Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ficowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ficowski. Pokaż wszystkie posty

Cygańska letnia noc - Jerzy Ficowski


Zdzisława Sośnicka
Cygańska letnia noc


Jerzy Ficowski

Kiedy ptak przez sen zawoła
Gdy milkną drzewa
Kto tam w lesie zbiera zioła
Kto w nim tak śpiewa
Kto wschodzący niańczy księżyc
W chmurnych pieleszach
I kto koniom na uprzęży
Zawiesza gwiazdy swe

Cygańska noc
Roztańczona i bosa
Cygańska noc
Z leśnym wiatrem we włosach
Cygańska noc
Co kolczyki z prawdziwych iskier ma
Gdy nad płonącym ogniskiem
Zatańczy z nami może
Nawet księżyc sam
Spotkajmy się tam
Gdzie śpiewać będzie nam
Cygańska letnia noc

Zanim noc się w dzień odmieni
W drogi dalekie, pomknie tam
Karych cieni za siódmą rzekę
Może znajdziesz mnie w oddali
Lecz jeśli byśmy
Już się więcej nie spotkali
To niech ci przyśni się

Szlifierz warszawski - Jerzy Ficowski


Jarema Stępowski
Szlifierz warszawski

Jerzy Ficowski
   👉👉👉


Ja z ulicy na ulicę
Cały majdan z sobą taszczę
Dobrze znałem kamienicę
Karmelicka 18
Tam pod oknem panny Magdy
Ustawiałem swę fabrykę
I dzwoniłem dzyń-dzyń, jakbym
Podwórzowym był dzwonnikiem

No i co, no i co ❓
No i co ja wtedy robię ❓

No i puszczam maszynerię moją w ruch
Moim iskrom mogą gwiazdy pozazdrościć
Kręcę kółko i uwijam się za dwóch
No bo czego się nie robi dla miłości?

Bo ta panna Magda cała
Co miłości znała wiele
Swą urodą werbowała
Nie najgorszą klientelę
Raz przysłała mi magika
Któren lubiał ostre dania
I te noże, co je łykał
Dawał mnie do szlifowania

A ja co, a ja co ❓
No a co ja wtedy robię ❓ O ❗

A ja puszczam maszynerię moją w ruch...

Leciał Mundek z nożyczkami
Żeby wąsik przystrzyc nimi
No bo chciałby serce złamać
Pannie Magdzie z oficyny
Brałem kozik pana Zdzisia
Bo już ostrze w nim stępiało
A on wyciąć musiał dzisiaj
Serce fest przebite strzałą

No to co, no to co ❓
No to co ja wtedy robię, no ❓

No to puszczam maszynerię moją w ruch...

Nie ma już tej oficyny
Giną stare obyczaje
Moje serce z tej przyczyny
I bez noża mi się kraje
Choć się rzadko trafia stówa
Choć klientów nie ma prawie
Bierę majdan i zasuwam
Po kochanej mej Warszawie

No i co, no i co ❓
No i co ja wtedy robię ❓ Hm...

No to puszczam maszynerię moją w ruch...

Stefan Rembowski (kompozytor)  👉👉👉

Czarny Chary - Jerzy Ficowski


Maria Koterbska - Czarny Chary

Jerzy Ficowski

Czarną miał skórę
I czarny parasol
I czarny los
Miał tysiąc czarnych trosk
A zwał się Chary

Biedy miał dosyć
Sprzedawał więc losy
Po centów pięć
Kupował, kto miał chęć
Raz nawet szeryf

O, czarny Chary, o-o, czarny Chary
Ty dobrym losem obdarzasz co dzień
Więc najszczęśliwsze daj nam numery
I biedny miedziak w bogactwo nam zmień

A kiedy nam sprzedasz
Szczęśliwy los
Ominie cię bieda
Napełnisz trzos
No, w górę nos
O, czarny Chary, o-o, dobry Chary
Od ciebie kupić szczęśliwy chcę los

Ale fortuna
Co kołem się toczy
Zdradziła go
I coraz gorzej szło
Przy długim moście

Biedy miał różne
Dziś zbiera jałmużnę
I żebrze w głos
Więc o szczęśliwszy los
Już go nie proście

O, czarny Chary, o-o, czarny Chary
Ja nie wiedziałam, żeś taki jest leń
Już lata cztery, o-o, czarny Chary
Przy długim moście tak siedzisz co dzień

Zawiodły cię losy
Wyciągasz dłoń
Obdarty i bosy
Że Boże broń
Ech, stary koń
O, głupi, głupi, i któż by kupił
Od ciebie, Chary, ten czarny twój los...

