Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig E.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hartwig E.. Pokaż wszystkie posty

Hej w drogę chłopcy - Janusz Szczepkowski


Feliks Gałecki  👉👉👉
Chór CZA WP
Hej w drogę chłopcy

Janusz Szczepkowski

Hej żegnaj mamo, bądź zdrowy tato
Syn wasz nie będzie w wojsku fajtłapą
Czekaj, dziewczyno i bądź mi wierna
Pociąg odjeżdża, w drogę czas

Dobrze było z dziewczętami
Patrzeć sobie w oczy
A tu mundur ci wkładają
I skracają włosy
Ale baki wnet odrosną
Dziewcząt nie ubędzie
Za mundurem panny sznurem
Było tak i będzie

Hej żegnaj mamo...

Dobrze będzie nam z kumplami
W tej samej drużynie
Listy będę słał do mamy
Pocztówki dziewczynie
A że w wojsku ład być musi
Kapral będzie przy nas
Chociaż lepiej u mamusi
Trzeba fason trzymać

Hej żegnaj mamo...

(Fot.1 Edward Hartwig)

Ta chwila na teatr - Roman Kołakowski


Ta chwila na teatr

Roman Kołakowski

Między pierwszą jasnością
A zawarciem się powiek
Jest ta chwila na teatr
Co nie mieści się w słowie

Między pierwszym oddechem
A ostatnim westchnieniem
Jest ta chwila na teatr
Który bywa milczeniem

Między głodem a chlebem
Między ręką a nożem
Jest ta chwila na teatr
Która minąć nie może

Między słowem a czynem
Uległością a gniewem
Jest ta chwila na teatr
Który zawsze był śpiewem

Między skronią a kulą
Między tłumem a pustką
Jest ta chwila na teatr
Popękana jak lustro

Między jednym a drugim
Drżącym serca zabiciem
Trwa ta chwila na teatr
Który ciągle jest życiem

Ewa Dałkowska, Mariusz Benoit

Fot. Edward Hartwig

Zibuzanka - Roman Kołakowski


Mariusz Benoit - Zibuzanka

Roman Kołakowski

Moje ucho szeleści w poduszce
Moje myśli wychodzą zza drzwi
Teraz są już przy tobie, no, wpuść je
Zibu za, zibu za, zibu zi

Moje nogi łaskoczą pierzynę
Moja broda rozkwita jak kraj
Ja już marzę o tobie godzinę
Zibu za, zibu za, zibu zaj

Twoja wola swawolić do woli
Smak tęsknoty jest słony jak łza
Smutne serce serdecznie mnie boli
Zibu za, zibu za, zibu za

Moje zęby błysnęły tępotą
Moim oczom przywidział się zez
Gdzie po nocy się włóczysz piechotą?
Bezu zi, bezu zi, zibu bez

Ty chcesz niszczyć mych uczuć monolit
Chcesz rozstroić wewnętrzny mój strój
Nie zaliczam się do twych idoli
Zibu za, zibu za, zibu zój

Moje ręce nie ręczą za siebie
Wielką moc moich członków ty znaj
Dłużej spać już nie będę bez ciebie
Zibu za, zibu za, zibu zaj

Kiedy wejdziesz pod moją kołderkę
I twa nagość przepędzi złe sny
To położę ci rękę na nerkę
Będę spał, zibu za, zibu zi...

Mariusz Benoit (fot. Edward Hartwig
)

Idzie pociąg osobowy - Anna Borowa


Łucja Prus
Idzie pociąg osobowy


Anna Borowa

Idzie pociąg osobowy
A za oknem pejzaż leci
Gwiżdże pociąg jakby ziewał
Już za późno by się zmienić
Już nie wpadnie na ten pomysł
Żeby się choć jednym kołem
Wykoleić

Wiatr szalony złote gruszki
Strąca z wierzby rozczochranej
Chuda szkapa trawę skubie
Pomyślałam, że cię lubię
Ale głośno powiedziałam
O, baranek

Idzie pociąg osobowy
A za oknem pejzaż leci
Cienką ścieżką lezie baba
Tłusta, gruba i wąsata
Ruda krowa krótki łańcuch
Kontempluje okiem szklanym
Pies dogonił własny ogon
I potoczył się do rowu
Jak pijany

Od koloru oczy bolą
Tyle wszędzie kwiatów polnych
W których leżeć by nam trzeba
Tobie by z dziewczyną piękną
A mnie lepiej  z twarzą w niebo
Albo w piekło

