Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ale kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ale kryzys. Pokaż wszystkie posty

Ale kryzys - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Ale kryzys

Jacek Janczarski


Ale kryzys, ale kryzys, kapitalizm, nędza, wyzysk
Białe plamy, czarne plamy, dziś nie mamy, jutro mamy
Dolar leci na sam pysk, demokracja, strata, zysk

Ale kryzys, ale kryzys, tajemnice Mony Lisy
Policjanci i złodzieje, tamten szlocha, ta się śmieje
Na morderców czeka stryk, chcesz zarobić? Kup se dźwig

Ale kryzys, ale kryzys, obligacje, piwko, pyzy
Przemytnicy, firmy, spółki, puste półki, pełne półki
Pluralizmu słodki wiew, tylko beton psuje krew

Ale kryzys, ale kryzys, szmaty, złoto i dewizy
Dżinsy, akcje, Marriott, Pewex, na śmietniku się ubierzesz
Hossa, bessa, Superman, kupa marek z RFN

Ale kryzys, ale kryzys, kondensacja ważnych wizyt
Ten strajkuje, tamten czeka, Michnik, Kuroń i bezpieka
Oszukaństwo, draństwo, blef, gaża, marża, płyn FF

Ale kryzys, ale kryzys, dodatkowe ekspertyzy
Ale kryzys, ale kryzys, kapitalizm, nędza, wyzysk
Ale kryzys, ale dno, pierestrojka - to jest to

1990

No i zostań - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
No i zostań

Jacek Janczarski

Patrz, po kieliszkach dwóch
Szampana spływa biało-złota żyła
Wypijmy, ukochana już
Choć jeszcze nie wiem, jak ty się nazywasz
Lecz jesteś piękna, nawet bez imienia
To, kochanie, bez znaczenia

Zamkniemy drzwi na klucz
I niech ucichną wszystkie telefony
W tej szafie, ukochana, spójrz
To są sukienki mojej mądrej żony
Jeżeli chcesz to możesz je przymierzyć
Mnie kochana nie zależy

Tę fotografię tam to zrobił gość
Co był na naszym ślubie
A klatkę z czterech białych ścian
Dziś lubię, bardzo lubię
Zawsze gdy w delegację wyjeżdżała
Zostawałem, moja mała

Ukołysz mnie do snu
Opowiem ci jak życie mnie przygniotło
Szlafrok masz tam, łazienkę tu
Tylko nie żartuj, proszę cię, nie odchodź
Są takie co z mężczyzny robią chłopca
Jesteś tu? Zostań

I nie opuszczaj mnie
Już noc wędruje po zaspanym mieście
Wiedziałem, że nie będzie źle
I że to stanie się nareszcie
Rano na dworcu żonie dam bukiecik
Pięć po szóstej, peron trzeci...

Kochani - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Kochani jeateśmy na bani

Jacek Janczarski


Kochani, jesteśmy naprani
Naćpani i nieco na bani
Kołysze się wszystko dokoła
Łeb w ciasnym berecie, dupa goła

Kochani, my z wami, ja z wami
Niech zima się od nas odchrzani
Niech lato nie spiecze nam pleców
Jest jeszcze łyk tlenu w powietrzu

Kochani, jesteśmy dość cwani
Choć śmierdzi, lecz jest woda w kranie
Ja wiem, w sercu kłuje, to boli
Jest chleb i go można posolić

Kochani, rodacy, chojracy
Jesteśmy na bani, jest cacy
Kołysze się wszystko, być może
Nie chodźmy z walizką na dworzec

Kochani, wytrzeźwieć możemy
I stanąć nogami na ziemi
I tępić i gnębić tych drani
Co robią nas w konia, kochani

A może my sami, kochani
Coś mamy z tych gnojów, z tych drani
I dusza nam świństwem porosła
Co wokół zaraża jak ospa