Obrazy: Patrick Dougher

Pożegnanie z ciocią - Jerzy Ficowski


Pożegnanie z ciocią


Jerzy Ficowski


Jeszcze tkliwe pożegnanie z ciocią
Bo już gwiżdże, bo już rusza pociąg
Jeszcze ręką przez okienko - pa pa pa
Zaraz ciocię w pędzie, w locie skryje mgła
Zaraz ciocię w pędzie skryje mgła

Moja ciocia jedzie do Skarżyska
Z parowozu mknie za iskrą iskra
Włosy złoci mojej cioci złoty deszcz
Tego złota, ciociu złota, strzeż się, strzeż
Tego złota, ciociu, strzeż się, strzeż

Pociąg gwiżdże
Teraz pędzi ile tchu
Iskiereczko, złoć się, złoć
Złoć się, złoć
Nie podpalaj wujków, stryjków
Ani cioć…

Zaturkoce z ciocią pociąg w dali
Może w drodze ciocia się zapali
Taka susza, pociąg rusza, ogniem dmie
Spłonie słodka moja ciotka albo nie
Spłonie moja ciotka albo nie

Niech już raczej spłonie wszystko wokół
Byleś ty się nie zmieniła w popiół
Odejdź dalej, siądź w przedziale, ciociu ma
Do Skarżyska droga bliska - pa pa pa
Do Skarżyska droga bliska - pa

Pociąg gwiżdże…

Ewa Złotowska

Gdy pójdę w drogę... - Jerzy Ficowski


Gdy pójdę w drogę wezmę z sobą księżyc


Jerzy Ficowski


Ruszę drogą w las
Skradnę parę gwiazd
Nawet księżyc sam
Tobie, Kali, dam

Widzę w oddali
Z gwiazd sznur korali
I tobie, Kali
Złoty księżyc dam
Gdzieżeś, powiedz, gdzie
Czemu zwodzisz mnie

Wołam daremnie
Jest coraz ciemniej
Zadrwiła ze mnie ta noc zła
Ta noc, jak złodziej
Skradła mi w drodze
Gwiazd i księżyca złoty skarb

Wzięła noc sto gwiazd
Poszła noc za las
Gdzie swą złotą twarz
Ukrył księżyc nasz

Widzę w oddali…

Kto mi odszuka
Księżyca dukat
Kto złote gwiazdy znajdzie gdzieś
Gdzieś mi się zgubił
Ślad za mym lubym
Kto mi przyniesie o nim wieść

Co mam zrobić, co
By odnaleźć go
Pójdę hen za las
Skradnę parę gwiazd

Michaj Burano i Czerwono-Czarni
Krystyna Prońko

Cztery karty - Jerzy Ficowski

Anna German
Cztery karty

Jerzy Ficowski


Gdy zły los wróżbami swymi w dobry zmienia
Cyganeczka w kartach szuka pocieszenia
A w nich każdy z czterech królów ma swój tron
Czterech królów, władców czterech świata stron

W tej kierowej, dawidaj, przez rok cały jest lipiec
A w treflowej, dawidaj, szumi las głosem skrzypiec
W tej karowej, dawidaj, gwiazdy są bardzo tanie
A w pikowej, dawidaj, są szczęśliwi Cyganie

Bo tam wszędzie władza czterech królów sięga
Gdzie się błękit nieba wsparł na widnokręgach
Wedle prawa co powstało z dobrych wróżb
W cztery strony świata można ruszać już

W tej kierowej, dawidaj, wiatr się w lasach zabłąkał
A w treflowej, dawidaj, złoto rodzi się w strąkach
W tej karowej, dawidaj, ludzi złych diabli wzieli
A w pikowej, dawidaj, nie ma nic prócz niedzieli

Kiedy wiatr mi, Cyganeczko, w oczy wieje
Kiedy jakoś nie chcą spełniać się nadzieje
Zamiast konia mi na drogę wróżbę daj
Zwiedzę cztery świata strony, dawidaj

W tej kierowej, dawidaj, nawet gorycz jest słodka
A w treflowej, dawidaj, może wreszcie go spotkam
W tej karowej, dawidaj, wszystkie smutki wyrzucę
A z pikowej, dawidaj, znów szczęśliwa powrócę