Edward Hartwig


Inaczej niż wy - Agnieszka Osiecka


Jerzy Połomski - Inaczej niż wy, Frank Sinatra - My Way

Agnieszka Osiecka

To już do mety krok
Za dzień, za rok nastąpi finał
Więc ty wysłuchaj mnie
Bo sporo wiem, a ty zaczynasz
Nie raz, nie dwa, nie trzy
Po drogach stu sam się włóczyłem
No i poznałem świat
Lecz nie tak jak wy

Mój plan, mój wielki plan
Niewiele śpiąc, bez tchu kończyłem
Już mam, co chciałem mieć
I jestem tam, gdzie tak śpieszyłem
To był niełatwy szlak
Liczenie strat z ołówkiem w ręku
No i dotarłem gdzieś
Lecz nie tak jak wy

Był taki czas, ty o tym wiesz
Że chciałem mieć więcej niż plan
Był oczu blask i dłonie dwie
I chłodny głos, i słowa złe
Odszedłem więc, zamknąłem drzwi
Lecz nie tak jak wy

I już do mety krok
Za dzień, za rok nastąpi finał
Więc dziś wysłuchaj mnie
Bo sporo wiem, a ty zaczynasz
Jak dziś to śmieszy mnie
Że człowiek tak uparty bywał
I chciał otwartej gry
Lecz nie tak jak wy

To także jest rzecz, mężczyzny rzecz
By więcej śnić, niż można mieć
Za oczu blask, za dłonie dwie
Do piekła gnać po drodze złej
I odejść, gdy pokażą drzwi
Lecz nie tak jak wy...


👉 TUTAJ w przekładzie Wojciecha Młynarskiego
👉 TUTAJ z tekstem Andrzeja Ozg
i


Jerzy Połomski na fot. Edwarda Hartwiga 👉👉👉

Gorącą nocą


Sława Przybylska
Gorącą nocą

Helena Kołaczkowska

Mirosław Łebkowski


Gorącą nocą, pachnącą nocą
Lampiony w liściach drżą
To piękną Inez dziś przemocą
Za wielkiego pana za mąż wydać chcą

Bogate stoły i tłum wesoły
I skoczne tony brzmią
A oczy Inez lśnią jak gwiazdy
Jedni mówią: szczęściem
A drudzy mówią: łzą

I ptak przestraszony nie śpiewa
Choćby w kwiatach stały drzewa
Choćby pachniał mu las
I kwiat nie zakwitnie bez słońca
A dla niej noc się nie kończy
Odkąd nadziei promień zgasł

Ach, czemu odszedłeś
Czym przywabił cię świat
Daleki świat
Trawy tam pachną piękniej
Czulej szepcze wiatr

Ach wróć, chociaż droga daleka
Nie każ sercu dłużej czekać
Po dziewczynę swą wróć

Ach, czemu odszedłeś...

Fot: Edward Hartwig

Nieśmiały pierwszy śnieg - Janusz Odrowąż


Sława Przybylska
Nieśmiały pierwszy śnieg

Janusz Odrowąż

Patrz, jak biało za oknami
Upadł pierwszy śnieg
Srebrzystymi płateczkami
Na chodniku legł
Drzewom tyle blasku dodał
Uliczny przykrył kurz
Lecz ze śniegu będzie woda
Patrz, topnieje już

Nieśmiały pierwszy śnieg
To tak jak miłość pierwsza
Ta najpiękniejsza
Co krótko trwa
Nieśmiały pierwszy śnieg
Zachwyca swoim blaskiem
Jest taki właśnie
Jak pierwsza miłość twa

Nieśmiałe twe kochanie
Zalśniło srebrem gwiazd
I oto niespodzianie
Rozpływa się ten blask
Wiem, że zapomnisz mnie
Jak gdyby nic nie było
Bo pierwsza miłość
To tak jak pierwszy śnieg

Patrz, jak szaro za oknami
Z dachu kapie śnieg
Żałosnymi kałużami
Na chodniku legł
Lecz nie trzeba go żałować
Jest tak, jak musi być
Będzie inny, będzie nowy
Ten już przestał żyć...

Fot. Edward Hartwig

O złotym weselu - w trzech odsłonach sexical


Hanka Bielicka
O złotym weselu - w trzech odsłonach sexical

Jadwiga Dumnicka

Babcia zagląda do kalendarza
Datę flamastrem podkreśla
Jak z bicza strzelił zleciały latka
Złote wesele za miesiąc

Złote wesele, huczne jak bomba
Szampan fontanną poleci
Babci się marzy suknia balowa
I serpentyny w powietrzu

Złote wesele, w cukrze morele
Tańce, muzyka i goście
Na białych stołach kury w rosołach
I dietetyczne pierożki

Zdrowia, miłości, sto lat wierności
Śpiewają wnuki, śpiewają goście
Dziadek w walczyku babcię unosi
Płyną w krainę młodości

