Wojna domowa od wielu wieków trwa
Wojna na gesty, wojna na słowa
To każdy z domu na wyrywki zna
Co dzień od nowa - łubudu, bum-bum-gruch
Wybucha nowa wojna domowa
O byle co się robi ruch
Powody są śmieszne dość
I nie warte nawet gry
A cały dom trzęsie się
I w posadach swoich drży
Wojna domowa od wielu wieków trwa
Wojna na gesty, wojna na słowa
To każdy z domu dobrze zna
Wojna domowa od wielu wieków trwa
Wojna na gesty, wojna na słowa
To każdy z domu na wyrywki zna
Co dzień od nowa - łubudu, bum-bum-gruch
Wybucha nowa wojna pokoleń dwóch
Niech na minutę, chociaż na minutę
Wreszcie skruszę twoją butę
Przez minutę czyń pokutę
Każde słowo, jak szpicrutę
Przez minutę będę wrażać prosto w serce twe
W to serce, które dotąd ani drgnie
Bo miara wreszcie się przebrała
Przez minutę, przez minutę
Twą cykutę, twą cykutę
Twą cykutę dam ci pić do dna
Bo nazbyt długo już to wszystko trwa
Lecz teraz w sobie się zebrałam,
Kurze pościerałam, włosy zakręciłam
Rzęsy przykleiłam, służbę odprawiłam
Zawsze mnie słuchałeś, wciąż potakiwałeś
Więc minutę jeszcze słuchaj mnie
Zacznę od początku, już gdy byłam w Lądku
W borowiny wrzątku, szeptał głos rozsądku
Że na widokówkach czułe twoje słówka
Tylko oczy mydlą mi
Znam cię jak złe ziele, więc nie myśląc wiele
Przerwałam kąpiele i w którąś niedzielę
Całkiem niespodzianie wpadłam tu, mój panie
Przed drugim śniadaniem - i cóż widzę, cóż
Na pianinie starka, wino marki „Warka”
Klatka bez kanarka, w kącie jakaś parka
Meble bez pokrowca, ktoś gra w salonowca
To kabaret „Owca”, czy mój dom
Daruj mi ostry ton
Lecz swe szmatki spakuj i won, i won
Wonczas będziesz mógł się śmiać
Lecz kto inny już walca dla mnie będzie grać
A ja wtedy przez minutę
Wspomnę może twoje oczy mgłą zasnute
I zamarzę, żebyś spojrzał jak pacholę nieobute
Przez minutę, przez minutę, żebyś przy mnie był
I tulił, tulił, tulił z całych sił
I żeby parkiet się nie świecił, parkiet się nie świecił
A my tak jak dzieci
Sreber nikt nie czyścił, a my jak artyści
Aż do rana bania, wiedeńskie śniadania
Sety dwie do szklanki
Co ja robię, Boże, ktoś usłyszeć może
To wszystko przez niego, ale dosyć tego
Takie przyszły czasy, że dziś tracą klasę
Nawet wielkie damy, tak jak ja
Czas się w sobie zebrać, polerować srebra
Nastawić Szopena, poznać dżentelmena
Który to zrozumie i docenić umie
Mnie, ostatnią z wielkich dam
Ja nie chcę wiele:
Ciebie i zieleń,
i żeby wiatr kołysał
gałęzie drzew,
i żebym wiersze pisał
o tym, że...
każdy nerw,
każda chwila samotna,
każdy ból - jakże częsty, jak częsty! -
zwiastuje otchłań,
mówi : nieszczęsny....
ja nie chcę wiele,
ale nie mniej niż wszystko:
Ciebie i zieleń
i żeby listkom
akacji było wietrznie,
i żeby sercu - bezpiecznie,
i żeby kot się bawił firanką
jak umie
żeby siedzieć na jerozolimskim ganku
i nic nie rozumieć.
Pętacki wiersz
sam wiesz, że łżesz,
ale dlaczego tak boli, tak boli?
chyba już nic nie napiszę
w ogromną i groźną ciszę
schodzę powoli