Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śpiewnik ilustrowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śpiewnik ilustrowany. Pokaż wszystkie posty

Zamierzam być u ciebie - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Zamierzam być u ciebie

Zamierzam być u ciebie
Zamierzam nie inaczej
Niech tylko się rozejrzę
Niech tylko się rozpatrzę
Niech sprawdzę – raz już który?
Swych rzeczy posiadanie
- Najprostsza w nich zawiłość
I jedno i jedno przyrównanie
- Niech w drzewa pochyleniu
Rozpoznam swe udziały
- A które w las się wrosły?
- Które się sprzętem stały?...
Być może to wyliczę
- Jak rzeki snom się chylą?...
I cisza tylko po nich, tylko po nich
I jaka? I jaka w tym przyczyna?
Niech pojmę najdokładniej
By o to się nie wadzić
Że - przyrzec - znaczy - wytrwać
Nie wytrwać i nie zdradzić...
Zamierzam...
Zamierzam być u ciebie
Nie później i nie prędzej
I pośpiech nie przynagli
I nic tu, nic tu po mitrędze
I wszystko ci opowiem
Najlepiej wszak zamierzam
I będę w płaszczu... lub w południe
Lub będzie padać... to zależy.

Wiosenne wody - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Wiosenne wody

Wiosenne wody, szumne, porywiste,
Jasny niepokój chmurnych dni.
Życie - jak powieść nie napisana
- Wszystko się zdarzy, wszystko ma być....

Wiosenne wody, śmiało wezbrane
- Muzyka jakby z błękitów brzmi....
Jeszcze się nie wie, może
Ach, może się kocha?...

Patrzy się w okno jakby miał ktoś
Lecz kto miał przyjść?...

- Można kupować szklanki lub róże.
W rynsztoku konać.Albo i z wieży,
Z wyniosłej wieży śpiewać swą pieśń.
Te dni, co szumią, co płyną
Też w końcu jednako wstecz się odwrócą.
- Z wiatrem, pod wiatr
Z wiatrem i bez...


I nie to boli, że nic nie wraca...
Że czas...
Że kręci się planeta, wiesz...
- Życie się kończy, lecz z innych
No z innych powodów i całkiem inaczej
- Życie się kończy, gdy się przestaje już
W życiu czekać...


Wiosenne wody, szumne porywiste
Jasny niepokój tamtych dni...
Jeszcze się nie wie, może
Ach, może się kocha?...

Patrzy się w okno, jakby miał ktoś
Lecz kto miał przyjść?...

Obrazy: Alexander Volkov

Także i ty - Leszek Długosz

Leszek Długosz - Także i ty

Także i ty i tobie też,
- Przekonasz się, nauczysz się
Pogodzisz jeszcze się, to wiem
Z wszystkim co dziś, co jeszcze nie.
Także i ty i tobie też,
- Choć wiele jeszcze pragniesz, chcesz
Zrozumiesz sam, przekonasz się,
Że głupstwem było tyle chcieć.

- W ramiona czyjeś rzucić się
I rozpłomienić wokół świat
Nauczysz się - odwrócić się
I obojętną unieść twarz
Nauczysz się i tego ty,
Choćbyś chciał wołać, za kimś biec
To niemożliwe, mówić, i… przekonasz się
Potrafisz też - przystanąć, przejdzie, sobie rzec
- To przejdzie, przejdzie. Nic, to nic.

Także i ty i tobie też
- Te lekcje są pisane, wiesz
- Ironia, cienkość, kpina, śmiech
Jak to się czyta? - Poznasz szyfr!
Także i ty i tobie też
I tobie też to uda się
- Na ile ze swych pięknych spraw
Nie będziesz nawet splunąć chciał.

I co dziś draństwem, świństwem zwiesz
- Także i ty i tobie też,
O, nie martw się, to ręczę ci
- Sam nie najgorszy będziesz w tym
- Z wszystkiego, co się zdarza nam,
Tak mało pewnych rzeczy znam - jak
Obojętność, uwierz mi - dlaczego miałbyś lepszy być?
- Na skrzydłach nie ulecisz wzwyż
- Po ziemi tylko musisz iść.