Dziadek na progu stanął, chrząka
Babciu, grzech ciężki mi wybacz
Nad życie kocham pewnego kotka
Rozwód mi daj, albo zginę

Babcia złapała za stary kapeć
Krzyczy, aż dziadek się trzęsie
Co to za kotek, to wydra jakaś
Idź do niej, idź, już zjeżdżaj

Gdzie to wesele, w cukrze morele
Tańce, muzyka i goście
Gdzie białe stoły, kury w rosołach
I dietetyczne pierożki

Nie ma miłości, nie ma wierności
Są tylko wnuki, wnuki nieznośne
Szkoda walczyka, co chciał jak wiosna
Płynąć w krainę młodości

Dziadek obiadek je u kociaczka
Twarde kotlety, jak cegły
Pieczarka w dołku jak szatan pali
I nie ma diety, jest przeciąg

Tańce co wieczór, rano zadyszka
U Sobiszewskich kurs wyższy
Kotek dziadkowi nie chce dać buźki
Żąda pieniążków na ciuszki

Ne ma wesela, w cukrze moreli
Tańców, muzyki i gości
Nie widać stołów, kur i rosołów
I dietetycznych pierożków

Szkoda miłości, szkoda wierności
Ach, te wnuczęta, wnuki nieznośne
Ach, szkoda walczyka, co chciał jak wiosna
Płynąć w krainę młodości...

Hanka Bielicka w obiektywie Edwarda Hartwiga

Jakże ściana ta cienka - Jeremi Przybora


Jeremi Przybora
Jerzy Wasowski
Barbara Wrzesińska
Jakże ściana ta cienka

Ach, ta ściana tak cienka!
Za nią mieszka panienka,
która może już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem,
muskam młotka obuszkiem
ten mój gwoździk…
Przeleciał, psiamać.

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
już rozpięłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
i podnoszę, o proszę – to ten...

Jakaż ściana ta cienka, rzeczywiście!
Za nią miła panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
właśnie zdjęłam sukienkę, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpadł mi gwoździk w tapczanik
więc podnoszę, o proszę – to ten...

Czyż ta ściana nie cienka?
Za nią zgrabna panienka
najwyraźniej już kładzie się spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Pan wybaczy mi, że śmiem,
lecz dziś spać idę wcześniej,
tę drobnostkę chcę zdjąć już, gdy wtem:
słyszę stuk, puk a za nim,
wpada gwoździk w tapczanik
więc odnoszę, o proszę – to ten...

Ściana strasznie cienka!
Goluteńka panienka
położyła się za nią już spać.
Więc leciutko, jak puszkiem...

Barbara Wrzesińska
fot. Edward Hartwig

Taka gmina - Jeremi Przybora


Marian Kociniak
Wojciech Pokora - Taka gmina

Jeremi Przybora

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Ani lasek, ani glina,
Tylko piasek i olszyna -
Taka gmina.
Ani POM-u, ani młyna,
Krzyż, chałupy i krowina -
Taka gmina.
Od komina do komina
Wiater hula, deszcz zacina -
Taka gmina.
Taka gmina.

Ni wyżyna, ni nizina,
Ni krzywizna, ni równina -
Taka gmina.
Spotkasz chłopa - gęba sina,
Oj, nie wraca ci on z kina-
Taka gmina.
Miast kobiety, śpiewu, wina
Wóda, czkawka, Gwiżdż Janina -
Taka gmina.
Nikt od ucha nie ucina,
Tylko czasem chrząszcz brzmi w trzcinach -
Taka gmina, taka gmina

Ni wyżyna, ni nizina -
Ni krzywizna, ni równina,
Taka gmina.
Płacze dzieciak, wyje psina,
Gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna -
Taka gmina.
Jaki powód, czyja wina
Czy to skutek, czy przyczyna -
Taka gmina?
Tylko urżnąć się na chrzcinach
I wziąć zwiać do Wołomina -
Taka gmina. Taka gmina!

Fot. Edward Hartwig

Nie deptać trawników - Jeremi Przybora

Barbara Wrzesińska
Nie deptać trawników

Jeremi Przybora

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
Deptanie trawników
to hańba trzewików.
Bo trawnik zdeptany -
jak cześć lub uczucie -
jak krew pozostawi
chlorofil na bucie.
Wojskowy i cywilu,
nie marnuj chlorofilu!...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
W trawnikach bez liku
jest polnych koników.
I polne tam klaczki,
i polne źrebaczki,
ogierki, wałaszki,
ojej!
Deptanie dla tych stworzeń
to pasmo upokorzeń...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
W trawnikach milutko
jest żyć krasnoludkom.
To mrówkę pocieszą,
to muszkę powieszą,
to sami się śmieszą
cha, cha!
Deptanie trawy w skutkach
wypiera krasnoludka...

