Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alber H.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alber H.. Pokaż wszystkie posty

Z malarstwa niedzielnego - Leszek A. Moczulski


Elżbieta Wojnowska
Z malarstwa niedzielnego

Leszek Aleksander Moczulski

Ona stwarza drzewo
Z jednego, niepozornego liścia
Domyśla się coraz bardziej rozkwitłych gałęzi
Przywołuje ptaki z niczego
Gdzie skulone, zmarznięte zimują
Przed ludzkim nazbyt natarczywym wzrokiem

Wody napełnia wodą
Wyprowadza pierwszy promień światła
Z ciemności, które wypełniają wszystko
Wnętrze stołu, wnętrze świecy
Wnętrze ognia
Jeszcze żaden przedmiot nas nie boli

Maluje spóźnioną radość
W wyciągniętych rękach dzieci
Dzieci sprzed ostatniej wojny
Wojny, co do której ona się rozmyśliła
Mimo że już przygotowała pędzel z kolorową farbą
I rosnące w oczach przerażenie

Wycieczki w głąb... - Marcin Wolski


Elżbieta Wojnowska
Wycieczki w głąb własnego snu

Marcin Wolski

Wycieczki w głąb własnego snu
Miewają urok nieodparty
Zmieszany zapach białych bzów
Z życiem wesołym niczym żarty
Dlatego aż za często chcę
Znaleźć się w śnie, w prywatnym śnie

Ponad ścianami dni przegranych
Jest niebo marzeń, ósme z nieb
Więc w dzień się jakoś przemykamy
Czekamy zmroku, a we śnie

We śnie jesteśmy wielcy, piękni
Szlachetni jak diamentu błysk
We śnie potężni i pojętni
Zależy, kto ma takie sny

Miłość we śnie jest taka prosta
Sukces zdumienia w nas nie budzi
A gdy się czasem przyśni koszmar
To zawsze można się obudzić
Albo na odwrót, gdy jest źle
Z życia ucieczki szukam w śnie

I tylko z wiekiem coraz częściej
Noc przerażeniem mnie napawa
Tak samo w życiu, jak i we śnie
Śni nam się jawa...

Henryk Alber (kompozytor) 👉👉👉

Mały szary człowiek - Andrzej Bursa


Elżbieta Wojnowska
Mały szary człowiek

Andrzej Bursa


Mały szary człowiek...

Taki szary jak poniedziałek po niedzieli
Szary jak szara mysz na szarym polu
Dowolnie sortowany, magazynowany
I sprzedawany hurtownie

Mały szary człowiek...

Krążący w obiegu detalicznie
Jako jeden z detali ogromnej sumy
Identycznych detali
Detal właściwie zbędny
O wiele bardziej zbędny
Od cyfry, pod którą jest zapisany

Mały szary człowiek...
Człowiek zapłonął...
Zapłonął wielką...
Wielką miłością

Życie moje - Andrzej Bursa


Elżbieta Wojnowska
Życie moje


Andrzej Bursa


Przecież znasz wszystkie moje chwyty
wiesz kiedy będę drapać krzyczeć i rzucać się
znasz upór moich zmagań
i drętwe pozbawione smaku i czucia wyczerpanie
wtedy zatruwasz mój sen majakami
aby uniemożliwić mi jakikolwiek azyl

życie moje…

znam twoje słodycze
które przyjmuję ze skwapliwą wdzięcznością
i po których szarpią mnie torsje
przywykłam do twoich okrucieństw
nauczyłam się śmiać z własnego trupa
znasz dobrze ten mój ostatni chwyt
znudziliśmy się sobie życie moje
życie moje... mój wrogu
cóż kiedy wkręciłeś iskry bólu w moje szczęki
aby utrudnić mi ziewanie

Pan ma zamiary takie poważne - Magda Czapińska


Elżbieta Jodłowska
Pan ma zamiary takie poważne

Magda Czapińska

Pan ma zamiary takie poważne
I to mnie cieszy poniekąd
Pan jest mężczyzną takim prawdziwym
Ja tylko słabą kobietą
Pan sieć swą uplótł nader misternie
Wzorem najlepszych intryg miłosnych
I potraktować chce mnie jak zdobycz
A ja tymczasem wyciągam wnioski