Cygański wóz - Jerzy Ficowski

Anna German
Cygański wóz

Jerzy Ficowski

Skrzypce weź
Utocz z nich melodii dzwon
Dla moich ust
Skrzypce weź
Niech muzyką swoją
Cyganów napoją, nim ruszy wóz
Zagraj nam, jak z beczułki wino
Niech nuty popłyną, niech płynie pieśń

Po to do wozu trzeba konika
Żeby jechał wóz
Po to potrzebna skrzypcom muzyka
Żeby wiatr ją niósł

Ani ty, ani ja
Nie wstrzymujmy jej
Biegnij gniady, leć piosenko
A ty wietrze wiej...









Mój generał ołowiany - Jerzy Ficowski

Anna German
Mój generał ołowiany

Jerzy Ficowski

Pośród moich ołowianych żołnierzyków
Rozsypanych tyralierem po podłodze
Sterczał w czapie trójgraniastej pełen szyku
Mój generał ołowiany, zwany wodzem

On ustawiał do ataku swoje roty
I przypierał armie wroga aż do ściany
Lecz mu salutować nie miał nikt ochoty
Bo był tylko generałem ołowianym

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Któremu nie trzeba salutować
Raz dwa, raz dwa, raz dwa, trzy cztery
Raz dwa, trzy cztery, pięć 

A gdy się skończyła wreszcie bitwa cała
I żołnierze byli wielce utrudzeni
Wziąłem swego zwycięskiego generała
I wsadziłem z żołnierzami do kieszeni

A on wcale nie buntował się, nie skarżył
Ale wobec losu uczył się pokory
Chociaż taki dumny był ze swojej szarży
Choć w kieszeni go uwierał mój scyzoryk

Generałom tym prawdziwym cześć i chwała
Do każdego rzekłbym - generale, prowadź
Ale dobrze mieć takiego generała
Którego tak łatwo w kieszeń schować...

Taka prawda nieprawdziwa - Jerzy Ficowski

Gary Benfield

Anna German
Taka prawda nieprawdziwa

Jerzy Ficowski

Gwiazdę ci dam od deszczu mokrą, co w trawę spadła
Pojedźmy tam za snu widnokrąg, na dno zwierciadła
I jeszcze dalej, jeszcze dalej przez noc karetą
W cztery zielone konie, ale nie pytaj gdzie to

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Ten, kto jej nie zna od żadnej jawy się nie dowie
Jak świecą gwiazdy spod mych powiek
Choć noc bezgwiezdna

To taka prawda nieprawdziwa
Która się kłamstwem nie nazywa
Stworzona przez nas

Barwą zachodu cię napoję, jak starym winem
Będziemy pili je oboje w czarną godzinę
Zielone konie nas poniosą nocą szeroką
A ty zaufaj im jak losom, nie pytaj, dokąd

To taka prawda nieprawdziwa…

Choćby odeszły od nas nawet dwa nasze cienie
Będziemy szli przez ptaków wrzawę i gwiazd milczenie
We wszystkie cztery świata strony, we dwoje wszędzie
Ja nieprawdziwa, ty zmyślony w sennej legendzie…

Mój stryjek jest hodowcą moli - Jerzy Ficowski


Anna German
Mój stryjek jest hodowcą moli

Jerzy Ficowski


Mój stryjek jest niezwykłym panem
Nie byle jakim
Mój stryjek wąsy miał wełniane
Wełniane baki
Lecz nie strzygł ich
Wszak nie jest owcą
Ani nie golił
Bo stryjek raczej jest hodowcą
Hodowcą moli, złotych moli

Mój stryjek, hej
Mój stryjek antynaftalinista
Żadnego z moli nie zabije
Lecz z usług ich korzysta
Z nimi pogodniej życie jest lepsze
Bije z nich blask
Choć zjedzą spodnie
I zrobią w swetrze dziurkę
Nie raz nie dwa
Nie raz nie dwa
Nie raz

Mój stryjek to jest tęga głowa
I całkiem gładka
Bo włosy mól mu skonsumował
Aż do ostatka
Czyś widział lśniącą
Nad łysiną cud aureolę?
To hołd składają
Stryjka czynom złociste mole
Wdzięczne mole

Mój stryjek, hej...

