Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ross. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ross. Pokaż wszystkie posty

Horoskopowy Baran - Józef Lewiński...


Tadeusz Ross
Horoskopowy Baran

Józef Lewiński, Andrzej Zaniewski


Zawsze chce być sam na miedzy
I przebojem każdy zdobyć cel
Ale lubią go sąsiedzi
Za szeroki i radosny śmiech

Zawsze też jest pewny siebie
Innych pewny także pragnie być
Lecz nie zwiedzie nas w potrzebie
Choć swój własny chce nadawać szyk

U Barana, u Barana
Sprawa jest powszechnie znana
Każdy Baran wie, czego w życiu chce
Za Baranem, za Baranem
Można w przyszłość biec z taranem
Baran przecież wie, czego w życiu chce

W swoim domu ceni duży gest
Przy nim stale wokół fajnie jest
Kiedy kocha, nikt nie kocha tak
On w kochaniu widzi cały świat

U Barana, u Barana
Każda rzecz zaplanowana
Baran dobrze wie, czego w życiu chce
Przy Baranie, przy Baranie
Dobrze nam, panowie, panie
Baran zawsze wie, czego w życiu chce

Panem chce być w swoim domu
I nie lubi gorzkich słuchać słów
I nie zwierza się nikomu
Choć go czasem też zaboli róg

W życiu chce mieć stale rację
W jego oczach widać mądry błysk
A gdy rusza na libację
Tańczy, tańczy, śpiewa aż po świt

U Barana, u Barana
Sprawa jest powszechnie znana...

W swoim domu ceni duży gest
Przy nim stale wokół fajnie jest
Kiedy kocha, nikt nie kocha tak
On w kochaniu widzi cały świat

U Barana, u Barana
Każda rzecz zaplanowana...

Za późno, za wcześnie - Tadeusz Ross


Tadeusz Ross
Danuta Rinn 👉👉👉
Za późno, za wcześnie

Tadeusz Ross


Przyszła wreszcie wiosna
Za późno, za późno
Znów zakwitły żółte
Kaczeńce, kaczeńce
A ty ciągle taka
Samotna, samotna
Z kwiatów polnych
Pleciesz wieńce

Może przyjdzie lato
Gorące, gorące
Dobry dzień do ciebie
Zastuka, zastuka
Nie patrz stale smutno
Pod słońce, pod słońce
Przyjdzie miłość
I cię oszuka

Będziesz miała męża
I dziatki, i dziatki
Będziesz chodzić w brzydkiej
Sukience, sukience
Będziesz płacić wsteczne
Podatki, podatki
Życie swe przestoisz
W kolejce, w kolejce

Potem jesień uschnie
Za wcześnie, za wcześnie
Mleczne łąki, drzewa
I kwiaty, i kwiaty
Pójdziesz wolno drogą
Jak we śnie, jak we śnie
Wspomnieć to, co
Było przed laty

Będziesz miała męża...

Potem jesień uschnie...

Wejdą, nie wejdą - Tadeusz Ross


Tadeusz Ross
Wejdą, nie wejdą


Tadeusz z Zosią do lasu umyka
Wzięli dwa piwa i trochę wałówki
Siedzą, aż patrzą - na skraju kocyka
Czerwone stoją mrówki

Wejdą, nie wejdą, wejdą, nie wejdą
Wejdą, nie wejdą, wejdą?...

Tadeusz rad jest tym mrówkom ogromnie
Więc prowokuje je chlebkiem i miodkiem
Zosia zaś spuszcza oczęta swe skromnie
I wieje od niej chłodkiem

Wejdą, nie wejdą...

Tadeusz przeróżne wyczynia sztuczki
To tutaj, to tam znów miodku poleje
Blezerek rozepnie ze sztucznej włóczki
A Zosia furt truchleje

Wejdą, nie wejdą...

Zosia do Tadzia w serduszku ma zadrę
Lecz głośno boi się krzyknąć pomocy
Bo mrówki źle mogą odczytać adres
I mogą wejść na kocyk

Wejdą, nie wejdą...

Tak to Adamie, nasz wieszczu niemały
Nic się nie zmienia w staraniach o damę
Różne na kocyk już Zosie siadały
A mrówki wciąż te same

Wejdą, nie wejdą...

