Czerwone Gitary
Dawno i daleko
Marek Gaszyński, Bogdan Loebl
Znów najdalej jesteś ty
Znów wracają dawne dni
Ktoś widział, jak wierzchołkami szła drzew
Ktoś widział, jak szła grzbietami fal
A była tu, jeszcze uśmiech jej trwa
Chwili tej został cień
Pomóż mi odnaleźć ją
Pomóż mi zatrzymać ją
Mój lesie, mój wietrze
Ptaków klucz niech wstrzyma bieg
Wstęgi rzek niech przetną ślad
Jej drogi dalekiej
Kwiatów deszcz niech spadnie z drzew
Milion gwiazd niech płonie znów
Najjaśniej, najwyżej
Wtedy dom odnajdę jej
Z tą nadzieją jestem znów
Im dalej - tym bliżej
Znów najdalej jesteś ty
Znów wracają dawne dni
Ktoś widział, jak z Cyganami szła w świat
Ktoś widział, jak zamykały się drzwi
A była tu - jeszcze chwila ta trwa
Śpiewem jej echo drży
Pomóż mi odnaleźć ją...
Pozwól mi zatrzymać ją
Mój lesie, mój wietrz
Pochyl ku mnie szczyty gór
Napnij dla mnie tęczy łuk
Mój świecie, mój świecie
Czerwone Gitary
Śledztwo zakochanego
Marek Gaszyński
Prawie co dzień od tygodnia znikasz gdzieś wieczorem
Często milczysz, nic nie mówisz, tylko się uśmiechasz
Jesteś bardzo tajemnicza - nie wiem co to znaczy
Chociaż proszę, choć nalegam, nie chcesz nic tłumaczyć
Pójdę jednak za tobą jak cień za właścicielem...
Minął tydzień, a ja chodzę wciąż za twoim cieniem
I nie mogę rozszyfrować czym jest twe milczenie
Wczoraj byłem blisko celu, jednak cię zgubiłem
W tłumie ludzi na przystanku, o siódmej godzinie
Pójdę jednak za tobą jak cień za właścicielem
Pójdę i się przekonam co robisz dziś wieczorem
Prawie co dzień od miesiąca znikasz gdzieś wieczorem
Jeszcze wczoraj cię szukałem pod byle pozorem
Jeszcze wczoraj przypuszczałem, że masz już innego
Teraz wiem, że brałaś tylko lekcje angielskiego
Teraz pójdę już z tobą na lekcje angielskiego...
Czerwone Gitary
Anna M.
Stanisław Halny
(Stanisław Kondratowicz)
Prawie ten sam pejzaż
Ale nie pamiętam
Śladów, które zatarł czas
Nawet w tamtym oknie
Zmierzch rysuje inną twarz
Inni ludzie wokół
Inne światła w mroku
Drzew w południe dłuższy cień
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?
Uuu... daleko, blisko tak
Uuu... za pierwszy lepszy sen
Uuu... odeszła kiedyś Anna M.
Była ze mną wszędzie
Była, jest i będzie
Chcę, czy nie chcę - wraca znów
W wierszu, w rytmie godzin
W ciszy, która szuka snu
W niepokoju zdarzeń
W niepewności wrażeń
W sprawach, które niesie dzień
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?
Uuu... daleko, blisko tak...
Idzie znów ulicą
Wiatru się nie wstydząc
Ma w ramionach cały świat
Chmur wysokie żagle
Każdą barwę, każdy kwiat
Z niebem ponad głową
Idzie, nie wiem dokąd
Tylko tyle o niej wiem
Gdzie jest dzisiaj Anna
Gdzie jest teraz Anna M.?