Na razie, kochani, w łazience
Umyjmy i uszy i ręce
Umyjta się baby i chłopy
To przyjmą nas do Europy

Naprani, naćpani, na bani
Kochani, kochani, kochani
Kołysze się wszystko dokoła
A dupa jak goła, tak goła

Są kraje - widziałem je w kinie
Gdzie ludzie są czyści
I trzeźwi jak świnie ❗❗❗

P. Fronczewski (1, 3) - Fot. Tomasz Urbanek
J. Janczarski (2)

Nie spinaj się tak - Jacek Janczarski

Piotr Fronczewski
Nie spinaj się tak

Jacek Janczarski

Nie spinaj się tak
Nie dmuchaj się tak
Bo porwie cię wiatr
Dopadnie cię strach
Co jesteś dziś wart
Wie Pan Bóg i czart
Że żyjesz, to fart
A życie to żart

Ten żart chwilkę trwa
Momencik, po kres
Uśmiechów sto dwa
I litr słonych łez
Jest miłość i ból
I rozpacz i śmiech
To żebrak, to król
To cnota, to grzech

Nie spinaj się tak
Nie dmuchaj się tak
Bo porwie cię wiatr
Co hula przy drzwiach
Dostaniesz i tak
Co przyzna ci los
Zakwitniesz jak mak
I zwiędniesz od trosk

Huśtawką jest to
Co życiem się zwie
Do góry i w dół
Na wierzchu, na dnie
I tylko z tym tchem
Że mało kto wie
Dlaczego wciąż nam
Tak bujać się chce

To w górę, to w dół
To uśmiech, to łza
Nie spinaj się tak
Nie dmuchaj się tak
Pokochaj bez słów
W bezsensie tym sens
Mój świecie, bądź zdrów
To fajne, żeś jest

Nie pokłóćmy się - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Nie pokłóćmy się

Jacek Janczarski

Mamy to, o czym marzyliśmy we snach
Ani duzi nie jesteśmy, ani mali
Ale temu, kto przez lata zginał kark
Do wolności tak się trudno przyzwyczaić

Prawie każdy z nas ma w sobie takie coś
W jednym Stalin drzemie, w drugim tylko Urban
I jak psy wciąż dogryzamy starą kość
Nowy burdel, gdzie bryluje stara kurwa

Z niejednego pieca każdy zjadał chleb
Każdy wierzył w cud i dał się zwieść oszustom
Dotąd trzeba pukać się w ten głupi łeb
Aż dźwięk czysty wyda, aż w nim będzie pusto

Wtedy zważmy powolutku każdy krok
Nasze piekło niech nie będzie naszym stylem
Wszystkim życzę przez okrągły Nowy Rok
Nie pokłóćmy się jak kretyn z imbecylem

Przez żołądek do serca - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Przez żołądek do serca

Jacek Janczarski


Przez żołądek do serca, do żołądka przez serce
Przez śledzionę do nerek, przez wątrobę do płuc
Do przełyku przez gardło, arteriami do tętnic
Bo wiadomo - z mężczyzną trzeba chcieć, żeby móc

Chyba każdy mi to przyzna
Tyle spraw się tutaj piętrzy
Bardzo trudny jest mężczyzna
Ze skomplikowanym wnętrzem
Wygra ta, co anatomię zna, co anatomię zna

Co, co pan śpiewa, co pan śpiewa, panie Piotrze?...

