O tej porze mało kto tu
U nas chodzi spać
Bałak lwowski się zaczyna
Hula lwowska brać
Do księżyca już
Wyłażą koty
A do łóżka idą
Wszystkie knoty
Ćmy, chrabąszcze, nietoperze Zaczynają żyć
A batiary gdzieś frajerów
Zaczynają bić
Jak mieć będziesz w (?)
Lat parnaści
Będziesz także
O tej porze baśń śnić
A teraz
Śpij miglanc, śpij – cichutko
Noc lwowska trwa tak krótko
Nim bramy się zamknie
I wachta da znak
Ta ty ledwie że obrócisz się
Z boku na wznak
Niech miglanc się nie boi
Nasz lew na straży stoi
On lepszy od ciebie
Od lat tak musi stać
I nikt mu nie powie: Idź spać
Tam zagwizdał już policaj
Gwiazda spadła gdzieś
Już zatacza się ulica
A z ulicą pieśń
Już dwa cienie
W jeden się zmieniają
A latarnie
Do siebie mrugają
Śpij Lwowie, śpij – cichutko
Noc ciemna trwa tak krótko
Nad Tobą lśnią serca
Jaśniejsze od gwiazd
Lwowiaków rozsianych
Wśród obcych, złych miast
Nim przyjdzie świt i zbudzi
Miasto radosnych ludzi
W piosence o takim
Szczęśliwym dniu śnij
I śpij Lwowie, śpij sobie, śpij
Każdy ranek, jak kochanek wita mnie
Słońce do mnie tak przyjemnie, śmieje się
Ludzie znają, pozdrawiają mnie, a ja
Wciąż uważam, kto zawoła, kto znak da
Preclarka z Pohulanki
Ze Lwowem jest per ty
Zna magistrat ją i banki
Ulice, dzieci, psy
Więc idzie jak królowa
Przez wierne miasto swe
Zdobyła już pół Lwowa
Czy przez precle, kto wie
Śnieg, upały, lwowskie Wały, rynek, park
Pomalutku, aż do skutku, idzie targ
Chodzę, proszę, głos podnoszę - ta ludzie, hej
Do precelków, bo już coraz ich mniej
Precle, precelki, same jajowe
Lwowskie precelki, precle majowe
Preclarka z Pohulanki
Ma koszyk i jej świat
Ach, rzęsy jak firanki
Ach, usta - róży kwiat
Precelki są w koszyku
Zaś w oczach figlów rój
Amantów ma bez liku
Toczą o precle bój
Gdy pusto już w koszyczku
To zawsze pyta ktoś
Ktoś patrząc na me liczko
Masz dla mnie jeszcze coś
Ja nie mam nic, niech skonam
Ta niech pan szuka sam
Lecz gdy go nie przekonam
Ludzie, co ja mu dam
Coś na ostatek może
W koszyczku znajdzie się
Dla kogoś, o mój Boże
Co szepnie - kocham cię
Dla kogoś, kto tak szczerze
Popatrzy w oczy się
I z koszyczkiem coś zabierze
Precle, serce i mnie