Życie przerosło kabaret - Tadeusz Ross


Tadeusz Ross
Życie przerosło kabaret


Może pomyśli widz po programie
Nim w miękkie łoże rzuci go senność
Co wart jest taki kabaret, który
Nie sięga w ostrzem w codzienność
Łatwo odpowiedź na to znajdziemy
Nie drgnie nam nawet lewa powieka
Z czego już dziesiąt lat się śmiejemy
Że znów nie dowieźli mleka

Kabaret, kabaret, lecz śmiechu w nim mało
I słowa w nim gorzkie, bez blasku i zalet
Bo tak, proszę państwa, fatalnie się stało
Że życie przerosło kabaret

Czy warto jeszcze mówić o sklepach
Czy warto śmiać się z nieurodzaju
Czy długo można pisać o cepach
Które nie młócą dla kraju
Czy dziś do śmiechu może być powód
Czy jest tu jeszcze coś do odkrycia
Że ktoś kolejny, wspaniały znowu
Wyrwał nam ileś lat z życia

Kabaret, kabaret...

Lecz pożyjemy, lecz zobaczymy
Znów zaufamy tym, co zaręczą
Kolejne dzieci znów porodzimy
Niech też się trochę pomęczą
A kiedy lata przejdą, historia
Tych trudnych pytań zada wam parę
Czy to, co było, to było życie
Czy to był tylko kabaret

Kabaret, kabaret...

Nasza miłość - Andrzej Włast


Kalina Jędrusik
Tadeusz Ross
Nasza miłość

Andrzej Włast


Dwie papużki w klatce złotej
Zakochane dwie istoty
Ach, to my oboje, ja i ty
Szczęśliwi, że nic nie rozłączy nas
Niech się wkoło dziwią wszyscy
Żeśmy tacy wierni, bliscy
Tulmy się, całujmy, czulmy się
W cudownym śnie niech życia mija czas

Nasza miłość to tęsknota
I serc płomienny wzlot
Nasza miłość to pieszczota
I mocny ramion splot
Z tobą dobrze mi na świecie
Bez ciebie tak mi źle
W małym miłosnym tym duecie
Ogromne szczęście kryje się

Nasza miłość to wspomnienie
Poznania pierwszych dni
Nasza miłość to natchnienie
I śpiew, co w sercu brzmi
I ze szczęścia stoję niemy
I w mocnej wierze trwam
Że my się już nie rozstaniemy
Bo tak ze sobą dobrze nam

Słomkowy przyjaciel - Wojciech Młynarski


Tadeusz Ross
Słomkowy przyjaciel

Wojciech Młynarski

Każdy, kto na scenę wchodzi
Chciałby schlebić i dogodzić
Publiczności gustom, że ho ho
Z publicznością - jak z kobietą
Ma artysta każdy przeto
By ją podbić, możliwości sto
Jedni stają przed widownią
Z atomową elektrownią
I tysiącem decybeli grzmią
Ja mam - piątek czy niedziela
Słomkowego przyjaciela
Ze mną wraz publiczność wita mą

Słomkowy kapelusik
Rozkoszny wprost
Kto włoży go nie musi
Mieć żadnych trosk
W nim z gracją oraz powścią-
gliwością więź z łatwością
Zadzierzga z publicznością
Artysta Ross...

Niech więc do oklasków rwą się
Ci, co widzą w Tomie Jonesie
Wzór, przed którym trzeba plackiem paść
Inni zasię niech pasjami
W poszum Niemna z dopływami
Się wsłuchują - ja wybrałem zaś
Tę dyskretną nonszalancję
Niekrzykliwą elegancję
Której dzisiaj jakby trochę brak
Do oklasków was nie zmuszam
Kogo wzruszam, tego wzruszam
Ze mną daje wam sympatii znak

Słomkowy mój przyjaciel
I wierzcie, że
Gdy brawka nam nie dacie
Nie będzie źle
Wystarczy nam pociecha
Że w takiej chwili pecha
Z zaświatów się uśmiecha
Pan Chevalier... 👉👉👉

