Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzesińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrzesińska. Pokaż wszystkie posty

Jakże ściana ta cienka - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Jerzy Wasowski
Barbara Wrzesińska
Jakże ściana ta cienka

Ach, ta ściana tak cienka!
Za nią mieszka panienka,
która może już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem,
muskam młotka obuszkiem
ten mój gwoździk…
Przeleciał, psiamać.

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
już rozpięłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
i podnoszę, o proszę – to ten...

Jakaż ściana ta cienka, rzeczywiście!
Za nią miła panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
właśnie zdjęłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
więc podnoszę, o proszę – to ten...

Czyż ta ściana nie cienka?
Za nią zgrabna panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
tę drobnostkę chcę zdjąć już, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpada gwoździk w tapczanik
więc odnoszę, o proszę – to ten...

Ściana strasznie cienka!
Goluteńka panienka
położyła się za nią już spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Barbara Wrzesińska
fot. Edward Hartwig

Nie deptać trawników - Jeremi Przybora

Barbara Wrzesińska
Nie deptać trawników

Jeremi Przybora

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
Deptanie trawników
to hańba trzewików.
Bo trawnik zdeptany -
jak cześć lub uczucie -
jak krew pozostawi
chlorofil na bucie.
Wojskowy i cywilu,
nie marnuj chlorofilu!...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
W trawnikach bez liku
jest polnych koników.
I polne tam klaczki,
i polne źrebaczki,
ogierki, wałaszki,
ojej!
Deptanie dla tych stworzeń
to pasmo upokorzeń...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
W trawnikach milutko
jest żyć krasnoludkom.
To mrówkę pocieszą,
to muszkę powieszą,
to sami się śmieszą
cha, cha!
Deptanie trawy w skutkach
wypiera krasnoludka...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
Trawniki rzecz jasna
to włosy dla miasta.
Gdy włos tobie deptać,
przekleństwa chcesz szeptać,
więc czemu katusza
cię trawy nie wzrusza.
Mężczyźnie i niewieście
Jest łyso w łysym mieście...

Barbara Wrzesińska
Fot. Edward Hartwig

Śpiwka Aliny - Jeremi Przybora

Barbara Wrzesińska

Barbara Wrzesińska
Śpiwka Aliny

Jeremi Przybora


Chodzę sobie, zbieram rutkę,
śpiewam piosnki wesolutkie.
A czasami śpiewam rzewne –
co i rusz to sobie śpiewnę –
la la la –
sobie śpiewnę.

W rękach mi się pali praca –
doję krówkę, kurkę macam,
pielę, międlę, przędę, plotę
i się modlę przed i potem –
la la la –
przed i potem.

Gdy uplotę z rutki wianek,
wyjdę sobie w nim na ganek –
czy nie jedzie jaki rycerz
nastawiony na dziewicę? –
la la la –
na dziewicę.

Oj, nie musi to być książę –
niech on z trudem końce wiąże,
byle cnotę mą docenił –
się zakochał i ożenił –
la la la –
i ożenił.

Ale nawet w ślubnym puchu
nie zapomnę przy mym zuchu –
gdy od niego żądzą buchnie –
o siostrzyczce i matuchnie –
la la la –
i matuchnie.

Więc wynagródź Ty mnie Boziu,
za ten mój moralny poziom
i – nim szanse wiek przekreśli –
rycerzyka Ty mi ześlij –
la la la –
Ty mi ześlij!

Pieśń samozgonna Aliny - Jeremi Przybora


Barbara Wrzesińska
Pieśń samozgonna Aliny

Jeremi Przybora


Oj, siostrzyczka mnie zabiła
żelastwem, żelastwem.
Cóżem to ja jej zrobiła,
że mnie tak unicestwiła
tymczasem –
oj, ta dana! –
tymczasem –
Oj!

Oj, żelastwo mi wraziła –
nie złoto, nie srebro.
Na osełce naostrzyła,
na jodełce je sprawdziła –
wpierw się dobrze przymierzyła
i – jak mnie nie zaprawiła
pod żebro,
oj, ta dana –
pod żebro!
Oj!

Żeby chociaż nieumyślnie –
bom wątła, bom wątła.
Ale ona po namyśle –
najwidoczniej życząc mi źle –
ułożyła sobie ściśle,
że mnie do aniołków wyśle,
i sprzątła –
oj, ta dana! –
i sprzątła.
Oj!

