Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gołas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gołas. Pokaż wszystkie posty

Moja dziewuszka nie ma serduszka - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas, Grzegorz Turnau
Moja dziewuszka nie ma serduszka

Jeremi Przybora

Dziewczę poznałem prześliczne
i zmysły eksplodowały –
i w arabeski magiczne
nam ciała pozaplatały.
Jednak w zbliżeniu dusz
trudniej nam było o splot –
była nieczuła i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...

Moja dziewuszka
nie ma serduszka
i nie wiadomo co w zamian ;
może skarbonkę w formie jabłuszka,
co z pestką z perły podzwania ;
może zegarek firmy nieznanej
złotą kołatką szeleści –
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi
lub precyzyjny inny mechanizm
werk ma misterny w jej piersi.

Chłodem jej miłość mnie truła,
choć ciało było życzliwe.
Ja zaś ogromne jak buła
mam serce oraz nadwrażliwe.
Więc pochwyciłem nóż
i – że to niby dla psot –
pierś jej rozciąłem, i już,
już wkrótce wiedziałem, że ot ...

Moja dziewuszka
nie ma serduszka –
nie ma serduszka, a w zamian
ani skarbonki w formie jabłuszka,
co pestką z perły podzwania,
ani zegarka firmy nieznanej
co by kołatką szeleścił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.
Był tam zwyczajny świerszczyk blaszany –
com go niechcący uśmiercił.


Piotr Machalica

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

Podła - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas - Podła

Jeremi Przybora

Podła!
Na pasku kłamstw mnie wiodła,
by nagle zepchnąć w otchłań,
w bezsenną noc bez dna!
Zgubna!
Niewierna, choć nieślubna!
Fałszywa, samolubna!
Podstępna, pusta, zła!
Żeby tak jeszcze móc
na jej ślad natrafić!
Żeby tak jeszcze móc
spotkać ją i stłuc!
O, słodka!
Rozumna, śliczna, wiotka!
Kwiatuszek mój, Stokrotka!
Niepowtarzalna ma!

To jaka ona jest właściwie, ta pani?


Och, cudna jest!
Ponętna i nietrudna jest!
Namiętna i nienudna!
Jak hazardowa gra!
O, śliczna!
Wiosenna, feeryczna!
Płomienna, dynamiczna!
Jak elektryczna skra!
Gdyby mi los chciał dać
jeszcze raz tę szansę!
Móc w ramiona ją brać,
tulić, mieć i łkać…
Och, wredna!
Trucizna, żmija jedna!
Podniosę ja cię ze dna!
Roślinko biedna ma…


Piotr Machalica
Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory
listy na wyczerpanym papierze

-----------------------------------------------------


A tak zapewne mogłaby zaśpiewać ta pani:


Podły!
Marzenia mnie zawiodły!
Spojrzenia twe mnie zwiodły,
cudowny urzekł strój!
Ach, zgubny!
Aż do znudzenia ślubny!
Uparty, samolubny!
Obłudny, nudny wuj!
Gdybyś tak kiedy mógł
w ogniu żądz mnie spalić!
Gdybyś tak kiedy stłukł
lub za włosy wlókł!
Ach, słodki!
Przytulny jak dwa kotki!
Najsłodszy wujek ciotki!
Nieodwołalny mój!

Sugar Bing z Chicago


Fred Buscaglione - Il Dritto Di Chicago
Wiesław Gołas - Sugar Bing z Chicago

Hanna Dobrowolska

Nazywają mnie w Chicago Sugar Bing
Właśnie wczoraj wypuścili mnie z Sing Sing
Mym ojcem chrzestnym i patronem był niejaki Al Capone
A zamiast mleka mi dawano whisky i gin

Jestem słodki Bing z Chicago, Sugar Bing
Nigdy nie był mi za mocny żaden drink
I zaraz skok wspaniałym stylem - bank, trzy sklepy i jubiler
Od mych kul na ziemię spadał kurz i tynk

Chicago całe dość już ma go
Każdy wie w Chicago, kim jest Sugar Bing
W Chicago nie ciesz się odwagą
Bo tu każdy zna go – słodki Sugar Bing

