, kare
Wolniej, idźcie wolniej, stare
Niech ona śpi
Wio!