Tak ładnie kłaniają się drzewa
Nam, tylko nam
Posłuchaj, to wiatr właśnie śpiewa
Nam, tylko nam
Uśmiechy ślą słońca promienie
Nam, tylko nam
Pamiętaj, że wszystko się zmieni
Gdy będziesz sam
My wiemy oboje, że sprawa jest prosta
Bądź ze mną i nigdy mnie samej nie zostaw
Odejdziesz - to słońce wraz z tobą ucieknie
A przecież we dwoje, we dwoje jest piękniej
Bo wtedy kłaniają się drzewa
Nam, tylko nam
Posłuchaj, to wiatr właśnie śpiewa
Nam, tylko nam
Uśmiechy ślą słońca promienie
Nam, tylko nam
Pamiętaj, że wszystko się zmieni
Gdy będziesz sam
Czerwone Gitary
Sam niosę świat
Janusz Kondratowicz
Dziś niewiele już pamiętam
Sam idę w słońca kurz
Zwyczajne zbieram dni
Ty - najpiękniej bezimienna
Zostałaś w dźwięku strun
W zbyt ciężkiej ciszy snu
W gorącym pulsie krwi
Sam niosę świat
Który biegł nam do rąk
Sam wierzę w dzień
Który był świętem świąt
Sam chwytam wiatr
Który wiał prosto w twarz
Sam czytam wiersz
Kiedyś mój, kiedyś nasz
Gdy oglądam się za siebie
Niekiedy widzę jak
Przechodzisz obok mnie
Ty, czy moja? - nawet nie wiem
W podróży, w zgiełku dnia
Gdy parzy byle łza
Zmyślona albo nie
Zmęczone skrzydła złożył czarnego cienia motyl
I nieba kamień zawisł jak dłoń nad światem
Donikąd znajdzie drogę zamknięte drogi koło
Jak wąż, co sam się zabił
Ziemi znaki płoną i płoną nieba znaki
Idziesz, idziesz, idziesz skąd
I dokąd chciałbyś dojść
Tak idąc, idąc, idąc wciąż
O jeden krok za sobą jak cień, o krok
Spójrz: ślady splątane jak sieć
Twój anioł zgubił się w niej
Znów jesteś w tym miejscu
Gdzie został na skraju drogi
Płonący tęczą świateł, diamentów jasnym ogniem
Złotego słońca blaskiem świat chciałeś znaleźć
Na próżno wołał anioł, wybrałeś drogę inną
Nie tą, gdzie szliście razem
Budzi się dzień wyrwany ze snu
Ciszy choć łyk, bezcennej jak ślub
Nim wtargnie, jak co rano
Bezlitosny życia gwar
Coś twojego, choćby chwilę niechaj trwa
Budzi się dzień wyrwany ze snu
Szmery u drzwi, rozgadał się klucz
Nim porwie cię ten chaos
Bystry nurt tych samych spraw
Nim zapomnisz, nim się zgubisz
Spójrz na świat
Nie będzie dnia bez strat, gdy w sercach tyle szkła
Nie będzie dnia bez łez, gdy dłonie pali gniew
Nie będzie dnia bez strat, bez kłamstwa i bez zła
Tak trudno żyć pod wiatr i bronić swego ja
Toczy się dzień, pod górę i w dół
Świadkiem dla nóg, milczeniem dla ust
Kto czoło ponad domy, ponad dachy wznosić chce
Czasem kończy w czterech ścianach, Bóg wie gdzie
Znasz już ten świat, ulice i dni
Drogi twej szmat, pociągi bez szyn
Nim rzuci cię o skały ten niewinny losu bieg
Spróbuj stanąć, może zgadniesz czego chcesz
Nie będzie dnia bez strat...