Jestem słodki Bing z Chicago, Sugar Bing
Znany w mieście, jeszcze lepiej tam w Sing Sing
Gdy dziewczyny mnie zobaczą nawet z piętra do mnie skaczą
No bo Sugar ma swój fason, czar i wdzięk

W pewnym barze jakiś glina związać chciał mnie
No i wyszedł na tym chyba dosyć marnie
Bilardowy stół złapałem i na łeb mu wpakowałem
I wyglądał dosyć głupio z tym bilardem

Kiedy czasem większą forsę z banku biorę
Wtedy zaraz na lunch idę z senatorem
Do mych ramion wnet się garną Pola Negri z Gretą Garbo
U Rothschilda garden party mam wieczorem

Chicago, Chicago
Z Chicago Sugar Bing

Teraz wiecie już, kim jest ten Sugar Bing
Wszystkim znany król Chicago – God save the king
Czapki zdjąć, pochylcie głowy, oto strzelec wyborowy
Jestem słodki król Chicago, Sugar Bing
Jestem słodki Bing z Chicago, Sugar Bing

Tylko ty - Andrzej Włast


Wiesław Gołas - Tylko ty


Andrzej Włast

Piękna markizo dziś na twoją cześć
Wydałbym świetny bal
Daruj, że hołdów swych nie śpieszę nieść
Do pałacowych sal

Prawią słodkie dusery śród panien i dam
Cavalieri, a może król sam
Więc, że nie będzie tam mnie, to nie dziw się
Bo ja, ja kocham cię

Tylko ty, tylko jedna ty
I prócz ciebie nikt na świecie
Jedno wiem, tyś marzeniem mem
Tyś mą jawą i moim snem

Daj mi ust swych kraj, całą siebie daj
Park zachowa to w sekrecie
Tylko ty, tylko jedna ty
Pojmiesz radość mą i łzy

Wyszłaś z pałacu, tam sam Amor bóg
Kochankom wydał bal
Ukryj mnie, gdy padnę do twoich nóg
Śród krynoliny fal

Słowik Valse pastorale śpiewa śród kwietnych drzew
O kochaniu i szczęściu to śpiew
Przyjdź, czeka cię z bajką o nimfach staw
I łoże z gładkich traw

Tylko ty...

Ilustracja: Georges Barbier

Teresa daj spokój - Wojciech Młynarski


Fred Buscaglione - Teresa non sparare
Wiesław Gołas - Teresa, daj spokój!

Wojciech Młynarski

Uwaga, uwaga, komunikat specjalny
Zbrodnia przy ulicy Popolo
Dnia dwunastego września
Niejaka Teresa Z. usiłowała
Zamordować swojego męża
Przejeżdżając go samochodem
Prokurator przypuszcza
Że niewierny małżonek
Tłumaczył się tak:

Teresa, daj spokój
Auto nie jest do zabawy
Ja nie jestem jej ciekawy
Głupi sport
Teresa, daj spokój,
Bo opiszą nas w gazetach
Stój kochanie, to już meta
Co za trzpiot

To wszystko przez sąsiadkę
Ja spotkałem ją przypadkiem
Serwus, wpadnij do mnie mały
Z dala już wołała tak
I chciała się całować
Odmówiłem. daję słowo
Rozmawiałem z nią o tobie
O tobie wciąż

Teresa, daj spokój,
Auto nie jest do zabawy
Wyłącz gaz i słuchaj kiedy mówi mąż
Nie, Teresa, nie setką
Nie, nie, nie
To ja wysiadam

No przestań się wygłupiać
Czy zabrałaś prawo jazdy
Chodź do domu, wszystko powiem
Zimno tu, mam tego dość
Chcesz odegrać rolę gwiazdy
Patrz zbierają się już gapie
Ty żartujesz, a ci myślą, że to złość
Po co ci to

Teresa, daj spokój,
Auto nie jest do zabawy
Wyłącz gaz i słuchaj kiedy mówi mąż
Nie, Teresa, nie setką
Nie, nie, nie...

