Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawluśkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pawluśkiewicz. Pokaż wszystkie posty

W dzikie wino zaplątani - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Zakopower
W dzikie wino zaplątani

W przydomowym ogrodzie
Życie prawie nad stan
Mogłabyś mieć moja pani.
Lecz cóż radzić na to mam,
Nakrył ogród dziki łan,
A myśmy tacy zaplątani.

Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać to dzikie wino?
Może to zrobiłaś ty - hej, dziewczyno?
Po co tu zasiałaś to dzikie wino?
Po co je tu dałaś?

Gdy ona mówi do mnie, że karocą jechać chce
I mówi do mnie tak jak do ściany.
Nie o to wcale chodzi, że karocy nie ma nie,
Ja jestem tylko cały zaplątany.

Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać...

W zaciętości wpadam w gąszcz i buszując w pnączu,
Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany.
Ona nagle mówi, że wina pragnie, wina chce,
Ja jestem w pustym domu zaplątany.

Gdzie to wino, dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
I osłonę winną zwinąć...

Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Może zrobisz dla mnie to - hej, dziewczyno?
Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Kto je tutaj da?

Obrazy: Ann Fullerton

Niepewność - Adam Mickiewicz


Marek Grechuta - Niepewność (muz. Jan K. Pawluśkiewicz)
(2. muz. Stanisław Moniuszko)


Adam Mickiewicz

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co mnie tu wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu;
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Obrazy: Daniel F. Gerhartz

Piosenka - Julian Przyboś


Marek Grechuta
Piosenka

Julian Przyboś

Niestały stary!
Sterałeś wiary
w wojnie namiętnej
ze wszystkim!
z niczym ....

A jak za młodu,
cel jest najdalszy,
skrajnie stronniczy....
bliski.

Kogo ty we mnie
wszystkimi dziennie
nocami straszysz?

Steruj krwią swoją
do Oceanu
Spokoju.

Niech będzie zgoda
ognia i lodu:
płomiennie
obojętna.

Fot. Julian Przyboś

Zadymka - Julian Tuwim


Marek Grechuta
Zadymka


Julian Tuwim

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę mogę wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczę dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł
W białej drzemce, w puszystym przyprószonym spacerze
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
Składam wierszom powolnym w ofierze.

Nie dokazuj - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor - Nie dokazuj

Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
Wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek

Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
Nawet to, że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
I gdy rozum tracił dla niej, śmiała się, klaskała

W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Młoda pani była jednak ciągle niepoważna
Aż do chwili, kiedy nagle, nagle wśród pokazu
Padły słowa

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu, miła, nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód...

Innym razem zaproszony byłem na wernisaż
Na wystawy późną nocą w głębokich piwnicach
Czy to były płótna mistrza Jana, czy Kantego
Nie pamiętam tego

Były tam obrazy wielkie, płótna kolorowe
Z nieskromnymi kobietami szkice nastrojowe
Całe szczęście, że naturą martwą jednak były

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Była także inna chwila, której nie zapomnę
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne
Przez dziewczynę z końca sali podobną do róży
Której taniec w sercu moim święty spokój zburzył

Wtedy zdarzył się niezwykły, przedziwny wypadek
Sam już nie wiem jak to było, trudno opowiadać
Jedno tylko dziś pamiętam, jak jej zaśpiewałem

Usta milczą, dusza śpiewa
Usta milczą, świat rozbrzmiewa
Lecz dziewczyna nie słyszała tańcem już zajęta
W tańcu komuś zaśpiewała to co tak pamiętam

Nie dokazuj, miły, nie dokazuj...

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Serce

Marek Grechuta - Serce

Lucyna Wiśniowska, Andrzej Nowicki

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii.
I lekkomyślnie dałem słowo,
Że kwiat kwitnie księżycowo,
A liście mrą srebrzyście.

Pani zdziwiona mówi:
"Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż".
Ach, rzeczywiście, więc cóż ci dam?

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Stara baba za straganem
Wyrzuciła wielki kosz.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii
A pani, cóż, nie chce tych róż,
Że takie brzydkie, że czerwone i że z kolcami.
Więc cóż ci dam?

Dam pierścionek z koralikiem,
Ten niebieski jak twe oczy.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Obrazy: Vladimir Volegov

A tego roku jesień - Stanisław Grochowiak


Anna Szałapak - Nie było lata
Stanisława Celińska - A tego roku jesień

Stanisław Grochowiak

A tego roku jesień też jest siwa,
Ludzi ucisza, w drzewach kształt odkrywa.

I tego roku obłoki wydłuża,
Ze idą niebem jak ziąbu przedmurza.