Więc gdy zaniesie się na słotę
W dzień, czy też nocą
Malutkie mole takie złote
Świat ci ozłocą
Wygryzą dziurkę w ciemnym niebie
I mrok przemija
Bo mole to są, proszę ciebie
Mini aniołki mego stryja

Mój stryjek, hej...

Mieszkamy w barwnych snach - Jerzy Ficowski


Anna German
Mieszkamy w barwnych snach

Jerzy Ficowski


Dalecy sobie mają sny białe jak mleko
Konwalie białe, białe mgły śpią pod powieką
Dalekim nic się nie chce śnić oprócz tej bieli
A może takie białe nic to są anieli

A my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Barwami tylko do mnie mów, mów kolorami
Gdy dziś na brzegu naszych snów znów się spotkamy
I zacznie się w szumiącym śnie stubarwny pochód
Bo może nawet lepiej, że nie ma aniołów

Bo my mieszkamy w barwnych snach
Ty w moich, a ja w twoich
Bo nasze szczęście pragnie barw
Kolorów się nie boi
Znajdziemy chłodną zieleń tu
I szkarłat najgorętszy
A jutro barwy swego snu oddamy tęczy

Daj mi tęczę na niedzielę - Jerzy Ficowski


Anna German
Daj mi tęczę na niedzielę

Jerzy Ficowski


Kiedy biegniesz na spotkanie
Pod dziurawym parasolem
Pod tą srogą niepogodą, w deszczu tym
To nie kupuj tulipanów
Coś innego dostać wolę
Coś innego, piękniejszego chciałabym

Daj mi tęczę na niedzielę
Zamiast kwiatów tęczę daj
To naprawdę tak niewiele
To potrafi byle maj
Za to póki chmurno jeszcze
Będę razem z tobą iść
I parasol srebrnym deszczem
Zaceruję tobie dziś

Darmo głowy sobie nie łam
I nie przynoś kwiatów więcej
Skromnych fiołków, ani oszalałych bzów
Bo gdy wiosna się zaczęła
Nic nie trzeba mi prócz tęczy
Niech uderzy kolorami nam do głów

Daj mi tęczę na niedzielę…

Z tęczą będzie nam weselej, ja ci ręczę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj mi tęczę na niedzielę
Daj

Obraz: Claude Theberge

Powracające walczyki - Jerzy Ficowski


Powracające walczyki


Jerzy Ficowski


Jeszcze sobie kusztyka melodyjka walczyka
Stary walczyk nie rzuca już cienia
Jeszcze krąży trzy po trzy
Zapomniany, najsłodszy
I do tańca zaprasza wspomnienia

Z niepamięci wywleka wspomnienia
I przyzywa z daleka wspomnienia
I ten żal, co się żalić nie umie
I uśmiechy niczyje wspomnienia
Z niepamięci wysnute wspomnienia
I tę różę, co żyje zasuszona
W błękitnym albumie

Nie wracajcie walczyki w tę stronę
Pa ra ram, pa ra ram, pa ra ram
Te powroty walczyki spóźnione
Na co nam?
Puste lustra zgubiły odbicie
Pośród mgły, ślepej mgły
Na co jeszcze walczyki liczycie
Raz, dwa, trzy...

Walc nie słucha mnie wcale
Strojny w szale, woale
I powtarza wciąż prośbę swą rzewną
I nie zraża się niczym
Do trzech razy walc liczy
Aż się wreszcie doczeka na pewno

Raz dwa trzy w dłoniach dłonie
Raz dwa trzy i utonie
Cały wieczór w walczyka kropelce
Raz dwa trzy i wystarczy
Raz dwa trzy dla nas dwojga ten walczyk
Ten walczyk, w jego rytmie chce znowu bić serce

Nie chcę byście walczyki odeszły
Właśnie dziś, pa ra ram, właśnie dziś
Po co wracać w czas dawno zamierzchły
Dokąd iść
Na pękniętej kręcącej się płycie
Nućcie nam, grajcie nam
Zanim stare walczyki wrócicie
Tam, tam, tam

Anna German👉👉👉

Ballada o niebie i ziemi - Jerzy Ficowski


Anna German
Ballada o niebie i ziemi

Jerzy Ficowski


Otwarto drogę nam do gwiazd
Już przyciągania zrzucamy brzemię
Nadejdzie pora, przyjdzie czas
Porzucić ziemię

Znajdziemy może inny sens
I inne szczęście będzie nam dane
I zapomnimy, zapomnimy gorycz klęsk
Wśród obcych planet