Byłaś mała tak - Wojciech Młynarski


Fred Buscaglione - Eri piccola così
Wiesław Gołas - Byłaś mała tak

Wojciech Młynarski

Gdy ujrzałem, zbaraniałem,
oszalałem, całowałem 💗
Byłaś mała tak, mała tak,
mała tak, o tak❗

Kwiat w warkoczach, błękit w oczach,
tak nieśmiała i urocza 💗
Byłaś mała tak, mała tak,
mała tak, o tak❗

Ślub i nasze wielkie amoroso...
Dziś wspominam chwile te ze zgrozą.

Czarowałaś - ja wierzyłem,
odejść chciałaś - ja broniłem,
bo byłaś mała tak, mała tak,
mała tak, o tak❗

I po co ja cię broniłem, no dlaczego❓
Trzeba było pozwolić ci odejść do diabła❗
No spakować walizki i te twoje łaszki, ptaszki, fatałaszki...
I wyrzucić na złamanie karku❗
A ja, idiota, kretyn, błagałem:
Zostań, nie, nie odchodź, co zrobisz beze mnie -
taka sama, taka bezbronna, taka naiwna, taka mała❓
Taka mała, taka mała❗❗❗

Czekoladki, marmeladki,
pieski, kotki, co dzień kwiatki🌺
Byłaś mała tak, mała tak,
mała tak, o tak❗

Dogadzałem, rozpieszczałem,
o, nawet futra kupowałem 💗
Ale byłaś mała tak, mała tak,
mała tak, o tak❗

Ja szukałem forsy w różny sposób,
ty puszczałaś z dymem papierosów.

Gdy przymknęli mnie, niestety,
ty uciekłaś z tym facetem.
Oniemiałem, rozpaczałem,
a gdy wyrok odsiedziałem
dwa tygodnie cię szukałem.
Gdy znalazłem mordę sprałem.

Rzuć pistolet – oszalałaś❓
Przecież jesteś taka mała...
Ach tak, cóż strzelaj❗
Strzelaj❗
No strzelaj,ty...❗❗❗

I pomyśleć, że byłaś mała tak,
ach, mała tak,
bardzo mała tak,
o, tak...❗

Wszystko mi mówi o tobie - Wojciech Młynarski


Wiesław Gołas - Wszystko mi mówi o tobie

Wojciech Młynarski

Ławka, nogawka rozdarta w pół
Trawka, agrafka, gdym się nią kłuł
Parku gąszcz i ten chrząszcz, co w trzcinie brzmi
Wszystko o tobie powtarza wciąż mi

Kwiat nenufarku, rzeczułki toń
Kwiat chcesz w podarku, sięgam więc poń
Potem głąb, głąb i ziąb, za kołnierzem karp
Wszystko mi mówi, żeś ty jest mój skarb

Rączki twe oczki me zakrywają, drżą
Drży twój głosik: Ti ti ti, zgadnij ktio tio❓

Muszka, ropuszka, ślimaczki trzy
Trawka do uszka wpychana mi
Baran buś, tuś mi, tuś, czyj to nosiek, czyj❓
Wszystko o tobie powtarza wciąż mi

I ten pląs, i to kląskanie słodkie twe
Jak ciągutka, którą wciąż częstujesz mnie

Ty jesteś żabką, bociankiem ja
Wśród traw drga wiotka łękotka twa
Mam cię zjeść, mam cię nieść❓
Niosąc, wiem bez słów
Że nad rzeczułką spotkamy się znów...

Sufler-poliglota - Wojciech Młynarski


Wiesław Gołas

Sufler-poliglota

Wojciech Młynarski

Inny z robotą swą się mota,
psioczy i klnie po całych dniach,
ja jestem sufler-poliglota
i kocham swój niełatwy fach.
Od lat mnie angażuje w ciemno
wytwórni licznych wielka sieć,
bo wiedzą, że pracować ze mną,
to znaczy pewny sukces mieć.
Ot, choćby ten... od Borsalina,
bożyszcze pań, Alain Delon,
przy nim blondyna pierś wypina,
on się w uścisku łączy z nią.
I nagle klops! W pamięci dziurka,
słów panu Delonowi brak!
I ja w tę dziurkę daję nurka
i po francusku sunę tak...
fraza po francusku

