Patrz poranek już i pora kończyć zabawę
Nad parkietem kurz, ostatni grają nam hit
Zanim więc rozpłynę się we mgle
Zapamiętaj, że
Mam na każdą noc dostępu, inny kod
84790*5
Do sejfu marzeń i snów jedyny klucz
Jedno zaklęcie
I wierzę święcie, że to będzie raj i już
Kraina wrzosów i róż, ocean burz
W moim talencie
Świat zwariował i w cyfrowej płynie powodzi
Jak policzyć dni, które wyznaczył los
Zanim więc odlecieć przyjdzie nam
Do błękitnych sań
Wbijam na ten lot dostępu, nowy kod
Alicja Majewska Dobrze pamiętam Andrzej Sikorowski
Pamiętam pocałunki pierwsze
Które nas ogrzewały zimą
Od rana mówiliśmy wierszem
I nigdy nie zabrakło rymów
Pamiętam, jak wilgotne dłonie
Wolno uczyły się dotykać
I nie istniało słowo "koniec"
W naszych słownikach
Na wzorzystym pamięci dywanie
Unosimy się, miły, nad światem
Przesuwamy wydarzeń różaniec
I od przeżyć płacimy podatek
Przytuleni do siebie jak dzieci
Na pamięci lecimy dywanie
A ten płomyk daleko w zamieci
To piosenka, co po nas zostanie
Pamiętam dobrze pierwszy zeszyt
Atramentowe rzędy liter
I tyle bardzo ważnych rzeczy
Z których nijaki dziś pożytek
Ale gdy z losem się zmagamy
I wciąż nie wiemy, co się święci
Jest coś, co tak naprawdę mamy
To dar pamięci...
Krystyna Prońko Moja mala przysięga Andrzej Sikorowski
Na miłość mą przysięgam
Na mój najczulszy szept
Na ten do ciebie wielki bieg
To jest gra, co trwa od wieków wiek
To potęga jest i moc
Choć zmęczony dzień
Chociaż zachmurzona noc
Na wszystko, co mi dane
Od losu i od gwiazd
Na migotanie wielkich miast
Oddam chętnie za ten oczu blask
Dotyk dwojga rąk
Które niosą mnie do krainy złotych łąk
Popłyniemy tam razem, ja i ty
Dwa oddechy i jeden krzyk
Zanurzeni w morzu pościeli
Po wczorajsze łzy
Dogonimy i zatrzymamy czas
W tej podróży nikt oprócz nas
Zanurzeni w morzu pościeli
Po jutrzejszy brzask...
Otulasz mnie jak obłok
Jak chmura tuli deszcz
I popłynie słodka pieśń
Taka pieśń, co trwa od wieków wiek
I odpędza zło
Przywitamy nią jeszcze jedną wspólną noc
Zaśpiewamy ją razem, ja i ty
Dwa oddechy i jeden krzyk
Zanurzeni w morzu pościeli
Po wczorajsze łzy...
Zbrudziliśmy staroroczne dni
Trzeba oddać je do pralni, by
Zmyć zdarzenia, które nigdy już nie wrócą
Trzeba obrus biały na stół słać
Rzucić kartę, która nie chce brać
Którą czas dni trzystu kilku zgniótł i wymiął
Nowy Rok się przecież zbliża
Nowe niesie kalendarze
Przywitajmy go przed furtką
Resztę czas pokaże
Nowy Rok się przecież zbliża
Tuszem oczy dam rozmaże
Ale wyjdą wszyscy razem
Resztę czas pokaże
Mroźnym styczniem oszołomi nas
Majem popchnie w akacjowy czas
Żółty liść jesieni wepnie w klapę
Starych ludzi wytnie portret z ram
Potem gdzieś wysiądzie w polu sam
Jak pasażer, który jeździł rok na gapę
Nowy Rok się przecież zbliża...
Ktoś się pewnie będzie głośno śmiał
To znów w kącie ktoś zapłacze sam
I marzenia poszybują aż do nieba
W tych marzeniach będzie jedna myśl
Którą trzeba się podzielić dziś
Żeby wreszcie w Polsce było tak jak trzeba...
Czasami ktoś mnie pyta
O życia dzień najlepszy
Która mnie bierze płyta
I który tomik wierszy
Czy lubię jeść nad miarę
I czy mnie cieszy bal
Z kim się łączyłam w parę
I czy mi czegoś żal
Życie człowieka rani
Ale to jedna rzecz
A druga rzecz, kochani
To się nie patrzeć wstecz
Odżywiam się białkami
A czasem traw szelestem
I w boju pod gwiazdami
I z porannymi łzami
Po prostu jeszcze jestem
Niektórzy mnie na straty spisali
Pal ich sześć
Show-biznes jest garbaty
I wiele trzeba znieść
Więc zmagam się, bo muszę
Z cytrynką pijąc gin
We wszystko wkładam duszę
Z nalepką „Danka Rinn”....