Oj, umiera ci ochota
za wczesna, za wczesna.
Cóżem to miała z żywota –
jeno pacierz i robota,
i to pranie co sobota –
czy to słońce, czy to słota.
Chłopca tyle co zza płota –
żadna mi nie znana psota
cielesna –
oj, ta dana!
cielesna.
Oj!

Będzie weselej - Jeremi Przybora


Będzie weselej - Jeremi Przybora

No i jak
Nie całkiem jest jeszcze na razie
Na razie jest jeszcze nie to
Nierzadko w powszedniej kiełbasie
Pod zębem zazgrzyta mi szkło
Nie zawsze los jeszcze mnie pieści
A często ugryzie jak pies
W herbatce mi nieraz szeleści
Ten deszczyk, ten deszczyk, co z łez

Lecz będzie weselej, będzie weselej
W najbliższą sobotę, no, może w niedzielę
Zabłyśnie słoneczko, zaćwierka ptak
Będzie wesoło i jeszcze jak

Ulotnił się pan taki piękny
Niech pani nie martwi się tym
Bo w parze z tym panem następnym
To pani uleci jak dym
Że z pana ktoś zrobił balona
Rozumiem, rozumiem ten stan
Lecz we mnie nadziej nie kona
Że w konia go zrobi znów pan

I będzie weselej…

I my nieporadni naiwni
Pechowcy znoszeni przez prąd
I nam się, i nam się rozwidni
Bo o nas zatroszczy się rząd
Ustawa ma wkrótce wyjść taka
I taki ustawy tej duch
Przydziałem jednego cwaniaka
Naiwnych podciągnie się dwóch

I będzie weselej

Dzień przyjdzie, o widzu cierpliwy
Co nie raz ziewałeś do łez
Że kiwi i ciebie ożywi
Satyrą gryzącą jak giez
Już nowi humoru adepci
Podrośli i piszą co sił
By taki ci dać kabarecik
Że będziesz ze śmiechu się wił...

Śpiewają:
I. Gogolewski, K. Sienkiewicz, J. Przybora
B. Pawlik, Cz. Wołłejko, B. Wrzesińska
K. Jędrusik, B. Łazuka

Kariera Marysi - Andrzej Waligórski


Krystyna Sienkiewicz i Barbara Wrzesińska
Kariera Marysi

Andrzej Waligórski


Po szumiącym pięknym lesie
Idzie dziewczę, koszyk niesie.
Niesie dziewczę kosz z grzybami,
Przekomarza się z ptaszkami.
Siedzi czyżyk na patyku:
- Co tam niesiesz w tym koszyku?
Może rybki albo pipki?
- Nie, mój ptaszku, niosę grzybki!

Będą dobre niesłychanie,
Gdy uduszę je w śmietanie!
Zajrzał lisek przez paprocie:
- Jakie grzybki niesiesz, trzpiocie?

Borowiki, czy rydzyki?
- Nie, mój lisku, sromotniki.
Będzie dużo śmiechu w chacie,
Gdy je ugotuję tacie!

Wylazł wilk, drżą pod nim udka:
- Maryś, dyć żeś to jest trutka,
Może z tego być ambaras,
Bo ci tatko kojfnie zaraz...
Toż powali nawet byka
Taka porcja sromotnika!
Roześmiała się dziewczyna
Jak ten strumyk, jak kalina...

- Toć wszystkiego jeść nie musi,
Gdyż połowę dam mamusi!
Załkał gorzko jesion dumny:
- Hej, porobią ze mnie trumny!

Nie bądź Maryś, taki psotnik,
Wyrzuć żeś won ten sromotnik!
Duma Maryś, drapiąc nogę:
- Choćbym chciała, to nie mogę,

Nie chcę robić wszak awarii
Pani Konopnickiej Marii,
Dzięki niej mam szanse duże
Znaleźć się w literaturze,

A w tej całej polityce
Przeszkadzają mi rodzice...
Tu tupnęła z mazowiecka,
Zafurczała za nią kiecka,

Pomarszczyły się pończochy
I pobiegła w stronę wiochy.
...a las cały szemrał słodko:
- Z Bogiem, Marysiu Sierotko...!

Fot. Andrzej Waligórski