Katarzyna Skrzynecka Prośba o iskierkę ❤ Jerzy Andrzej Masłowski
Z gór wysokich niespodzianie przyszła zima
Rozsypała worek pełen śnieżnych czarów
W taki wieczór popatrz na mnie trochę cieplej
Nic już nie mów, tylko, proszę, mi podaruj
Iskierkę dobroci, co w sercu się złoci
I czasem figlarnie się śmieje
Iskierkę nadziei, co w śnieżnej zawiei
Me serce zziębnięte ogrzeje
Iskierkę przyjaźni, by było mi raźniej
By żyło się piękniej i prościej
Iskierkę miłości, co tutaj zagości
I dla nas zakwitnie na wiosnę
Z gór wysokich idzie do nas nowy roczek
Czasem błądzi pośród zaśnieżonych ścieżek
Może będzie dla nas hojny i łaskawy
Może da nam trochę więcej niż zabierze...
Ni to miasteczko, ni to wioska
Wiedzie tu dróżka wśród kamieni
Pociąg już tutaj nie przyjeżdża
Bo rząd się dawno wykoleił
Garbate domki, brudny rynek
Nawet kościółek jakiś marny
I dookoła czuć zacierem
Psy jak złośliwe stare panny
Kłódki, łańcuchy, grube kraty
Alarmy w oknach i na murach
A mimo tego wciąż coś znika
Taka to swojska czarna dziura
Pan Bóg nie bywa tu od kiedy
Reszta normalnych stąd uciekła
Tu nawet diabeł nie zagląda
Bo dosyć ma swojego piekła
I co tu robić, cholera, w takim miejscu
Gdzie wszyscy i we dnie, i po nocach
Siedzą w domach, żrą chipsy
I się modlą wpatrzeni w kapliczki
Na pilota ...
I co tu robić, cholera, w takim miejscu
Gdy nie ma się nawet za co upić
Gdzie atmosferę ożywia ślub sąsiada
Lub kiedy ktoś kogoś
Zakatrupi...
Nie ma dziewczyny ani jednej
Która Tuwima by czytała
Tańczyć umiała bossa novy
I romantycznie pokochała
Bo fajne panny się zgubiły
Między Berlinem a Brukselą
Te co zostały zapomniały
Że Wenus czasem zwą Wenerą
Reszta od dawna już zajęta
I nawet zarwać ich nie można
Bo śpią wyłącznie z Harlequinem
Tyłki im rosną jak na drożdżach
A kumple tacy jacyś nudni
Każdy w chałupie swej pleśnieje
I każdy jakiś niedomyty
Nie można nawet zostać gejem
I co tu robić, cholera....
I nie ma kasy by w diabły stąd wyjechać
A Lublin to prawie zagranica
Nie da zwiać się na wewnętrzną emigrację
Bo wokół żadnego
Psychiatryka...
I nie ma szans by cokolwiek tutaj zmienić
I dziury tej nie da się pokochać
Pozostaje codziennie się pocieszać
Że tutaj jest także
Europa...
Aleksander Nowacki
Złota kołysanka Jerzy Andrzej Masłowski
Idzie noc, świece zgaś
Zamknij świat na klucz
Odpręż się, nie myśl wciąż
O jutrzejszym dniu
Czy los uśmiechnie się
Czy ci da troszkę gorzkich łez
Przy tobie będę tu
Na dobre i na złe
Świerszczyk swą cichą pieśń
Za kominem gra
Księżyc jak młody bóg
Tańczy pośród gwiazd
Już anioł niesie ci ciepłe sny
A ty pamiętaj, że
Przy tobie będę tu
Na dobre i na złe
Mówisz, że znowu pech
Znowu czasu brak
Pytasz wciąż, gdzie jest, gdzie
Magia z dawnych lat
Choć może kiedyś świat da ci w kość
I zgubisz życia sens
Przy tobie będę tu
Na dobre i na złe
Może za jakiś czas
W świat wyjadę gdzieś
Poznasz na parę chwil
Samotności cień
Lecz proszę, uwierz mi, wrócę tu
Nic nie zatrzyma mnie
By zawsze z tobą być
Na dobre i na złe...
W pół tęsknotach, w pół marzeniach
Pochylona nad herbatą
Z szarą twarzą jak z kamienia
Nieobecna, zapatrzona
W czarną pustkę gdzieś nad głową
Ciągle czeka, na coś czeka
Niewidzialna dla nikogo
Ona jest inna - niewczorajsza, niedzisiejsza
Ona jest inna - nietutejsza, nietamtejsza
Gdzieś między ziemią a chmurami zawieszona
Zapada wieczór, wszyscy biegną gdzieś, a ona
Bardziej jesienna niż jesień
I bardziej smutna niż łzy
I znowu przeminął wrzesień
I nie zdarzyło się nic
Kilka zielonych uniesień
Zasypał złocisty pył
Jej oczy wpatrzone w jesień
Bardziej żałobne niż kir...
