Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta M.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grechuta M.. Pokaż wszystkie posty

Jestem w innym świecie - Marek Grechuta


Michał Bajor
Jestem w innym świecie

Marek Grechuta

Idę, nie raczej płynę
W mrocznym lesie gdzieś ginę
Me kroki są lekkie, księżycowe
A buty siedmiomilowe

Bo jestem w innym świecie
Na odległej planecie
Na odległej, odległej planecie
To sen ci właśnie na to pozwala
Dokąd chcesz się oddalasz

Płyną magiczne dźwięki
To spod Chopina, Chopina ręki
Widzę jak kładzie nuty na papier
Jak z czoła pot mu kapie

Bo jestem w innym świecie...

Bo sen pozwala
Właśnie przenosić się nam w czasie
Słyszeć jak mówi Arystoteles
O swym najnowszym, najnowszym dziele
Najnowszym dziele

Bo jestem w innym świecie...

Bo po to są - Marek Grechuta


Marek Grechuta - Bo po to są

Ten rytm, ach ten rytmik
W mym sercu wykrzyknik ❗❗❗
O słowo, to jedno słowo
Co będzie mi przedmową

Do życia codziennie
To słówko niezmiennie przemową
Gdy rozmową nie można nic
Bo słowo

Gdzieś się zatarło, gdzieś zgubiło
Gdy tyle innych coś odkryło
Tyle innych przewróciło
Do góry cały świat

Słowo swat, słowo brat, słowo sedno
Ja nie z tych, że wszystko mi jedno
Ja nie z tych, że lepiej milcz

Rozkręcę, roztańczę
Słów szereg jak tarczę
Gdy trzeba, to na baczność
Gdy trzeba, to na wiatr

Słów trzeba prawdziwych
Słów trzeba życzliwych
Bo serce tylko jedno
I tylko jeden świat

Niech się plączą, niech nie kończą
Niech zwołają, niech połączą
W długi szereg niespełnionych zdań

Niech będą krwią, niech będą łzą 
Bo takie są, bo po to są
Bo po to, bo po to są❗❗❗

Gdy z siebie wyrzucisz
Złą kartę odwrócisz
Bo po co, no bo po co, bo po co one są❓❓

Do diabła ta mowa
Gdy tkwią jak przedmowa
A dalej, co dalej❓❓
No po co one są❓❓

Nie, nie dać ich zgłuszyć
I nie dać ich skruszyć
Bo po to, bo po to, bo po to one są❗❗❗

Niech dźwięczą pod słońce
Niech będą karmiące
Bo po to, bo po to, bo po to one są❗❗❗...

Sława i chwała - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Sława i chwała (Mowa codzienna)


Mowo codzienna, z której samej sobie
Nikt jeszcze nigdy domu nie zbudował
Nikt jeszcze nigdy najadł się do syta
Wypił, przyodział, rzeczy nie kupował

Jesteś więc tylko pustym skrawkiem ziemi
Pustym talerzem, dzbanem i nagością
Kochać cię taką mogą tylko wyludnieni
Dla których mówić "słyszę" jest radością

A przecież ciebie ktoś kiedyś wymyślił
Żeby dla tych, którzy ciebie wybierają
Było wcale nie gorzej, może trochę lepiej
Od tych, co innych słówek używają

Nad tym się biedził Chrobry i Batory
Na czwartkowych obiadach język gościł
Pod zaborem do każdej pieśni skory
Kiedy byłby kołkiem w gardle, kiedy pościł

Tyle słów, z czasem wielka rzeka
Wszystko z ogromnej ludzkiej cierpliwości
Bowiem ta mowa wierzy, bowiem ta mowa czeka
Na taką chwilę swej pożyteczności

Że każdy kto ją uzna jako własną
Nie będzie musiał stosować uników
Bo z nią na ustach będzie pieśnią jasną
Tak zrozumiałą dla innych języków

Że każdy, kto ją spotka kiedyś w świecie
Uśmiechnie się i powie "Brawo, brawo"
Znam ja ten kraj, który ciągle plecie
Że się zaczęła sławą oraz chwałą

W dzikie wino zaplątani - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Zakopower
W dzikie wino zaplątani

W przydomowym ogrodzie
Życie prawie nad stan
Mogłabyś mieć moja pani.
Lecz cóż radzić na to mam,
Nakrył ogród dziki łan,
A myśmy tacy zaplątani.

Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać to dzikie wino?
Może to zrobiłaś ty - hej, dziewczyno?
Po co tu zasiałaś to dzikie wino?
Po co je tu dałaś?

Gdy ona mówi do mnie, że karocą jechać chce
I mówi do mnie tak jak do ściany.
Nie o to wcale chodzi, że karocy nie ma nie,
Ja jestem tylko cały zaplątany.

Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać...

W zaciętości wpadam w gąszcz i buszując w pnączu,
Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany.
Ona nagle mówi, że wina pragnie, wina chce,
Ja jestem w pustym domu zaplątany.

Gdzie to wino, dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
I osłonę winną zwinąć...

Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Może zrobisz dla mnie to - hej, dziewczyno?
Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Kto je tutaj da?

Obrazy: Ann Fullerton

Będziesz moją panią - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Będziesz moją panią

Będziesz zbierać kwiaty
Będziesz się uśmiechać
Będziesz liczyć gwiazdy
Będziesz na mnie czekać

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały skrzypce lipowe
Będą śpiewały jarzębinowe
Drzewa, liście, ptaki wszystkie

Będę z tobą tańczyć
Bajki opowiadać
Słońce z pomarańczy
W twoje dłonie składać

I ty, właśnie ty,będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały nocą sierpniową
Wiatry strojone barwą i słońcem
Będą śpiewały, śpiewały bez końca

Będziesz miała imię
Jak wiosenna róża
Będziesz miała miłość
Jak jesienna burza.

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty będziesz moją panią

Nie dokazuj - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor - Nie dokazuj

Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
Wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek

Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
Nawet to, że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
I gdy rozum tracił dla niej, śmiała się, klaskała

W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Młoda pani była jednak ciągle niepoważna
Aż do chwili, kiedy nagle, nagle wśród pokazu
Padły słowa

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu, miła, nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód...

Innym razem zaproszony byłem na wernisaż
Na wystawy późną nocą w głębokich piwnicach
Czy to były płótna mistrza Jana, czy Kantego
Nie pamiętam tego

Były tam obrazy wielkie, płótna kolorowe
Z nieskromnymi kobietami szkice nastrojowe
Całe szczęście, że naturą martwą jednak były

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Była także inna chwila, której nie zapomnę
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne
Przez dziewczynę z końca sali podobną do róży
Której taniec w sercu moim święty spokój zburzył

Wtedy zdarzył się niezwykły, przedziwny wypadek
Sam już nie wiem jak to było, trudno opowiadać
Jedno tylko dziś pamiętam, jak jej zaśpiewałem

Usta milczą, dusza śpiewa
Usta milczą, świat rozbrzmiewa
Lecz dziewczyna nie słyszała tańcem już zajęta
W tańcu komuś zaśpiewała to co tak pamiętam

Nie dokazuj, miły, nie dokazuj...

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Odkąd jesteś - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Odkąd jesteś


Odkąd tylko jesteś ze mną
Noszę w sobie radosne odkrycie
Przyszła do mnie zupełnie inna
Nowa pora mojego życia
Najspokojniej, najpiękniej na świecie
Płynę rzeką mych marzeń przy tobie
Przez jesienie, lata i wiosny
I przez zimy zawiane drogi

Mijam wyspy i lądy nadziei
Wszystko wkoło zaś jakby mówiło
Że niedługo już może za chwilę
Dosięgniemy to co się śniło
Ty przynosisz mi myśli płomienne
Patrzą na mnie uważnie twe oczy
Każdą chwilę mi w porę przepowiesz
Żadna chwila mnie źle nie zaskoczy

