Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczmarek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaczmarek. Pokaż wszystkie posty

Babie lato - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek, Aleksiej Bekietow
Babie lato - Бабье лето


Dojrzewa domorosłe wino,
już je pokątnie spija tato
i tylko patrzeć, lada chwila,
babie lato, babie lato!...

Już resztki ciepła, senne, lepkie,
ochrypłe gdzieś chałturzą świerszcze,
jabłka są kwaśne, gruszki cierpkie,
to już jesień, to już jesień.
Za chwilą senna chwila cieknie,
to już wrzesień, to już wrzesień!

A było lato, przecież jeszcze
opalenizna ci nie zeszła,
tak artystycznie grały świerszcze,
że las od tego drgał na przestrzał!

Dni rozpalone, noce parne,
ćmy zlatujące się do światła,
jagody tak jak oczy czarne,
gdzieś na bezludnym końcu świata!

Stare piosenki na trzy chwyty,
schnące na ciele kąpielówy,
muchy, komary, parazyty,
węże, pijawy, jeże, mrówy!

Letni zwierzostan zwinął skrzydła,
śpią gady, ssaki i robaki,
babiego lata nić przebrzydła
i te przebiegłe pajęczaki!

Ubrali ludzie ciepłe dresy
i jeszcze pulowery na to,
bo tylko patrzeć, lada chwila
babie lato, babie lato!
Wnet rozpajęczy się, aż miło,
wątłe, wrześniowe babie lato.

Do serca przytul psa - Jan Kaczmarek

Chocolate Boys - El Bimbo
Jan Kaczmarek, Jerzy Skoczylas - Do serca przytul psa

Zanim zdechnie w oceanie struty ropą śledź ostatni
A ostatniej trawy źdźbło przykryje pył
Zanim w Leśniczówce Pranie gigantyczny motel stanie
Zanim ciszę leśną zmąci jazgot pił

Zanim zniknie pod betonem osiedlowych skwerków reszta
A w piwnicy odda ducha szara mysz
Zanim wszystko co zielone, co w pachnącej trawie mieszka
Na podeszwach rozniesiemy wzdłuż i wszerz

Do serca przytul psa
Weź na kolana kota
Weź lupę popatrz - pchła
Daj spokój, pchła to też istota

Za oknem zasadź bluszcz
Niech się gadzina wije
A kiedy ciemno już i wszyscy śpią
I matka śpi, ojciec śpi, babcia śpi, córka śpi, żona śpi
Zapylaj georginie

Nim zatruje aerozol do cna życie morskim świnkom
I przesłoni góry ciąg dymiących hałd
Nim słowiki i skowronki stracą głosy i umilkną
W metalicznym ryku rozwydrzonych aut

Nim karmiona sztucznie krowa da zielone, chude mleko
Zanim wzruszysz się wąchając sztuczny kwiat
Zanim naturalny erzac w krew ci wejdzie tak daleko
Że polubisz plastykowy, śmieszny świat

Do serca przytul psa...

W jeżyny nura daj
Lub usiądź na mrowisku
To może nie jest raj
lecz trwaj tam, trwaj
w jeżynach trwaj
Wiosna, maj, a ty trwaj
A ty trwaj, a ty trwaj
Bo to jest w końcu - wszystko...

Głupi romans - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek - Głupi romans

W zimowej szacie kurort nurza się bogaty
Na szyby kwiaty rzucił pan scenograf mróz
Trzaskają baty i parskają pstre bachmaty
I stary Cygan koncert już rozpoczął swój

Panicz bogaty, co ma w kluczu trzy powiaty
Dumny, rozparty, miotający z oczu skry
I kwiaciareczka, co dla nędznej chce zapłaty
Sprzedać te swoje śnieżnobiałe, wonne bzy

Ej, dziś nie przejdzie taki romans, taki kulig
Po pierwsze panicz zaraz mandat, że ho ho
Za zakłócenie ciszy nocnej wnet zabuli
Funkcjonariuszom służby drogowej MO

Po drugie dziewczę zapłakane, zahukane
Raczej nie będzie kupczyć nocą kwieciem swym
Jej kiosk zamknięty o dwudziestej, zgodnie z planem
A ona sobie na utargu smacznie śpi

Czas zmienił role i rachunki krzywd pospłacał
Dziś za kwiatami też w kolejce trzeba stać
A kwiaciareczce się po prostu nie opłaca
Żebrać u sanek, by ją zechciał panicz brać

Nie czas na litość i na inne tanie gesty
Dziś właścicielka wiadra brukwi, kosza bzu
Już paniczowi nie oddaje się bez reszty
Lecz raczej reszty nie wydaje dzisiaj mu

Ej, gdzie te sanie, te bachmaty, strojne szaty
Gdzie kwiaciareczka, gdzie ten Cygan dzisiaj gra
Gdzie jest ten panicz obrzydliwie wręc bogaty
Gdzie się podziała menażeria cała ta?

