Czas zatrzymany w zapachu konwalii
Dotykiem dłoni uniesiona chwila
Cierpki smak morwy, słodycz leśnych malin
Szept niesłyszany skrzydełek motyla
Wszystko zostało w tym kraju dalekim
Pod krzywą gruszą drzemiącą na miedzy
W bruzdach pachnącej chlebnym ziarnem ziemi
Błogosławionej, bo między swoimi
Czas zatrzymany w zapachu konwalii
Dotykiem dłoni uniesiona chwila
Cierpki smak morwy, słodycz leśnych malin
Szept niesłyszany skrzydełek motyla
Tam ulice są krótkie jak lata
Chustą nieba przykryte niedbale
Piąta strona przedmieścia czy świata
Kres podróży ostatnim tramwajem
Na podwórkach gołębie i jesień
Słodki zapach powideł i mleka
Łódki z kory po rzece wiatr niesie
Niepisana im droga daleka
Obraz w jednym kolorze, w jednym wymiarze
Co mnie jeszcze z nim wiąże, wracać tam każe
Może z dawnych lat przyjaźń, wieczór przy winie
Parę wspomnień i pytań, serce niczyje
Dzieci bawią się słońca obłokiem
Z małych marzeń budują swe kraje
Jak gospodarz po długim sezonie
Dzień w gorącej wyciągnął się trawie
Czarną smugą asfaltu lśnią jezdnie
Ktoś wyjeżdża, by ktoś mógł powrócić
Gasną okna o zmierzchu już senne
Niknie pejzaż miejsc, zdarzeń i ludzi
Obraz w jednym kolorze, w jednym wymiarze
Co mnie jeszcze z nim wiąże, wracać tam każe
Może czyjeś spojrzenia, listy z daleka
Portret z róży i z cienia, czas, który czeka
Obraz 2: Gleb Golubetski
Ives Montand - Les Feuilles Mortes Barbara Muszyńska - Martwe liście Henryk Rostworowski
Stoisz przy oknie i patrzysz gdzieś w dal Patrzysz tak smutno i czegoś ci żal
Wiem, że odejdziesz za chwilę, ot tak
Zatrzymać cię chciałam, lecz nie mam jak
Stoisz przy oknie i patrzysz na świat
Patrzysz i czegoś ci brak
Tak jeszcze niedawno kochałeś mnie
Dzisiaj się boisz powiedzieć mi – nie
Miłość się w tobie skończyła
Widocznie miało tak być
Dziękuję za wszystko, co było
Jak musisz iść, proszę idź
Nie mów mi nic, wszystko rozumiem
Nie mów mi nic, bo szkoda słów
Nie wierzę już, kłamać nie umiesz
Nie wierzę już, że wrócisz znów
Choć mi będzie źle, nie myśl o tym
Tak musi być, więc szkoda słów
Ja rozumiem ciebie i przebaczam
Tylko proszę, nie mów mi nic
Michał Bajor
Wojciech Młynarski
Niech tamtych dni choć okruszek najmniejszy Do wspomnień dziś twoją nakłoni myśl O czasach, gdy życie było piękniejsze I słońca krąg błyszczał jaśniej niż dziś.
Już martwe liście wiatr zimny porywa I gna, i unosi je w dal I dobrze wiem, że ich nic nie ożywi A w sercu mam tęsknotę i żal Powtarza wiatr, wiatr północny Miłości nie wskrzesisz tej A ja nucę piosenkę twą I nie umiem zapomnieć jej Piosenka ta lśni każdą nutką Że kochasz ty, że kocham ja Że pięknie żyć - na przekór smutkom Wspólnie się da każdego dnia Lecz zazdrosny los nie próżnuje Gdy runie zaś kochanków świat Życie powolutku zasypuje Na piasku ich ślad, wspólny ślad A martwe liście jesienny wiatr miesza Zasnuwa świat zimnym deszcze i mgłą Lecz moja miłość jest od nich silniejsza Uśmiecham się, kiedy wspominam ją Słów naszych żar, urywanych w pól zdania I oczu twych magicznych blask I przyjaźń co się zmieniła w kochanie Wspominam wciąż w ten jesienny czas
Krystyna Janda - Jesienne liście
Jeremi Przybora
Wiesz, byłam tam i widziałam ten dom
Naszą uliczkę i drzewa we mgle
Kształty wydarte marzeniom i snom
Z marzeń odarte, zastygłe w złym śnie Liście jesienne jesienny gnał wiatr
Liściem mi przylgnął do ust
Tym pocałunkiem jesieni z mych warg
Wziął moją gorycz i niósł
Wspomnienia i liście unosił
W mrok, w zapomnienie i chłód
Mój Boże, znów słyszeć jak prosisz
Zaśpiewaj, zaśpiewaj mi znów
To tak jak my, to tak jak oni
Z tych samych słów, z tych samych łez
Ktoś śmiał się z kimś i płakał po nim
I o tym ta piosenka jest
Bezszelestny los, gdy znudzony
Znienacka tnie jak zimna stal
Ślady stóp kochanków rozłączonych
Co dzień ściera z plaż praca fal
Jacques Prevert
Piosenka zfilmu"Wrota nocy - Les portes de la nuit" - 1946
Gdy Londyn śpi,
Milion oczu zamyka, otwiera
wśród nocnej mgły,
ktoś się rodzi i ktoś tam umiera...