A kiedy polecimy tam
I za tęsknotą ruszymy w pościg
Zaświeci stara ziemia
Zaświeci nam światłem miłości

Westchniemy, ziemio, pusto nam
Wśród nieskończonych świateł i cieni
Zadamy starym, starym słowom kłam
Nie tak jest w niebie jako na ziemi

Zgadniemy, czego, czego nam jest brak
I zrozumiemy, czego nam trzeba
I zawołamy - to nie tak, to nie tak
Za mało ziemi, zbyt dużo, zbyt dużo nieba

Dalekie światło wezwie nas
I powrócimy z czarnych przestrzeni
W najdroższy, niegasnący blask
Niegasnący blask jedynej ziemi
Wiernej nam, jedynej ziemi...

Co daje deszcz - Jerzy Ficowski


Anna German - Co daje deszcz

Jerzy Ficowski


Szumią deszcze, strugi kładą na jeziorze
Pędzą deszcze galopadą - jak to dobrze
I na wodzie narowistej mkną na oklep
Srebrne kręgi, srebrne szumy, srebrne krople

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, na wodzie koła
Co daje deszcz, po co nas woła
Srebrne koła dookoła rzuca dla nas deszcz

Zanim deszcz do naszych okien się dodzwoni
Pocałujmy się pod daszkiem naszych dłoni
I poprośmy, by nas deszcz ze sobą powiódł
I zabłądźmy w srebrnym deszczu jak w sitowiu

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Gdzie tylko pobiegł, tam kółko w kole
Zrobię z nich sobie tysiąc bransolet

Co daje deszcz, po co nas woła
Co daje deszcz, na wodzie koła
Srebrne koła dookoła, srebrne koła dookoła
Rzuca dla nas deszcz, na ziemię rzuca deszcz

Obraz: Andre Kohn

Zanim sen uśnie - Jerzy Ficowski

Robert Gonsalves

Alicja Majewska
Zanim sen uśnie

Jerzy Ficowski

Trzepocze ogniem noc, mrok wielbi gwiazd zamiecie
Wsłuchuje się bez tchu, jak cisza gada w krąg
Obryzgał księżyc dom, a blask na parapecie
Na biały marmur padł, na cienie naszych rąk

Już troska mija, sen widnieje w marzeń smudze
I pobłyskuje świat w półmroku lotnej mgły
A cienie naszych rąk wydają nam się cudze
Jak gdyby jeszcze ktoś tu był, nie tylko my

Jakby w bezsenny czas, miłośniej niż my sami
Najcichszych istnień tłum wraz z nami milczał tu
Zaświatów tajny los więź dał im z niebiosami
I ten niepewny byt z powietrza i ze snu

Już troska mija...

Obłoków wolny lot jest dla ich swobód niczym
Donośniej kwitną niż najusilniejszy kwiat
I dusza czuje lęk przed cieniem tajemniczym
Gdzie żyje zachwyt nasz z cudami za pan brat

Tempora mutantur - Jerzy Ficowski


Alicja Majewska
Tempora mutantur


Jerzy Ficowski

Odchodzą stare Don Kichoty
Cyrano się po knajpkach tuła
I śmiać się nie ma już ochoty
Niemocą zdjęty Gargantua
Pies Baskerville'ów słodko skamle
Colas Breugnon nie pije więcej
Zagadkę bytu rozgryzł Hamlet
Piłat ma czyste ręce

Cóż robić - bierzmy z nich wzór
I nie zwlekajmy ni chwili
Tempora mutantur
Et nos mutamur in illis
Cóż robić - jeśli tak chcesz
Z nimi idź drogą utartą
Zmienia się świat i my też
Czy warto - może nie warto

Przestała Terpsychora tańczyć
Pokochał Prometeusz więzy
I trefniś, prawdomówny Stańczyk
Zapomniał, że ma w gębie język
Sokrates, pełen animuszu
Na katarynce grywa w poście
I śpiewa paru Orfeuszów
W gospodzie "Dziura w moście"

Cóż robić - bierzmy z nich wzór…

Lecz wiecznie młody żart Pickwicka
Nie umie śmiechu kryć pod korcem
I nie zawiedzie nas muzyka
Co nie umarła na Majorce
Bo tak już bywa, daję słowo
Że ponad naszą Ziemią starą
Szybować w górę wciąż na nowo
Nie znudzi się Ikarom