Także i ty i ciebie też
- Tak pusty wieczór ogarnie cię
W mieście dla innych, niczym baśń
Ty zamkniesz drzwi, zostaniesz sam.
Także i ty i tobie też
- Przed lustrem stanąć zdarzy się
I długo, długo będziesz stał
O nie wstydź się, że będzie tak -

- Że dłońmi swą zakryjesz twarz
Pomyślisz: - nie tak miało być...
Ale uśmiechniesz się, bo znasz:
- Spokojnie, przejdzie. Nic, to nic.
I uwierz mi, więc uwierz mi
Dlatego że, dlatego że
- Że przyjacielem właśnie mym
Że właśnie tak cię nazwać chcę
Darujmy sobie właśnie my...
- Oszczędźmy sobie przyjaźń tę.

Coś mnie omija - Leszek Długosz


Leszek Długosz - Coś mnie omija

Ja mam tych swoich lat... powiedzmy, trochę!
- Lecz obraz ten nie spędza jeszcze mi snu z powiek
- Zielone światło jeszcze na rozstajach
I dni za krótkie ciągle jeszcze mi się zdają
I tylko czasem... nagle - taka myśl przychodzi
I tylko czasem... myślę - ot tak... sobie

Coś mnie omija, coś przechodzi obok
Coś się zatraca, gubi się i gaśnie
Coś, co przemyka, szumi nie opodal
Coś, o czym myślisz:
Mogłoby być, właśnie"
Dlaczego tu i tak - w tej świata stronie?
Dlaczego - głos i twarz i takie imię?
Dlaczego - teraz - wcześniej ani później?
Akurat z tobą? Czemu nie z kimś innym?
- Coś mnie omija, coś przechodzi obok
Coś się zatraca, gubi się, ucisza...
Wieczorem tylko znów przystaniesz gdzieś na schodach
Pomyślisz: Ach to już...

- To znów... nie dzisiaj."

Cóż, zawsze tak i widać - w każdej tak już świata stronie
- Najlepiej tam, gdzie ciągle jeszcześmy nie byli.
- Z miłości wszystkich, o tych, które przeszły
O tych co przyjdą

O tych się najwięcej śpiewa!
- Na skraju lasu najpiękniej szumią zawsze drzewa
Najpiękniej szumią - na skraju lasu drzewa...

Coś nas omija, coś przechodzi obok
- Z nadzieją biegnie, z wiatrem w cień umyka
Niby coś płonie, lecz nie grzeje ogień
Niby się tańczy, niby gra muzyka
To prawie boli, wiedzieć że - możliwe
I nie dotknięte, raz na zawsze tracić
Na bocznych torach, gdzieś na bocznej stacji
Gdy jest gdzieś,  jest... o choćby jest inaczej!
- Coś nas omija, minąć przecież musi
I tu i tam... I tylko - czy tak samo?
Wieczorem tylko znów na schodach gdzieś przystaniesz
Pomyślisz: "Przeszło?...

Może ja zostałem?..."

Dziękuję Ci Muzyko - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Dziękuję Ci Muzyko...

Dziękuję Ci Muzyko, że…
Że tak jak nikt
Ty jedna wiernie przy mnie trwasz
- Wyrozumiała, tyle lat
Osłaniasz mnie miłością swą
- W godzinach złych…

Kimkolwiek dzisiaj jestem ja?...
- Gdzie mój prawdziwy adres dziś?...
- Choćby się świat plecami już odwrócił, Ty…
Ty wiem. Ty wciąż odnajdziesz
Moje drzwi...

Dziękuję Ci Muzyko że…
Że w chwilach gdy – w ciemności serce już
Nie widzi dróg. Ty wtedy tak                          
Potrafisz objąć mnie
I mówisz: „Nic, to przecież jeszcze, jeszcze nic,
Ja jeszcze inne ścieżki znam…
Ja jeszcze przeprowadzę cię… posłuchaj mnie…”

Dziękuję Ci, że tak bez słów
Tłumaczysz tyle, tyle spraw
Że tak jak nikt, zatrzymasz i
Po latach znów, oddajesz znów -
- Miłości dawnych żywy ślad,
- Nadbrzeżnych traw daleki szmer
I rzeki nurt i zapach ciał
- Na brzegu gdzieś
- Nad tamtą wodą gdzieś pozostawiony świat…

Dziękuję Ci i za to że
W tej grze każdego dnia, w tej grze
- Ja kontra świat? Czy, świat, czy świat – przeciwko mnie?
Ty uczysz zgody
Ciszy uczysz mnie
Że spośród twarzy jakie mam
Ty wierna tak
Ty najprawdziwszą zdradzasz z nich
I za to jak dziękuję Ci...