Aż do uśmiechu zmusi
Kapryśny los
Słomkowy kapelusik
Co stwierdza roz-
czulony, rozśpiewany
I rozdokazywany
Rozkosznie rozpląsany
Tadeusz Ross

Powiedz pan, gdzie ja jestem - Kazimierz Szemioth


Tadeusz Ross
Powiedz pan, gdzie ja jestem

Kazimierz Szemioth


Powiedz pan, powiedz pan, gdzie ja jestem
Mówię, że miasto znam, ale gdzież tam
Tu ponoć stał wyszczerbiony jakiś lichy płotek
A teraz, patrz pan, taki wielki hotel
Czy poznasz pan Bielany lub Ochotę - bo ja nie...

Spojrzyj pan, choćby ta Saska Kępa
Parą szkap - człap, człap, człap - sam pamiętam
A dziś przez most Łazienkowski wprost do Agrykoli
Dorożki już się kończą - serce boli
Choć warszawiakiem jestem od pokoleń, gubię się...

Powiedz pan, powiedz pan, gdzie ja jestem
Nie ma już tylu bram, inna przestrzeń
Na Srebrną chcę - i cóż z tego? Trafić tam nie mogę
Po Tamce błądzę, chwytam się za głowę
Tych chałup mniej tu było o połowę, wierz pan mnie...

Pędzę więc, pędzę więc na Krakowskie
Teraz fiat, teraz fiat za dorożkę
I nagle cud - wszystko stoi tak, jak kiedyś było
Królewski Zamek tylko czeka klamek
I jak nie przyznać, że to mnie wzruszyło, sam pan wie...

Po prostu lubię spacer - Jerzy Miller


Tadeusz Ross
Po prostu lubię spacer

Jerzy Miller


Wszystko odbędzie się inaczej
Gdy przyjdzie już ten dzień
Po prostu przyznam ci rację
Choćbyś nie miała jej

Wszystko odbędzie się inaczej
Bez rodzajowych scen
Po prostu wyjdę na spacer
Jak się wychodzi z psem

Na spacer, długi spacer
Z maszynką do golenia
Przyjmując gratulacje
Że już nas razem nie ma
I nikt nie cierpi, nikt nie płacze
Na nasz temat

Na spacer, długi spacer
Jak Kolumb, jak Magellan
Składając rezygnację
Z dalszego współistnienia
Po prostu przyznam tobie rację
Na mój temat

Lecz jeśli powiesz mi, bym został
To ja wrócę niebawem
Choć na ulicach jest już wiosna
Najpiękniejsza w Warszawie

Na spacer, zwykły spacer
Do kiosku i z powrotem
Przyjmując gratulacje
Że nie zamierzam odejść
Po prostu ja tak lubię spacer
W dni pogodne
Po prostu lubię spacer
Tak bardzo lubię spacer

Nie zostawiajcie młodych żon - Zbigniew Stawecki


Tadeusz Ross
Nie zostawiajcie młodych żon

Zbigniew Stawecki


Nie zostawiajcie młodych żon na dłużej
Samotność żonom służy źle
Z radosnym sercem wracasz w dom z podróży
A diabeł wie, on jeden wie, co czeka cię

Nie zostawiajcie młodych żon, panowie
Samotność je do grzechu pcha każdego dnia
Gorąca krew po prostu wre
I chwyta zew z nie naszych piersi
Niebezpieczna taka gra

Młode żony w noce puste
Mają zwidy aż po brzask
Niedotknięte bolą usta
I często bywa, że w tych zwidach nie ma nas

Nie zostawiajcie młodych żon na pastwę
Pożądań cudzych, chytrych słów
Bo któż przewidzieć może plon tych następstw
Pociągu gwizd, na stole list i bywaj zdrów

Nie zostawiajcie młodych żon, kochani
Uwierzcie mi, to marny test, tak w życiu jest
Wspierajcie je miłością swą
Niech będzie dom przystanią serca
Taki właśnie miejcie gest

Młode żony o was marzą
Nigdy was nie mają dość
Ale może też się zdarzyć
Że gdyście skąpi - was zastąpi inny ktoś

