Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ośniałowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ośniałowski. Pokaż wszystkie posty

Piosenka włóczęgi - Marian Ośniałowski


Marcin Styczeń
Piosenka włóczęgi

Marian Ośniałowski

Mam na sprzedaż tylko serce,
tylko ręce dwie.
Dobrze mi jest w słońcu lata,
nocą mi samotnie źle,
boję się wszechświata.

W ciemnych lasach olsztyńskich
kwitną w maju srebrne konwalie.
Z ustami, co dziś mnie musnęły,
nie spotkam się już.
Zanim piosenki sprzedam komu,
w wietrze się roztrwonią,
od niepokoju umarłbym w domu.
Wiosenne lasy ziębami dzwonią.

Muszę w wietrze iść swobodnym
w dalekie wołanie.
Ale często bywam głodny.
Co to mi powiedział blask,
Gdy przez liście się przesiewał,
Zanim na mchu mokrym zgasł.

Gdy zaklnę w strofy lato,
jak wiatr pachniał trawą, rzeką
wieczorem w trzcinach nacichł,
kto mi zapłaci za to.
mam na sprzedaż serce kolorowe,
ręce dwie i więcej nic.
Uciekają ranione latem rącze dni.

Jak owady brzęczy w wietrze moje granie.
Kupujcie za pieniądze szeleszczące
Moje wiersze, panowie i panie.

Obrazy: Iwan Szyszkin, Mora Gidee

Dzień za szybami... - Marian Ośniałowski

Marian Ośniałowski
***

Dzień za szybami deszczem szlocha.
Tydzień nie całowane usta.
Gdybym potrafił cię pokochać,
życie przestałoby być puste.

Deszczem się nowy dzień rozszlochał,
Przez mętne szyby świeci blady.
Nie, nie potrafię cię pokochać,
i nie ma na to żadnej rady.

Wystarczy się przez okno wychylić - Marian Ośniałowski

Aleksandr Gierasimow - Wiosna

Marian Ośniałowski
***

Wystarczy się przez okno wychylić
Aby się upić wiosną
Dalą złoto-niebieską w tej chwili
By w szumy lip wrosnąć.

W oczach bzów liliowe pióropusze
Trawa cała szmaragdowym tuszem
Zalana, muzyka pszczół w drzewach
Trznadlów, zięb i sikorek, dzwoni, brzęczy, śpiewa.

Upijemy się wiosną, muzyką i słońcem
Upijemy się zapachem białych jaśminów
Zanurzymy się w szczęście i bzy kwitnące
W miłość, w rzewną zieloność, w radość seledynów...

Trzeba tylko zapomnieć o wszystkim co nie jest wiosną
W zamkniętej w brzozowej złoto-modrej chwili
W szumy lip wmodlić się i wrosnąć
I przez dno życia się przechylić!

Uwierz w swoją nieważność - Marian Ośniałowski


Wanda Warska
Uwierz w swoją nieważność 💛


Marian Ośniałowski

Uwierz w swoją nieważność
Nic nie warto pamiętać
Brzozy nad wodą marzą
Ciężarem urody przygięte

Całuję sosnę, ciszę i brzozę
Drogą nad wodę nie przyjdzie nikt
De la musique
Avant toute chose
De la musique

Uwierz w swoją nieważność..

Ptaki trwonią swoje trele w wietrze
Kiedyś umrzemy, kiedyś umrzemy
Balsamiczne, leśne powietrze
Nic już nie wiemy
Nic nie umiemy
Nie rozumiemy nic

Śpiewa woda za mostem, pod mostem
Słońce fale całuje lśniące
Nic nie jest proste
Nic nie jest proste
Nie jest proste nic

Kto wyśpiewa brzozy marzące
Odlot ptaków w niebo zorzą złote
Nie powrócą ci, co odjadą
Już nie powróci nikt

Jest na świecie
Najsmutniejszych spraw radość
I wesołych spraw smutek, wiedz o tym

Wieczór wsącza w życie swą słodycz
W białej urodzie stoją
Senne brzozy nad lustrem wody
Uwierz w nieważność swoją...

Obrazy: Jeremy Lipking

W kawiarni - Marian Ośniałowski

Michael Garmash

Marian Ośniałowski
W kawiarni

Nie chcę mówić. Słońce i jesień.
Masz ciepłe i suche ręce.
A w twojej krwi gra nieskończoność.
Najlepiej w sennej kawiarence
sączyć z okna lirykę zieloną.

Wieczór ma rzęsy migotliwe.
Nocą wchodzą w mgieł bramy siwe.
Wszystko jest poezją nonsensu,
zapomniane, nieprawdziwe, szczęśliwe.

Oświetlone z góry złotem
czerń kawy i likieru księżycowe seledyny.
To nie te, nie te dziewczyny.
Te prawdziwe umierają,
Kiedy bierzesz je w ramiona.

Muzyka - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Muzyka

Bez niej by się nie obyło
kto by wygrał słowikami wiolinową miłość
kto by szumiał topolami nad polną swobodą
kto by rzucił żab tęsknotę w wieczór srebrnym wodom
z kim by płynął żal wieczorny przez dal w księżyc blady –
i Chopinem, Beethovenem, kto by wdzwonił się w klawisze
kto by targał latarni dźwięk miłosny mandoliny
ktoś roztęsknił palcami skrzypce
w mgle biało-sinej.

Obraz: Rajka Kupesic

Suita cygańska


Marian Ośniałowski
Suita cygańska

Jadą Cyganie
z czarnymi lasami,
z ogniskami wieczornymi,
z pstrymi ptakami,
z szczekaniem psów.

