Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński. Pokaż wszystkie posty

Jestem dziś taki sentymentalny - Konstanty Ildefons Gałczyński


Piotr Fronczewski
Jestem dziś taki sentymentalny

Konstanty Ildefons Gałczyński


Jestem dziś taki sentymentalny,
że mógłbym sprzedawać łzy.
Adresik: hotel "fenomenalny"
pokój nr 303.

I śnieg pada przez pomyłkę.
I topnieje na jezdni.
I wiatr wieje przez pomyłkę.
A inaczej było w przepowiedni.
Bo miało być słońce we dnie
i lekkie mgiełki z rana.
Oto są przepowiednie
świętego Korbiniana.
A tutaj śnieg monstrualny
i pada, i pada, i...

Jestem dziś taki sentymentalny,
że mógłbym sprzedawać łzy.

Obraz: Marco Ortolan

Niestety nigdzie nie znalazłam
tego nagrania w MP3, nie tracę jednak nadziei...
Mam je wprawdzie w swojej kolekcji LP
na płycie "Dedykacja", ale jak to zgrać ???
Może ktoś posłuży radą?

Ballada o trąbiącym poecie - Konstanty Ildefons Gałczyński


Piotr Fronczewski
Ballada o trąbiącym poecie

Konstanty Ildefons Gałczyński

Mówią, że była panienka,
co miała na imię Ina.
Gdy chciała powiedzieć: „kocham”,
mówiła: „kokaina”.

Miała niebieską wstążkę
i niebieskiego kota.
Kot wąchał „kokainę”,
a Ina wąchała kota”.

A był  jeszcze jeden poeta,
co chodził na koturnach;
jak się urżnął, to zwykle mówił:
- Moja muza jest górna i chmurna.

Panienka ma oczy zielone,
jak najzieleńsza trawa.
Poeta cierpi na nerki
i nosi czarny krawat.

Kochał poeta panienkę,
panienkę imieniem Ina;
mówił: – Powiedz mi: „kocham”,
a ona: – Kokaina.

Wieszcz mówił: – Jako łódź złota,
ciągniona przez gołębie,
jesteś. A potem w nocy
długo trąbił alembik.

I raz, a było wieczorem,
rzekł jej: – Nie bądź westalką,
a zresztą do twarzy ci będzie
na czarnym katafalku.

I zabił poeta panienkę
w zachodu amarantach,
i zabił ogromnym nożem
na tle obrazu Rembrandta.

Krajały niebo pioruny,
jak okrwawione noże.
Poeta uciął głowę
i wbił na długi rożen;

I smażył głowę panienki,
Aż zrobił twarz goryla.
Ach, to było straszne!
coś, niby nekrofilia.

Kondukty kotów niebieskich
szły w średniowieczny tan.
A potem był świt bolesny
koloru bleu mourant.

Spowiedź kretyna - Konstanty Ildefons Gałczyński

Piotr Fronczewski
Spowiedź kretyna


Konstanty Ildefons Gałczyński

Moja matka była ni stąd ni zowąd,
Mój ojciec podobny do świni.
Potem matka poszła - szur szur - do kliniki
I urodziła mnie w noc majową,
A Księżyc był jak cholera,
Ojciec po ośmiu likierach...
I nagle żelazko spadło mi na głowę
I tak się zaczęło, madame...

Oto jest spowiedź kretyna...
Życie kretyna to łza...
Któraż pokocha dziewczyna
Takiego kretyna, jak ja?
Któraż pokocha rudego
Kretyna infernalnego?
W ręku mam róże
I uszy za duże,
A w sercu Moniuszko mi gra...

Druga strofa...

Mijają, mijają epoki,
Lecz słota jest ciągle pierońska,
Więc męczą mnie polonokoki
I niemoc - ach - jagiellońska...
A może przyfrunie Serafin,
Serafin, ten fruwać potrafi...
Na dnie serca mego
Ja wierzę - ach - w niebo,
Bom ja jest kretyn, madame...

Trzecia strofa...

Ha ha... Zakochałem się raz w staruszce,
Co miała kanapę pluszową,
Siedziałem jak kot przy jej nóżce,
A było to w noc majową...
Lecz nagle się coś urwało,
Staruszce się odwidziało...
I znowu żelazko spadło mi na głowę
I tak się skończyło, madame...

