Kręć się, kręć się, kręć kołowrotku
W sercu, w sercu, w sercu, we środku
Snuj cieniutką nić,
Bez tej nitki tak trudno żyć!
Dzień po dniu, jak ręczna robótka,
Nitka marzenia cieniutka, cieniutka,
Raz po raz się rwie,
Ale bez niej tak źle!
Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
O czym marzy maleńka panienka na prowincji
Przez wszystkie dni.
A dni pod wieczór bledną,
Nie może się domyśleć świat,
Na co czeka maleńka panienka na prowincji
Przez tyle lat.
Są dwa pociągi do Warszawy:
O siódmej dwadzieścia jeden rano,
O pierwszej dwadzieścia siedem w nocy.
Aż we śnie słychać turkot,
Daleki długi świst.
Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
Rano śpiewa maleńka panienka na prowincji
Swój slow-fox triste.
Kręć się, kręć się, kręć się wrzeciono.
Nitkę przędź jedwabną, szaloną.
Po tej nitce on
Trafi tutaj z dalekich stron.
Wejdzie, spojrzy, weźmie za rękę,
Uszyjże sobie prześliczną sukienkę,
Spróbuj jeszcze raz…
Znów do jutra masz czas…
Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
Ale szyją sukienki panienki na prowincji
I liczą dni…
A dni pod wieczór bledną,
Jak każdy dzień od tylu lat.
I wygląda z okienka panienka na prowincji
Zza zielonych krat.
Są dwa pociągi z Warszawy:
O ósmej dwanaście rano jeden,
O wpół do dziesiątej wieczór drugi,
Codziennie słychać turkot,
Daleki długi świst...
Irena Jarosiewicz
(Renata Bogdańska - Anders) Первый знак Paweł Grigoriew
Обмануть не пробуй сердце,
Верь, оно мудрей, чем ты.
Не закрыть желаньям дверцу,
Не прогнать любви мечты.
И впервые с ним столкнулась -
Ум молчит и робко ждет,
А уж сердце встрепенулось –
Чувству знаки подает.
Первый знак: сдавило грудь,
Мысли спутались чуть-чуть,
Бросилась в лицо вдруг вся кровь.
Знак второй: глаза горят.
Третий знак: уста молчат,
Хочешь всё сказать - и нет слов.
Вздохнешь невольно, всплакнешь украдкой -
И как-то больно, и как-то сладко.
Это знак того, что страсть
Хочет твой покой украсть,
Что в твоей душе есть любовь.
Помню этот день весенний, в парке цветы,
Под облаками ярко солнышко сияло.
На скамейке у фонтана вдруг села ты,
И как-то сердце сразу громче застучало.
Так мы молча просидели час или два,
И никак не вязался разговор.
Ты потом без слов поднялась и ушла,
А я остался и тоскую и с тех пор Я ничего не знаю и знать я не хочу!
Лишь одно я знаю, что я тебя люблю.
Милая, признайся, можешь ли понять,
Как тяжело любя страдать!
Целый день страдаю, по ночам не сплю,
Ничего не знаю и знать не хочу!
Но твоей улыбки не могу забыть,
Теперь не знаю, как мне быть!
Мою жизнь ты внезапно
Превратила в ад.
И день и ночь я тоскую,
А кто же в этом виноват?
Тебя б не заметил и я б спокойно жил.
Вдруг тебя я встретил, внезапно полюбил.
Ничего не знаю и знать я не хочу,
Хожу, тоскую и люблю!
Tadeusz Faliszewski, Barbara Rylska
Adam Aston, Sława Przybylska
Kiedy przymykam oczy Andrzej Włast
To był ten dzień radosny
Wolności serc i wiosny
W Madrycie zbudził się lud
Tyś go uczył i wiódł
Groźny i bezlitosny
Widziałam, jak w podzięce
Tłum porwał cię na ręce
Od tego dnia krwawych burz
Miasta wchłonął cię kurz
Nie widziałam cię już
Kiedy przymykam oczy
Jesteś przy mnie blisko
Kiedy przymykam oczy
Widzę cię o krok
Jak rewolucji naszej sztandar
Jak zjawisko
O Almerino, palisz mój wzrok
Kiedy przymykam oczy
Jestem w twojej mocy
Kiedy przymykam oczy
Zdzierasz ze mnie strój
I oto zdaje mi się
Że tej strasznej nocy
O, Almerino, ty jesteś mój
Szukałam cię na rynku
Dziś będę znów w tym szynku
Gdzieś dawniej siedział wśród nas
I gdzie żandarm ci raz
Kulę dał w upominku
Poczekam tam do rana
Stęskniona i spłakana
Ach może oczy i skroń
W krąg oplecie twa dłoń
Ukochana twa dłoń
Tadeusz Faliszewski Jak kochać, to namiętnie Jan Brzechwa Jak kochać, to namiętnie
Jak ściskać, to za dwóch
Dziewczyna serce chętnie
Da temu, kto jest zuch
Gdy dojrzę twoją postać
Za tobą idę w ślad
I rad bym tu pozostać
Bo w tobie cały świat
Jak kochać, to namiętnie
Bez wahań i bez skarg
I spalić się doszczętnie
W płomieniu serc i warg
Gdy w oczach żądza płonie
Niech twój się ozwie głos
W kochane białe dłonie
Złożyłem swój los
Powiedz tak, daj mi znak swej miłości
Po co zrywasz łączącą nas nić
Tobie przecież wyznałem najprościej
Że bez ciebie nie mogę już żyć
Powiedz tak, daj mi znak ukochana
I do twarzy mej przytul swą twarz
Może wtedy nastąpi przemiana
I swe serce na zawsze mi dasz...
