Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baka. Pokaż wszystkie posty

Wysocki - Kołakowski - Ballada o dzieciństwie


Баллада о детстве - Ballada o dzieciństwie

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Ja się na ten świat podły nie pchałem
Mimo woli zaczęło się życie
Ciemną nocą poczęty zostałem
Urodziłem się jednak o świcie

Spokój miałem przez dziewięć miesięcy
Rok nie wyrok - pojąłem to w mig
Suto, ciepło, bezpiecznie, cóż więcej
Może chcieć człowiek nim pozna krzyk

Jest dokument ważniejszy od wierszy
W swej metryce mam wpis drukiem tłustym
Że na wolność wyszedłem raz pierwszy
W tysiąc dziewięćset trzydziestym ósmym

Winnych długo w pamięci szukałem
Winnych zsyłkom, rewizjom i łzom
Urodziłem się, trwałem, przetrwałem
Na Mieszczańskiej stał mój pierwszy dom

Złowieszczy krzyk w ciemności dopada mnie co dnia
I nie wiem wciąż kto krzyczy - przyjaciel, wróg, czy ja
Czy tylko echo krzyku na domu wraca próg
Systemem korytarzy, systemem ślepych dróg

Zamknięte drzwi na głucho
A z czterech świata stron
Labirynt, tunel, kanał
Piwnica, bunkier, schron

Nie schodziła do schronu sąsiadka
Gdy syrena nad miastem zawyła
Wojna nie przerażała trzylatka
Tylko matka się strasznie martwiła

Każdy dzielił zapałkę na czworo
Naród cierpiał, cierpiałem i ja
Bardzo ciężko musiało być, skoro
Na konserwy zabrali mi psa

Wojna dla nas legendą się stała
Całą wojnę się w wojnę bawiłem
„Wcześniak” na mnie dzieciarnia wołała
Chociaż wcale wcześniakiem nie byłem

Wszędzie wokół czyhali wrogowie
Kto w niewoli - ten zdrajca i wróg
Powracali do domów ojcowie
Chociaż obcy już był domu próg

Złowieszczy krzyk...

Podłe czasy nas wychowywały
Człowiek rósł, a wartości karlały
I płynęły, gdzie trzeba kanały
I wpadały, jak trzeba, gdzie miały

Dzieci byłych sierżantów, majorów
Dziś patronów stadionów i szkół
Dokonały własnego wyboru
W własnej woli stoczyły się w dół...

Mirosław Baka, Artur Barciś
Mirosław Czyżykiewicz i in.

👉TUTAJ pełny tekst utworu

Wysocki - Zimna - Pieśń o przyjacielu


Песня о друге - Pieśń o przyjacielu

Włodzimierz Wysocki - Marlena Zimna


Gdy w twym życiu się zjawił ktoś,
Kto wygląda jak równy gość,
Ale nie wiesz, czy szczery jest,
Czy na pokaz ma gest.
Weź go w góry na stromy stok,
Nie odstępuj go tam na krok.
Jedna lina niech łączy was -
Dla was dwóch to w sam raz.

Gdy zobaczysz, że stchórzył, bo
Od początku mu kiepsko szło,
A gdy dłoń skaleczoną miał,
Wniebogłosy się darł.
Lepiej pogoń go precz raz-dwa,
Na niewiele się taki zda,
Takich w góry nie warto wieść,
I nie o nich ta pieśń.

Jeśli druh twój przez całe dnie
Ani razu nie skarżył się,
A gdy spadłeś, to właśnie on
Zaraz podał ci dłoń.
Jeśli dzielnie przy tobie stał,
Jak do boju na szczyt się rwał,
Wiedz, że odtąd przez cały czas
Przyjaciela w nim masz.

