Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fetting. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fetting. Pokaż wszystkie posty

Piosenka o żołnierskich butach - Bułat Okudżawa


Песенка о солдатских сапогах
Piosenka o żołnierskich butach

Bułat Okudżawa - Witold Dąbrowski i Andrzej Mandalian

Znów buty, buty, buty, tupot nóg
i ptaków oszalałych czarny wiatr.
Kobiety stają u rozstajnych dróg,
piechocie odchodzącej patrzą w ślad.

Czy słyszysz werbel, werbel, werbel gra:
„Żołnierzu, żegnaj ją, przeżegnaj ją!"
Odchodzi pluton — tylko mgła i mgła...
I tylko przeszłość nie zachodzi mgłą.

A męstwo nasze gdzie, na miły Bóg,
gdy przyjdzie wrócić na rodzinny próg?
Kobiety za pazuchę kładą je
jak pisklę, ukradzione nam we śnie...

A gdzie kobiety nasze, powiedz, gdzie?
Gdy już nadejdzie wytęskniony dzień,
witają w progu nas i wiodą tam,
gdzie wszystko nasze ukradziono nam.

Lecz cóż po łzach, po załamaniu rąk!
Z nadzieją patrzmy w nadchodzące dni...
A pośród pól żerują stada wron,
a pośród lat echami wojna grzmi.

I znów w zaułkach buty, tupot nóg,
i ptaków oszalałych czarny targ —
kobiety stają u rozstajnych dróg,
w żołnierski podgolony patrzą kark.



Edmund Fetting, Stanisława Celińska, Sława Przybylska
Piotr Fronczewski, Piotr Garlicki, Marian Kociniak, Józef Nowak

Fotografie

A przecież mi żal - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Былое нельзя воротить
Edmund Fetting, Piotr Machalica, Sława Przybylska
A przecież mi żal


Witold Dąbrowski

Aleksander Siergiejewicz Puszkin


Co było - nie wróci i szaty rozdzierać by próżno.
Cóż każda epoka ma własny obyczaj i ład ...
A przecież mi żal, że tu, w drzwiach, nie pojawi się Puszkin -
tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.

Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie -
i tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal...
A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie,
i nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal!

Doceniam pojętny mój wiek, mego stwórcę i mistrza,
rozumny mój wiek, doświadczony mój wiek pragnę czcić...
A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza
i jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.



No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz szlak się uświetnił,
i wszystko już jest - cicha przystań, nonajron i wikt...
A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
górują cokoły, na których nie stoi już nikt.

Co było - nie wróci... Wychodzę wieczorem na spacer
i nagle spojrzałem na Arbat i - ach, co za gość!
Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się,
ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś!

Władimir Pierwuninskij - Владимир Первунинский



Piosenka-wrzesień - Andrzej Jarecki


Ella Fitzgerald - September Song
Edmund Fetting - Piosenka-wrzesień


Andrzej Jarecki

Gdy byłem młodszy
Uganiałem się za wami
Ale wtedy umiałem czekać
Gdy dziewczyna dawała mi kosza
Potrząsając główką na "nie"
Pozwalałem naszej starej ziemi
Obrócić się parę razy
I polewałem ją łzami zamiast pereł
Ale płynął czas, czas mijał
I ona wracała
Wracała jak ziemia, jak czas

Tak mija dzień za dniem
Maj, lipiec i wrzesień
To jedno wiem
Już nadchodzi jesień
Jesienna pogoda
Spada z drzewa liść
Tak przegania mnie czas
Czekać znów czy iść

Wciąż ubywa dni
Przemijają sny
To wrzesień
To jesień

Znów minął jeden dzień
Dobry czy zły
Ten złoty cień
To byłaś ty...

Tacy jesteśmy ładni - Andrzej Jarecki

K. Jędrusik, E. Fetting
J. Trzepiecińska, K. Tyniec
Tacy jesteśmy ładni

Andrzej Jarecki

Właściwie może brak nam nieco wdzięku
Mało urody no i dusze pewnie chore
A nam tak trudno oprzeć się własnemu pięknu
Kiedy leżymy godzinami nad jeziorem

Tacy jesteśmy ładni, przytuleni nad wodą
Tacy jesteśmy ładni tak zwana druga młodość
Na kładce nad jeziorem
Tacy jesteśmy ładni i weseli w tę porę
Choć się znamy już cztery dni

Właściwie może brak nam nieco sensu
Dlaczego razem są ten wariat i ta pani
A my niewinni i w podróży bardzo często
I nikt nie wie - on za nią gna, czy ona za nim

Tacy jesteśmy ładni, przytuleni w podróży
Tacy jesteśmy ładni, czas nigdy się nie dłuży
Ukryci gdzieś w przedziale
Tacy jesteśmy ładni, czas nie dłuży się wcale
Choć się znamy już przeszło rok...