Nie deptać trawników!
Nie deptać trawników!
Trawniki rzecz jasna
to włosy dla miasta.
Gdy włos tobie deptać,
przekleństwa chcesz szeptać,
więc czemu katusza
cię trawy nie wzrusza.
Mężczyźnie i niewieście
Jest łyso w łysym mieście...

Barbara Wrzesińska
Fot. Edward Hartwig

Weselny dzwon - Izabela Krebs


Janusz Popławski
Weselny dzwon

Izabela Krebs

Rozbrzmiewa weselny dzwon
A z oczu mych płyną łzy
Już siwy włos wieńczy skroń
I młodość i przeszłe sny

Rozbrzmiewa weselny dzwon
Ten jasny, jak kryształ ton
Tak samo dźwięczał w dzień
Mojego ślubu

Me szczęście okrył cień
Straciłem ciebie
Miłości naszej kres
Jest źródłem moich łez

Rozbrzmiewa weselny dzwon
Połączył on serca dwa
Przed laty ten sam dzwon
W dzień mego ślubu

Z rodzinnego archiwum Hanki O.
Fot. Edward Hartwig

Mój pejzaż - Adam Kreczmar

Edward Hartwig
Krystyna Janda
Mój pejzaż

Adam Kreczmar

Ni morza stalowego fale napastliwe
Ni Tatry, chmur drapacze wyższe niż Manhattan
Ni Białowieskiej Puszczy dęby wiecznie żywe
Ani w wieże wawelskie wmurowane lata.

Ale rak, co go dotąd jeszcze nikt nie złapał
Ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek
I koza prowadzona gdzieś za rogi krzywe
I oset, który bosą piętę mi podrapał.

Nie trasy, autostrady, Novotel, Intraco
Ani stada dyskotek w stroboskopów smudze
Smokingowe night cluby wzbronione pętakom
Ni pachnące salony elektrycznych złudzeń

Ale rynek miasteczka unurzany w nudzie
I dach z przegniłych gontów, dobrze znany ptakom
Ciepły chleb o nieznanym, zapomnianym smaku
I drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi - ludzie

Jak perła między wzgórzami - magiczny Kazimierz


Marek Grechuta - Jak perła między wzgórzami


Słucham piosenki Marka Grechuty i przed oczami mam Kazimierz sprzed lat, który kojarzy mi się przede wszystkim z długim, upalnym latem, śmigającymi w powietrzu jaskółkami, słodkimi malinami zajadanymi wprost z krzaka w ogrodzie, pachnącymi łąkami, spacerami do hrabiego Małachowskiego, pysznymi obiadami u pana Jana Michalskiego, wizytami w pracowni Franciszka Kmity, gwarnym targiem, piaszczystymi łachami, kąpielami w Wiśle i rzecznymi przeprawami do zamku w Janowcu, na którym "panował" Leon Kozłowski, bliski znajomy mojego Wuja. Kazimierz dzisiejszy wyprzystojniał, zmienił image, adorują go tłumy wielbicieli, a ja znajduję ślady tego dawnego Kazika w swoistym zapachu starego drewna, który niezmiennie mnie oszałamia zaraz po przyjeździe.

Kazimierz Dolny nad Wisłą
Jak perła między wzgórzami
Swoistym pięknem nam zabłysnął
Ryneczkiem z kamienicami
Na środku rynku jest studnia
Na kamienicach attyki
Wszystkie budynki w słońcu południa
Lśnią jak nowiutkie buciki

W piekarni przy rynku pieką
W kształcie kogutków bułeczki
Przy kramach kupisz miód i mleko
Jabłka, orzechy, porzeczki.
Powyżej kościół jest wzniosły
Stąd strzeże Bóg miasta strony
A jeszcze wyżej pejzaż podniosły
Krajobraz wzgórzy zielonych

Zjeżdżają w to miejsce ludzie
Dla piękna miasta, wzgórz ciszy
By oczy nacieszyć, nacieszyć po trudzie
Nerwy stargane wyciszyć
Napoić dusze pejzażem
Co jest jak balsam kojący
Stanąć przed łąki wielkim ołtarzem
By wchłonąć opar pachnący

Choć przyjdzie czas stąd odjechać
Bo szkoła, bo dom, bo praca
W sercu będziemy zawsze czekać
I znów będziemy tu wracać
Gdzie kameralne zacisze
Oaza zdrowia, spokoju
I znowu kartkę zaraz napiszę:
„Szukam wolnego pokoju"

Kazimierzu nasz
Ty coś w sobie masz
Ci zostawią serca
Którym szczęście dasz...

Na filmie Kazimierz Edwarda Hartwiga


Zdjęcia z "mojego" Kazimierza - lato 2007