Pan chce mi dać tak mało
A zabrać chce tak wiele
Pan chce mnie mieć na co dzień
Ja pana na niedzielę
Symetrii brak w tych sprawach
To komplikacja spora
Czy jest nadzieja na to
Że pan się z nią upora

Początek zawsze jest bardzo piękny
Wiem to, mój Panie skądinąd
Los obiecuje same prezenty
Wszystkim naiwnym dziewczynom
Szampan się pieni, welon do ziemi
A przyjaciółki zazdroszczą skrycie
Marsz Mendelssohna, szczęśliwa zona
Potem, wie pan, samo życie

Pan chce mi dać tak mało…

W pańskich ramionach czeka, być może
Szczęście bezbrzeżne i przystań
Pana oferta nawet mnie wzrusza
Lecz nie wiem czy z niej skorzystam
Pan ma charakter, pan ma zasady
Wielkie nadzieje, małe tęsknoty
I dom z ogródkiem, i coś tam jeszcze
Ileż z tym wszystkim będzie roboty

Pan chce mi dać tak mało
A zabrać chce tak wiele
Pan chce mnie mieć na co dzień
Ja pana na niedzielę
Małżeństwo, nawet z panem
To jednak niewygoda
Więc niech się pan nie trudzi
Szkoda, szkoda, szkoda...

Niedopieszczona - Magda Czapińska


Elżbieta Jodłowska
Niedopieszczona

Magda Czapińska


Tyle problemów mam ze sobą
Choć mam maturę i posadę
Państwo pozwolą, że pokrótce
Przedstawię państwu swój przypadek

Przypadek jest skomplikowany
Chodzi o sprawy, no, te, te
Więc, jednym słowem, proszę państwa
Rzecz cała w tym jest, że

Niedopieszczona jestem taka
Niedopieszczona, niedogłaskana
Ale pretensji o to nie mam
Ani do pana, ani do pana

Niedopieszczona permanentnie
Stan ten trwa u mnie od dzieciństwa
I myliłby się pan okrutnie
Myśląc, że mam na myśli świństwa
Bo skąd

Odkąd pamięcią tylko sięgam
Nie rozpieszczano mnie, powiem więcej
Mama wolała męską młodzież
Tata miał wciąż zajęte ręce

W trudnym okresie dorastania
Też układało się fatalnie
Żaden z mych licznych narzeczonych
Nie związał się emocjonalnie

Niedopieszczona jestem teraz
Niedopieszczona, niedogłaskana
Niedopieszczona spać się kładę
Niedopieszczona wstaję z rana

Niedopieszczona permanentnie...

Już stosowałam wszelkie środki
Małżeństwo, psychoanaliza
Ale straciłam w końcu wiarę
Że kiedyś z tego się wyliżę

Uczynić także chcę wyznanie
Kontrowersyjne nieco w treści
Życie mnie nigdy nie pieściło
I teraz raczej też nie pieści

Niedopieszczona jestem taka
Niedopieszczona, niedogłaskana
Ale czyż winić mogę państwa
O, co ja gadam? Chodzi mi o pana

Niedopieszczona permanentnie...

Dziewczyna do wzięcia - Magda Czapińska


Elżbieta Jodłowska
Dziewczyna do wzięcia

Magda Czapińska


Ta knajpa nawet da się lubić
Gorzej bywało do tej pory
Tutaj ostatnio spędzam życie
A ściśle mówiąc - wszystkie wieczory
Przy barze mam swój stały stołek
Stałych klientów witam gestem
I na brak wzięcia nie narzekam
Bo właśnie po to tutaj jestem

Ja jestem tutaj dziewczyną do wzięcia
Na jedną noc, na dwie, na trzy
Przede mną serca się nie otwiera
Za mną szybko zamyka się drzwi
Ja jestem tylko dziewczyną do wzięcia
I nie dbam co gadają ludzie
Żyję w tym bajzlu całkiem nieźle
A w każdym razie nie mam złudzeń