Tu dodam, że się ostatecznie
ugruntowała sława ma,
kiedy mnie zaproszono grzecznie,
abym suflował w USA.
Na planie, spod czarnego ronda,
z dyskretną skrą na oka dnie,
spoglądał na mnie Henry Fonda,
tu miał armatę – a tu dwie!
W głęboką się rzuciłem toń ja,
pragnąc pokazać, żem nie śmieć,
musiałem rżeć za Fondy konia,
kiedy foń Kondy... – koń Fondy przestał rżeć.
A potem kolt sześć razy puknął,
spadł z konia na łeb jakiś drań
i się pan Fonda w roli cuknął,
i tak musiałem zagrać zań...
wstawka westernowa

Przyszło kolejne doświadczenie,
konkretne jak obuchem w łeb,
dostałem oto zaproszenie,
żeby pofrunąć hen na step.
W krąg, jak step długi i szeroki,
szabelki błyszczą, konie rżą,
ja to lustruję jednym okiem,
a drugim czytam rolę mą.
Reżyser, orzeł Kaukazu,
nieczuły na pocisków huk,
bezbłędnie wyczuł mnie od razu,
w czym bym się był wykazać mógł.
I rzekł mi: „Ech, ty... oczajdusza...
Ruń mi ty na stepową ruń
i kiedy zatnie się katiusza,
ty z egzemplarza tego suń!”.
motyw „stepowy”

I zawsze kiedy wypełniałem
kolejną z pamięciowych luk,
wzdychałem, czemu są tak małe,
ja bym suflować dłużej mógł.
Ja sam bym zagrał kawał roli,
miast z egzemplarzem z boku tkwić,
ach, nie od dziś mnie serce boli,
że los mi każe w cieniu żyć.
Często z emocji drżą mi ręce,
że przyjdzie wreszcie chwila ta,
że ktoś zapomni tekstu więcej,
że ktoś mi dłużej pograć da!
Raz mi przytrafił się samuraj,
zdumiewał mnie sklerozą swą,
lecz i on zapominał góra
trzy, cztery słowa. Proszę o...
motyw japoński

Aż gdy mnie brała rozpacz czysta,
że się nie spełnią plany me,
przytrafił mi się raz artysta,
o którym wam powiedzieć chcę.
Film był... nieważne, mniejsza o to,
ważne, że mi gdzieś z duszy dna
głos rzekł: „Suflerze-poligloto,
to jest największa szansa twa!
Odłóż egzemplarz swój – powoli
i czekaj, bo artysta ów
zapomni zaraz całej roli,
nie jakichś głupich paru słów!”.
Tu rozejrzałem się dokoła
i jąłem w stronę planu iść,
artysta się nazywał.... GOŁAS
i gram za niego aż do dziś!

1988

Hiszpan albo Włoch - Jerzy Miller

Wiesław Gołas
Hiszpan albo Włoch

Jerzy Miller

Moja ukochana z domu się wymyka
Chociaż jej nie trzymam ani drzwi zamykam
Nad asfaltem płynie jej taneczny krok
Domy szarobure uciekają w mrok

Hiszpan albo Włoch
Przez calutki rok
Śledziłby jej każdy krok
Hiszpan albo Włoch
Ale ja nie Włoch
Mam północną krew
Nie boję się zdrady
Jak Hiszpan z Grenady
Jak Włoch z serenady, Włoch
I nie wpadam w gniew, o nie!

Moja ukochana śmieje się do chłopców
Nawet się pozwala pocałować - ot co
Jaka na to rada, jaki na to lek?
Nie ma co się dziwić, to dwudziesty wiek

Hiszpan albo Włoch
Może by jej strzegł
Lecz ja wiem, że minął już
Dziewiętnasty wiek
Jej niewinny wzrok
Gasi w sercu gniew
Nie boję się zdrady
Jak Hiszpan z Grenady
Jak Włoch z serenady, nie
To dwudziesty wiek, olé!