Wyk. Mirosław Baka

👉TUTAJ w przekładzie Pawła Orkisza


Вертикаль (1967) - Vertikal'

Wysocki - Fedecki - Na ten chłód



В ХОЛОДА... - NA TEN CHŁÓD

Włodzimierz Wysocki - Ziemowit Fedecki


(Tak od wieków na świecie przyjęło się już
W cieple, ciszy, spokoju chce każdy mieć dom
Czemu zatem te ptaki tam lecą gdzie mróz
Jeśli winny do ciepłych udawać się stron

A dlaczego nam znudził się ciepły nasz kąt
Czemu nagle na oślep pognało coś nas
Może droga w nieznane to tylko nasz błąd
Skoro żaden nie urzekł nas blask)

Na ten chłód, na ten ziąb
Co tak goni nas gdzieś?
Co tak ciągnie wciąż dalej i w głąb?
Trzeba ruszać, pal sześć
Na ten chłód, na ten ziąb



Dziwna rzecz, dziwna rzecz
Od topoli, od brzóz
Odchodzimy na Północ, hen precz
Czy tam cieplej, gdzie mróz?
Dziwna rzecz, dziwna rzecz

Ciepły mieliśmy kąt
Lecz ruszyliśmy w świat
Pewno jakiś w nas samych tkwi błąd
Bo tak zawsze - pod wiatr
Bo tak zawsze - pod prąd

Do powrotu ten sam
Naraz wzywa nas głos
Co na oślep w dal gnać kazał nam
Gdzie ów szczęsny jest los?
Może tu, może tam?

Mirosław Baka, Aleksandr Domogarow (na fot.)

👉TUTAJ w przekładzie R. Kołakowskiego

Wysocki - Jagiełło - Pomnik


Памятник - Pomnik

Włodzimierz Wysocki - Michał B. Jagiełło


W życiu zawsze mierzyłem wysoko,
Nie lękałem się słowa, ni kuli,
Mocny miałem charakter i głos,
Lecz po śmierci zrobili mi cokół
I za piętę do niego przykuli,
Oblekając mnie w marmur i brąz.

Chciałbym strząsnąć to mięso kamienne,
Kopniakami rozrzucić stos wieńców,
Wyrwać z nogi raniący ją pręt -
Ale stoję, zalany cementem,
I nie mogę poruszyć się z miejsca,
Tylko dreszcz mi przebiega przez pręt.

Byłem twardy i żyłem naprawdę, pełną piersią,
Nie wiedziałem, że w łapy im wpadnę tuż po śmierci,
Upychali mnie w trumnie na siłę, byle prędzej,
By mieć pewność, że już nie ożyję nigdy więcej.

Krewni gipsu kupili zawczasu,
Pośpieszyli się z maską pośmiertną,
Zanim jeszcze zatrzymał się puls,
Moją twarz, wykrzywioną grymasem,
Przerobili na gładką i piękną,
Przykleili mi uśmiech do ust.

Póki żyłem, tępiłem i podłość, i łajdactwo,
Zwykłą miarą mnie zmierzyć nie mogli,
Zwłaszcza własną,
I dopiero gdy zmarłem na amen - odetchnęli.
Przyszli do mnie z calówką drewnianą, miarę zdjęli.

A po roku stanąłem na skwerze -
Nieszkodliwy, pokorny baranek,
Dzieci kwiaty zaczęły mi kłaść,
Ze ślepaków strzelali żołnierze,
I dla licznie zebranych wybranych
Moje pieśni rozległy się z taśm.

I patrzyłem ze swego pomnika,
Jak wzruszenie ogarnia słuchaczy,
Jak ze łzami błagają o bis;
Tylko ktoś coś przerobił w głośnikach -
Głos rozdarty, ochrypły z rozpaczy,
W melodyjny zamienił się pisk.

Pod całunem leżałem bez ruchu - ja, nieboszczyk -
I śpiewałem falsetem eunucha publiczności,
Wpasowałem się w ramy trumienne - chodźcie, zmierzcie!
Teraz dumni możecie być ze mnie -
No, nareszcie!

Nie, nie dla mnie piedestał i cokół,
Komandora wezwałem na pomoc
I zrobiłem to samo co on -
Tłumy gapiów uciekły w popłochu,
Kiedy stopy wyrwałem z betonu,
I spiżowy posypał się złom.

I na ziemię zwaliłem się z hukiem,
Marmurowe strząsałem ostatki,
Każdy mięsień napiąłem i nerw
Krzesząc iskry podpełzłem po bruku,
I w głośniki strzaskane upadkiem
Wychrypiałem: "Ja żyję, psiakrew!"

Mirosław Baka, Artur Barciś
Mirosław Czyżykiewicz, Mariusz Kiljan
Adam Nowak, Artur Żmijewski