Jesteś latem w zimowe ochłody
Jesteś wiosną w jesienne półmroki
Pierwszym słońca po deszczu promieniem
Pierwszym nieba po burzy obłokiem
I zostaniesz tak w tej podróży
Mego świata najmilszą ozdobą
Na te cztery pory niepewne
Piątą porą na każdy rok z tobą

Żyli długo i szczęśliwie - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Żyli długo i szczęśliwie


Przez cichutkie wiatru granie
Nadsłuchuję z każdej strony
Nagle wpada prosto z nieba
Pewien pomysł zagubiony

By przypomnieć sobie bajkę
Żyli długo i szczęśliwie
Chociaż to nam się wydaje
Niemożliwe niemożliwie

Więc chociaż ty od dawna nie wierzysz
W takich bajek zakończenie
Niech nas jeszcze nie ogarnie
Zniechęcenie i zwątpienie

Przy księżyca srebrnej tarczy
Snułem długo myśl o tobie
Pomyślałem, że wystarczy
Nam po jednym tylko słowie

Tobie długo, mnie szczęśliwie
Lub na odwrót, mniejsza o to
Niepotrzebne by nam było
Wtedy srebro ani złoto

Zbudź mnie jutro, jutro rano
Na największe rozświtanie
I niech wiatr otworzy okno
Na porannych dzwonów granie

Abym przeczuł choć przez chwilę
Przez sekundę, okamgnienie
Tamtej bajki o miłości
Wyjaśnione zakończenie...

Ciernisty deszczyk - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Ciernisty deszczyk


Dorożki mokrej w deszczu wrak
Spoczął na dnie wielkiej kałuży
Wydęty ciszą żagla garb
Wspomina chwile wielkiej burzy
Wiatr zawiał woźnica zbladł
Zawarczał stwór i światła zmrużył
A pod podkowy szczęścia spadł
Ciernisty deszczyk wiotkiej róży

Koń zwiesił smutnie mokry kark
Uszami strzyże dymu mgiełka
Czeka aż ktoś tu nura da
Pod czarną muszlę, po perełkę
Łezkę co toczy się powoli
W okrutnej szybce mdłej latarni
Zetrze ją i podkręci płomień
Złocistą rybkę, mgieł akwarium

Przez wszystkie cztery pory roku
Tkwią w wodzie cztery chude koła
Ciernisty deszczyk na nie pada
To katarynka niewesoła
Dorożki mokrej w deszczu wrak
Spoczął na dnie wielkiej kałuży
Wydęty ciszą żagla garb
Wspomina chwile wielkiej burzy

Wiosna, ach to ty - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor
Wiosna - ach to ty

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało - wiosna, wiosna - ach to ty

Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...

Dni mijały coraz dłuższe, coraz cieplej było u mnie
Coraz lżejsze miała suknie, lekko płynął wiosny strumień
Wreszcie nocy raz czerwcowej zobaczyłem ją jak śpi
Bez niczego. Zrozumiałem - lato, lato - ech że ty

Lato, lato, lato - ech że ty...

Od gorąca twych promieni zapłonęły liście drzew
Od zieleni do czerwieni krąży lata senny lew
Mała chmurka nad jej czołem, mała łezka - smutku znak
Pociemniało, poszarzało - jesień, jesień - jak to tak

Jesień, jesień, jesień - jak to tak

Białe wiatry już zawiały, wiosny, lata, wszystkie znaki
Po niej tylko pozostały przymarznięte dwa leżaki
Stoję w oknie, wypatruję, nagle dzwonek u mych drzwi
Zima, zima wchodźże szybciej, ogrzej się na parę chwil

Wiosna, wiosna, wiosna - ach to ty...
Lato, lato, lato - ech że ty
Wiosna, wiosna, wiosna - ech że ty...
Jesień, jesień, jesień - jak to tak...
Wiosna, wiosna, wiosna - jak to tak...