Kilka starych fotografii
I rozmowa nieskończona
W dawnych listach kiedyś ważnych
Cóż dziś znaczą tamte słowa
Pogubiona jak wspomnienia
Tamtą jesień chce powtórzyć
I znów zgubić chce samotność
I samotność chce ją zgubić
Ona jest inna - nikt zrozumieć jej nie umie
I nawet ona sama siebie nie rozumie
Od lat niezmiennie na świat patrzy jak zza szyby
I ciągle żyje, ciągle żyje - tak na niby... Obrazy: Emma Silk
Bogda Mysłowska Zagubiona dziewczyna Jerzy Andrzej Masłowski
Kiedy spotkasz ją
W czarną, zimną noc
Zagubioną w korytarzach ulic
Daj jej jakiś znak
Powiedz, że masz czas
Pozwól jej się w ciebie mocno wtulić
Mów jej byle co
Za ostatni grosz
Kup na rogu choćby tanie wino
Choć jej przetnie brwi
Zmarszczki cienka nić
Powiedz do niej chociaż raz: dziewczyno
Ona dziś nie zaśnie aż do rana
Więc ją zabierz choć na parę chwil
Ona dziś nie może zostać sama
Tylko o nic jej nie pytaj, nie mów nic
Tylko wina trochę nalej
Ona musi dziś zaszaleć
Ona z tobą dzisiaj musi upić się
Chce utopić kilka wspomnień
Choć na chwilę chce zapomnieć
Wszystkie smutki chce dziś ukryć
Gdzieś na dnie
Będzie wino piła szklanką
Będzie twoją przytulanką
Ona z tobą aż do rana tańczyć chce
Ona wcale nie jest łatwa
Tylko trochę jej się gmatwa
Tylko trochę jej się plącze
Życie złe
Na nią w noc czy w dzień
Nikt nie czeka, nie
Co najwyżej cztery puste ściany
Choć zobaczysz łzy
Nie mów do niej nic
Ona wcale nie chce ci się żalić
Na swój podły los
Na samotność złą
Nie zna żadnych zaklęć, ni pacierzy
Nie mów, że z nią chcesz
Nie obiecuj, że
Ona w nic i tak ci nie uwierzy
Seweryn Krajewski Odchodzimy Jerzy Andrzej Masłowski
Odchodzimy zawsze sami
Ciemną drogą pod gwiazdami
Zapatrzeni w zapomniane krajobrazy
Gdy żegnają nas słowami
Wtedy żal, że nie brawami
Czasem nawet tego nikt nie zauważy
Z gabinetu krzywych luster
Z jednej pustki w drugą pustkę
Odchodzimy w dni powszednie i od święta
Zostawiamy gdzieś za sobą
Kilka gestów, jakieś słowo
Których często nikt już potem nie pamięta
Odchodzimy z mgiełką żalu
Że tak szybko to zleciało
Bo zielone serca grają wciąż muzyką
Tak jak dawniej nic nie mamy
I o jedno wciąż pytamy
Czy te drzwi są do wieczności, czy donikąd
Zostawiamy resztkę marzeń
Zostawiamy tamte twarze
I pejzaże teraz nagle tak kochane
Jednak głupio w to wierzymy
Że się kiedyś odnajdziemy
Gdzieś na którejś z pięknych i dalekich planet
Lora Szafran Pośród nocnej ciszy Jerzy Andrzej Masłowski
Jest taka noc, niezwykła noc
Kiedy gwiazda nadziei
Zapala się na niebie
I wszystko ma cudowną moc
A ludzie mają w sercach
Więcej miejsca dla siebie
Świeczki na choinkach
Błyszczą jak lampiony
Krążą płatki śniegu
Białe jak anioły
Pośród nocnej ciszy
Pod gwiaździstym niebem
Znowu się dzielimy
Tym powszednim chlebem
Pośród nocnej ciszy
Otulonej zimą
Znowu się uczymy
Czym jest słowo - miłość
Jest taka noc, magiczna noc
Kiedy wszyscy wracamy
Do tych miejsc zapomnianych
Widzimy znów ten stary dom
I tamte twarze dziś dalekie
Lecz wciąż kochane.
Pachnie dom jemiołą
Idą białe święta
Słychać w krąg życzenia
Ciepłe jak kolęda...