I tego roku w polach praca tłumna,
Gadają młyny, pachną chlebem gumna.

Jakby zaiste nie przeszła nad nami,
Chorągiew bólu z ciemnymi skrzydłami.

Jakby nam czoła nie obrosły chrusty
I jakby "spokój" nie był dźwięk już pusty.

A tu gdzie mieszkam-gdzie do ciebie piszę
Ptaki dziobami przędą wielką ciszę.

Staw rzęsę dźwiga, rzęsa trzciny wiąże,
Zamyka łono nasycony grążel.

Pola topolom, topole rozstajom,
A lasy borom milczenie podają.

Jakby, zaprawdę, trznadle i czyżyki
Niosły przez niebo Chustę Weroniki.

Jakby, zaiste, za tych drzew bukietem
Przydrożny strumień rozlewał się w Letę.

Wybacz więc; idę przez wioskę ściszony
Biorę od ludzi zdawkowe ukłony.

Muz. 1 - Jan Kanty Pawluśkiewicz
2 - Jerzy Andrzej Marek

Obraz: Lance Johnson

Czy pan zatańczy ze mną - Jonasz Kofta


Renata Kretówna
Czy pan zatańczy ze mną

Jonasz Kofta


Czy pan zatańczy ze mną?
W tańcu różne rzeczy się udają
Kołysani melodią senną
Piosenka dla zakochanych
Nadzieję mam na tę przyjemność
Że się w tańcu bliżej poznamy

Nieśmiałość trudno przezwyciężyć
Melodia ta ratunek niesie
Dla zakochanych świeci i księżyc
Jest w niej złota polska jesień

Wodzirej - 1977

Plakat: Waldemar Świerzy

Wigilijna święta noc

Ewa Małas-Godlewska, Grzegorz Turnau
Wigilijna święta noc

Barbara Jaroszewska-Kościuszko

Wigilijna święta noc
Od opłatka bije blask
Ale gdzieś tam, ulicami
Krążą ci co są dziś sami
Pusty talerz dostawiamy
Może zbłądzą pod nasz dach

Wigilijna święta noc
Niesie łaskę w każdy dom
Serca swoje otwieramy
Dla tych, którzy są dziś z nami
I z czułością wspominamy
Tych, co już odeszli stąd

Wigilijna święta noc
Niechaj śpi człowieczy strach
Wszyscy kiedyś przeminiemy
Ale zanim odejdziemy
Zostawimy tu na ziemi
Swych uczynków trwały ślad...

Zaklinanie, czarowanie - Michał Zabłocki


Anna Szałapak
Zaklinanie, czarowanie...

Michał Zabłocki

w nicu cosiu coś z niczego
w pustkę życia człowieczego
mały zastrzyk wierszowany
balsam miękki, sól na rany

w nicu cosiu coś z niczego
wciąż gorszego, nie lepszego
mały zastrzykwierszowany
balsam miękki, sól na rany

zaklinanie, czarowanie
dotykanie, wytwarzanie
tego bytu człowieczego...

ośmiodzienny tydzień stwórczy
bosko ludzki z poprawkami
lepiej, gorzej z roku na rok
się stwarzamy, się stwarzamy

zaklinanie...

rzeczywiście, oczywiście
niewyraźnie, nieprzejrzyście
wyście rzeczy, wyście oczy
a ja sobie sen proroczy

wyście co usłyszeliście
wyście coście zbadaliście
a ja coście rozgnietliście
czego w życiu zbawiliście
czego życia zbawiliście...

Obraz: Mia Bergeron

Tchnienie - Włodzimierz Dulemba


Anna Szałapak - Tchnienie


Włodzimierz Dulemba

Twe imię w przestworzach
Jak drzewo koi bezdroża
Ty jesteś schronieniem
Gdy trwoga ciężkim kamieniem
Ty jesteś świątynią
Jak ziarno dobrą nowiną

Co dzień rano staję
Przed rosą, rosą świtu
Chylę głowę Panie
Gdy promieniem mnie witasz

Ty jesteś schronieniem
Gdy trwoga ciężkim kamieniem
Ty jesteś świątynią
Jak ziarno dobrą nowiną
Twe imię w przestworzach
Jak drzewo koi bezdroża

Co dzień rano staję
Przed świętym, świętym cieniem
Chylę głowę Panie
A nade mną twe tchnienie

Ty jesteś świątynią
Jak ziarno dobrą nowiną
Twe imię w przestworzach
Jak drzewo koi bezdroża
Twe słowo w błękicie
Ty drogą, prawdą i życiem

Przed brzaskiem, brzaskiem księgi
Chylę głowę Panie
I pieśń wznoszę pod błękit...