Nie zostawiajcie młodych żon na dłużej
Zdradliwy czas zaciera blask najczulszych spraw
A kiedy los rozłąki chce
Musicie je rozkochać w sobie
By czekały tylko was - o tak
By czekały tylko was - o tak
By czekały tylko was

Ach, jak łatwo... - Ryszard Czubaczyński


Tadeusz Ross
Ach, jak łatwo
do mnie lgną dziewczyny

Ach, jak łatwo
Do mnie lgną dziewczyny
Taki w sobie męski urok mam
No i właśnie chyba z tej przyczyny
Nie mogę się opędzić wprost od dam

Dzisiaj znowu pisze Liga Kobiet
Że mam stawić na zebranie się
Ale krótko im odpowiem
Że na próżno teraz kuszą mnie

Gdy im powiem tak
A już przy mych drzwiach
Znów dziewcząt jest rząd
Więc jaki wniosek stąd - no?

Ten, że łatwo do mnie lgną dziewczyny
Taki w sobie męski urok mam
No i właśnie chyba z tej przyczyny
Nie mogę się opędzić wprost od dam

Tu na odczyt proszą mnie rencistki
Na kolację zaś gospodyń klub
A z opery sopranistki
Będą dzisiaj w domu moim znów

Więc co zrobić mam
Gdy wciąż któraś z dam
Poderwać mnie chce
No nie powieszę się

Nie chcę dzisiaj z panią iść do kina
Pani także nie dam uwieść się
Próżno każda kusi mnie dziewczyna
Nie mają szans, bo mówię nie - ach, nie

Może kiedyś znajdę jakiś sposób
Żeby wreszcie spokój święty mieć
Radzi mi już kilka osób
Masz kłopoty? No to żonę weź

Gdy ktoś mężem jest
To ma wtedy gest
Wie dobrze, co chce
Na lepsze zmienia się - i

Chodzi sobie wtedy sam do kina
A do dziewcząt bardziej garnie się
W takich sprawach, to już każdy przyzna
Że zmienia się na korzyść mąż - no nie?...

Ryszard Czubaczyński 👉👉👉

Panowie w delegacji - Nina Pilchowska...


Tadeusz Ross
Panowie w delegacji

Nina Pilchowska, Anna Jakowska

Panowie lubią jeździć w delegacje
Na dzień, na dwa opuścić dom
Bo gdy znudzenie ich ogarnie
Najlepiej wtedy w ekspres wsiąść

Tu wszystko może się przydarzyć
Różne przygody można mieć
A potem w biurze opowiadać
Wiecie, była mocna rzecz

Kicia, śliczna Kicia
Na taką Kicię czekało się pół życia
Kotka, pieszczotka - mówię wam

Panowie lubią jeździć w delegacje
Choć w drodze śpią przez cały czas
Lecz marzą im się sytuacje
Dające tyle męskich szans

I nie wiadomo - sen czy jawa
Zmęczony człowiek taki jest
Lecz będzie można opowiadać
Kolegom w biurze o tym, że

Punia, pulchna Punia
Na mym ramieniu przespała do Torunia
Punia, przylepka - mówię wam

Panowie lubią wracać z delegacji
Już im się przejadł mleczny bar
I wieczne zrazy w restauracji
Już by do domu każdy gnał

W pociągu nic ich nie obchodzi
Że piękne panie jadą też
W skrytości ducha myśl się rodzi
Żonatym być to dobra rzecz

Żona, wierna żona
Z kolacyjką stęskniona czeka w domu, lecz
Choć będzie im jak w niebie, nadzieję mają, że
Znów w delegację wyrwą się

Za co ty mnie lubisz - Zbigniew Stawecki


Tadeusz Ross
Za co ty mnie lubisz

Zbigniew Stawecki


Za co ty mnie kochasz, nie wiem sam
Więcej wad niż zalet w sobie mam
No gdzie tu, no gdzie tu jest sens?
Wierny ci nie jestem, znany fakt
Czemu się uparłaś na mnie tak
No powiedz, dlaczego aż tak?