A ten przychodzi tu codziennie
Działa na nerwy i na serce
I patrzy na mnie w taki sposób
Jak gdyby chciał od innych więcej
Niech pan stąd idzie do cholery
Takie spojrzenie dziwnie boli
Niech pan stąd idzie, bo się rozkleję
Albo co gorsza wypadnę z roli

Ja jestem tutaj dziewczyną do wzięcia
Na jedną noc, na dwie, na trzy
Przede mną serca się nie otwiera
Za mną szybko zamyka się drzwi
Ja jestem tylko dziewczyną do wzięcia
Zbyt mocno kochać mnie nie trzeba
Już pogodziłam się z tą myślą
Że nie dostanę się do nieba

Któż by tam zliczył moje grzechy
Któż by tam zliczył moje winy
Dla równowagi obok dobrych
Bóg musiał stworzyć złe dziewczyny
Ja się nie zmienię już, mój panie
Ja nie nadaję się na żonę
Sama zapłacę swój rachunek
Albo wypłynę lub utonę

Ja jestem tutaj dziewczyną do wzięcia
Na jedną noc, na dwie, na trzy
Przede mną serca się nie otwiera
Za mną szybko zamyka się drzwi
Ja jestem tylko dziewczyną do wzięcia
I nie dbam co gadają ludzie
Żyję w tym bajzlu całkiem nieźle
A w każdym razie nie mam złudzeń

Ja jestem tylko dziewczyną do wzięcia
Tak to wymyślił dobry Bóg
Chociaż tak szczerze powiedziawszy
Ładniej postąpić ze mną mógł

Ja jestem tutaj dziewczyną do wzięcia…

Obrazy: Michael Fitzpatrick, Fabian Perez

Punkt zwrotny - Jan Wołek


Punkt zwrotny 
Edyta Geppert

Jan Wołek

Łza, to jest ta łza
Popielec mój
I twarde "dość"
Już nie skowyt psa
Nie cichy bój
O byle kość

Mówiłam ci
Strzeż się tej łzy
Mówiłam: grasz
O nerwów nagłe amen
Zważ, prosiłam zważ
Już wszystko masz
Prócz jednej łzy

Łza, to jest ta łza
Jak kamień w skroń
Lawina z gór
Łza, spod spodu dna
Już pięść nie dłoń
Podniebny mur

Ni białym bzem
Ziszczonym snem
Naręczem róż
Nie zmienisz biegu zdarzeń
Cóż, wspólnota dusz
Do góry dnem
Przez jedną łzę...
Tę jedną łzę

Wdowia piosenka - Jan Wołek

Edyta Geppert
Wdowia piosenka

Jan Wołek


Czasem widzą ją, kiedy wyjdzie na próg
W Opatowie, Kępnie lub jeszcze gdzieś
Spuszczą wzrok, milczy Bóg
Ani zdrowaś, ani na nią warknie pies

Ich sumienia cierń, rzekłbyś - huba tych miejsc
Na sumienie czasu brak
Jest jak ryba na studni dnie
Jest, niby jest
Jakoś żyje, lecz popłynąć nie ma gdzie

Oczu sól w zmowie milczenia ścian
W katarakcie lustra
W niebieskiej sukni jak lubił on
Z nim sam na sam
Ani bar na rogu kusi, ani dzwon

Ptakom garść poda pod brzytwą zim
W ustach kamień
Kiedy przyjdzie odlecieć w godzinie swej
I tak jak dym
Coraz bledsza jest i jest jej coraz mniej...

Milczenie we dwoje - Jan Wołek

Malcolm Liepke
Irena Jarocka
Milczenie we dwoje

Jan Wołek

Nie wiedziałam sama
Że tak umiem kłamać
Że nie zadrży brew
Bez mrugnięcia powiek
Żadnej pustki w głowie
Luz i zimna krew

Coś z dell' arte, małe kłamstwa
Jak drobny fart
Tasowanie znaczonych kart
Podchody wilcze
Coś dla dusz
Bo bez kłamstwa nam ani rusz
A z sobą umiemy już tylko milczeć

Rosną między nami
Ciszy białe ściany
Znów narasta chłód
Czasem dla tych z boku
Żartu miałki popiół
W cudzysłowie ust

Coś z dell’ arte...