Liryka... - Konstanty Ildefons Gałczyński


Krzysztof Wakuliński  👉👉👉
Liryka, liryka, tkliwa dynamika

Konstanty Ildefons Gałczyński


Sam nie rozumiem, skąd to mi się bierze,
że jestem mitologiczne zwierzę,
ni to świnio-byk ni to koto-pies,
w ogóle z moich stron: liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
Idę, powiedzmy, wieczorem z Arturem
i nagle: księżyc wschodzi nad murem,
Artur ostrzega, bo dobry kolega:
- Nie patrz. - A ja jak bóbr: liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
W takim "Przekroju" po prostu się boją
bo jak na przykłąd wejdę do pokoju
i się zamyślę, powiedzmy, o Wiśle,
to zaraz łzy jak groch: liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
Wy się nie dziwcie, śliczni panowie,
sześć lat po świecie tułał się człowiek
i nagle: Polska i harfa eolska,
po prostu cud jak z nut: liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
Będziecie śmiać się, lecz daję słowo:
ja czytam nawet "Gazetę Ludową"
i "Pokolenia", i wiersze w "Kamenie",
i czytam, i szlocham, och! liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
Niech mnie zarąbią, niech honoraria
wyda na wieńce Artur Marya!
Ja jestem Polak, a Polak jest wariat,
a wariat to lepszy gość: liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.
A po pogrzebie pod korniszon
niech epitaphium mi napiszą:
TU LEŻY MAGIK I MAŁPISZON,
pod spodem taki tekst: "liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal.

Stanisław Syrewicz (kompozytor)  👉👉👉

Prośba o wyspy szczęśliwe - Konstanty Ildefons Gałczyński


Magda Umer
Prośba o wyspy szczęśliwe

Konstanty Ildefons Gałczyński


A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Obraz: Alex Alemany

Pyłem księżycowym - Konstanty Ildefons Gałczyński

Natalia Gałczyńska

Daniel Olbrychski
Magda Umer

Pyłem księżycowym

Konstanty Ildefons Gałczyński


Pyłem księżycowym
być na twoich stopach

wiatrem przy twej wstążce,
mlekiem w twoim kubku,
papierosem u ustach,
ścieżką pośród chabrów,
ławką, gdzie spoczywasz,
książką którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką,
otoczyć jest przestwór
być porami roku dla
twych drogich oczy
i ogniem w kominku
i dachem, co chroni
przed deszczem...

List noworoczny... - Konstanty I. Gałczyński


Alicja Majewska - List noworoczny

Konstanty Ildefons Gałczyński 👉👉👉


List noworoczny do ludzi z wiosek i z małych miast

Inspektorowi oświatowemu
Teodorowi Filipczukowi ze Slorognrdu

Moi drodzy, ja dobrze wiem,
jak to jest u was:
Przemija dzień i nowy dzień
mgtą się zasnuwa,

a gdy zasnuje się, noc znów
schodzi do sieni -
i dłubie z nudów senny nów
w szparach okiennic -

i tak jest mało lepszych chwil:
Nudno i krzywo -
chyba że tam, gdzie świeci szyld:
WÓDKA i PIWO.

A w wielkich miastach ajajaj!
slawa i słońce,
bez przerwy Szopen, Bach i Haydn,
bez końca koncert;

pianista pierze bieliznę swą
w chemicznej pralni
i wszyscy tacy śliczni są
i kulturalni.

A u was deską zabity świat,
głuchy i niemy.
To nic. Za rok, za parę lat
odbijemy.

Kultura to nie żaden cud,
lecz zwykła świeczka,
to tych spod serca parę nut,
ludzkość serdeczna.

Ze trudno? Hm. To nic. To nic.
Grunt to nadzieja.
Więc zamiast znaczka na ten list
serce naklejam.

1947 r.