Cygan pod folią ma gerbery i sałatę
Panicz nawozi, co urośnie "Żukiem" w mig
A kwiaciareczka na tym wszystkim trzyma łapę
Tylko z romansem to wspólnego nie ma nic...

Czego się boisz, głupia - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek i Małgorzata Cholewa
Czego się boisz głupia

Jan Kaczmarek, Marcin Wolski


Była już chata, w chacie szkło
i łapka w łapkę wszystko szło...
Co twoje było, prawie moje
i nagle szept: "Nie, ja się boję"!
Tak prysnął nastrój bardzo łatwo,
pogasły zmysły, błysło światło,
trzasnął policzek, potem drzwi,
nie było sprawy, koniec gry.

Czego się boisz, głupia?
Czemu nie chcesz iść na całość?
Czasem warto dobrze upaść,
tak niewiele brakowało...
Czego się boisz, głupia?
Przecież to jest takie ludzkie,
że aż wstyd tak nagle uciec!
Mała, nie bądź taki głupiec!

A potem przyszedł tęskny list:
"Przyjedź, kochany, nawet dziś!
Będziemy w domu tylko dwoje"!
Ciekawy plan, lecz ja się boję...
Znowu zasłonisz mi się mamą,
znów będą płacze i to samo
znów się rozmyślisz, przerwiesz grę
zamiast obietnic, wolę "Nie"!

Czego się boisz, głupi?
Czemu nie chcesz iść na całość?
Ja się mogę wstępnie upić,
bo to dobre jest na śmiałość...
No to czego się boję, głupi,
przecież to jest zwykła sprawa!
A jak uda się zabawa,
mogę ci pierścionek kupić.

Skąd ta rozterka durna,
czemu seks jest dla nas tabu?
"Muszę najpierw skończyć studia"!
A ja zdobyć jakiś zawód.

Zerowy bilans - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek
Zerowy bilans

Samotnej pannie, którą mija
To szczęście, jakim jest zamęście
Mile w staropanieństwie sprzyja
Zerowy bilans szczęść i nieszczęść
Mąż jej się nigdy nie upija
Nie musi się przejmować teściem
Nigdy też dziecka nie przewija
I to w nieszczęściu jest jej szczęściem

Pero, pero, bilans musi wyjść na zero
Pero, pero, bilans musi wyjść na zero

Stary kawaler w swoim szczęściu
Jakim poniekąd jest celibat
Czuje się z wiekiem coraz częściej
Tak jak wyjęta z wody ryba
Nikt mu nie powie "Czołem, zięciu!"
Choćby go z córką w sianie zdybał
Rodziny brak to takie szczęście
Jak wolna rączka, ale w trybach

Osobnik, co wyleciał z pracy
Wkrótce nie musi się przejmować
Bo sobie szybko przetłumaczy
No, wreszcie nie muszę już tutaj dłużej
z tą młotownią pracować
Świnia, co wczoraj był kolegą
Równie spokojnie patrzy w przyszłość
Bo w końcu nie ma tego złego
Które na dobre by nie wyszło

Życiowy bilans szczęść i nieszczęść
Musi w efekcie wyjść na zero
Szczęście to jakby w pewnym sensie
Początek nieszczęść jest dopiero
Klęska przedtaktem bywa szczęścia
Trud nieraz kończy się karierą
Lecz i odwrotnie po Austerlitz
Dość często zjawia się Waterloo

Nie odlecimy do ciepłych krajów - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek
Nie odlecimy do ciepłych krajów

Idzie zima a ja się nie cieszę,
Będzie biało i zimno, aż strach.
Póki co jeszcze ciepła jest jesień,
Lecz odchodzi, już prawie w drzwiach.
Będzie cicho i pusto w Darłowie,
Nie zaćwierka ci wróbel ni szpak.
Więc mi smutno tak jakoś, albowiem
Jedno jest pewne, że ni tak ni siak.

Nie odlecimy do ciepłych krajów,
Choćby nad Nil lub do Acapulco,
Żeby gdzieś tak powiedzmy w maju,
Wrócić pierwszą wiosenną jaskółką.
Nie odlecimy do ciepłych krajów,
Jak pierwsza lepsza wędrowna pliszka,
Do bambusowych zarośli, cytrynowych gajów,
Gdzie tubylcy tańczą bluesa przy ogniskach.