Dwoje po wypadku
Przekupując świadków
Mierząc złość na złość
Czasem w nasze sito
Wpadnie chuda litość
Nieproszony gość

Z sufitu - Magda Czapińska

Maryla Rodowicz
Z sufitu

Magda Czapińska

Jest takie miejsce na suficie,
Gdzie czasem widać rzeczy sedno.
Wystarczy długo się wpatrywać,
Wtedy, gdy jest ci wszystko jedno...
Gdy coraz mniej rozumiesz z tego,
Co w życiu nam się zdarza.
A dni i noce czas wydziera,
Jak kartki z kalendarza.

Co z tą nadzieją, czemu wciąż
Jak zimne ognie gaśnie?
Czemu tak smutno wokół mnie,
Choć się spełniają baśnie?
Co, co z tą nadzieją?

Bóg coraz bardziej roztargniony,
Pewnie za dużo ma na głowie,
A gdy na wysokościach zamęt,
Czy spać spokojnie może człowiek?
Gdy ciemno, budzą się demony,
Bezczelnie włażą wszędzie,
A że się mnożą bez umiaru,
To jeszcze ciemniej będzie.

Co z tym rozumem, czemu śpi,
Gdy tak potrzebny właśnie?
Czemu tak głupio wokół mnie,
Gdy się spełniają baśnie?
Co, co z tym rozumem,
Co z rozumem?

Mój anioł stróż się właśnie zdrzemnął.
Ma przerwę w pracy aż do świtu.
By jakoś przetrwać noc bezsenną,
Czytam "Nieznośną lekkość bytu".
Nade mną niebo wciąż gwiaździste,
A we mnie mgła zwątpienia.
Gapię się w sufit, choć wiem dobrze,
To nie najlepszy punkt widzenia.

Co z tą nadzieją, czemu wciąż
Jak zimne ognie gaśnie?
Czemu tak głupio wokół mnie,
Choć się spełniają baśnie?
Co, co z tą nadzieją?...

Obrazy: Marta Orlowska

Żelazko - Konstanty Ildefons Gałczyński

Maryla Rodowicz - Żelazko

Konstanty Ildefons Gałczyński

Mówiłeś do mnie czułe słowa,
że tylko ja i nikt,
że tylko ja i nikt więcej,
i nagle poprosiłeś, żeby ci spodnie odprasować,
takim głosem nieśmiałym,
takim głosem chłopięcym.

Prasowałam je resztką siły
w kuchni, a w sercu wzbierał żal
i kiedy już odprasowane były,
tyś spodnie wziął i odszedł w siną dal.

Żelazko,
elektryczne i złowrogie!
Żelazko,
ach, po cóż spodnie prasowałam nim?

Żelazko!
ja cię rozbiję o podłogę.
Chłop był jak ogień,
lecz w spodniach rozwiał się jak dym.

Stare łzy - Agnieszka Osiecka


Irena Jarocka - Stare łzy

Agnieszka Osiecka


Znam dziewczynę, co na imię miała tak jak ja
Kiedyś była na czymś w kinie smutna, niby łza
Obok niej na wolnym krześle usiadł ten
Co czuł już wcześniej, że to jest ta

Ta kobieta też wiedziała, że to ważny film
Więc z mężczyzną tym została, już została z nim
Jeszcze miała po coś wrócić
Przyjaciołom słówko rzucić - och! nie, nie, nie

Nie wracaj, nie zawracaj
Bo warto żyć na wietrze
Nie wracaj, nie zawracaj
To bardzo niebezpieczne

Ten mężczyzna miał na imię chyba tak jak ty
I pokochał w tej dziewczynie nawet stare łzy
Budowali nowe stoły, jakby znowu szli do szkoły
Na stary szlak