Moja ukochana żarty stroi ze mnie
Bo się nie obawia, że się odwzajemnię
To najlepszy sposób, to najlepszy lek
Zazdrość o miłego, o miłego lęk

Hiszpan albo Włoch
Przez calutki rok
Śledziłby jej każdy krok
Hiszpan, lecz nie ja
Lepszy sposób znam
Na kaprysy te
Przywiodę ją do łez
Niech wie, co to mores
Ta moja Dolores zła
Odwzajemnię się - raz dwa!...

Brudzia - Jeremi Przybora


M. Kociniak, B. Łazuka, W. Pokora
W. Gołas, W. Michnikowski, J. Kobuszewski

Brudzia

Jeremi Przybora

Brudzia!
Niech z wódzią skrzyżuje się wódzia!
Brudzia!
Wypijmy ze sobą na ty!
Brudzia, brudzia!
W tykaniu chcę pana mieć udział.
Ja wolę to nawet od „wy”.

Weź pan ćwierć!
Ja – na śmierć…
Zostaw pan –
to nie ten stan!

Brudzia!
Nie!
Brudzia!
Fe!
Weź pan szkło
i puść pan go!

Brudzia!
W tykaniu ten sposób jest lepszy.
Brudzia!
Do jagód twych warga mi drży.
Brudzia, brudzia!
Pogadać, pocieszyć, opieprzyć
możliwe jest tylko na „ty”.

Weź pan ćwierć...

Brudzia!
Ty byku, ty mordo, ty brachu!
Brudzia!
Chcę tak pieszczotliwie cię zwać…
Brudzia, brudzia!
Ty chamie! Baranie! Ty łachu!
Co?! Gardzisz rodakiem, psiamać?!...

Barkarola Paola - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas, Bohdan Łazuka
Barkarola „Paola”

Jeremi Przybora

Gra Barkarolę w pergoli
Senne tremolo mandolin
Z falą swawoli gondola
Gondoliera Paola

Fioriture, fioriture, fioriture
Fioriture, fioriture, fioriture
Gondolijera Paola

Paolo adoratorem
Donny Laury di Fiore
I dla Paola w tę porę
Mandola - violą d’amore

Fioriture, fioriture, fioriture
Fioriture, fioriture, fioriture
Mandola - violą d’amore

Violą d’amore, da gamba
Mandola bólem strojona
Fali się żali jak sam Bach
Dola Paola w canzonach

Fioriture, fioriture, fioriture
Fioriture, fioriture, fioriture
Dola Paola w canzonach

Donno Lauro di Fiore
Utul Paola do rana
Holuj gondolę d’amore
Santa Lucia Luntana

Fioriture, fioriture, fioriture
Fioriture, fioriture, fioriture
Santa Lucia Luntana

Obrazy: George Corominas

Ząb, zupa, dąb - Jeremi Przybora

Jeremi Przybora
Ząb, zupa, dąb

Przed drzwiami do dentysty
siedzimy według listy -
we wzroku mamy szklisty
polarny strachu ziąb.
Cierpienia szare cienie
czekamy na cierpienie -
co dłuższe ma korzenie
niż obolały ząb.

Oj!
Ząb, zupa, dąb, zupa, dąb
ząb, zupa, dąb, zupa, dąb, ząb.
Ząb, zupa, dąb, zupa, dąb, ząb
ząb!

Gdy zadmie bólu trębacz
w zepsutą konchę zęba -
gdy włosy staną dęba,
a oko wpadnie w głąb -
w milczenia futerale
płoniemy od zapaleń,
tańczymy nerwów balet,
złorzecząc na ten ząb.

Oj!...

Lecz kiedy się wyczerpie
kontyngent naszych cierpień
i w nagłej bólu przerwie
zakwitnie ulgi klomb -
wyjdziemy od dentysty
skąpani w szczęściu czystym,
jedynym, rzeczywistym -
że nas nie boli ząb.

Oj!...

I zamiast w życiu wcale
nie szukać innych zalet
i się radować trwale,
gdy ból nie krzywi gąb -
wy znów będziecie chcieli
pieniędzy i niedzieli,
i innych dupereli
wciąż ostrząc na nie ząb...