I kiedy jest – że nikt i nic…
Że nikt już, nikt, już – nikt i nic
Ty, właśnie Ty
Ocalasz wtedy dla mnie świat
I serce co przystanąć już, na dobre już
Przystanąć chciałoby
Posłuchaj jak
- Dotykiem poruszone Twym...
Jak waha się…
- Znajduje powód
Aby jednak
Dalej
Iść...

Ballada o Izoldzie i Królu Marku - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Ballada o Izoldzie i Królu Marku

Na kornwalijskim dworze króla Marka
Zaślubin słodkich dzień idzie huczny.
- Łoś niedościgły w kniei upada
I płyną w rzekach ryby - włócznie

Ty Marku, choć lud darzysz szczodrze
I dla rycerstwa hojne masz dłonie
- Żadnej z najpierwszych cór Kornwalii
Za żonę nie życzyłeś pojąć -
- Wiodą Ci przeto dziewkę obcoplemienną
A blask jej włosów?... wzięty jest od jaskrów.

Ach, podejmijcież instrumenta
Minstrele, czyńcie radość wszelką!
- Pomyślność wodnych znaków sprawcie
- Na miłość ich, na sławę wielką…

Ach, suńcie, suńcie, mnogie pary
- W zwierciadłach pomnażając wdzięki
- Niechaj się ślub dopełnia trwały
- Jak wschód ze słońcem!
- Północ ze śniegiem wiecznym!

Lecz - nie wiesz, Królu, że poseł Tristan
Spośród przyjaciół – najserdeczniejszy,
Wypiwszy napój, z żoną Twą odtąd
- Jak wschód ze słońcem
- Północ ze śniegiem wiecznym

Lecz nie wiesz, Królu… nim wiosen parę,
Nim zim kilkoro ziemię ściśnie…
- Zabraknie jaskrom dawnego blasku
I nie dla Ciebie…
- I nie dla Ciebie głóg zakwitnie.

Obrazy: John William Waterhouse

Pastorałka - Leszek Długosz


Leszek Długosz - Pastorałka
(Zasypiaj cichutko)

Zasypiaj cichutko
W zapachu jedliny
- Jeszcze noc za oknem głucha
Jeszcze świtu długo szukać
Jeszcze tyle w świecie zimy
- Tyle jeszcze w świecie zimy...

Radości Iskierko
Wśród naszych frasunków
- Obcy ludzkiej zawiłości
Jeszcze nie wiesz gdzieś zawitał
Co Ci świat da w podarunku
- Co Ci świat da w podarunku...

Ech muzyko, gdy się wpraszasz
W niestosownej tak godzinie
No to zagraj, ale cicho
Zagraj cicho tej Dziecinie
- Wszystkie tony aksamitne
Dobywajcie basy skrzypce
Niechno Mały popamięta
Co Mu grano przy kołysce...

Zasypiaj cichutko
Obudzisz się ranem
- Jeszcze zdążysz się napatrzeć
Jeszcze zdążysz się nauczyć
Jak topnieją ludzkie serca
- Jak się zamieniają w kamień...

Niepotrzebna droga - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Niepotrzebna droga

Niepotrzebna droga, niepotrzebny wóz
Niepotrzebna droga, niepotrzebny wóz
Kto dziś nim przyjedzie, kto dziś nim odjedzie,
- Kiedy wiatr za oknem,kiedy w polu mróz...

Rzeki już wystygły i odleciał ptak
Rzeki już wystygły i odleciał ptak
Ani dawne słońce, ani dawne niebo
- Zasypany śniegiem stoi głogu krzak...

Ale przyjdzie wiosna, jakiej nie znał nikt
Ale przyjdzie wiosna, jakiej nie znał nikt
Wiatr powieje ciszej, łąką zakołysze
- I jaskółka wróci,siądzie w oknie mym...