Mój bracie - Andrzej Jarecki

Edmund Fetting
Mój bracie


Andrzej Jarecki

Gdy w letni wieczór przy winie się spotkamy
Jak zwykle plotą - to o tym, to o owym kamraci
Lecz odkąd ciebie zabrakło wśród ferajny
Na tobie kończą się zawsze te rozmowy, mój bracie

To już tak dawno rzuciłeś dom i przystań
Odszedłeś od nas, a dokąd - nikt nie wiedział, nikt nie wie
To już tak dawno, plączemy się w domysłach
Na jakim morzu czy lądzie szukać trzeba ciebie

Wszyscy wiemy, bo wszyscy cię znamy
Że umiałeś sam sobie być panem
Że nie byłeś jak my i że miałeś więcej szans
Sprzeczne wieści przychodzą ostatnio
Że nie żyjesz, że żyjesz dostatnio
Choć nie mówi nic, lecz czeka stale ojciec nasz

Drobiazgów trochę po tobie mi zostało
Kapelusz, książki, notatki, kartek parę - to wszystko
Ty wiesz, ja nigdy zbyt dużo nie umiałem
Lecz po swojemu rozumieć cię się staram, mój bracie

Zawsze chętniej dawałeś, niż brałeś
Nigdy słuchać nikogo nie chciałeś
Opowiadać umiałeś wspaniale, tak jak nikt
Chciałeś chyba żyć jakoś inaczej
Jeśli kiedyś cię jeszcze zobaczę
To mi powiesz, że ci się udało lepiej żyć

Nim wstanie dzień - Agnieszka Osiecka


Edmund Fetting - Nim wstanie dzień - Ryszard Rynkowski

Śpiewnik Komedy - 2007

Agnieszka Osiecka

Ze świata czterech stron,
z jarzębinowych dróg,
gdzie las spalony, wiatr zmęczony,
noc i front.
Gdzie niezebrany plon,
gdzie poczerniały głóg,
wstaje dzień.

Słońce przytuli nas do swych rąk
i spójrz – ziemia ciężka od krwi,
znowu urodzi nam zboża łan,
złoty kurz.
Przyjmą kobiety nas pod swój dach
i spójrz – będą śmiać się przez łzy.
Znowu do tańca ktoś zagra nam
może już,
za dzień, za dwa,
za noc, za trzy,
choć nie dziś.



Chleby upieką się w piecach nam
i spójrz – tam, gdzie tylko był dym,
kwiatem zabliźni się wojny ślad,
barwą róż.

Dzieci urodzą się nowe nam
i spójrz – będą śmiać się, że my
znów wspominamy ten podły czas,
porę burz.

Za dzień, za dwa,
za noc, za trzy,
choć nie dziś.
Za noc, za dzień
doczekasz się,
wstanie świt

Prawo i pięść - 1964
Plakat: Waldemar Świerzy

Miała na imię - Marek Dagnan


Edmund Fetting - Miała na imię

Marek Dagnan

Kroki za oknem, dym z papierosa
Długie godziny, dni coraz krótsze
Zawsze to samo, popatrz, już świta
Zawsze to samo jutro pojutrze

Miała na imię lato
Letnia najkrótsza noc
Miała na imię liście jej imię
Liście szumiące pod wiatr

Miała na imię rzeka
Kto jej odwróci bieg
Miała na imię droga jej imię
Droga daleka przez świat

Kroki za oknem...