Już się szronem pokryły szuwary,
Tylko patrzeć a śnieg spadnie z nieba.
Odleciały komary, wyginęły bociany
I zimową sutannę wdział pleban.

Wnet się zaczną niemiłe zamiecie,
Gołoledzie i problem zasp.
Czas najwyższy byłoby odlecieć,
Ej najwyższy byłby już czas.

Przejdzie zima i śniegi stopnieją,
A więc znowu roztopy i grypa,
Rzeszowszczyznę powodzie pewnie znowu zaleją,
Ej powodzi się ludziom w Ustrzykach.
Ciepłe palta do szafy czas schować,
Pewnie znowu zalęgną się mole,
Doczekałeś się wiosny i zaczynasz żałować,
Ja to wszystko serdecznie…

Bossa nova na kacu - Jan Kaczmarek


Jan Kaczmarek
Bossa nova na kacu

Kto się budził z głową jak czajnik
Z językiem natomiast jak kołek
Kto miał wątpliwości, czy jest w swej sypialni
Czy w kotle z kipiącym rosołem
Kto przeżył przebudzeń tych smaczek
Że ledwo odnalazł łazienkę
Kto nie mógł w lusterko bez zgrozy popatrzeć
zanuci dziś z nami piosenkę...

Bossa nova, bossa nova odwykowa
Usta milczą, dusza wyje, pęka głowa
I pulsują ni to nutki, ni to słowa
Tom się, kurtka, usmarował
Tom się, kurtka, usmarował
Para pa ram ta ram ta ram ta pam
Tom sie, kurtka usmarował
Bossa nova...

Myśl zbudzona w drętwej głowie
Ma pobudkę niezbyt łatwą
By ustalić klatkę filmu
Przed zerwaniem, tę ostatnią
Czas wyrżnięty z życiorysu
Wziął i zmienił się w zagadkę
Teraz trzeba to posklejać
Klatka z klatką na zakładkę.

Śpiewajmy półgębkiem, ćwierćdziobem
Nie męczmy oblicza mimiką
I tak nas rozwala tętniący krwoobieg
Każdy grymas to jest ryzyko.
Śpiewajmy zupełnie luźniutko
Sprzątając starannie łazienkę
Śpiewajmy cichutko, bo jeszcze raniutko
Tę naszą bolesną piosenkę.

Bossa nova...

Gdzieś w zakątku świadomości
Już się zbudził, wstał i ziewa
Ten natrętny, chociaż swojski
Robak, co go wciąż zalewasz
Wstaje stara ciotka chandra
Wuj obudził wujka spleena
Kac natomiast mruży ślepia
I się klina dopomina.

A jeszcze przed nami zwierzątka
Milutkie, bielutkie, mięciutkie
Z którymi pogramy i w myszkę, i w kotka
Gdy starczy nam środków na wódkę
A jeszcze przed nami delirka
A przed nią huśtawka lękowa
Wiedzie nas tam prawo...
Wiedzie nas tam prawo...
Prowodyrka bossa nova.

Oj naiwny - Jan Kaczmarek

Jan Kaczmarek
Oj naiwny

Oj naiwny, naiwny, naiwny,
Jak dziecko we mgle,
Jak goliat na pchle,
Mól w otchłani wód,
Który liczy wciąż na cud.
Oj naiwny, naiwny, naiwny,
Dziecko w kwiecie sił.
Choć w intencjach
To w zasadzie pozytywny.

Jestem czuły jak waga na najmniejszy bałagan,
Na przejawy niechlujstwa przeróżne,
Weźmy lubię podróże no i nieraz się wkurzę
Odczekując gehenny opóźnień.
Wtedy złość ma szlachetna eksploduje jak Etna,
Że się nieraz w wyzwiskach poplączę.
Do dyrekcji list piszę, wściekły jak Bazyliszek,
Mrucząc: ja was tu dranie, wykończę.

Oj naiwny, naiwny, naiwny,
Naiwny jak ćma,
Co w ogień się pcha.
Jaki sens to ma
Gdy nie warta świeczki gra.
Oj naiwny, naiwny, naiwny.
Dziecko w kwiecie lat.
Choć w intencjach
To w zasadzie pozytywny.

Lubię co dzień troszeczkę podnieść sobie poprzeczkę
I oceniać swe dzieła krytycznie.
Bój o cele wysokie to najmilszy mój poker,
To ryzyko, lecz zdrowe i śliczne.
A gdy w chwilach bojowych czuję kryzys przejściowy,
Nie przerywam ataku z tych przyczyn,
Bo na takie momenty kiedy jestem podcięty
Mam kolegów i na nich mogę liczyć.

Kabaret Elita