Leją purpurową muzykę ze złotych harmonii.

Po żółtych strunach dróg ciągną
podków srebrne melodie.
Zielonowłose noce sine omdlewają
w wysokim zawodzeniu skrzypiec.

Jadą koniokrady
wozami zaprzężonymi w księżyc,
w akacje, w maj, w czerwiec, w lipiec,
Jadą w sierpień, w jesienie.
W rytm wszystko zmienią.

Jedzie cygańskie granie.
Zamieni wszystko w taniec.

Obrazy: Jerzy Potrzebowski

Brama - Marian Ośniałowski

Marian Ośniałowski
Brama

Senna jesień oprawiona w starą bramę.
Złoto, czerwień popielaty gasi muślin.
Wejdziesz przez nią – ustał dzienny zamęt.
Światło zagaś, zamknij oczy, uśnij.

Mgła perłowa narzucona na jeziora.
Omiń tam uśpioną dawno pieśń
Sosny w słońcu od jesieni chorym.
Będzie piękniej, niż to można znieść.

Obraz: Ferdinand Knab

Elegia jesienna - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Elegia jesienna

Nad akacjami zrudziałe złoto
drżących w eterze ochrzczonych gwiazd
Żyć mi kazano widocznie po to,
bym nie znajdował dla tęsknot nazw.

Komu zapala jesień, komu
brzozy i graby w świerków czerni.
Wyjdziemy cicho w noc ogromną
pić księżyc w pełni i październik.

To nie tamtych drzew, nie naszych
wniebowzięte pióropusze.
W jakich stronach teraz tańczysz
niepowrotna Magdaleno.

Nie dotkniesz ciszy i kolorów,
co się na niebie spotykają.
Minie jarzębinowa pora,
jak echa leśne umierają.

Nie ma alei prowadzących
do rąk ciepłych, do warg twoich.
Gdzie są okna otwierane
na ogrody melodyjne.

Listopad - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Listopad

Spadają w ciemność senne dni.
nieważne, krótkie, puste, blade.
Ale po nocach nam się śni
„Die Ungarische Rapsodie”.
Dzwoni przez mrok, dzwoni przez mgły,
poprzez deszczową serenadę.
Cygańskim krzykiem rwie nam sny,
a świat smutnieje listopadem.
Z liści pozostał nalot rdzy
i mgła się w okna wsącza sina.
Ale węgierskiej rapsodii rytm
o słońcu nocą przypomina.
A potem świt zabiera sny,
deszczem za oknem gra aubadę.
I przemijamy jak te dni,
nieważne, krótkie, puste, blade.

Obraz: Roger Suraud

Śpiewa na liściach kasztanów - Marian Ośniałowski

Marian Ośniałowski
***

Śpiewa na liściach kasztanów
deszcz serenadą mokrą –
noc dziś jest najbardziej bezdenna.
Nie odchodź, nie odchodź, nie odchodź.

Wiem dobrze: zostaniesz, odejdziesz,
trwać będę wysepką samotną.
Ach, noc dziś jest taka bezdenna,
nie odchodź, nie odchodź, nie odchodź.

Fot. Eduard Gordeev

Liście z topól opadają - Marian Ośniałowski


Jan Pietrzak
Liście z topól opadają

Marian Ośniałowski

Wiersz - Piosenka druga


Liście z topól opadają
W alejach, w ogrodach
Piękni w pięknych się kochają
Zielona woda, głęboka woda

Sina mgła, szare oddale
Czerwone owoce
Jakże się w tej mgle odnaleźć
Zielone noce, głębokie noce

Opadają liście z klonów
Jesionów, lip, topól
Już się ciemnym pąsem wina
Dom oplótł

Deszcze srebrne, deszcze siwe
Odchodzi październik
Nie spotkają się jesienią
Latem rozłączeni

Liście z topól opadają...

Konie śniade, kare konie
Nikt nie jedzie do nas
Liście z topól opadają
Piękni w pięknych się kochają
Głęboka wodo, wodo zielona...

Fot. Jean-Michel Priaux

Na drodze do wieczności - Marian Ośniałowski

Marian Ośniałowski
***

Na drodze do wieczności
umeblujemy pokój; Chcemy
mieć nastrój liliowy śród
różowego mroku.

Smutek został za oknem,
i wszystko co ponure,
rozproszy światło lampy
pod żółtym abażurem,

ducha co czeka na coś
oparty na balkonie,
spłoszy tango hiszpańskie
w ściszonym patefonie,

miękki dywan uciszy
szeleszczące tęsknoty,
na dachu księżyc w pełni,
w oknie sowy i koty.

Od gwiaździstych bezkresów
osłonią nas rolety
kolory nocy wypiją,
seledyny, fiolety.

Na drodze do wieczności,
chcę mieć doczesny pokój:
liliowy nastrój utonie,
w miękkim, puszystym mroku.

Obraz: Susan Ryder

Psia kołysanka I - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Psia kołysanka I

Śpij mój piesku, śpij,
chodź do mnie pod koc,
lepszy sen niż jawa,
od dnia lepsza noc.

Ciepły pysk twój włóż
między moje ręce,
cisza taka dobra,
że nie chcę nic więcej.

Nawet za oknami
wiatr w liściach nie chrzęści,
takich mam do rana
kilka godzin szczęścia.

Wtul się pod mój koc,
ciepła twoja sierść,
lepsza niż dzień noc
i niż życie – śmierć.

Obrazy: Karen Mathison Schmidt