Modlitwa króla Heroda - Konstanty I. Gałczyński


Alicja Majewska
Modlitwa króla Heroda

Konstanty Ildefons Gałczyński 👉👉👉


Oremus:
I
Żeby ludzie w tym kraju byli punktualni;
żeby Polak był mrówką, a nie pawiem;
żeby zegarek mrówki chodził punktualnie
i mrówka żeby szczyciła się, że jest kółkiem.
II
Żeby z roku na rok malała liczba geniuszów,
zaś rosła robota kupowana nietanio;
żeby nawet najsłabszy, najnieudolniejszy
miał chleb na stole, a w doniczce geranium.
III
Żeby żaden łotr lub dureń nie bredził o wojnie,
a polski mózg żeby przestał być mistycznym kalafiorem;
żeby mężczyźni mogli pracować spokojnie,
a kobiety gadać długo i bez sensu wieczorem.
IV
Żeby kule były na zające
i tylko do sznyclów noże.
O te rzeczy wznoszę ramiona uparte i modły gorące,
o te rzeczy modlę się, Bracie Boże.
Amen

Wielka radość w Warszawie - Konstanty I. Gałczyński


Alibabki, Mieczysław Fogg
Wielka radość w Warszawie

Konstanty Ildefons Gałczyński


Dziennikarze gazetom, a gołębiom gołębie,
kolejarze poetom, chmury chmurom na niebie,
wiatr wiatrowi na ucho, kwiaty kwiatom na trawie
i już wszystkim wiadomo, co się stało w Warszawie.

Wielka radość w Warszawie, bo Starówka znów stoi,
człowiek oczom nie wierzy, istny cud, drodzy moi.
Wszystko takie jak dawniej: dachy, Rynek i księżyc,
tylko jeszcze barwniejsze, tylko jeszcze piękniejsze.
Człowiek oczom nie wierzy, istny cud, drodzy moi.

Tutaj w Święto Lipcowe przyjdziesz z żoną i córką,
na niejednym pomarzysz staromiejskim podwórku:
strzelą ognie bengalskie, błysną z lewa i z prawa,
a na Rynku, na Rynku tańczyć będzie Warszawa.

Wielka radość w Warszawie...

I ja puszczę się w tany razem z bracią murarską
na tym Rynku kochanym w noc lipcową warszawską;
wierszy tysiąc ułożę tak jak kwiaty jaskrawe
Polsce mojej Ludowej, miastu memu na sławę.

Wielka radość w Warszawie...

Jaś i Małgosia - Konstanty I. Gałczyński


Bohdan Łazuka

Krystyna Sienkiewicz
Jaś i Małgosia

Konstanty Ildefons Gałczyński

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Ucieszmy serce babci
Stwórzmy ronde enfantine
Stwórzmy ronde enfantine

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Gwiazdeczki, aniołeczki
Szklaneczki, kieliszeczki
Szklaneczki, kieliszeczki
Już dzwonią rin-tin-tin
Już dzwonią rin-tin-tin

Tatuś potwornie pijany
Gryzie wapno ze ściany
Ach, biedny tatuś nasz
(Dlaczego?)
Snadź zmożon życia bolem
Zatruł się alkoholem
Widzi kropelki aż

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Ucieszmy serce babci
Stwórzmy ronde enfantine
Stwórzmy ronde enfantine
Hej, koci-koci-koci-koci-łapci!
Gwiazdeczki, aniołeczki…

Wujaszka Polikarpa
Męczy ogonek karpia
I pacierzowy rdzeń
To nic. Pigułkę łyknie
i tym sposobem uniknie
Okropnych zatwa - rdzeń

Spójrz na ciotuchnę Busię,
Też tonie w spirytusie
Co za potworny dom

Małgosiu, dzisiaj Gwiazdka
Nie kalaj swego gniazdka
Tiril-tiril, bom-bom

Zemdlała ciocia Busia
Boże, już wynoszą tatusia,
Gdyż klinem wybił klin

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci…

Piosenka o dworcu EKD - Konstanty I. Gałczyński


Wojciech Młynarski
Piosenka o dworcu EKD

Konstanty Ildefons Gałczyński

Muzykanci grają tango
"Numer twych butów czterdziesty drugi"
i walca "Liść we mgle".

Zapada wieczór, proszę pani,
a potem noc nadciągnie za nim.
Jak liście szepcą zakochani
pod dworcem EKD.

Tu może nuty dostać muzyk,
a o dwa kroki gladiolusy,
jeśli to dzień imienin.

A z owocami facet dźwiga
na wpół rozcięty melon-gigant,
dla Mani i dla Gieni.

Więc owszem, proszę pani, Paryż,
rozumiem... Paryż... te bulwary,
kina w neonach, lecz niech skonam!
na wiecznie pióro me!