R. Wilhelmi, K. Sienkiewicz
W. Gołas, J. Jedlewska
W. Gliński, I. Kwiatkowska

Bo ja cały jestem mamy - Agnieszka Osiecka


Wiesław Gołas
Bo ja cały jestem mamy

Agnieszka Osiecka


Niewiele lat, we włosach wiatr
A ludzie mi mówią kapitan
I szepcą coś, wołają - chodź
Zatańcz raz i dwa, bo świta
Nie mówię nie i bawię się
I z każdą rozmawiam jak z siostrą
A potem pa i do domu marsz
Bardzo proszę, nie tak ostro

Bo ja cały jestem mamy
Moja mama to hohohoho...
Z mamą bardzo się kochamy
Mamma mi….
Bo ja cały jestem mamy
Poza mamą nie widzę już nic
Dla niej kwiaty, telegramy
Mamma mi…

Nie jestem z kamienia i
Nie wszystko jest we mnie z Edypa
I mało brak, bym powiedział - tak
Gdy dziewczyna mnie zapyta
Więc jakiś czas, ja daję gaz
I już nie rozmawiam jak z siostrą
Lecz potem pas i do domu marsz
Bardzo proszę - nie tak ostro

Bo ja cały jestem mamy…

Tak bywa, że ktoś wciąga mnie
I zatruć mnie chce polityką
I woła coś, namawia, chodź
Ruszaj z nami, zaryzykuj

Nie mówię nie i bawię się,
Idea ta w sobie wciąż gaz ma
Lecz potem pa i do domu marsz
Proszę sobie wziąć te hasła

Bo ja cały jestem mamy
Ona straszna, kiedy jest zła
Nie przepada za żartami
Mamma mi…
Czemu z ciebie taki Luter
Mama powie lub całkiem bez słów
Może nagle zabrać skuter
Mamma mi, mama, zabrać skuter
Nie dopuszczę

Tupot białych mew - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski, Wiesław Gołas
Tupot białych mew


Komu ocean nie był nigdy jak brat bliski,
komu nie pasły oka dumnych fal rozpryski
lub kto chce życie swe w wygodnym łóżku prześnić
tego nie porwie groźne piękno mojej pieśni.
Bo nazbyt szybko urok chwili takiej mija,
gdy się odbija... gdy od brzegu się odbija
i po surowej wachcie, w pierwszym błogim śnie
o bladym świcie słyszy się

Tupot białych mew
o pusty pokład,
w dali morza zew,
na głowie okład,
rozpalona krew
wdziera się do trzew
i gniew o tych mew, tupot mew
wzbiera gniew!

Tupot białych mew
brzmi wciąż uparcie
i zwiastuje, że
dziś wieczór w karcie,
rozsądkowi wbrew,
znów Stroganoff Boeuf
i śpiew!

Przy mej brwi twa brew,
w łaknących dłoniach dłonie,
moich uczuć krzew,
co żywym ogniem płonie!
Najpiękniejsza z dziew
krucze kosy tref,
znów przed nami noc pijana
noc szalona, no a rano...

Tupot białych mew
o pokład pusty,
tupot białych mew
przy ustach usta,
strasznie wszedł mi w krew
ten tupot białych mew...

Zanim senny kwef
w mej koi mnie ukoi,
walczę - morski lew
i umiem wytrwać w boju,
dmie orkiestry szef,
aż zapiera def.....ch...
Choć dokoła brak już ludzi
tańczmy, nim nas jutro zbudzi

Tupot białych mew
o pokład pusty,
tupot białych mew,
przy ustach usta...
Strasznie wchodzi w krew
ten tupot białych mew.

1968

Do ciebie szłem - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas
Do ciebie szłem

Jeremi Przybora

Kiedy nie było dokąd dalej iść,
którędy ani po co,
gdy los me jutro krył przed moim dziś
bezgwiezdną, gęstą nocą –
wiedziałem, że mi nie wystarczy sił
na żadną inną drogę,
lecz iść do ciebie przez złych szlaków pył
ja zawsze, zawsze mogę.