Miała na imię nigdy
Nigdy nie znajdziesz mnie
Miała na imię, było jej imię
Było nie wróci i już

Miała na imię szkoda
Szkoda, że krótkie tak
Miała na imię droga jej imię
Droga donikąd pod wiatr

Muz. Krzysztof Komeda

Bliska i daleka - Wiesław Dymny

Karol Bak
Edmund Fetting - Bliska i daleka 

Wiesław Dymny

Wiatr brzytwami rozciął twoje suknie
Abyś wyszła naga, biała z łupin
Tak jak z muszli albo z piany jedna pani
Byś w nagości lekko się zarumieniła, moja miła

Włosów twoich rozsypanych szelest
Na ramionach gładkich, gładkich lustrach
Wpadł mi w serce, jeszcze dalej - w serca głębię
I obudził mnie śpiącego na twe wdzięki, moja miła

Otoś stała przy mnie bliska i daleka
Na odległość ręki za morzami
Pomyliłem sobie ciebie z tymi snami
Aż mą głowę do swych piersi przytuliłaś, moja miła

Pod Dębem Książęcym - Agnieszka Osiecka


Edmund Fetting
Pod Dębem Książęcym

Agnieszka Osiecka

Spotkajmy się pod Dębem Książęcym
Jak w letnim śnie za miasta  kobiercem
Gdy zajrzy noc w dębowe kulisy
Z dziewczyną swą pomówmy najciszej

Popatrzmy znów na rzeczkę Utratę
Niech będzie, że ta łąka jest światem
Niech rośnie coś i niech coś szeleści
Niech będzie wiatr i ptaki niech pieści

Niech będzie noc, nieśmiałość rąk
I tylko my i serca tłok
I tylko my i tylko my i serca tłok

Spotkajmy się pod Dębem Książęcym
W zielonej mgle, co chwyta za serce
Gdy zajrzy noc w dębowe kulisy
Z dziewczyną swą pomówmy najciszej

Popatrzmy znów na miasto Sochaczew
Niech słowik nam wesoło zapłacze
I niech tam ktoś odjeżdża do Łodzi
Mnie z Tobą dość po łące tak chodzić
Niech będzie noc, nieśmiałość rąk
I tylko my i serca tłok..

Obraz: Faby Artiste

Jesienne piwo


Edmund Fetting
Jesienne piwo

Halina Stefanowska


Tak człowieku, tak kochany
Ta dziewczyna nie powróci chyba już
Nad piweńkiem żal opanuj
Serce w piankę jak w sucharek włóż
tara ri-ru ri-ru-ri-ru...

Jesienne piwo - słońce w zielonym szkle
Jesienne piwo - z łezką na dnie
Liść za liściem kapie, niebo kapie z chmurek
A za łykiem łyczek, z wąsów kapie smutek
Jesienne piwo...

Jeszcześ zamyślony, jeszcześ zagubiony
Jeszcześ pełen łez (tri tri!)
Lecz już odmieniony, lecz już pokrzepiony
Krzepkie bowiem jest
Jesienne piwo, z chmielem na dnie
Jesienne piwo - słońce w zielonym szkle

Tak człowieku, tak kochany
Gdy pochyli cię jesienny, chmurny wiek
Gdy w noc zgubisz klucz od bramy
Gdy ci utkwi w łebskiej głowie ćwiek

Sza sza szaro, szaaaro, szaro
Życie piwska różne warzy - co tam, ech!
Lecz nie dawaj za wygraną
Zawsze przecie na pociechę jest

Jesienne piwo - słońce w zielonym szkle
Jesienne piwo - z łezką na dnie
Liść ozłaca jesień, wiatr przegania chmurę
Podchmielonym wąsom niepotrzebny smutek
Jesienne piwo...

Dzieci wojny - Jacek Korczakowski

Edmund Fetting - Dzieci wojny

Jacek Korczakowski

Ten chłopiec z miasta, co szedł przez rynek
I niespodzianie runął na wznak
Ta w sadzie, która zrywała jabłka
A do koszyka granat jej wpadł
Ta, która właśnie biegła do domu
Kiedy przysypał ją ściany gruz
Ten mały, który przeszyty kulą
Zawołać "mamo!" nie zdążył już

Oni wszyscy, oni wszyscy
Słomki, pączki, kwiaty, listki
Poprzez rzekę ognia płyną
W wirze wojny toną, giną
W oszalałym, strasznym świecie
Przerażone płaczą dzieci

Ten harcerz, który na barykadzie
Upychał worki pod gradem kul
I ten w bandażu, co nosze dźwigał
Przezwyciężając swój własny ból
Ta złotowłosa sanitariuszka
Po której wszelki zaginął ślad
Ten zuch, co naftą tanki podpalał
I nagle z jękiem na ziemię padł