Miłość - Czesław Miłosz


Anna Szałapak - Miłość

Federico Garcia Lorca
Czesław Miłosz

O miłości moja, o miłości moja
Z dołu w górę po mych łydkach
Płynie słońca złota rybka...

Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.

Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie...

Walc w Wiedniu - Federico Garcia Lorca


Anna Szałapak - Walc w Wiedniu

Federico Garcia Lorca - Pequeño Vals Vienés

Znieruchomiał wiatr
W górze słońce,
W dole jak drżące
Wodorosty - topole
I moje serce drżące.
Znieruchomiał wiatr
Popołudnie bez ptaków o piątej.

W Wiedniu jest dziesięć dziewcząt
I łkania śmierci brzmią zewsząd
I jest las wypchanych gołębi
Są chłodnych poranków fragmenty.
W srebrzystym muzeum szronu
Jest salon z tysiącem balkonów,
Salon z tysiącem balkonów

Ten walc, ten walc, ten walc,
Walc koniak, walc śmierć, walc sen,
Co w morzu zanurza swój tren.

Ja kocham cię, kocham cię, kocham
W melancholijnych zatokach,
Na ciemnym strychu irysów
I w naszym łożu z księżyca,
Pośród martwych książek i myśli
W tańcu, który żółwiowi się przyśnił.

Weź ten walc, co w ramionach mi zgasł
Weź ten walc, co w ramionach mi zgasł.

W Wiedniu zatańczę z tobą,
Przebrana w domino z głową i twarzą rzeki
Spójrz jak kwitną hiacyntem moje brzegi,
W me uda niech wpłynie twe ujście wezbrane,
A dusza w albumach i liliach zostanie.
Na śladach mych kroków i ciemnych fal
Chcę rzucić ci miły, o moje kochanie, wstążki walca.

Fot. F. G. Lorca

Dziś znów leżałem - Konstanty Ildefons Gałczyński


Jan Kobuszewski
Dziś znów leżałem

Konstanty Ildefons Gałczyński

Dziś znów leżałem pod twymi drzwiami
I śnieg mnie całego zasypał
A w palcie miałem kluczyk od biurka
I kluczyk gdzieś mi wypadł

Potem podniosłem się i chciałem dzwonić
Lecz dzwonek znów nie działał
A z dala płynął twój alt stłumiony
To dzwoni ten patałach

Odszedłem, wziąłem trzy aspiryny
Czytałem "Dziennik Ustaw"
I marzył mi się świat jakiś inny
Oraz odnośne usta

Ty mnie nie kochasz. Ja to wiem
I stąd mój smutek wynika
Podobno już innego masz
Jakoby pułkownika

Ritmo carnavale - Jonasz Kofta


Edward Hulewicz
Ritmo carnavale

Jonasz Kofta

Ten rytm wchodzi w krew
Zabawa i śpiew
I taniec wśród śniegu konfetti
Partnerkę swą tul
Powiewną jak tiul
Niech miłość wypełni parkiety
Ten rytm wchodzi w krew
Zabawa i śpiew
Karnawał jest raz

Bo to jest ritmo carnavale
W nim raz do roku można się wyszaleć
Ritmo carnavale
Już cały parkiet tańczy tak jak balet
Ritmo carnaval
Niechaj w tłumie par
Namiętność wzbudzi ritmo carnaval...

Kołysząc się w takt
Przejdziemy przez świat
Splątani wstęgami serpentyn
Z szampana padł strzał
Już znanym się stał
Ten rytm uporczywy, zaklęty
Kołysząc się w takt
Przejdziemy przez świat
Karnawał jest raz...

Wodzirej - 1977

Gdzież jest ów jęk - Osip Mandelsztam

Anna Szałapak
To się nie zdarzy


Osip Mandelsztam
Где связанный и пригвожденный стон?...
Gdzież jest ów jęk

Stanisław Barańczak


Gdzież jest ów jęk, przykuty, spętany
Gdzie Prometeusz - skały podpora i pomoc?
I gdzie sęp - żółtooki i niespodziewany
Nalot spode łba spadających szponów?
To się nie zdarzy, to się nie zdarzy

Tkwię w pajęczynie, świetlistych promieni
Czarnych kędziorów, jasnych loków
Ludziom potrzebne - światło i błękit przestrzeni
Śnieg Elbrusa, biel obłoków
To się nie zdarzy, to się nie zdarzy

Ale tych walk napierająca fala
Ten napór warg prowadzi do
Samego sedna, Ajschylosa - tragarza
Sofoklesa - drwala
To się nie zdarzy to się nie zdarzy

To - echo, echo, powitanie
To milowy kamień – nie lemiesz.
Teatr dziejów kamienno-powietrzny
Powstał z miejsc -

Wszyscy, wszystkich chcą objąć oczami:
Narodzonych, skazanych,
Mających żyć wiecznie.