Anca Bulgaru

Muszę dziś wykonać plan - Marek Grechuta


Tomek Wertz i Marek Grechuta - Muszę dziś wykonać plan

Słońce zaświeciło nam, bam
Muszę, więc wykonać plan, plan

Wstawaj mamo wstawaj tato
Na wycieczkę woła lato
Wstawaj mamo, wstawaj tato
Na powietrze woła lato

Wywietrzymy nos i koc
By zapachniał trawą w noc

Bo ja tego znieść nie mogę
Że nie dbacie o przyrodę
Z mego okna widok marny
Chodnik szary, asfalt czarny
Stoi słupek zamiast drzewa
Nic nie rośnie, nie dojrzewa
Krasnoludek się zatruje
No a kto postawi dwóję
No kto, no kto, no kto

Guma do żucia - Marek Grechuta

Krystyna Janda - Guma do żucia

Marek Grechuta


Widzę cię, mówisz coś
Za daleko, niknie głos
Jak za pancerną szybą
Cóż za głos to musi być
Jaką piękną niesie myśl
Ach, gdyby mógł tu płynąć

Mijam mur, szklany mur
I podbiegam po tych parę słów,
Widzę teraz już wyraźnie ruch twych ust
Co za niespodzianka

Cały czas, kiedy śnię
I w domysłach gubię się
Ten szept mnie kusi słowem
Szelest warg mógłby nieść
Piękną myśl, a tu treść
O smaku cytrynowym

Guma, guma do żucia
Nie do nakarmienia, nie do otrucia
Nie do nakarmienia, a do wyzucia
Ust ze słów...

Widziałem - Marek Grechuta


Tadeusz Woźniak
Widziałem

Marek Grechuta

Jak ogorzałe
Ciemne zboża łany
Woda, nad wodą latarki
Tak jakby tutaj
Zabłąkane ptaki
Pogubiły ogniste pióra

Upadły nad wodą
Upadły na wzgórzach
I połyskują na murach
Z brzegów obudzonych
Płyną pacierze
Płyną z daleka rozhowory

Pannom kruczowłosym
Bezwstydnym przed tobą
Skradłeś z brzegu sukienki
Miałeś ich ramiona
Miałeś ich włosy
Miałeś najpiękniejsze wianki

Jesteś ty bogaty
Błyskotliwy nocą
Senny od rana, rozmarzony
Wzgórza nad tobą jak dzwony
A dzwony biją, biją
Biją dla ciebie pokłony...

Obrazy: Daniel F. Gerhartz

Żył raz królewicz - Marek Grechuta

Marek Grechuta
Żył raz królewicz

Żył raz królewicz, który zamarzył
Mieć wielką sławę, taką na wieczność
Gotów na wszystko co się wydarzy
Aby wykazać mądrość, waleczność

Wyruszył w podróż przez dnie i noce
Poprzez niezwykły korowód zdarzeń
Przez kręte drogi, niedobre moce
Aby osiągnąć cel swoich marzeń

Spotka na drodze wędrówki wieczność
Hydrę, poczwarę, smoka strasznego
Czy też wykaże wielką waleczność
Czy też dokona czegoś wielkiego

Coś znaczącego, co zapamięta
Na długie lata pokoleń księga
Czy pamięć o nim zostanie święta
Która wieczności wielkiej dosięga

Piekło pamięci czeka zniszczenia
Stworów straszliwych z nie tego świata
Niebo pamięci czeka imienia
Niezwykłej sławy, trwalej przez lata

Ty będziesz musiał oddzielić czynem
Plewy od ziarna, dobroć od złości
I przez tajemną bajki przyczynę
Odnaleźć drogę długowieczności

Opowieść o Kopciuszku - Marek Grechuta

Marek Grechuta i Lidia Duda
Opowieść o Kopciuszku

Posłuchajcie opowieści o Kopciuszku,
Który ciągle krzątał się po domu w fartuszku.
Sprzątał, ścierał, czyścił, zmywał i naprawiał,
Rzadko śpiewał i rzadko kiedy rozmawiał.
Praca ta była dla niego udręką,
Nigdy nawet nie spotkał się z podzięką.
Zawsze był tylko poprawiany, popędzany,
Zabiedzony, zaniedbany, zapłakany.