Napisali nowe pieśni, wynaleźli gry
Nie wierzyli, że się prześni ten zielony film
A tu czasem gdzieś o świcie powracało stare życie
Jak szary dym

Ci, co do nas tak podobni, że to chyba my
Teraz żyją tak osobni, że nie poznasz ich
Czasem tylko ta dziewczyna bardzo pragnie iść do kina
Na stary film

Prawdziwa historia Odyseusza - Marek Dagnan


Edyta Geppert
Zbigniew Zapasiewicz
Prawdziwa historia Odyseusza


Marek Dagnan

Z tych nieznanych dróg
Wróć, bo mnie samej tu
Tak bardzo smutno
Pomóż mi, wróć, odmień ten zły czas

Wróć, tak czekam, wróć
Z tych przeklętych dróg
Wróć, wracaj, czekam
Pomóż mi, wróć, proszę wróć

Wróć, wracaj, czekam
Wróć, proszę wróć

Wróć, tak czekam, wróć
Z tych nieznanych dróg
Wróć, wracaj, czekam
Wróć, pomóż mi, proszę wróć

Historia Odyseusza, prawdziwa historia Odyseusza -
zwanego również Ulissesem -
kończy się definitywnie
na jednej z pomniejszych wysp Morza Śródziemnego.

Olśniony niezwykłością urody mieszkanek tego skalistego lądu,
zniewolony ich śpiewem, który skłonni jesteśmy rozumieć
jako wewnętrzny głos budzącej się w nim miłości własnej,
Odyseusz pozostał na Wyspie Syren,
nigdy nie wrócił do kraju, do domu, do czekających go kłopotów.

Ostatnia notatka w jego dzienniku pokładowym,
oprócz zwykłych treści związanych z nawigacją,
zawiera kilka zdań bardzo osobistych i przejmująco szczerych.

Otóż, zmęczony zwycięstwami, oszołomiony sławą,
odczuł nagle paniczny lęk
przed zbliżającym się koszmarem codzienności.
Postanowił nie wracać.
Postanowił nie wracać, na pewno ze szkodą dla mitu,
ale być może - z korzyścią dla siebie.

Jak tren dla zdradzonych ideałów brzmi śpiew Penelopy:

Wróć, nareszcie wróć
Z tych przeklętych mórz
Wróć, wracaj, czekam
Wróć, pomóż mi, odmień ten zły czas

Obrazy: Jan Styka

Z duszą na ramieniu - Magda Czapińska


Edyta Geppert
Z duszą na ramieniu

Magda Czapińska

Niby wszystko takie jasne, a tak ciemno,
Że powtarzać sobie muszę - nie jest źle
A ty, duszo na ramieniu, trzymaj ze mną
Gdy się gubię, kiedy wątpię - pilnuj mnie

Kiedy dygot serca budzi mnie o świcie
Kiedy marzeń sieć na strzępy życie rwie
Kiedy, mimo jasnych prognoz, czarno widzę
Bądź jak światło w tym tunelu - prowadź mnie

Jak cię pocieszyć, czym cię rozśmieszyć
Skąd brać odwagę na dalszy ciąg
I co się stanie z nami, kochanie
Gdy ktoś nam nagle wyłączy prąd

Jeśli życie jest czekaniem - będę czekać
Chociaż czasu na czekanie ciągle mniej
Choć zmęczenia pył pokrywa twarze wokół
A do duszy tak się lepi smutku klej

Czasem lubię z nią pogadać, żeby sprawdzić
Czy tam jeszcze coś ważnego dzieje się
Wtedy ona albo skomli, albo warczy
Albo milczy, by nie martwić bardziej mnie

Jak cię pocieszyć, czym cię rozśmieszyć
Skąd brać odwagę na dalszy ciąg
Gdy tak się gmatwa to, co najprostsze
Gdy tak się wszystko wymyka z rąk

Niby wszystko takie jasne, a tak ciemno
Że powtarzać sobie muszę - nie jest źle
A ty, duszo na ramieniu, wytrwaj ze mną
Gdy się gubię, kiedy wątpię, trzymaj się
Trzymaj się, trzymaj mnie