Wtedy znów przyjedziesz, przez sad będziesz szła
Wtedy znów przyjedziesz, przez sad będziesz szła
Białe, białe dłonie, malowane konie
- Malowane drzewa, na gałęziach kwiat...

W oczekiwaniu wiosny - Leszek Długosz


Leszek Długosz
W oczekiwaniu wiosny

Czekamy tak, widzimy w snach
Myślimy że...
Że kiedy nam zakwitną znów wiśnie
- Gdy znów z gałęzi biały pył
Upadnie nam do stóp i my
W błękitnych strugach światła dnia
Będziemy też w tej ciszy szli
- Też światła pełni

Czekamy tak, widzimy w snach
Wierzymy że...
Że też i nam przyjść musi ta pora
- I mur, co niewzruszony trwa
Pewnego dnia, pewnego dnia
Odsłoni nam swe jasne drzwi
Przejdziemy wszyscy, ja i ty
Wszystko się spełni
- Co tylko kto śnił

I popatrz, jest... i jest ten czas
Gałęzie, spójrz, tumani wiatr
I kwitną nam wiśnie
- Który już raz? Który to  już raz
A my czekamy, czemu tak
Przecież to już, to na ten znak
Ach. tyle szczęścia nam miało spaść
- Tyle się spełnić...

I czemu znów... i czemu tak
Patrzymy znów, milczący, w sad
- Tak biały, że srebrny
I ja to wiem i ty to znasz
- Na klęskę raz się przyśnił nam
Jaśniejszy dzień, piękniejszy sad
I dotąd, dotąd musi trwać
Aż wszystko się ściemni...
I wokół... I wokół i w nas.

Jeśli to ze mną wiesz
Jeśli to ze mną znasz
Ze mną bądź, przy mnie stań
Ze mną trwaj, ze mną patrz
- A wiosną niech szaleje w sadach wiatr!

Jeśli to ze mną wiesz
Jeśli to ze mną znasz
Ze mną bądź, przy mnie stań
Ze mną trwaj, ze mną patrz
- To piękne przecież tak
Gdy wiosną znów się sypie
Znów... z gałęzi wiśni kwiat.

Dzień w kolorze śliwkowym - Leszek Długosz

Leszek Długosz
Dzień w kolorze śliwkowym

Po czerni jeżyny
Po liściu kaliny
- Jesień, jesień już
Po ciszy na stawie
Po krzyku żurawi
- Jesień, jesień już
Po astrach, po ostach
To widać, to proste że
- Jesień, jesień już
I po tym że wcześniej
Noc ciągnie ze zmierzchem
- Jesień, jesień już

Po pustym już polu
Po pełnej stodole
- Jesień, jesień już
Strachowi na wróble
Już nad czym się trudzić?
- Jesień, jesień już
I po tym że w górze
Wiatr wróży kałuże, tak
- Jesień, jesień już
I po tym że przecież
Jak zwykle, po lecie
- Jesień, jesień już

Ach, ten dzień w kolorze śliwkowym!
- Berberysu i głogu ma smak...
Stawia drzewom pieczątki
- Żeby było w porządku
Że już pora
Że trzeba iść spać...
 
A my tak - po kieliszku, po troszeczku
Popijamy calutki ten dzień
- Próbujemy nalewki
Z dzikiej róży, z porzeczki
Żeby sprawdzić - czy zimą
To wypić się da?...
 
- To się w głowie nie mieści
Że tak szumi szeleści
Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
Idzie jesień
I prosto w nasz próg...
 
- Ale co tam! przecież taka jesień złota
Nie jest zła!
- Ale co tam! Przecież taka jesień złota
Niechaj trwa...

Nie ma nas - Leszek Długosz


Leszek Długosz - Nie ma nas

Któż to tak się zapamiętał,
Że zapomniał o nas samych?...
Zawieruszył się, odwrócił
Któż to tak?...
Tak, to my... I choć siedzimy tak - naprzeciw, lecz
- Nie ma nas już. Przecież - nie ma nas...

