Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baliński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baliński. Pokaż wszystkie posty

Dla ciebie moja miłości - Jacques Prevert


Serge Reggiani
Pour toi mon Amour

Jacques Prevert - Stanisław Baliński

Poszedłem na targ z ptakami
Kupiłem kilka ptaków
Dla ciebie
moja miłości

Poszedłem na targ z kwiatami
Kupiłem kilka kwiatów
Dla ciebie
moja miłości

Poszedłem na targ z żelazem
Kupiłem złoty łańcuch
Najcięższy łańcuch
Dla ciebie
moja miłości

I poszedłem na targ niewolników
Gdziem ciebie szukał i szukał
Ale cię znaleźć nie mogłem
moja miłości

Wiśnie - Stanisław Baliński


Ewa Dałkowska - Wiśnie

Stanisław Baliński

Kiedy u nas na Litwie
Pierwsza wiśnia zakwitnie,
Pierwsza wiśnia jak płatek marzenia,
Spotykamy się z sobą,
Ze mną ty, a ja z tobą,
Zakochani z pierwszego wejrzenia.

Kiedy potem na drzewach
Pierwsza wiśnia dojrzewa,
Pierwsza wiśnia czerwona i wonna,
To mówimy do siebie,
Do mnie ty, ja do ciebie,
Że ta miłość już będzie dozgonna.

A gdy wreszcie w ogrodzie
Pora wiśni przechodzi,
Razem z nią pryska miłość kapryśnie,
Więc żegnamy się z sobą,
Ze mną ty, a ja z tobą,
A na drogę weź koszyk. To - wiśnie.

Ewa Dałkowska - fot. Zofia Nasierowska

Kolęda warszawska 1939 - Stanisław Baliński


Justyna Sazfran
Kolęda warszawska

Stanisław Baliński

O Matko, odłóż dzień Narodzenia
Na inny czas,
Niechaj nie widzą oczy Stworzenia,
Jak gnębią nas.

Niechaj się rodzi Syn najmilejszy
Wśród innych gwiazd,
Ale nie tutaj, nie w najsmutniejszym
Ze wszystkich miast.

Bo w naszym mieście, które pamiętasz
Z dalekich dni,
Krzyże wyrosły, krzyże i cmentarz,
Świeży od krwi.

Bo nasze dzieci pod szrapnelami
Padły bez tchu.
O święta Mario, módl się za nami,
Lecz nie chodź tu.

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Wojennych zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu
Rzuć Go na Krzyż.









Pieśń kochanków - Stanisław Baliński

Irena Wiśniewska
Pieśń kochanków


Stanisław Baliński

I znów słychać kochanków piosenkę
Ktoś w niej żegna się, bierze za rękę
Ktoś odchodzi na palcach, zawraca
Potem ma wrócić, nie wraca
Potem ma pisać, lecz zwleka
I ma czekać, lecz się nie doczeka

Wszystko razem oczadziałe, śpiew
Nie pamiętasz, do prawdy nie wiesz
Tylko odgłos melodii dalekiej, oczadziałej
Rozwianej na wieki.
I ten szept co do ucha się skłania
I powtarza jak można najprościej
Nie ma, nie ma prawdziwej miłości
Bez rozstania

Ile trzeba wycierpieć i wyśnić
Żeby taką melodię wymyślić
Ile trzeba utracić, porzucić,
By po latach spokojnie ją nucić
I powtarzać w ciemności te słowa
Kiedy się pierwsza gwiazda odsłania
Nie ma, nie ma prawdziwej miłości
Bez rozstania

Modlitwa polska - Stanisław Baliński

Sława Przybylska
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqMVZCTkpVbmwwM2c
Modlitwa polska

Stanisław Baliński

Panie! My, którzy znamy tysiąc Twoich twarzy
Skrwawionych, konających, omdlałych, ścierpniętych,
Błagamy Ciebie, płynąc do Twoich ołtarzy,
Pokaż nam tę nieznaną. Zjaw się uśmiechnięty.

Wyjmij ciernie ze skroni, zetrzyj krew czerwoną,
Zmyj oczy obolałe, które dobrze znamy,
I uśmiechnij się do nas, jak stary listonosz,
Co z dobrą wiadomością przystanął u bramy.

Niech wierna Twa życzliwość nasze serca muśnie,
Jak lazurowe słońce kwietniowej niedzieli.
Prosimy Cię o uśmiech, o zwyczajny uśmiech,
Bo go nie pamiętamy, bośmy zapomnieli.

Prosimy Cię o uśmiech, o zwyczajny uśmiech,
Bo go nie pamiętamy, bośmy zapomnieli.