Emilian Kamiński Anioł powszedni Jerzy Andrzej Masłowski
Choć codziennie szukasz poezji
Jak na złość dopada cię proza
Znów fortuna cię ominęła
Znowu los sobie zażartował
Już od świtu czasu brakuje
I znów spleen zagląda w twe okno
W labiryntach zbyt ciasnych ulic
Coraz bardziej czujesz samotność
I ty też masz anioła o zielonych skrzydłach
Choć nie jest on niebiański, nawet nie podniebny
To twe dni oświetla milionem odcieni
Lecz go nie zauważasz, bo jest zbyt powszedni
I ty też masz anioła, który jest od dawna
W loterii twego życia najważniejszym losem
I daje ci codziennie zwykłe, małe szczęścia
Więc pomyśl o nim ciepło choćby tylko czasem
Już nie musisz z losem się spierać
I co dzień na siebie wciąż liczyć
Spróbuj wreszcie jemu zaufać
Uwierz, że on ci dobrze życzy
I choć wokół jest tylu ludzi
Lecz gdy dłoń podają w potrzebie
To od razu chcą czegoś w zamian
Tylko on nie chce nic od ciebie...
Stan Borys - Kiedyś przyjdzie Jerzy Andrzej Masłowski
Kiedyś przyjdzie, nieoczekiwanie
Może w nocy , o świcie lub w dzień
Stanie w progu dyskretnie i cicho
Kiedyś przyjdzie, ja dobrze to wiem
Nic nie mówiąc popatrzy mi w oczy
I odnajdzie w nich na samym dnie
Wiele potknięć, krzywd i rozczarowań
I nadziei i soli i klęsk
Kiedyś przyjdzie i stanie tuż obok
Dotknie włosów i ramion i warg
Zaskoczony - nic chyba nie powiem
W jednej chwili zatrzyma się czas
Nagle wszystko przestanie być ważne
Poza nami nie będzie już nic
Jednym gestem odsunie na zawsze
Wszystkie lęki, tęsknoty i łzy
Może wtedy to będzie mi dane
Abym znalazł ukryte na dnie
Wszystkie prawdy do końca nieznane
Mego życia i bezsens i sens
Kiedyś przyjdzie i dotknie mych ramion
I przebiegnie mnie nieznany dreszcz
Nie poznajesz mnie? - Cicho zapyta
To ja twoja śmierć
Danuta Błażejczyk Moja modlitwa Jerzy A. Masłowski
Może się trochę spóźniłam
Może zabrakło mi szczęścia
Może złe czasy wybrałam
I nie ma dla mnie tu miejsca
Może w tej ślepej loterii
Losy pechowe zostały
Może co lepsze już dawno
Między szczęściarzy rozdałeś
Może przez wszystkie te lata
Biegnąc po słodkie zwycięstwa
Miałam zbyt wiele rozsądku
Może zbyt mało szaleństwa
Może sięgałam po szczęście
Pełna nadziei i wiary
Może zbyt często z pokorą
Może zbyt rzadko z łokciami
Wiem, nic mi nie obiecywałeś
Nie łudziłeś, że mi będzie jak za piecem
Jednak proszę, pomyśl o mnie czasem
I choć czasem miej mnie w swej opiece
I daj...
Trochę nadziei na nadzieję
Nieba okruszek wysokiego
Trochę kolorów na jesieni
Chleba, lecz niezbyt powszedniego
Maskę z kamienia na pogardę
Jasny parasol na zwątpienie
I choć troszeczkę daj miłości
Której podobno masz tak wiele
Może się trochę spóźniłam
Może marzyłam zbyt mało
Kiedy spoglądam za siebie
Wszystko to nie tak być miało
Nie myśl, że żal mam do Ciebie
Że łzy są moją modlitwą
Nie, nie zazdroszczę szczęściarzom
Tylko jest czasem tak przykro
W zimne, samotne wieczory
Nieraz myśl taka kołacze
Że mnie wśród innych wybrałeś
Ale troszeczkę inaczej
Życie, na przekór, wciąż sprzyja
Głupcom, szaleńcom i graczom
A ja tak wciąż niecierpliwie
Czekam, by wreszcie je zacząć
Wiem, nic mi nie obiecywałeś
Nie łudziłeś, że mi będzie jak za piecem
Jednak proszę, pomyśl o mnie czasem
I choć czasem miej mnie w swej opiece
I daj
Trochę nadziei na nadzieję
Nieba okruszek wysokiego
Trochę kolorów na jesieni
Chleba, lecz niezbyt powszedniego
Trochę nadziei na nadzieję
I garść niemądrych, śmiesznych złudzeń
I daj mi więcej wiary w Ciebie
Zanim do końca się pogubię...