Jesień liśćmi zasypuje już wąwozy
A na smyczy, zobacz, przy niej, biegnie lis
- Jeszcze moglibyśmy razem
W złoto-rude krajobrazy
- Jeszcze za nią się przemykać
- Jeszcze słuchać tej muzyki,
którą gra...
Ale nas już przecież nie ma?...
- Ani tu... i ani tam?...

Tylko skąd się snuje, skąd pamięta
Taka melodyjka - ćwierć piosenka
Co tak opowiada, wciąż tłumaczy...
Że to wszystko mogło
- Mogło być inaczej?...

I w zdumieniu rosną cienie na werandzie.

Wiklinowy nagle, za nas, westchnął stół...
Taka cisza, taka chwila, tak naprzeciw my...
Niby razem?... ale nie ma nas już, spójrz...

I są rzeczy, i są miejsca gdzieśmy byli
- Biegną schody do ogrodu, jak co dnia
Jeszcze przecież na nich trwamy
Ale jakże nie ci sami
- Raczej bardziej z przypomnienia
Coraz więcej w nas milczenia
- Nie ma nas...

Wciąż się dziwisz, mówisz - szkoda,
Że to już, i że aż tak...

Delfiny - Leszek Długosz


Leszek Długosz - Delfiny

Delfiny to są morza dzieci.
- Rzuć im pitkę, pomarańczę
Złotą obręcz do zabawy...
Delfiny -
- morza akrobaci.

Kto tak potrafi - takie łamańce
Stroić wśród piany?
Tak napowietrzne dźwigać trapezy
I tak srebrzyste
Wypuszczać strzały?...

I na otwartych mórz przestrzeniach
- Jak na stadionach jasnych słonecznych
Kto tak w zawody mknąć potrafi?
- Tak korowody wić taneczne?...

Delfiny mają swoje kryjówki
- Podwodne groty i głębiny
Kiedy im smutno, kiedy płaczą
Lecz czy kto widział smutnego delfina?...

Delfiny śpią w zatokach ciepłych
1 z morskiej trawy mają poduszki
- Księżyc przez szybę wody świeci
Zaśnij już. Zaśnij...
Późno. Późno...
- Już jutro do nich na naukę pójdziesz...

Obciążenia rodzinne - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Obciążenia rodzinne

Mój Dziadek, świeć Mu Panie,
To wszystkim wszem obwieszczam,
Byłby i pewnie został
Prawdziwie wielkim, wielkim wieszczem!
- Od wczesnej już młodości
do chwili swej zagłady,
Wciąż pisał
I pisał...

I wkładał do szuflady.
- Znosiła babcia długo
Tę Dziadka twórczą mękę
Aż w końcu rzekła: - "Dosyć!
Nie poto-m Ci oddała rękę!
Ty swoje poematy
Wciąż do szuflady chowasz,
- A mnie co pozostaje?...
Ach całkiem, całkiem proza..."
(No zgroza!)

- Więc przyrzekł Jej poprawę
I ledwie złamał pióro...
To przyszły rezultaty
- W postaci mego Taty!

Mój Tata znów... w Szekspirze
Namiętnie wprost się nurzał.
- Być albo nie być - pytał
"- Żyć... czy się oddać?... Literaturze?
I byłby pewnie został i On
Nie byle wieszczem,
Lecz w końcu... postanowił
- I stąd po prostu jestem.
(Po prostu jestem!)
Przed Państwem oto stoi
Szczególna znów natura
Bo nie wiem, co mam zrobić
Z pociągiem mym do pióra.
Lecz wciąż mi w uszach dźwięczą
Dziadka i Ojca rady
- Miast płodzić na papierze
Za naszym idź przykładem!
- Rzecz jakby nie roztrząsać
Wciąż pointa się wynurza:
- Ach, jak nie pojmować twórczość...
W tle... musi leżeć MuzaI

Ja nie jestem Amadeusz Mozart - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Ja nie jestem Amadeusz Mozart

Ja nie jestem Amadeusz Mozart
Bo on przecież był cudownym dzieckiem
Ja, choć grywam na pianinie,
Jestem ledwie... tym kim jestem.

Bo ten Mozart, Amadeusz Mozart
Gdy miał tylko choćby wolną chwilę
To bez przerwy grał pasaże
A ja wolę tryle tryle

Bo ten Mozart. Amadeusz Mozart
Kochał w Pradze Józefinę Duszek 
- A ja nie znam pani Duszek
Kochać w Pradze jej nie muszę
A ja nie znam pani Duszek
(W Pradze?... W Pradze jej nie muszę.)