Późnojesienny wiersz Pana Cogito - Zbigniew Herbert


Natasza Czarmińska, Katarzyna Groniec
Późnojesienny wiersz Pana Cogito
przeznaczony dla kobiecych pism

Zbigniew Herbert

Pora spadania jabłek jeszcze liście się bronią
rankiem mgły coraz cięższe łysieje powietrze
ostatnie ziarna miodu pierwsza czerwień klonów
zabity lis na polu rozstrzelana przestrzeń

jabłka zejdą pod ziemię pnie podejdą do oczu
zatrzasną liście w kufrach i odezwie się drewno
słychać teraz wyraźnie jak planety się toczą
wschodzi wysoki księżyc przyjm na oczy bielmo

Muzyka: Jan Kanty Pawluśkiewicz, Grzegorz Turnau

Obraz: Life is photo

Na skale czarnej... - Witkacy

W moim Wspomnieniowie koniec lat 70. Wtedy to Krzysztof Jasiński reżyseruje niezwykły musical, „Szaloną lokomotywę”, a niedługo potem kupuję płytę, zawierającą fragmenty tego spektaklu. Okładka Jana Sawki obiecywała niezwykłą zawartość albumu i tak było, bo płyty słucham już prawie 40 lat i nadal mnie fascynuje. „Wsiadam” do Szalonej Lokomotywy bardzo często, aby posłuchać Grechuty i Witkacego, a zaczynam zazwyczaj od  Motorka, bo to utwór na pierwszym miejscu mojej listy przebojów. Przejmujący wiersz Józefa Czechowicza, oprawiony w muzykę Grechuty i Pawluśkiewicza, do dzisiaj wywołuje we mnie dreszcz zachwytu.


Stanisław Ignacy Witkiewicz
Witkacy

Na skale czarnej, spadającej w morze
stoi mój zamek
oplata go galeria w koronki z białego marmuru
w koronki z białego marmuru?
w koronki z białego marmuru?
tak!
chciałem coś pisać
co? co? co? co?
coś dżwięczy jak daleki gong
gong, gong, gong
coś dżwięczy jak daleki gong świątyni
kiedy? kiedy? kiedy?
kiedy, kiedy wieczorne niebo migdałowe
sklepi swą kopułę nad miastem

Nad zrębem planety, pośród gwiezdnej nocy
szereg alefów w nieskończoność pełznie
i nieskończoność unieskończoniona
zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
kłęby,kłęby, kłęby tytanów
i rogate, i rogate widma
sypią, sypią, sypią gwiazd roje w wydarte otchłanie
myśl w własne wątpia zapuściła szpony
i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani
lecz myśl ta czyja? samo się nie myśli
tak jak grzmi samo i samo się błyska
punkt się sprężył w "n" wymiarów przestrzeń
i przestrzeń klapła jak przekłuty balon

Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
Dnem mojej duszy jest pierwotna mściwość
a moim herbem jest soczysta larwa
zdębiałych koni lawiny, lawiny
i oficerów zasmucone miny

Hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop, hop, hop szklankę piwa
hop szklankę piwa hop!
ważę ciężary o jakich nie myślał żaden cezar świata
a wszystko ulata, ulata jak wata, ulata jak wata
hop szklankę piwa hop


Marek Grechuta
Na skale czarnej
Nad zrębem planety
Hop szklankę piwa

Z głębiny nocy niepojętej - Witkacy


Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Z głębiny nocy niepojętej

Witkacy

Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa

W srebrzyste pola chciałabym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe swoje życie.

Z głębiny nocy niepojętej
Sen modrooki na mnie kiwa
W postaci dziwnej, wniebowziętej
Ku światom nowym mnie przyzywa

Patrz - tam na podniebnej skale,
w którą swe kły spienione zatapia fala law,
tam stanę ja, król zimnej pożogi,
w którą się Nicość ucieleśnia,
i Tajemnica pokorna jak jakieś
Małe zwierzątko przypełznie mi do nóg

W srebrzyste pola chciałbym z tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś był moją samotnością,
W tę noc chciałabym prześnić całe moje życie.

Oto ja - oto on - Witkacy


Marek Grechuta
Maryla Rodowicz
Oto ja - oto on

Witkacy


Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Oto ja – oto on
W duszy bije jakiś dzwon
W duszy dzwonią mi dzwoneczki
chodźcie siostry i syneczki
Piekielne pomysły działają na zmysły
A dusza gdzieś skryta nikogo nie pyta


O, jak boli w sercu
(To od papierosów)...