Przez żołądek do serca, do wątroby przez nerki
Jelitami do mięśni, przez tchawicę do żył
Przez woreczek żółciowy, szpikiem kostnym do nerwów
Dotrzeć wprost do wyrostka, gdyby tam jeszcze był

Ta gruntowna analiza
Tyle spraw przed nami piętrzy
Bardzo trudny jest mężczyzna
Ze skomplikowanym wnętrzem
Wygra ta, co anatomię zna, co anatomię zna

Zupa - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski - Zupa

Jacek Janczarski


Umówiłem się z nią na dziewiątą
Szef splajtował, więc nie dał akonto
Nie będziemy szaleli do rana
W grę nie wchodzi kieliszek szampana
Trochę przeto ogarnę chałupę
I zaproszę cię, miła, na zupę
Mam zup zapas po cenach poprzednich
W dawny czas tylko biedni je jedli
Puszczę płytę, siądziemy vis-a-vis
I wiosłując w talerzach łyżkami
Będziesz gwiazdką mą, ja twoim niebem
Nierozłączni jak ta zupa z chlebem
Telewizor zapalę następnie
Posłuchamy, co tam mówią w Sejmie
Nie wierz, miła, i oku, i uchu
Jest mi dobrze, choć burczy mi w brzuchu
Zamiast kwiatów, co zbędne są całkiem
Podaruję ci, miła, zapałki
Przyjmij mego oddania perełkę
Podzielimy się całym pudełkiem
Uciekł tramwaj ostatni, no trudno
Odprowadzę cię pieszo na Bródno
Nasza miłość trwać będzie do czasu
Wyczerpania zup moich zapasów
Wtedy inny cię weźmie do siebie
Inny poda ci swą zupę z chlebem
Od mej klęski silniejszy jest smutek
Że cię, miła, mieć można za zupę
Wtedy inny cię weźmie do siebie
Inny poda ci swą zupę z chlebem
Od mej klęski silniejszy jest smutek
Że się puszczasz za zupę, za zupę

Fot. P. Fronczewski, J. Janczarski

Kobietę trzeba trzymać krótko - Jacek Janczarski

Piotr Fronczewski
Kobietę trzeba trzymać krótko

Jacek Janczarski

Kobietę trzeba trzymać krótko
A krótko to nie znaczy długo
One to nawet dosyć lubią
A jeśli nie, to jakiś cud - o

Kobietę krótko trzymać trzeba
Poić ją winem lub szampanem
A potem warknąć coś nad ranem
Wieczorem zaś przychylić nieba

Kobiety krótko trzymać trzeba
Namiętnym szeptom ich nie ulec
Latem je zmieniać, jak koszule
Na stałe mieć, gdy przyjdzie zima

Poza tym jestem przekonany
Że wszystkie znane dotąd damy
Są tak jak kwiaty cięte w maju
Szalenie krótko się trzymają

Inteligencja - Jacek Janczarski



Piotr Fronczewski
Inteligencja

Jacek Janczarski

Jak powieki opadają w oknach story
To nadciąga koniec kolejnego dnia
Jedne okna umierają wieczorem
Inne żyją do białego dnia
A kiedy szyny tramwajowe
Posrebrzy punktualny świt
W gąszczu zbudzonych ludzkich mrowisk
Inteligencja jeszcze śpi...

Jednym księżyc, innym znowu więcej słońca
I wśród twarzy ogorzałych bladość lic
Mówią o niej tak ładnie - pracująca
Życie płynie , nie zmienia się nic
Zaświecisz pustką wśród statystyk
Przyszłość twą widzę bardzo źle
Ten życia tryb niehigieniczny
Wykończy cię, wykończy cię...

Więcej chleba, więcej aut, wszystkiego więcej
Wypisuje na sztandarach ten i ów
Łatwo można zamknąć dziób inteligencji
Może kiedyś wyrośnie nam znów
Ale to nie jest takie proste
To nie odrasta jak krzak bzu
W XXI wiek i postęp
Wkroczy bogatych głupków tłum...