Panie Mozart, Amadeusz Mozart
Ale z pana kawał był muzyka! 
- Wieki całe jak pan przepadł
Lecz wciąż wokół pana słychać
Wieki całe jak pan przepadł
Lecz wciąż wokół
O, jak jeszcze pana słychać!

Choć nie jestem Amadeusz Mozart
- Swe piosenki składam nader skromne -
Może jakaś Józefina, niekoniecznie Duszek,
W duszy swojej mnie też wspomni?...
Może jakaś Józefina, niekoniecznie Duszek,
Wśród potomnych mnie też wspomni?...

Grajcie surmy, bębny, kotły grzmijcie
- Niech się święci Wieczne Mozarteum!
Serce moje zapamiętaj: żyjesz dotąd
Dotąd żyjesz póki jeszcze – póki masz ochotę...
- Rzucić, rzucić
- Jeszcze rzucić komuś się na szyję!
- Reszta?
- Potem?...
- Potem to już jest muzeum.

Metafizyczny kleszcz - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Metafizyczny kleszcz


Idę sobie prościuteńką drogą
Po kolei – lewą prawą, nogą
- Bez kolizji i bez dysharmonii
Przepisowo mijam świata strony.
Świat mi się jawi niczym sielanka
- Tu książeczka, tu herbatki szklanka...
- Roję sobie w mej osobie
- Gdzie nie będę, co nie zrobię?
Aż tu nagle ... coś mnie chwyta?...
- Coś mnie chwyta, coś mi zgrzyta
Coś się wali, coś mi znika?...
- Metafizyczny dreszcz mnie przenika!
Lecz... to nie był żaden dreszcz
A tylko pospolity kleszcz
O rany!

- Kleszczu kleszczu kleszczu
Nie rób ty mi proszę, żadnych takich dreszczów
Nie strasz mnie aż tak,
 Złowieszczy
- kleszczu, kleszczu, kleszczu
Zostaw ty mnie jeszcze
- Świat się przecież kręci
Niechże się pokręcę na nim
Też i ja

Na podstawie tego kleszczo-dreszcza
Filozofię swą tak oto streszczami:
- W życiu, mimo jego składu ładu
Cóż pewniejsze jest... ponad przypadek?...
- Przypadkowo mój stryjeczny dziadek
Długie lata świecił mi przykładem
Nagle?... W wodę wpadł jak kamień
- Duch się uniósł nad wodami –
Przypadkowo gdy i ciebie
Weźmie chęć pobujać w niebie
Chcesz istnienia zmienić postać?...
To leć... lecz zostań,
Zostań?... Choćby owadem?...
- Ja się zaraz zmienię w kwiat
I znowu podpiszemy pakt!
O ho ho ho
— łoło łoło
- Bądź mi złotą pszczołą
Znoś mi jak najczęściej
Szczęścia słodki miód.
Lub choć robaczkiem bądź co wpadnie
Gdy już będę na dnie
- To ty też tam wpadnij
- Kochaj mnie, no kochaj
Kochaj mnie po grób!

W stepach Azji czy na Pacyfiku
- Tych przykładów wszakże jest bez liku
Dostatecznie to udowodniono: -
Śmierć?... Jest tylko życia drugą stroną.
- Pewien denat o skłonnościach homo
Z drugiej strony pojął rzecz, wiadomo
- Wręcz odwrotnie broń swą nabił
Skutkiem czego się nie zabił,
- Jaką tylko mamy, nóżką
Jaką tylko znamy, dróżką
Idźmy prosto, wprost przed siebie
- Bo co ma wisieć?...
Musi być powieszone!
- Musi jakiś łańcuch być
Lub choćby jaka mocna nić.
O ho ho ho
- łoło łoło
Bawmy się wesoło
- Kupmy sobie koło
Puśćmy koło w ruch!
- Wirujmy chętnie i namiętnie
Zmęczmy się doszczętnie
- Gdy nam wszystko zbrzydnie?.
No to sobie kupmy...
Kupmy sobie łukkkk!