Kopciuszku, Kopciuszku poczekaj,
Przyjdzie dobra wróżka, nie zwlekaj.
Uwierz jej, śmiej się, śmiej...
Kopciuszku, Kopciuszku poczekaj,
Przyjdzie dobra wróżka, nie zwlekaj.
Uwierz jej, śmiej się, śmiej...

I wymknęła się pewnego razu z domu.
I na bal pobiegła cicho, po kryjomu.
Tam szukała pięknej chwili, zachwycenia,
Od codziennej smutnej doli, odetchnienia.
Na tym balu ją pięknością okrzyczano,
Zachwycano się, patrzono i wzdychano.
Sam królewicz był najbardziej zachwycony,
Który właśnie poszukiwał pięknej żony.

Kopciuszku, Kopciuszku poczekaj,
Podejdzie królewicz, nie zwlekaj.
Uwierz mu, swemu snu...
Kopciuszku, Kopciuszku poczekaj,
Podejdzie królewicz, nie zwlekaj.
Uwierz mu, swemu snu...

Morał z tej bajeczki, którą zobaczycie,
Będzie tak niezwykły, tak jak samo życie.
Pracowitość, skromność, czystość i uroda,
To cechy, za które musi być nagroda.
Choć wiele dni minie, kiedyś się okaże,
Kto zasłużył sobie na krainę marzeń.
Zagubiony bucik wskazuje królewnę,
Która w kącie roni szczęścia łezki rzewne...

Gdy dzieci tańczą - Marek Grechuta

Grażyna Trela
Gdy dzieci tańczą

Marek Grechuta


Gdy dzieci tańczą to jakby
Anioł zstępował na ziemię
Gdy dzieci tańczą to jakby
Radość kruszyła kamienie

Leciutko, lekko na palcach
Choć jeszcze trochę niezgrabnie
Lecz tego pięknego walca
Nikt nie zatańczy tak ładnie

Gdy dziecko w tańcu zapłacze
Bo bucik mu się zepsuje
Malutkie są te rozpacze
Za chwilę dalej tańcuje

Leciutko, lekko bo małe
Są dziecka smutki i żale
Te tańce są tak wspaniałe
Przepiękne są takie bale

Gdy w tańcu dzieci się śmieją
Radośnie w tańcu kołyszą
Ich śmiech jest świata nadzieją
Niechaj go wszyscy usłyszą

Leciutko, lekko, radośnie
Z wewnątrz się głośno zaśmieje
A głosy w ich życia wiośnie
Są szczęścia pełnym oddechem

Kołysanka zgadywanka - Marek Grechuta

Kołysanka zgadywanka
Marek Grechuta

Już idzie wiosna - z kwiatami pani
Kładzie na śniegu z trawy dywanik
Wróbel z wysoka po okolicy
Szuka pierwszego kłosa pszenicy
Jak się piszę pszenica❓

Lato przynosi koszyk owoców
Kładzie na trawy cieplutkim kocu
Wróbel poleciał oglądać w gaju
Jak dzieci w rzece ryby udają
Jak się pisze rzeka❓

Gdy opaleni wracacie z dala
Jesień za oknem liście dopala
Wróbel na drzewie moknąć nie lubi
A wiatr mu z liścia parasol zgubił
Jak się pisze zgubił❓

Zima szczypcami mrozu kwiat ścięła
I białe liście do szyb przypięła
Trzeba w te liście kółeczka wchuchać
I przez ten kwiatek wróbla poszukać
Jak się pisze poszukać❓