Bliżej świata - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Bliżej świata

Jacek Janczarski


Już jesteśmy bliżej świata, bliżej świata
Na ekranie małpa w wannie leczy katar
W Alabamie lecą z nieba zdechłe ptaki
Jeden Rusek uczy pływać niemowlaki

Wschodnie walki, gdzie słabszego w łeb się kopie
Była Polka, cyc największy w Europie
Przeszczep głowy, śmierć na żywo, słony cukier
I hodowla(?) marchewki w porno grupie

Już jesteśmy bliżej świata, bliżej świata
Seks na lodzie, szorstka odzież, pedał-tata
Podglądanie pchły na ścianie przez peryskop
Czarne mrówki, gość z probówki, gwałty w disco

Konkurs skoków przez żyrafę na motorze
Heroina przemycana w pomidorze
Ksiądz się żeni, gliniarz z remi prawo
Ale chryja, dał mu w ryja, dostał brawo

Pożar w kinie, glikol w winie, raj w burdelu
Uśmiech trupa, zimny upał, rzyg do celu
Garb na piersiach, świńska nerka, ość w przełyku
Szczyt na spodzie, wzwody w wodzie, bomba w cyrku

Z satelity czka komputer w barwach tęczy
My siedzimy i patrzymy wniebowzięci
Super Channel, co matoła w fotel wgniata
I jesteśmy bliżej bzdur niż bliżej świata...

Fot. P. Fronczewski, J. Janczarski

Ginie duch - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Ginie duch

Jacek Janczarski


Spróbuję kryzys godnie przeżyć
Mogę o chlebie i wodzie
Lecz w jedno trudno mi wierzyć
Że ginie, ginie duch w narodzie

Gdzie ślad po dawnych wichrzycielach ❓
I nieodpowiedzialna młodzież ❓
Czuję w określonych celach
Ach, ginie, ginie duch w narodzie

Gdzie te warchoły i syjoniści ❓
Gdzie burżuj i gułag w mętnej wodzie ❓
Gdzie męty i rewizjoniści ❓
Ginie, ginie duch w narodzie

Czy już nie będzie bikiniarzy ❓
Zachodniej hołdujących modzie
Z wolnej Europy luminarzy
Ach, ginie, ginie duch w narodzie

I gdzie to wszystko się podziało ❓
Co system podważało co dzień
Wyparowało, wykipiało ❓
Ach, ginie, ginie duch w narodzie

Gdzie ten niezguła zatwardziały
Co szczerzył się, gdy dostał bodziec ❓
Gdzie plecy godne giętkiej pały ❓
Ach, ginie, ginie duch w narodzie

Gdzie są, odpowiedz, synku, gacie ❓
I przestań gwizdać po francusku
Jak to, smarkaczu - są w senacie ❓
W sejmie i w rządzie - co za ustrój

Fot. P. Fronczewski, J. Janczarski

Czego nam będzie żal - Jacek Janczarski


Piotr Fronczewski
Czego nam będzie żal

Jacek Janczarski


Kiedy patrzę dookoła
Na te czasy takie trudne
Na towary kolorowe
I stragany, no brudne
Raczkujący kapitalizm
Mnie dopada co dzień
Co wyliczę, to wyliczę
Bo nie wszystko może mogę
Lecz mniej więcej jest tak

Żarówki z ciężarówki
Skarpetki z furgonetki
Filiżanki z furmanki
Parówki z renówki
Papryka z ciągnika
Buraki z kawasaki
Kabaczki z taczki
Oraz dorsze z porsche

Miną lata, będzie lepiej
Już będziemy w Europie
Choć nie będziesz ty dziewczyną
A ja też nie chłopiec
I prawdziwy pierścionek
Kupię ci, płacąc czekiem
Ze łzą w oku wspomnisz może
Piękne czasy, choć nielekkie
Bardzo będzie nam żal

Buraka z cadillaca
Melona z fergusona
Ogórka z wartburga
Kotleta z chevroleta
Banana z nissana
Kalarepy z przyczepy
Sera z land rovera
Pomidora z traktora
Krawata z passata
Szampana z tarpana
Sandwicha z moskwicza
Irysa z willysa
Odkurzacza ze spychacza

Buraka z cadillaca...

Fot. P. Fronczewski, J. Janczarski