Za miastem przy lasku
Z daleka od wrzasku
Miejskich rzesz
Mam domek swój mały
W nim spędzisz wiek cały
Jeśli chcesz
Jarzyny i kwiatki
Szparagi i bratki
Groszek, chrzan
To świat mój i życie
Gdy o tym śnisz skrycie
Przyjedź i spróbuj pan
W mym ogródku pełnym róż
Nie ma smutku, trosk i burz
W małym domku razem ty i ja
Cóż na świecie większy urok ma
W mym ogródku dobrze mi
Po cichutku płyną dni
A wieczorem gwiazd zapala moc
W mym ogródku gorąca noc
Rzodkiewki i maki
Zwierzęta i ptaki
Żywioł mój
W uroczym tym świecie
Wystarczy mi przecie
Skromny strój
Z naturą we dwoje
O jedno się boję
Że mknie czas
I jeśli nas wreszcie
Uwięzi znów w mieście
I stąd zabierze nas... Obrazy: Eduard Manet, Pierre Auguste Renoir
Taki pech to się zdarza może raz na sto lat
Znam Agnieszkę
Dla której bym słoneczko z nieba skradł
Lecz nazwiska jej nie znam
I adresu nie znam też
I dlatego szukam
Wołam wzdłuż i wszerz
Czy tutaj mieszka panna Agnieszka
Taka milutka
Takie oczy ma jak fiołki
Od tylu dni szukam
Do wszystkich drzwi pukam
Lecz jej nie mogę znaleźć
Choć tak bardzo chcę
Przez cały dzień powtarzam
Wiąż te same słowa
Ile kamienic, ile ulic, ile bram
Czy tutaj mieszka panna Agnieszka
Ta najmilejsza, najśliczniejsza, jaką znam...
Tydzień temu, wielki Boże
W mieście Jim obejrzał film
I zapomnieć już nie może
Co się z tobą stało, Jim
Takie wielkie, białe płótno
Ludzie płaczą, śmieją się
Biała lady z twarzą smutną
Do czarnego oko śle
Czarny Jim bawełnę zbiera
Smutne życie, ciężki trud
Zgina swe plecy i pot swój ociera
I marzy o Hollywood
Czarny Jim bawełnę sprzeda
Missisipi przejdzie w bród
Będzie miał money, nikomu jej nie da
I pójdzie do Hollywood
A jak przyjdzie biała lady powie tak
Czy to ty? Hallo, Jim
Pocałuje się z nim
A on da jej brylant na miłości znak
Zaraz weźmie z nią ślub
Rzuci kwiaty do stóp
Jak Jim widział w kinie
Czarny Jim ma silne pięści
Skraść mu żonę próżny trud
On da jej wszystko
A jemu da szczęście
Biała lady z Hollywood....
Adam Aston, Sława Przybylska - Wrócisz Henryk Wars
Więc teraz mi to mówisz
Że nie chcesz mnie i rzucisz
Że dziś się wreszcie zbudzisz
Z mej mocy, takiej złej
Nie pragniesz ust namiętnych
Mych oczu złych a pięknych
I ramion owiniętych
Wokoło szyi twej
Okrutne są twe słowa
Lecz wiem, że w nich się chowa
Tajemna twa obawa
Że odejść nie dam ci
Wiesz, jaka we mnie siła
Żem czarem cię spowiła
Żem ja ci tylko miła
Na dziś i przyszłe dni
Wrócisz, do mnie wrócisz
Tyś jest dla mnie tylko, kochasz mnie, ja wiem
Gdy odejdziesz, mękę skrócisz
Powracając do mnie całym sercem swym
Wrócisz, do mnie wrócisz
Przecież sam nie wierzysz, że ci wolność dam
Nie zatrzymam, lecz sam musisz
Do mych ust zatęsknić - ja to dobrze znam
I w rozterce twoje serce
Będzie pragnąć, pragnąć tylko mnie
Wiem, że żyć już beze mnie nie umiesz
Będziesz wzywać mnie nawet we śnie
Nawet golec, jak ja
Czasem nagłą frajdę ma
Coś, jak z nieba, spadnie mu
Szkoda tylko i żal
Że to taki rzadki bal
Niech by bywał dzień po dniu
Och, jakby było byczo
Mieć siłę tajemniczą
Co spełnia i życzenia
I marzenia
Już nie będzie głodno, ani chłodno
Hokus-pokus, spada mi z nieba, co chcę
Kurczęta do śniadania
Na zmianę dwa ubrania
I kącik jakiś ciasny
Ale własny
Dosyć już harówki dla złotówki
Hokus-pokus, spada mi z nieba, co chcę
Mógłbym mieć co drugi dzień niedzielę
Co niedzielę park i karuzelę
A na karuzeli dwa fotele
A na jednym z nich dziewczyna ma
A na tym drugim ja
Och, jakby było byczo
Mieć siłę tajemniczą
Co spełnia i życzenia
I marzenia
Wreszcie o kochanej śnić przestanę
Hokus-pokus, spada mi z nieba, gdy chcę…