Pamiętajcie, pamiętajcie - Marek Grechuta


Beata Malczewska
Pamiętajcie, pamiętajcie

Marek Grechuta


Macie w domu ciepłe łóżko
Duże pudło z zabawkami
Macie krzesło, stół i papier
Pędzle, słoiki z farbami
Mama z tatą o was dbają
O jedzenie, o ubranie
Zabierają na spacery
Na wycieczki, na zwiedzanie
Lecz prosimy, pamiętajcie
Bo będą płakać rodzice
Nie oddalajcie się z domu
Nie wybiegajcie na ulicę...
I broń Boże nie wpuszczajcie
Nieznajomych do mieszkania

Mama z tatą co dzień wstają
Po bułeczki kruche rano
Do nich mleko, ser i masło
Na deser pudding z śmietaną
Co dzień pyszny obiad jecie i kolację z owocami
I codziennie wciąż rośniecie
Lecz pamiętajcie kochani
Czy po obiedzie przy stole
Czy przed śniadaniem na kocu
Myjcie swe zęby i ręce
Nie jedzcie niemytych owoców
A tym bardziej nie jedzcie nieznanych grzybów

Jeśli mama ci kupiła piękną lalkę, która śpiewa
Jeśli tato kupił pieska, który warczy, szczeka, ziewa
Jeśli wujek kupił łódkę z żaglem, która w wannie pływa
Babcia zaś wielkiego misia, który się pod kołdrą skrywa
To prosimy pamiętajcie, kiedy zostaniecie sami
Bawcie się tylko zabawkami
Nie bawcie się zapałkami...
Bo wybuchnie wielki pożar i spali się wszystko
I ta piękna lalka, która śpiewa
I ten piesek, który warczy, szczeka, ziewa
I ta łódka, która w wannie pływa
I ten wielki  miś, który się pod kołdrą skrywa
Wszyściuteńko się spali...

Śpij bajki śnij - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Śpij - bajki śnij

Śpij - bajki śnij
Kolorowe, piękne, dobre bajki
W nich na łące ty
Wokół ciebie niezapominajki
Abyś zapamiętał sen radosny
Pełen słońca i oddechów wiosny

Sen, gdzie powietrze niesie wiatr od gęstwin lasów
Sen, gdzie są rzeki, w których żyją kwiaty
Tam wszystko jest zdrowe jak sen
Dobre jak sen - twój sen

Śpij - bajki śnij
A w tych bajkach jasny dom z ogrodem
W nim owoców raj, a wokoło małe domki z miodem
Można zbierać wielkie kosze malin
Nie ma dymu fabryk, miasta, spalin

Tam, gdzie łagodną ciszę zdobi koncert ptaków
Tam, gdzie życie się wydaje czarem, cudownym darem
Takim jak ty, jak dla nas ty, jak ty

Śpij - bajki śnij
Aż nadejdzie wreszcie dzień wspaniały
Gdy obudzisz się
Nagle ujrzysz świat tych bajek cały
Wreszcie spełni się twój sen radosny
Pełen słońca i oddechów wiosny

Sen, gdzie powietrze niesie wiatr od gęstwin lasów
Sen, gdzie są rzeki, w których żyją kwiaty
Przyrzekam ci nadejdzie dzień
Sen spełni się - już śpij

Obrazy: Christian Schloe

Godzina miłowania - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Godzina miłowania

Dzień zasypia powoli
I powoli noc brodzi
Czemu tobie się spieszy
Czemu szybko odchodzisz

O, gdybyś chciała zostać na dłużej
Godzino miłowania
Łatwiej byłoby świat nakłonić
Do pojednania
Łatwiej byłoby prawdę mówić
łatwiej składać słowa
Łatwiej tracić, łatwiej żegnać
Łatwiej wracać znowu...

Dni bez ciebie są puste
Co nam po nich zostanie
Gdybyś chciała zatrzymać
Godziny przemijania...