Tylu w krąg tu chłopców kręci się, kusi cię
Kochać chcą, a ty bez pamięci mówisz "nie"
Żal mi cię, bo lubię cię trochę, więcej nic
Polub mnie, a przestań mnie kochać - choćby dziś

Za co ty mnie kochasz, nie wiem sam
Więcej wad niż zalet w sobie mam
O tak, ja wady to mam

Wreszcie zrozumiałaś, cieszę się
Właśnie tak, jak chciałem, lubisz mnie
Zaraz już, już łatwiej ci żyć
Komplikuje życie głupi seks
Można te problemy z głowy mieć
No widzisz, no widzisz, jak jest

Tyle w krąg jest par zakochanych, śmieszne to
Błędny wzrok, a uczuć wulkany serce rwą
Chodzą tak, jak gdyby to dla nich istniał świat
Karmią się dobrymi wróżbami swoich lat

Wreszcie zrozumiałaś, cieszę się
Właśnie tak, jak chciałem, lubisz mnie
No tak - i nie jest ci źle

Czemu mnie nie kochasz, czemu tak?
Przyznam, że mi właśnie tego brak
Widzę sam, jak bardzo mi brak
Byłem chyba ślepy tego dnia
Chciałem cię wyleczyć właśnie ja
Czemu ty słuchałaś mnie tak?

Tylu w krąg tu chłopców kręci się, może nie?
Śmiejesz się, a ja bez pamięci kocham cię
Powiedz mi, czy możesz uwierzyć w prawdę słów
Tylko ty, od ciebie zależy szczęście znów

Powiedz, że mnie kochasz, powiedz mi
Niesie nowa wiosna piękne dni
To ja, a obok to ty

Obrazy: Loui Jover

Listy z dawnych lat - Zbigniew Adrjański


Tadeusz Ross
Listy z dawnych lat

Zbigniew Adrjański


Czasem w dżdżysty dzień i mglisty
Czytasz sobie stare listy
Od rodziny, od dziewczyny
Listy z dawnych lat
Widzisz jakieś dawne twarze
Słyszysz echo dawnych marzeń
Myślisz znów, że zakwitł świat

To listy z dawnych czasów
Tak dziwny mają zapach dziś
W ich kopertach cichutko
Ciągle żyją tamte dni
Więc w każdy mglisty dzień i blady
Stare listy weź z szuflady
Kroplę słońca z dawnych dni
Odnajdziesz w nich

Różne rzeczy w życiu gubisz
Te co lubisz i nie lubisz
Złote spinki i złudzenia
I za rokiem rok
Choć zgubiłeś czas uniesień
Nieraz nocą, choć to jesień
Dawną wiosną pachnie mrok

To listy z dawnych czasów…

Coś we mnie gra - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
Coś we mnie gra

Janusz Odrowąż


Hej, coś we mnie gra
Idę sobie, tańczę sobie, dobrze mi
Hej, to właśnie ja
Ja i mój kapelusz, co jak słońce lśni

Hej, coś we mnie gra
Jakby nie wiem co zdarzyło mi się dziś
To radość gra
Dobrze mi przez moje miasto iść

Hej, coś we mnie gra
W piersiach? A, pan doktór, moje uszanowanie
W piersiach, panie doktorze, też mi gra
Ale muzyka, muzyka, a nie prątki

Hej, to właśnie ja
Dzień dobry pani Malinowska
Owszem, wesoło. Jak powiedział Szekspir
Ludziom zwykle najweselej, gdy są poza domem

Hej, coś we mnie gra
Idę sobie, tańczę sobie, dobrze mi

Co za dziewczyna, prawdziwa paryżanka
Bonjour, madame! Vous êtes française?
Fille, mignon, rendez-vous sur le pont d'Avignon?

Może po węgiersku?
Hagasz, harahatasz, huncwot, lebetesz
Eterem, pafawag, ele mele dudki, heksenszus
Też nie

Panno Mariolu, można wiedzieć, jak pani na imię?
No, nie to nie, kłaniam się nisko i mimo wszystko
Ja jedno wiem
Dobrze mi przez moje miasto iść

Odpowiedz uśmiechem - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
Odpowiedz uśmiechem

Janusz Odrowąż


Odpowiedz uśmiechem, nieznana, śliczna pani
To przecież mało ważne, że jeszcze się nie znamy
Bo gdyby przypadkiem w Alejach lub Łazienkach
W Łazienkach, proszę pani, jest kawiarenka