Oni wszyscy, niezliczeni
Barwne kwiaty polskiej ziemi
Niedojrzałych kłosów krocie
Zastrzelone ptaki w locie
Walczą, giną wśród zamieci
Bohaterskie polskie dzieci

I dzieci września, z burzonych domów
I z posiekanych kulami dróg
I te z obozów i z Zamojszczyzny
Które na zawsze zniemczyć chciał wróg
Młodzi powstańcy z gorączką w oczach
Którzy wierzyli w zwycięstwa cud
I cienie z Getta, które pan Korczak
W wieczystą ciemność za sobą wiódł

Oni wszyscy, życiem swoim
Okupili czas pokoju
Ich męczeństwa gorzka pamięć
W ludzkich sercach pozostanie
Nie zagaśnie przez stulecia
Cześć i chwała wojny dzieciom
Cześć i chwała polskim dzieciom

Ich męczeństwa gorzka pamięć
Nie zagaśnie przez stulecia
Cześć i chwała polskim dzieciom











Księżyc we włosy - Agnieszka Osiecka


Edmund Fetting, Skaldowie - Księżyc we włosy

Agnieszka Osiecka


Takiej dziewczynie co pachnie mydlinami
Wczorajszą szminką, podłym snem
Takiej dziewczynie co w knajpie była z wami
A potem u mnie, a ja wiem co ona warta

Księżyc we włosy, księżyc we włosy wepnę
Dam białe kwiaty, zajączka z waty, westchnę
Potem jak z narzeczoną, popędzę w dal szaloną
A potem mama i wielka drama - ślub

Będziemy długo żyli i ach, jak bezpiecznie
Bo takiej dziewczynie księżyc we włosy koniecznie
Takiej dziewczynie co sama pije w barze
Matury nie ma, szczęścia też
Takiej dziewczynie co była z marynarzem,
A potem z wami poszła w deszcz
Niewiele warta

Księżyc we włosy, księżyc we włosy wepnę
Dam białe kwiaty, zajączka z waty, westchnę
Potem jak z narzeczoną, popędzę w dal szaloną
A potem mama i wielka drama - ślub

Obrazy: Malcolm Liepke

Piosenka o niebieskich ptakach - Jadwiga Dumnicka

Edmund Fetting
Piosenka o niebieskich ptakach


Jadwiga Dumnicka

Niebieskie ptaki pod mostem grają w karty
Chcą zabić nudę fałszywym asem pik
Niebieskie ptaki, włóczęgi, złodziejaszki
W butelce nocy wciąż tłuką się jak ćmy

Niebieskie ptaki od chandry uciekają
Wytrychem niebo otworzyć sobie chcą
I z dziewczynami, co kradną im gitary
Spadają w tańcu na nocy szklane dno

A w chmurach fruwają zawiane księżyce
Bujając się, lecą na dachy, na most
A z dachu spogląda na świat ironicznie
I śmieje się bezdomny kot

Niebieskie ptaki, włóczęgi, złodziejaszki
Jak senne mary pryskają w nocy mrok
W horyzont nowy z programem maksymalnym
Tak dla zabawy oszukać własny los

Bywa, że księżyc, gdy niebo zamiecie
Sypnie im w oczy garść kurzu od gwiazd
Gęby otworzą jak śmieszni poeci
Milkną i patrzą, i śni im się coś

Dom im się marzy i wzrok czyjś przyjazny
Książka pod lampą, gra świateł i barw
Dziwi ich nagle, że tu się znaleźli
Dlaczego i po co, i jak

Przyzwyczaiłem się - Janusz Minkiewicz

My Fair Lady - 1964

I've Grown Accustomed to Her Face
Edmund Fetting - Przyzwyczaiłem się


Janusz Minkiewicz

Psiakość, psiakość!

Przyzwyczaiłem się, psiakość
Przywykłem do twarzyczki jej
Przywykłem do melodii tej
Bo ją nuciła wciąż
Jej śmiech, jej łzy
Jej złość, jej sny
Jej wszystko, wszystko mam we krwi

Przyzwyczaiłem się, psiakość
Chodziłem niezależny
Suwerenny, niepodległy, więc
Czułem bosko się, beztrosko
Aż tu nagle, bęc

Przyzwyczaiłem się, że ktoś
Że jest, że dzień po dniu
Że ze mną i że tu

Wyjść za Freda
Ale przyjdzie ta noc
Kiedy zapukasz do moich drzwi
Czy cię wpuszczę
Czy każę iść ci precz
Przyjąć ciebie
Czy przed nosem zamknąć ci drzwi