O kraju mój - Stanisław Baliński

Stanisław Kamocki
Sława Przybylska
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqVlBQSUFDTVQxRDQ
O kraju mój

Stanisław Baliński

Płynę do ciebie po nocy,
Kraju mój, śpiewny, uroczy,
Tam chmurki drżały z czułością,
A wiatr kołysał serdecznie –
O kraju mój, tyś mą miłością
Wiecznie.

Tam był nasz dom i olszyny,
Cerkiewka stara i młyny,
I bzy w liliowej poświecie,
O których pieśni mówiły,
Że najpiękniejsze są w świecie –
Bo były.

Każdy skądś przecie pochodzi,
Ten z Krymu, ten z Walii, ten z Łodzi,
A ja pochodzę od młodu
Z białośpiewnego ogrodu,
Z doliny, z olszyn i z rzeki
Dalekiej.

Tam – tajemnicze moczary
I cmentarz, przy nim dąb stary,
I napolioński gościniec,
Zarosły czasu wikliną,
Mówiono o nim, że płynie,
Bo płynął…

Można mnie stamtąd wyrzucić,
Można mi kazać nie wrócić,
Można mnie z żywych wymazać,
Wygnać, przepędzić za płoty,
Ale jak można zakazać
Tęsknoty?

I płynę, płynę po nocy
Do ciebie, kraju uroczy,
Tam chmurki drżały z czułością
A wiatr kołysał bezpiecznie –
O kraju mój, tyś mą miłością
Wiecznie.

Jaka szkoda - Stanisław Baliński


Leszek Długosz, Ewa Wnukowa
Jaka szkoda

Stanisław Baliński


W niedzielne letnie popołudnie
Gdy kulę smutku toczy demon
Nad rzeką w kwiaty opawioną
Pod niebem bladym jak anemon
Siedzieli rzędem staruszkowie
Pochyłe panie i panowie
Ubrani jasno mile schludnie
I patrząc w wodę jak zanika
- fala za falą, świat za światem,
Pili herbatę za herbatą



Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda

Poczekaj ta gwiazda kwitnąca
I tak cię nie uśpi, nie uśni,
A woda odpływająca i tak cię minie
Przepłynie
Zatrzymasz się kiedyś bez tchu
Po tamtej już stronie snu
I będziesz wołał z daleka
Jak ja dziś wołam do snu
- Poczekaj, poczekaj, czy słyszysz, poczekaj...

Claude Monet











Mój kapitanie, już wieczór - Stanisław Baliński

Sława Przybylska
Mój kapitanie, już wieczór


Stanisław Baliński

Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Więc jakie wino weźmiemy, jak nie czerwone
Za nasze noce podróżne, niedokończone

Za nasze noce i morze i żeglowanie
Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie
Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu

I kilka kropel piosenki pierwszej kochanki
I wypijemy to wino z portowej szklanki
I wypijemy to wino na pożegnanie
Noce i morza przepłyną, lecz pieśń zostanie

Za nasze noce i morze i żeglowanie
Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie
Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu

Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Mój kapitanie, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie

Śpiewała Hanka Ordonówna

Fot. rękopis H. Ordonówny
źródło: Anna Mieszkowska
"Mistrzowie kabaretu"

Fiołki - Stanisław Baliński

Stanisław Baliński
Fiołki


Fijołki, u nas w lesie nie pachną tak mocno,
Jak te, co zakwitają na parmeńskich targach,
I zakochanych słowa pod niebem północnym
Nie drżą tak niecierpliwie, jak na cierpkich wargach

Łaskawego Południa, gdzie wszystko jest prostsze,
Gdzie oczy — wyznaniami, usta ciałem płoną,
Gdzie wszystkie, prócz zieleni, barwy są najsłodsze.
U nas właśnie inaczej. U nas jest zielono.

W chłodnej zieleni lasu błądzimy oboje,
Patrz, pierwsze fiołki kwitną w zamrożonej rosie,
Jeszcze lśnią w moich rękach a już gasną w twoich,
Gdy ci je na dzień dobry daję z drżeniem w głosie.

Dziękujesz, ale w głosie nie słyszę podzięki,
Uśmiechasz się, a smutkiem przyjaźni powiało,
I fiołki opadają na ścieżkę z twej ręki,
Jak słowa niepotrzebne... Tyle z nich zostało.

Ale głos wczesnej wiosny dotąd we mnie dźwięczy,
Jakbym dotąd nie wierzył, żem żądał zbyt wiele;
Taka już być musiała ta miłość młodzieńcza,
Gorzka jak zapach fiołków i chłodna jak zieleń.