Ja wolę, niż bulwarów blaski,
na Nowogrodzkiej kurz warszawski.
I nocą małe, srebrne gwiazdki
nad dworcem EKD.

O sierpniu - Konstanty Ildefons Gałczyński


Konstanty Ildefons Gałczyński
O sierpniu

I
Stanęły pod mym oknem
jak wiejscy muzykanci
gwiazdy.
zielonooki
sierpień po sadzie tańczył.

Księżycem całowany
sad się rozrzewniał,
lekki był i cygański
taniec sierpnia.

Raz złocistość w korze drzew drżała,
tu cień ją płoszył,
ludzie mrużyli, noc otwierała
oczy.

II
Zaciemniły się świerki,
nad każdym wzeszła gwiazda,
noc jak ty: przytula i rozchmurza;

światło zorzy dalekiej
jest jak miasto daleki
błyskające gwiazdami od wzgórza.

Łzy, co nam z oczu zlecą,
ziemi o nas powiedzą,
chodźmy w drogę, łzy w drodze obeschną;

łzy nie przynoszą ujmy
a my w tę noc wędrujemy
roziskrzoną, rozśpiewaną bezkresną.

Trzcina śpi na jeziorze,
znieruchomiały zorze
i wiatr się uspokoił.

Gwiazdy srebrnoramienne,
świecą gwiazdy promienne,
i nad świerkiem swoim.

III
Nastaw czapki: gwiazdy lecą ładnie
jak świąteczne cacka pozłacane;
nastaw czapki: może która wpadnie
i zaniesiesz ją do ukochanej.

Cyrulik jesienny - Konstanty I. Gałczyński


Marian Kociniak
Cyrulik jesienny

Z Kabaretu Olgi Lipińskiej

Konstanty Ildefons Gałczyński

Tristis est anima mea
usque, jak mówią, ad mortem...
Oto się jesień zaczęta
i nie ma komu dać w mordę;

i nic, już nic nie zachwyca,
i nic, już nic nie wystarcza,
idzie przez łan osmętnica,
tęsknota gospodarcza.

Sam na pomoście tramwaju
uczuwam taką tęsknotę...
O, jak te liście spadają.
O, jak spadają złote...

Lecz boleściwe westchnienia
wicher rozprasza wraz z liśćmi,
fantom własnego marzenia -
kędy, ach! kędy iść mi? (...)

Bowiem, jak mówi Wolica,
cierpię na "gorzkie torsje",
tkliwy kochanek księżyca
i pies, i pies na forsę. (...)

na honor, na Żuli ciało!
nie wierzcie w takie potwarze:
bywam w południe w PKO,
lecz wieczorami marzę (...)

Gdy wspomnę (ach, jakże mięknę!)
świetlaną zjawę dzieciństwa...
Ha, życie może jest piękne,
ale za dużo świństwa.

Eeech! to się jesień zaczęła
i nie ma komu dać w mordę...
Tristis est anima mea
usque, jak mówią, ad mortem

Obraz: Alfons Mucha

Piosenka o Wicie Stwoszu - Konstanty Ildefons Gałczyński


Wit Stwosz VIII - Piosenka o Wicie Stwoszu

Konstanty Ildefons Gałczyński


Gdy go matka rodziła
zimowego wieczora,
nie wiedziała, że synek
będzie z drzewem się porał.

Synku, niebo się chmurzy.
Zasłonię cię od burzy.

Nie wiedziała, że z domu
pójdzie w dalekie światy
i że drzewo przemieni
w ludzi, ptaki i kwiaty.

Synku, niebo się chmurzy.
Zasłonię cię od burzy.

I poszedł syn udały
nocą, w stronę tej gwiazdy.
W drodze tylko migały
rzeki i miejskie baszty.

Synku, niebo się chmurzy.
Zasłonię cię od burzy.

Nieraz westchnął: — Oj, ciężko,
ale tak już na świecie.
Bylem tylko miał drzewo,
a do drzewa narzędzie!

Synku, niebo się chmurzy.
Zasłonię cię od burzy.

Dłutkiem w słoje lipowe
i w mig: z kawałka drąga
I professorowi sowę,
miłującym — gołąbka.

Synku, niebo się chmurzy.
Zasłonię cię od burzy.