A - ja się nie potrafię mścić
Kto inny ząb za ząb, a ja nic
Kiedy należy odgrywać się lub bić
Ja się nie potrafię mścić

Lecz przyjąć ją z powrotem? O nie
Ach, niech się do nóg rzuci mi
Niech się łasi tak jak pies
Niech wyleje wiadro łez
Ja i tak przed nosem jej zatrzasnę drzwi

Wyjść za Freda? O nie

Lecz cóż, przywykłem do jej wad
Jej uśmiech to mój świat
Jej śmiech, jej łzy
Jej złość, jej sny
Jej wszystko, wszystko mam we krwi

Przyzwyczaiłem się, psiakość
Chodziłem niezależny
Suwerenny, niepodległy, więc
Czułem bosko się, beztrosko
Aż tu nagle, bęc

Przyzwyczaiłem się, że ktoś
Że jest, że dzień po dniu
Że ze mną i że tu






Przed nami Odra - Janusz Przymanowski

Edmund Fetting
Przed nami Odra


Janusz Przymanowski

Siódma kompania bój zawzięty toczy
i krew serdeczną wciąż wylewa z żył.
Ranny porucznik w słup postawił oczy,
sanitariusze pracują co sił...

A trzeci baon bagnety nasadza,
po pięć granatów przywiesza na pas.
Każdy ma pietra, ale się nie zdradza,
Ranny porucznik patrzy się na nas...

Przed nami Odra szarą wodą płynie,
stoi na brzegu pograniczny słup.
Pomyśl o Polsce, pomyśl o dziewczynie,
i z paru szkopów nieboszczyków zrób...

Tawariszcz salwą znak z katiuszy daje,
a czołg jak buhaj ryczy pośród pól.
Siódma kompania z okopów powstanie
i z głośnym krzykiem rusza na Berlin!...

Ballada o pancernych - Agnieszka Osiecka

Edmund Fetting
Ballada o pancernych

Agnieszka Osiecka


Na łąkach kaczeńce,
a na niebie wiatr,
a my na wojence
oglądamy świat.
Na łąki wrócimy,
tylko załatwimy
parę ważnych spraw.
Może nie ci sami,
wrócimy do mamy
ze szkolnych ław.

Deszcze niespokojne
potargały sad,
a my na tej wojnie
ładnych parę lat.
Do domu wrócimy,
w piecu napalimy,
nakarmimy psa.
Przed nocą zdążymy,
tylko zwyciężymy,
a to ważna gra!

Na niebie obłoki,
po wsiach pełno bzu,
gdzież ten świat daleki,
pełen dobrych snów!
Powrócimy wierni
my czterej pancerni,
"Rudy" i nasz pies.
My czterej pancerni
powrócimy wierni
po wiosenny bez!

Niemoralne dziewczyny - Adam Kreczmar

Edmund Fetting
Niemoralne dziewczyny


Adam Kreczmar

Gdy byłem dzieckiem, dzieckiem drobnym
I wcześniem musiał być już w domu
Rzeczy konieczne, choć niemądre
czyniłem zawsze po kryjomu
I tak wyrosłem z betów, z pieluch
Zmieniłem szkołę oraz ubiór
Tak nas wyrosło bardzo wielu
Z tą ciekawością do płci drugiej

A kiedy miałem lat za mało
I ręce z waty, nogi z gliny
To mnie uczyły mego ciała
Niemoralne dziewczyny
Że się budziłem rześki rano
I sny miewałem niekaralne
Sprawiły to miłe, kochane
Dziewczyny niemoralne

Tak w rzeczach tych miłością zwanych
Poznałem skutek bez przyczyny
Za sprawą dobrej, niekochanej
Niemoralnej dziewczyny
O, synu! Jeżeli żyć będziesz
W związku legalnym, patrz - miłosnym
Życzę ci, byś miał chociaż jedną
Zupełnie niemoralną wiosnę

Byś, nim moralnie się zakochasz
Spędził kilkoro chwil intymnych
Przy boku miłej, ale trochę
Niemoralnej dziewczyny
Aż, gdy moralne sterasz siły
W życiu, co trudne i banalne
Przypomnisz sobie, że gdzieś były
Dziewczyny niemoralne

Obrazy: Malcolm Liepke