O nic nie proszę, nie przyjdziesz - no to trudno
Lecz gdybyś jednak mogła w sobotę po południu
To będę szczęśliwy, szczęśliwy najprawdziwiej
Doprawdy, więcej nie chcę już nic

Więcej nic nie chcę już
Już poza tym nie chcę nic
Więcej nic, nic a nic
Absolutnie nic

Odpowiedz uśmiechem, nieznana, śliczna pani
Bo może ja i pani, nawzajem zakochani
Pójdziemy przez życie, trzymając się za ręce
Jak w kinie, proszę pani, lub jak w piosence

Przyszłość podobno należy do odważnych
Więc marzę coraz śmielej i widzę już wyraźnie
Jak w naszym mieszkaniu siedzimy przy śniadaniu
Doprawdy, więcej nie chcę już nic...

Dziadzio i wnuczek - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
Dziadzio i wnuczek

Janusz Odrowąż


Drogi dziadziu powiedz mi
Po co dziadzio fajkę ćmi
Chyba przyjemności nie ma w tym
Że się łyka ten śmierdzący dym

Jak by ci tu, mój kochany, rzec
To jest taki nałóg, wstrętna rzecz
Żadna z tego korzyść, żaden smak
Nigdy w życiu, synku, nie rób tak

Nigdy! Od tego palenia
Dusi człowieka jak wszyscy diabli
Ehe-ehe, eh ❗❗❗

Drogi dziadziu wczoraj był
W twym kieliszku dziwny płyn
Tylko piecze w język, więcej nic
Czy ty musisz takie świństwo pić?

Jak by ci tu, mój kochany, rzec
To jest taki nałóg, wstrętna rzecz
Choćby cię kusili nie wiem jak
Nigdy w życiu, synku, nie rób tak

Tylko człowiek na drugi dzień chory
A pamiętaj synku
Że w ogóle chorować jest bardzo niezdrowo

Gdy na spacer bierzesz mnie
Czemu wciąż oglądasz się
Ciągle patrzysz w stronę babskich nóg
Jakbyś wszystkie je policzyć mógł

Patrzę sobie, synku, ale cóż
Na nic ja nie mogę liczyć już
Gdy nadejdzie jednak pora twa
To nie marnuj chłopcze ani dnia

Gdy nadejdzie pora ma
Nie zmarnuję ani dnia
Rób, syneczku, tak jak ja
Dziadzio życie zna

La la la...

Tak, tak, syneczku
Pamiętaj, że dziadzio dobrze radzi
Tak ❗❗❗

Każdy w życiu robi to - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
Każdy w życiu robi to

Janusz Odrowąż


Jedna pani z Radogoszczy
Chciała gwałtem żyć w Bydgoszczy
Za to jeden pan z Bydgoszczy
Przeniósł się do Radogoszczy

Każdy w życiu robi to
Co uważa, że powinien
Każdy postępuje tak
Jak pasuje mu

Z samolotu nad Madrytem
Pewien markiz nagle wypadł
W locie zamknął drzwi za sobą
Tak wytworną był osobą

Każdy w życiu robi to…

Ach ty koniu, głupie zwierzę
Jak się śpi, to trzeba leżeć
A ty stoisz na tych nogach
Koniu, koniu - bój się Boga

Każdy w życiu robi to…

Ciężkie życie ma masztalerz
Bo rymuje się do "talerz"
Masztalerzy nie należy
Przyrównywać do talerzy

Każdy w życiu robi to…

Choć tak czule wzdycham do niej
Nie chce nawet grać w zielone
Na zielone ona liczy
Od turystów z zagranicy

Każdy w życiu robi to…

Jeden ciężko tyra w pracy
Drugi wszystko bimba sobie
Jeden robi jak się patrzy
Drugi patrzy, jak się robi

Każdy w życiu robi to…

Kto nas pokocha - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
Kto nas pokocha

Janusz Odrowąż


Kiedy człowiek był dziecięciem
Dołki w buzi miał
To miłości najgorętszej
Zaznał ile chciał
Wszyscy brali go na ręce
Każdy podziwiał, tulił tak
Teraz nie tulą - no i co?
I wciąż nam tego brak

Kto nas pokocha, kto pokocha nas❓
Kto nas pokocha, kto pokocha nas❓
Co za porządki, już najwyższy czas
Aby ktoś pokochał wreszcie nas

Ludzie ludzi spotykają
I nie widzą nic
Ludzie z ludźmi rozmawiają
I nie mówią nic
Co u ciebie? - Po staremu
Trzymaj się wiatru, czołem, cześć
W słowach wesoły dźwięczy ton
A w sercu tęskna pieśń

Kto nas pokocha, kto pokocha nas❓...

