Wojciech Gąssowski
Kazimierz Rudzki
Ja jestem jedna wielka wada
Ludwik Jerzy Kern
Ja jestem jedna wielka wada
Ja jestem wad najgorszych skład
I ja, i matka nad tym biada
I to od ładnych paru lat
Wszystko, co zrobię, to podpada
Zaraz jest kontra, szach i mat
Ty się z tym pogódź, trudna rada
My wyleczymy cię z tych wad
Ach, żebym choć co jakiś czas
Usłyszał dobre słowo
Ach, żeby na mnie chociaż raz
Ktoś spojrzał bezwadowo
Ale im przecież nie wypada
Bo to im burzy cały ład
Wada na wadę się nakłada
I jest tych wad już kilka stad
I lada powód, pretekst lada
Wystarcza, bym im w oko wpadł
I prawie co dzień jakaś wada
Dokłada się do stada wad
Bo tata same ma zalety
Tak, ja mam zalet bukiet, pęk
Mam czyste buty i mankiety
Oraz wrodzony takt i wdzięk
Kiedy się zwracam do kobiety
W kieszeniach swych nie trzymam ręk
(Co? Że powiedziałem „ręk”
chociaż każdy z nas wie, że poprawnie mówi się „rąk”
No nie, nie, nie musisz zaraz ironicznie uśmiechać się
To jest, proszę ciebie, to jest po prostu
Tak zwana licentia piosentica, jasne? No!)
I nie przekonam się, niestety
Do tego twego brzdęk-brzdęk-brzdęk
Ach, żebyś ty się we mnie wdał
Rozpaczać bym nie musiał
Ach, żebyś raz choć kiedyś chciał
Coś zrobić pod tatusia
Ale ci przecież nie wypada
Bo tatuś to już inny świat
Znowu się zacznie wad parada
Znowu się zacznie rewia wad
Ja na twym miejscu byłbym stale
Charakter ćwiczył swój od lat
Bo ojciec to jest z samych zalet
A ty, niestety, z samych wad
Kazimierz Rudzki i Krzysztof Janczar
w serialu "Wojna domowa"
Wojciech Gąssowski Zakazane wakacje Andrzej Mogielnicki
Ach to było lato, od Bieszczad aż po Hel
Z wykreśloną datą w środku PRL
Wtedy prosto z morza pustą plażą ku mnie szła
Taka, ach, jak ją Pan Bóg stworzył
U la la la la
Nad Bałtyku brzegiem wiatr melodie grał
Z radiowęzła Niemen o papugach łkał
Wtedy już wiedziałem, żadna inna, tylko ta
Kiedy się do niej przekonałem
U la la la la
To, co było, to się nie zdarzyło
Choć w pamięci mojej trwa
Tamto ciało tak się zlustrowało
Że zostało tylko la la la
Wolno czas się toczył, nie istniał, jak kto chce
Cierpiał lud roboczy na wczasach FWP
A co do tych cierpień, jestem przeciw, a nawet za
Byle się zdarzył taki sierpień
U la la la la...
Plaża była pusta, z nieba lał się żar
Miałaś słone usta, kiedy pierwszy raz
Budząc się przy tobie pomyślałem, że
Skoczysz za mną w ogień, ja za tobą też
To za nami, za nami już jest
Co przed nami, przed nami - kto wie
Łączy nas milczenie, w sercu rośnie głód
Co się z nami dzieje, czy to koniec już
Drogą po horyzont, po lodowce gór
Próbujemy gonić znikający punkt
To za nami, za nami już jest
Co przed nami, przed nami - kto wie
I chociaż bardzo się starałem
Ocalić ogień, który gasł
Dopiero wczoraj zrozumiałem
Czego już nie mogę tobie dać
Coś za nami, za nami już jest
Co przed nami, przed nami - kto wie...
Wojciech Gąssowski Świat bez ciebie Janusz Kondratowicz
Dałaś mi słoneczny blask
Wszystkie barwy lata
Złoto spadających gwiazd
W piątej stronie świata
Dałaś mi jeziora toń
Bliską i daleką
Dałaś ciszę pól i łąk
Dałaś leśne echo
Drogi i bezdroża
Horyzontu kres
Nutki tej piosenki
Zagubione gdzieś
Dałaś mi wędrowny wiatr
Klucze chmur na niebie
Dałaś chyba cały świat
Cały świat bez siebie
To nieprawda, że znajdziemy swe marzenia
Wśród nieznanych, niewiadomych dróg
Każda wiosna , każda jesień nas odmienia
Więc ci oddam, jeśli tylko będę mógł
Drogi i bezdroża...
Oddam ci wędrowny wiatr
Klucze chmur na niebie
Bo cóż wart jest cały świat
Kiedy brak w nim ciebie...
Któż tak niemodnie dzisiaj ma na imię
Któż dzisiaj taki sposób bycia ma
Moda maxi, moda mini
Też współczesną nie uczyni
Z panny, co jest jakby z wczorajszego dnia
Któż tak jak ona imię ma niemodne
I tak jak ona niedzisiejszy styl
Z tą dziewczyną jest zawodne
Co dziewczęta inne modne
Czyni zgodne i dogodne w parę chwil
O, Antonino, tyś mi perspektywą żadną
O, Antonino, ja za dniem marnuję dzień
O, Antonino, albo przestań być tak ładną
O, Antonino, albo sposób bycia zmień
Lecz Antonina wcale się nie zmienia
Na próżno proszę, błagam, chodzę zły
Po dwóch latach jej wielbienia
Powiedziała od niechcenia
Może pan od dzisiaj mówić do mnie - ty
O, Antonino, tyś mi perspektywą żmudną
O, Antonino, tak się wlecze za dniem dzień
O, Antonino, albo przestań być tak cudną
O, Antonino, albo sposób bycia zmień
A kiedy się nie zmieni Antonina
Być może mnie się uda zmienić lżej
I jak pan z niemego kina, czarny żakiet, blada min
Na kolanach się oświadczę w końcu jej
Choć nie będzie mi wygodnie z tym, ojej
Antoninie się oświadczę,klęcząc, mej
Więc to tyle minęło już lat
Jakby ktoś z kalendarza je wydarł
Jakby czas ktoś wyrzucił na wiatr
Po co było to wszystko, nie pytaj
Spójrz, wszystko jest tak samo
Bo czas zmienił tylko nas
I noc czeka tam za bramą
I ciągle Wielki Wóz jest pełen gwiazd
Spójrz, nic się nie zmieniło
I nic nie odmieni się już
A nam tylko lat przybyło
I w oczach został ślad, przebytej drogi kurz
My po latach wracamy znów tam
Chyba tam, gdzie się wszystko zaczęło
Czas przez palce przesypał się nam
Tylko koło się jakieś zamknęło... Obraz: Siergiej Tutunow