Przedwiośnie - Leszek Długosz


Leszek Długosz - Przedwiośnie

Topnieją sople
- Coraz cieńsze grzebienie
Dumne czapy, kapelusze
Paradują jak fortece!
Ale ale... cóż - gdy w południe
Czują się znów nie tak pewnie...
- Szaliki, czapki
Rozwiązują z zimą pakty
- Swobodnie łopocą na wietrze
Ale ale... cóż - gdy pod wieczór
Czują się znów nie tak pewnie...
- Domy odważnie otwierają już okna i
Myją szyby
- W parku staruszkowie sadzają do słońca
Swoje pierzyny
I słychać wokół: - „Ach wreszcie wreszcie!
Jak miło, jak miło!" Lub jeszcze coś innego
W tym rodzaju, ale ale...
- Mało kto wie, że to krokusy już tak
Rozmawiają
- Tramwaj jak z nut dzwoni lub
Stuka o szyny
A w tramwaju same śliczne dziewczyny!
Tylko - ty jedna wciąż
Widzisz zimę i szron... ale ale
Czy nie pora byś zechciała
Inaczej już spojrzeć?...
Ale ale... przyjdzie wiosna
I zatęsknisz jeszcze do mnie...
Ale, ale...

Nie, ja nie mam już dwudziestu lat - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Nie, ja nie mam już dwudziestu lat

Obiecałem w końcu sobie
Że porządek w końcu zrobię
Z tym - co w końcu już w porządku
Dawno trzeba było mieć!

Inni?... Widzę - są już w normie
Inni siedli już spokojnie
- A mnie w grudniu po południu
A mnie jeszcze pachnie bez

Inni, widzę już na prostej!
- Coś posiali, coś urosło
A mnie wyrwie, gdy zagwiżdże
Ktoś nieznany... coś za oknem
Choćby wiatr?...
Myślę sobie-  rzecz ponura
Czy ja zdążę być - akurat?
Czy ja zdążę być - akurat
Choćby raz?...

W końcu... macham na to ręką
Bo czy składnie, czy nieskładnie
Co ma spaść, to i tak spadnie
Co tam forma, co tam norma
- Grunt to przede wszystkim życie
- Podstawowa życia treść!

Nie, ja nie mam już dwudziestu lat... lecz
Lecz gdyby ktoś usłyszał z was
Co serce me, co serce moje knuje - jeszcze
Czego chce?...
Przysięgam że, natychmiast by
Natychmiast by gdzieś
W poprawczaku kazał zamknąć je!

Oczywiście - "Jaka szkoda"
- Tyle czasu, jak ta woda
Beznamiętnie, bezszelestnie, poszło w dal...
Ach, nie wierzcie tej piosence
Bezszelestnie? - Może, zgoda
Beznamiętnie? To nie ja

Oczywiście, przecież widzę
Jasna sprawa, dobrze liczę
- Tyle przeszło... tyle nie ma...
Chryste Panie, szkoda, żal...
- Ale kiepski ze mnie rachmistrz
Ja te cyfry, ja te daty
Wciąż sumuję, wciąż dodaję
Byle jak...

W końcu... macham na to ręką
Myślę: - w niebie mają speców
Podsumują to najlepiej!
- Mnie ta suma obojętna
Byle w sumie, byle w sumie
Byle w sumie grało
To, co w sumie ma wciąż grać!

Już tak nas ta miłość nie obchodzi - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Już tak nas ta miłość nie obchodzi

Już tak nas, ta nasza, nasza miłość
Już tak dzisiaj, już nas wcale tak nie obchodzi…
Już nie tak z wszystkiego pierwsza
- Może ona nas też nie chce?...
- Może myśmy nie tak dla niej
Już… jak przedtem, młodzi?
- Przyjdzie, siedzi godzinami
Niby z nami, a nie z nami
- Potem weźmie się gdzieś wlecze.
- Nic po sobie nie posprząta
- Smutku pełno po niej w kątach.

Wciąż by chciała… gdzieś, do rana!
I poskakać i szampana!
Godzinami, jak ci młodzi, stać po bramach!
- Po co nam wystawać w bramie?
My już mamy to mieszkanie,
Nie rozumiem, co się dąsa?
Czego chce, i o co jej się tak rozchodzi?