Przyszedł raz do mnie w nocy diabeł
Za oknem była zawierucha
Pomysły nawet miał ciekawe
Więc go zaczęłam słuchać
A kiedy już nastało rano
Diabeł sposoby różne zna
Umowę miałam podpisaną
I powiedziałam diecie: pa
Odchudzać się nie muszę
Do woli mogę jeść
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam, no i cześć
Leciutka jak okruszek
Z bankietu mknę na bal
Sprzedałam diabłu tuszę
Sprzedałam diabłu tuszę
I nic mi nie jest żal
Gdy przyjaciółki mnie widziały
Jak eteryczna biegnę sadem
Z zazdrości tyły i wołały
Niech diabeł porwie taką babę
A on to właśnie zrobił wczoraj
I ja najlepiej o tym wiem
Bo była już najwyższa pora
Żeby się spełnił jakiś sen
Wczoraj mi wręczył kolczyk złoty
I długo trzymał mnie za rękę
I pomyślałam, że zaloty
Takie niewinne są i piękne
Lecz uczyć mi się nagle nie chce
I coś w spojrzeniu się zmieniło
I jakoś dziwnie bije serce
Więc może tak wygląda miłość
W zaczarowaniu bardzo trudno dojść do siebie
Jakby przeczytał ktoś po chińsku piękny wiersz
I tylu rzeczy jeszcze nie wiem
I tylu rzeczy jeszcze nie wiem
Jeśli cię córko to pociesza, to ja też...
Wczoraj dostałam kolczyk złoty
I unikałam pocałunków
Bo pocałunek to jest motyl
Nie zna przyczyny ni kierunku
Lecz jeśli wpadnie się na amen
I człowiek gotów duszę sprzedać
To wciąż nie wiemy co jest grane
I jakże cudna ta niewiedza...
Maja Sikorowska - Głos z oddali Andrzej Sikorowski
Głos, pośrodku nocy
Głos, hen gdzieś z oddali
Jakby się zbliżał, jakby kroczył
Głos, jakby się ktoś z miłości żalił
Głos, pośrodku nocy
Głos. w tysięcznym głosów tłumie
Bo lepiej słychać gdy zamknięte oczy
Teraz zaczynam go rozumieć
Śpiew, chyba od wyspy
Chór jak morska fala
Śpiew, taki srebrzysty
Że się od niego świat zapala
I na kościółku śnieżnobiałym bije dzwon
To jest melodia z mojej matki stron
To jest melodia z jej rodzinnych stron
I nagle widzę ich jak płyną przez powietrze
Kobiety w czerni niosą chleby i owoce
Młode dziewczyny pachną jaśminowym deszczem
A chłopcy modlą się o jak najdłuższe noce
Żywiczne wino nagle spada jak ulewa
I wiem , że kocham ten korowód bliskich ludzi
I język, w którym od dzieciństwa mogłam śpiewać
Więc śpiewam z nimi i własny śpiew mnie budzi
Maja Sikorowska Zabierz mnie hen... Andrzej Sikorowski
Zabierz mnie stąd daleko
Jak najdalej od tych wszystkich złych wydarzeń
Usiądziemy nad zieloną rzeką
To najlepsze lustro dla zmęczonych twarzy
Zabierz mnie hen od wrzawy
Bohaterką żadnej bitwy nie zostanę
Niech kołyszą nas wysokie trawy
I niech rosą zakwitają, gdy poranek
Ogrodzimy nasz malutki skrawek nieba
Na ten luksus zawsze starczy nam pieniędzy
Tutaj żadnych nam idoli nie potrzeba
O przepraszam, mam jednego, to jest księżyc
Ogrodzimy nasz malutki skrawek nieba
Razem z nim będziemy czasem deszczem płakać
Przytulimy się do stuletniego drzewa
Pewnie z czasem pomyślimy o dzieciakach
Maja Sikorowska Jakby z Louisem A. Andrzej Sikorowski
Na strychu skarby, szpargały rozmaite
Wystarczy tylko starej skrzyni unieść wieko
Znalazłam wczoraj zakurzoną czarną płytę
Ojciec pokazał jak nakręca się patefon
Wolno ruszyła ta muzyczna karuzela
Chrypiała tuba, ale przecież już po chwili
W środku tygodnia pojawiła się niedziela
A ja poczułam że mi nieba ktoś uchylił
Jak oni grali, Boże mój, jak oni grali
Jakby z Louisem A. się osobiście znali
I brzmiał cudowny romans drewna oraz stali
W jedynej skali
Jak oni grali, Boże mój , jak oni grali
Jakby nutami obraz świata malowali
Jakby każdemu szczyptę szczęścia odważali
Na złotej szali
Na strychu skarby i szpargały rozmaite
Wystarczy tylko starej skrzyni unieść wieko
Zły czas odłożył do lamusa czarną płytę
I odpoczywa zapomniany już patefon
I inne hity mamy teraz na playlistach
I inne gwiazdy świecą ale przyznać muszę
Że dawna muza choć nie była taka czysta
To przecież miała w sobie pomysł oraz duszę...
Z towarzyszeniem muzyków Krakowskiego zespołu Jazz Band Ball Orchestra