Tak trzymać - bierzmy z nich wzór
I nie zwlekajmy ni chwili
Tempora mutantur
Et nos mutamur in illis
Tak trzymać - przykład z nich bierz
Nie pytaj o zysk czy stratę
Zmienia się świat i my też
Tak trzymać - trzymać ze światem

Trzy pierścienie - Jerzy Ficowski

Alicja Majewska
Trzy pierścienie

Jerzy Ficowski

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Nic dla ciebie nie mam

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
Mnie ze słońcem zaręczono
Pierścieniami trzema

Gdybyś mocny był jak wiatr
I tak bystry jak strumienie
Gdybyś słońcu złoto skradł
To bym zdjęła trzy pierścienie

Pierwszy porwałby mi wiatr
Drugi w wodzie by zatonął
A ten trzeci w słońcu zbladł
Wtedy miałbyś
Wtedy miałbyś narzeczoną

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Nie bądźże zazdrosny

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
I ze słońcem zaręczono
W samym środku wiosny

A ty gniewasz się, że wiatr
Kręci loki moim włosom
Że mi promień w oczy wpadł
Że w strumieniu brodzę boso

Wolę mój potrójny grzech
Z wiatrem, słońcem i strumieniem
Moich narzeczonych trzech
Na nikogo, na nikogo nie zamienię

Jestem wiatru narzeczoną
Jestem słońca narzeczoną
I strumienia narzeczoną
Już się nie odmienię

Bo mnie z wiatrem zaręczono
Bo mnie z falą zaręczono
Niech mi złotem słońca płoną
Moje trzy pierścienie

Już się nie odmienię

Obrazy: Nguyen Thanh Nhan

Modlitwa do dobrego Boga - Jerzy Ficowski


Edyta Geppert
Modlitwa do dobrego Boga

Jerzy Ficowski

Daj mi, proszę, dobry Boże
Zamiast drogi - to bezdroże
Które prosto poprowadzi
Poprowadzi mnie w nieznane
Innym, dobry Boże, zostaw
Wstęgi ulic i autostrad
A ja niech już na manowcach
Na manowcach pozostanę

Pozwól mi się, Boże, błąkać
Po gęstwinach i po łąkach,
W niepewności wydeptywać
Tysiąc ścieżek, tysiąc ścieżek.
Nie bój się, że gdzieś przepadnę
Dokąd iść mam - nie odgadnę
Uwierz we mnie
Jak ja w Ciebie, Boże, wierzę
Jak ja w Ciebie wierzę

Spełnij, proszę, o czym marzę
Niech pod tęczy twej ołtarzem
Wyspowiadam gorzkie żale
Gorzkie żale, słodkie grzechy
I niech sercu siły doda
Darowana mi swoboda
Co nie szczędzi mi ni smutku
Ni smutku, ni pociechy

Choć niejeden dasz mi, Boże
Do zgryzienia twardy orzech
Daj też iskrę, żeby radość z niej rozniecić
Radość z niej rozniecić
I nadzieję mi pozostaw
Że gdy drodze swej nie sprostam
Ty, mój dobry Boże, wyjdziesz mi naprzeciw...

Więc nie dziw się - Jerzy Ficowski


Edyta Geppert i Kroke
Więc nie dziw się

Jerzy Ficowski

Tyle było powitań i rozstań
Tyle było słów - żegnaj i - zostań
Karuzele, niedziele i sny
Niepokoje, tych dwoje - to my
Jakieś burze, podróże, Bóg wie co
Jakieś gwiazdy, co dziś już nie świecą
Tam za lasem, za czasem, za snem
Zapodziały się, gdzie? Bo ja wiem

Więc nie dziw się, że czasem w tamte strony
Wytężam wzrok i znaleźć chciałabym
Choć drobny ślad tych godzin zagubionych
Co dawno już rozwiały się jak dym
Więc nie dziw się, że nieraz niespodzianie
Dalekie dni, zasnute czasu mgłą
Przesłonią świat, gdy znów popatrzę na nie
Przez głupich łez powiększające szkło

Tylko pomyśl i spójrz, co się święci
Przypływają na tratwie pamięci
Ci, co spali w głębokich mych snach
Na ich dnie spoczywali jak piach
Może znowu wynurzy się z marzeń
Jakiś nikt, jakiś ktoś się ukaże
Ten, co czekał tak długo w mym śnie
I nie pozna, nie pozna już mnie

Więc nie dziw się...