Ja tu nic nie mówię głośno wcale
Ale gdy ci w oczy patrzę, no przecież widzę -
Myślisz, może ciemną nocą, wywlec by ją?...
Zepchnąć z mostu?...Byłby wreszcie święty spokój.
Jakoś człowiek jeszcze wszystko sobie by ułożył!

Już nam już… no jakoś ostatecznie
Jakoś nam się, jakoś dzisiaj, już się powodzi!
- Jemy już to lepsze masło
Stać nas w końcu na taksówkę
A ta, zobacz, jak ta chodzi -
Zróbmy z nią co? Kupmy jej co?
- Niech nie mówią, że ostatnia
Że, że już dziadówka!
Moglibyśmy, ostatecznie, coś obiecać na pociechę
- Może weźmy ją do kina?
Ale nam się i do kina
Ale nam się nic z nią nie chce!

Może trzeba by z nią było
Siąść gdzieś chwilę, powspominać?...
Coś jej napleść, coś powzdychać
- Może wierszy jej poczytać?
Kupić kwiatków na osłodę
Niech się cieszy, jak ta młoda
Ale co nas w końcu ona
Ale co nas w końcu ona dziś obchodzi?...

Ale z nas niedobre takie ludzie!
- Nic tak serca, widać, dla niej już nie mamy!
Ja ci mówię raz ostatni -
Zobacz tylko jak ta patrzy!
Weźmie, pójdzie nie na żarty…

- Na tych gratach, na tych szmatach
Na tych kwitach i w tych ratach
I po tylu, tylu latach…
- Zostaniemy całkiem sami…

Obraz: Al Buell

Na dworcach wszystkich miast - Leszek Długosz


Leszek Długosz
Na dworcach wszystkich miast


Spieszą się ludzie, pospieszają
Kto, komu, ile, po co, gdzie
Żeby i w lepszym domu, w kraju
I żeby spokojniejszy sen
Do gardła jakże wdzięcznie skaczą
Jak czule patrzą sobie w twarz
I myślą, jeszcze, jeszcze się zobaczy
Gra przecież jeszcze, jeszcze toczy się

Na dworcach wszystkich miast
Pociągi spieszą się
A to powroty, czy odjazdy
Tak jak plakatów czerń czy biel
A może tylko choćby wsiąść
Bo sama jazda to już cel
Za nami wszystko niech zostaje
Przed nami wszystko prostsze jest
Na dworcach wszystkich miast

I ludzie jakże tęsknią, marzą
By spotkać kogoś, kto się śni
I siódmym niebem nazywają
Tych razem choćby kilka chwil
A potem bywa, to się zdarza
Z jednego domu choćby w noc
Z walizką w ręku ktoś wybiega
Bo dłużej nie, bo aż tak dość

Na dworcach wszystkich miast
Pociągi spieszą się
A to powroty, czy odjazdy
Tak jak plakatów czerń czy biel
A może tylko choćby wsiąść
Bo sama jazda to już cel
Za nami wszystko niech zostaje
Przed nami wszystko prostsze jest
Na dworcach wszystkich miast

I tak mijają lata, twarze
A twarzom wciąż przybywa lat
I bywa całym jest bagażem
Ten uśmiech, który całą prawdę zna
A prawda taka, że nic więcej
Choćbyś i jechał nie wiem gdzie
A już i czas, już bilet w ręce
I wszystko, wszystko odprowadza cię

Na dworcach wszystkich miast
Pociągi spieszą się
A to powroty, czy odjazdy
A ty odpowiedź znasz, już wiesz
I jeszcze tylko, jeszcze wsiąść
Choć nazbyt dobrze znany cel
Za nami wszystko niech zostaje
Przed nami ile, to już wiesz

I jak gazety porzucone
Kiedy odjedzie pociąg już
Zostaje zawsze na peronach
Ta sama ilość wciąż tych samych
Na wiatr, na wiatr rzuconych słów
I jak gazety porzucone
Kiedy odjedzie pociąg już
Zostaje zawsze na peronach
Ta sama ilość wciąż tych samych
Niezałatwionych nigdy spraw
Na dworcach wszystkich miast

Jeff Rowland