Do ciebie szłem
choć stopy krwawiły,
do ciebie szłem –
cel wracał mi siły.
Do ciebie szłem –
od kiedy już nie wiem,
do ciebie szłem –
przez życie bez ciebie.
Do ciebie szłem
z daleka, z daleka,
do ciebie szłem –
wierzyłem, że czekasz.
Dla ciebie szłem –
po ciebie szłem
przez obcy świat.
Do ciebie szłem –
od lat.

Gdy cię spotkałem – zaśpiewała w tle
gitary jasna struna.
Zapłonął księżyc w kolorowym szkle
melodii, co szła ku nam –
i zrozumiałem wtedy, że to ty –
ta, z którą tańczyć idę,
i – że mi pewno kiedyś powiesz: „Przyjdź”,
a ja na pewno przyjdę.

Do ciebie szłem –
przez puste ulice,
do ciebie szłem –
znaczony księżycem.
Do ciebie szłem –
po usta i serce.
Do ciebie szłem –
by nie iść już więcej…
Od ciebie szłem,
przez łzy nic nie widząc,
to tylko był
dla ciebie epizod.
Od ciebie szłem –
bez ciebie szłem
przez obcy świat.
Bez ciebie – jak
od lat.

Uśmiechnij się Polaku - Jeremi Przybora


Kabaret jeszcze Starszych Panów
Uśmiechnij się Polaku


Jeremi Przybora

Uśmiechnij się kochanie
Nim powiesz pierwsze zdanie
Nim rękę mi podasz, nim ukłon mi oddasz
Uśmiechnij się, to wszystko
Za imię i nazwisko wystarczy
Wystarczy, gdy mnie muśnie twój uśmiech

Uśmiechnij się, bo ładniej
Z uśmiechem to wypadnie
Jak ja się uśmiechaj
Znajomość ta niechaj
Uśmiechem rozpoczęta
Wciąż będzie uśmiechnięta
Uśmiechnij się, uśmiechnij się
O, tak

Uśmiechnij się, nie szkodzi,
Że trochę nie wychodzi
Bo coś cię tam wgłębi
Podgryza i gnębi.
Prawdziwy uśmiech męski
To taki co zwycięski
Co choć cię bucik ciśnie
On błyśnie.

Uśmiechnij się, no brawo
Nie, tylko nie głupawo
Inaczej poproszę.
W ten uśmiech po trosze
Ty intelektu nalej
Wspaniale! O, tak dalej
Uśmiechaj się...
No, uśmiechaj się
O, tak

Zimy żal - Jeremi Przybora


Wiesław Gołas, Jarema Stępowski - Zimy żal

Jeremi Przybora

Wiosna, wiosna – już w powietrzu
człowiek, ptak i kwiat ją przeczuł,
do niej usta, kielich, dziób
liczą, ile jeszcze dób –
a ja wcale nie w zapale
i z zachwytu się nie palę,
bo mi, starszy jestem czym,
tym bardziej szkoda zim.

Zima – trudna,
zima – brudna,
zima – nudna,
żaden bal!
Zima ziębi,
zima gnębi –
ale zimy, zimy żal!
Zima grozi,
zima mrozi,
nie dowozi,
i w zaspach tkwi –
ale mimo
zmartwień z zimą
żal tej zimy, zimy mi!

Nie bawiło mnie nic w zimie –
ani zamieć, ani wymieć,
a w zakresie łyżew, nart
minimalnie jestem wart.
Kiedy mróz na rtęć napierał
i wypierał niżej zera,
miałem o tym zdanie złe –
a przecież myślę, że

Zima trudna...

Skąd po zimie moje żale?
Nie błyszczałem w karnawale –
czemu żegnam w moll, nie w dur,
nie najlepszą z roku pór?
Może to mnie właśnie smuci,
że ta sama już nie wróci,
że z szelestem zdartych dat
odpłynął życia szmat.

Życie – trudne,
życie – żmudne,
życie – nudne,
żaden bal!
Życie gnębi,
życie ziębi –
ale życia, życia żal!
Życie grozi,
życie mrozi,
nie dowozi,
i w zaspach tkwi –
lecz choć tycia
radość z życia,
żal jest życia, życia mi!