Dzike wino - Konstanty Ildefons Gałczyński


Marek Grechuta
Dzikie wino zielone


Konstanty Ildefons Gałczyński

Nad oknem, na murze, 
a liście takie duże -
zielone, zielone
dzikie wino zielone.
 
O każdej godzinie 
wiatr szumi w dzikim winie -
zielone, zielone...

Uroda przyroda 
za nic byś jej nie oddał -
zielone, zielone...

Za siedmiu morzami 
napełni oczy łzami -
zielone, zielone...

I we śnie przypłynie 
dom cały w dzikim winie -
zielone, zielone...

I niebo, i księżyc, 
i wino się rozsrebrzy -
zielone, zielone...
 
Zaszepce na szybie, 
myślisz, że słuchasz skrzypiec -
zielone, zielone...

Pod serce jak nuta. 
I powiesz: tak, to tutaj -
zielone, zielone...

Ten dach i te okna, 
i noc jak narzeczona -
zielone, zielone...

Sowa - Konstanty Ildefons Gałczyński


Grzegorz Turnau - Sowa

Konstanty Ildefons Gałczyński


We śnie jesteś moja i pierwsza,
We śnie jestem pierwszy dla ciebie.
Rozmawiamy o kwiatach i wierszach,
Psach na ziemi i ptakach na niebie.

We śnie w lasach są jasne polany
Spokój złoty i niesłychany,
Pocałunki zielone jak paproć.

Albo jesteś egipska królowa
Jak miód słodka i mądra jak sowa,
A ja jestem przy tobie jak światło.

Obraz: Dorina Costras

Juz kocham cię tyle lat - Konstanty Ildefons Gałczyński


Wanda Warska
Już kocham cię tyle lat

Konstanty Ildefons Gałczyński


Już kocham cię tyle lat
na przemian w mroku i w śpiewie,
może to już jest osiem lat,
a może dziewięć - nie wiem;

splątało się, zmierzchło - gdzie ty, a gdzie ja,
już nie wiem - i myślę w pół drogi,
że tyś jest rewolta i klęska, i mgła,
a ja to twe rzęsy i loki.

Obraz: Mariana Kalacheva

Trzy zapałki - Jacques Prevert

TSA - Trzy zapałki

Jacques Prévert
tłum. Konstanty Ildefons Gałczyński

Trzy zapałki kolejno zapalone nocą
Pierwsza by zobaczyć twoje oczy
Druga by zobaczyć twoje usta
Trzecia by zobaczyć całą twoją twarz
I całkowity spokój
Aby wszystkiego nauczyć się na pamięć
Gdy obejmę cię swymi ramionami

List jeńca - Konstanty Ildefons Gałczyński


Michał Bajor
Kochanie moje kochanie

Konstanty Ildefons Gałczyński
List jeńca

Kochanie moje, kochanie,
dobranoc, już jesteś senna —
i widzę Twój cień na ścianie
i noc jest taka wiosenna.

Jedyna moja na świecie,
jakże wysławię Twe imię?
Ty jesteś mi wodą w lecie
i rękawicą w zimie.

Tyś szczęście moje wiosenne,
zimowe, latowe, jesienne —
lecz powiedz mi na dobranoc,
wyszeptaj przez usta senne:

za cóż taka zapłata,
ten raj przy Tobie tak błogi?…
Ty jesteś światłem świata
i pieśnią mojej drogi.

Fot. Konstanty I. Gałczyński

Dzika Róża - Konstanty Ildefons Gałczyński


Dorota Osińska
Dzika Róża


Konstanty Ildefons Gałczyński

Za Dzikiej Róży zapachem idź
na zawsze upojony wśród dróg -
będzie cię wiódł jak czarodziejski flet
i będziesz szedł, i będziesz szedł,
aż zobaczysz furtkę i próg.

Dla Dzikiej Róży najcięższe znieś
i dla niej nawiewaj modre sny.
Jeszcze trochę. Jeszcze parę zbóż.
I te olchy. Widzisz. I już -
będzie: wieczór, gwiazdy i łzy.

O Dzikiej Róży droga śpiewa pieśń
i śmieje się, złoty znacząc ślad.
Dzika Różo! Świecisz przez mrok.
Dzika Różo! Słyszysz mój krok?
Idę - twój zakochany wiatr.

Obraz: Catherine Klein