Grzybek rośnie koło grzybka
Koło chabra mak
Swojej rybki szuka rybka
Swego ptaka ptak
Człowiek ciągnie do człowieka
Człowiek człowieka zwykle ma
A jeśli nie ma akurat
To woła tak jak ja

Kto nas pokocha, kto pokocha nas❓...

System na milion - Janusz Odrowąż


Tadeusz Ross
System na milion

Janusz Odrowąż


Na milion w Totolotku mam system murowany
Wywróżę go z uśmiechów dziewczyny ukochanej
Wystarczy, że policzę uśmiechy mej dziewczyny
To system niezawodny, jedyny

Dwa uśmiechy były rano - zapamiętam
Trzy niedługo po śniadaniu - zapamiętam
Tylko jednym pożegnałaś mnie uśmiechem
Za to było pięć uśmiechów przez telefon

Przy obiedzie naliczyłem ze dwanaście
A gdy poszliśmy do kina siedemnaście
Przed kolacją znowu osiem albo dziewięć
No a potem, ile było, to już nie wiem

Na milion w Totolotku mam system murowany...

Dwa na pewno były rano - zapamiętam
Trzy niedługo po śniadaniu - zapamiętam
Potem tylko pożegnałaś mnie uśmiechem
Za to były pocałunki przez telefon

Do południa naliczyłem ze dwanaście
A gdy poszliśmy do kina siedemnaście
Przed kolacją znowu osiem albo dziewięć
No a potem, ile było, to już nie wiem
Było dużo, ale ile, nie wiem, nie wiem
Nie wiem...

Leśna Podkowa - Agnieszka Osiecka


Tadeusz Ross - Leśna Podkowa

Agnieszka Osiecka

Pod Warszawę do Podkowy
Na niedzielę wyjeżdżam sam
Krawat mam, bilet mam, sprawę mam
Pod Warszawę, do Podkowy
Ważną sprawę, a jakże, mam
Bo ja znam właśnie tam jedną panią

Na stacyjce się spotkamy
Na stacyjce, gdzie szumi las
Zegar jak księżyc tam liczy czas
Ach, Warszawa, ta podmiejska
Pachnie sosną, wróżbą z kart
Młody wiatr, stary sztych, stary żart

Na uczucie trzeba trochę czasu mieć
Kto to dziś wiedzieć chce
Na uczucie trzeba trochę miejsca mieć
Czy to dziś wchodzi w grę

Podkowa Leśna niedaleko
Szczęście jest o krok, o jeden krok, o mały krok
Podkowa Leśna w słońcu czeka
Co tam dla niej tygodnie dwa czy rok

Pod Warszawę do Podkowy
Na niedzielę wyjeżdżam sam
Serce mam, uśmiech mam, sprawę mam
Pod Warszawą, gdzieś w Podkowie
Ważną sprawę, a jakże mam
Bo ja znam właśnie tam jedną panią

Na stacyjce się spotkamy
Na stacyjce, gdzie ptaki śpią
Zapach ciast miesza się z szumem łąk
Ach, Warszawa, ta podmiejska
Dzwoni dzwonkiem dawnych lat
W piecu śpiew suchych drew, w książce - kwiat

Dla uczucia trzeba jakiś pejzaż mieć
Kto to dziś wiedzieć chce
Dla uczucia trzeba trochę uczuć mieć
Czy to dziś wchodzi w grę

Podkowa Leśna niedaleko
Szczęście jest o krok, o jeden krok, o mały krok
Podkowa Leśna w słońcu czeka
Co tam dla niej tygodnie dwa czy rok

Fot. A. Osiecka, T. Ross