Chyli się dzień do kresu, do snu
Spokój na twarz, poduszki bez tchu
Nim jutro znów za wcześnie
Przerwie ciszę życia gwar
Coś twojego, choćby we śnie, niechaj trwa
Znów zawiał wiatr
I porwał w świat
Liście
Po których dal
Jesiennych barw
Szliśmy
Zabrał nam czerwień
Złoto i sepię
Pejzaż poszarzał
Niedorzecznie
Na skraju dróg
Stajemy znów
Milcząc
Dłoń ściska dłoń
A w oczach szkło
Błyszczy
Co nam się ziści
Nie ma już liści
Zostały tylko
Srebrne myśli
Obudź się na chwilę
Obudź się na chwilę
Obudź się na chwilę
Zanim krew się zmieni w rdzę
Obudź się na chwilę
Pomyśl jeszcze ile
W księżycowym pyle
Wielkich planów, małych szczęść
Znów zawiał wiatr
I porwał w świat
Liście
Po których w dal
Jesiennych barw
Szliśmy
Zabrał nam zieleń
Szum drzew i szelest
Pozostał lasu
Nagi szkielet
Na barze twoja szklanka
A obok mój kieliszek
Ze śladem szminki
Na sercu mała ranka
I nocą ciągle słyszę
Ten płacz dziewczynki
Dziś bar Nostalgia to jest moja przystań
Królestwo marzeń, niebo snów
Na parę godzin moja własna wyspa
Złamanych serc jedyny klub
Tu mnie otuli miękki plusz
Tutaj wysuszę buty
Upadli aniołowie
Dodadzą siły
Tu niewidzialne duchy
Piją za nasze zdrowie
Za pamięć pijmy
Dziś bar Nostalgia to jest moja przystań
Królestwo marzeń, niebo snów
Na parę godzin moja własna wyspa
Złamanych serc jedyny klub
Nad barem płynie złoty kurz
Jechałam z dworca raz, choć hotel był tuż-tuż
Taksówkarz mnie aż przez trzy mosty wiózł
Taryfę drugą dał, gdy chciałam płacić, to
"Wystarczy uśmiech" - rzekł, nic nie chciał wziąć
Ach, co za dziwny traf spotyka tutaj mnie
W Warszawie tylko mogło to przydarzyć się
Walizkę moją wziął, gest miły byłby to
Lecz do swojego domu zaniósł ją
Krzyczałam: "Oddaj pan!" - on śmiał się, szkoda słów
A w tydzień później odbył się nasz ślub
Ach, co za dziwny traf ...
Ach, co to był za ślub...
Przed sklepem spytał ktoś, co o Warszawie wiem
Więc mówię: "Nie nabierze pan już mnie!"
Pech, bo to wywiad był i w telewizji szedł
A Polska cała ze mnie śmiała się
Lipcowy brzask sopockich plaż
Niebo bez chmur - czasami
Dziecięcy śmiech i mewy krzyk
To wszystko jeszcze mi się śni
W kolorowych muszlach z tamtych dni bicie serca
Kolorowy Non - Stop, mały bar, krótki flirt
W kolorowych muszlach jeszcze śpiew i dziewczęta
Pamiętam nas z sopockich plaż
Sierpniowy tłum, Monciakiem w dół
Grand Hotel, potem plaża
I morza szum, i oczu blask
Znajomy refren: "sza la la..."
W kolorowych muszlach jeszcze szum, bicie serca
Kolorowy Non - Stop, mały bar, krótki flirt W kolorowych muszlach jeszcze śpiew i dziewczęta
Pamiętam nas z sopockich plaż...
Dziś piszę list wcześnie rano
Jest ze mną tu dobry anioł
I maj, znowu maj
Dadzą talon na balon i raj
500+, póki dają, to brać
I do dna go mać
Dobra Ziemio, patrzysz na nas od lat
Widzisz sama jak się kurczy ten świat
Daj nam siłę, gdy się czają wśród nas
Cham i złodziej, ciepła wóda i kac
Ze wschodu wiatr niespokojny
Tu mamy wciąż swoje wojny
Posłanka i ksiądz
Śliskie media z uciskiem na skroń
Chcą urządzać nam dom
Panie, broń nas, chroń
Dobra Ziemio, patrzysz na nas od lat
Widzisz sama jak się kurczy ten świat
Daj nam siłę, gdy się czają wśród nas
Cham i złodziej, ciepła wóda go mać