Gwarna banda się toczy po Soho,
w pustym studiu na flecie ktoś gra;
co ukrywa ta noc za swą czarną pończochą,
i dlaczego szczęśliwa mam być ja, właśnie ja?...
Gdy Londyn śpi,
milion czynów dojrzewa i gaśnie,
i są też drzwi,
za którymi ktoś wcale nie zaśnie...
Blady księżyc się toczy nad City,
czarny muzyk coś śpiewa czy łka;
jaki sekret, kto wie, jest w tej pieśni ukryty,
i dlaczego szczęśliwa mam być ja, właśnie ja...
Gdy Londyn śpi,
milion wspomnień powraca i tonie...
Kto jak nie my,
znów spogląda na mniejsze wciąż dłonie...
Nad Tamizą gdzieś wzdycha dziewczyna:
Jak daleko to będzie do dna?
Czy to kończy się coś, czy to coś się zaczyna,
i dlaczego szczęśliwa mam być ja, właśnie ja?
Gdy Londyn śpi,
ktoś zegary nakręca i budzi,
a knajpa drwi
z wielkich marzeń i z małych ludzi.
Gaśnie lampa na polskim cmentarzu,
niedaleko już chyba do dnia,
cicho skrada się los, moczy nos w kałamarzu,
pyta czemu szczęśliwa mam być ja, właśnie ja?
Czy nie przysłał po mnie łodzi z wiosłem,
Albo tratwy czarnej, czy łabędzia?
Wszak w szesnastym roku, chyba wiosną,
Obiecywał, że wnet tu przybędzie.
Przecież wiosną roku szesnastego
Mówił, że jak ptak przylecę za nim
Poprzez mrok i śmierć do łoża jego
I otulę ciepłymi skrzydłami.
Widzę jeszcze uśmiechnięte oczy,
Tak jak było tamtej wiosny prawie.
Cóż mam czynić ? Tu anioł północy
Do jutrzenki ze mną rozmawia.
Znów wiosna, ach znów wiosna
Spadek cen, słońca wzrost
Gwiżdże kos, śpiewa drozd
Trudno wierzyć jest wprost
Że znów idzie przez most
Ta radosna, ta miłosna
Znów wiosna, ach znów wiosna
Zazielenił się kraj, luba, rączkę mi daj
Pójdźmy, pójdźmy w ten gaj
W gaju widać, że maj
Że znów wiosna, że znów wiosna
Nad polami ptaszęce brzmią trele
Zwierz wesoło puszcza się w tan
Będziem jeździć za miasto w niedzielę
Brać na twardo jaja i chrzan
Bo wiosna, bo znów wiosna
Nad strumykiem wśród drzew
Siadasz, marzysz i jesz
Radość, radość dla rzesz
Wiosna wzdłuż oraz wszerz
Ta radosna, ta miłosna
Ty mnie prowadź ścieżko mała
Przez gęstwinę zdarzeń, w plątaninę dni
Gdybyś jeszcze to wiedziała
Jak pokluczyć, jak zawrócić
Pchnąć na oścież zatrzaśnięte dawno dni
W ciemnych lasach moja młodość
Pod kamieniem ciężkim twardo, twardo śpi
Gdybym jeszcze mógł ją dotknąć
Zbudzić, spytać, jak to miałem
Jak to trzeba było lepiej iść
Ale nie wiesz, ale nie wiem
Jak to wszystko gdzieś się zapodziało
Z jakim śpiewem, z jakim gniewem
Jak to poszło, zbiegło, przeszumiało
Sypki wokół piach, kołysanie traw
Lecą, szumią kalendarze
Pełne nie najlepszych dat
Ty mnie prowadź ścieżko mała
Melodyjko z tamtych wczesnych, wczesnych lat
W ciemnych lasach gdzieś zostało źródło
Jeszcze mi się śni po nocach
Niezmącony jego jasny blask
Gdybym ja tej wody jeszcze mógł się napić
Pokosztować jeszcze, gdybym, gdybym mógł
Ach, to czuję, wiem na pewno
I na tamtą stronę świata szedłbym już spokojny
Już bez trwóg
Kim ty jesteś, gdy nadchodzisz z daleka
Kim ty jesteś, gdy stoisz przy kiosku
Czy cię bawi ten świat, czy na coś czekasz
Kim ty jesteś, gdy patrzysz w dół z mostu
Gdy bez celu wędrujesz, przyjacielu mój
Jak innych ludzi wielu, tu i tam
Tu Masina zaprasza cię do kina dziś
Tam na kieliszek wina obcy pan
Poznaj w tym mieście dnia pierwszy błysk
Poznaj głębokie noce
Drzewa powitaj srebrne od mgły
W szybę spójrz - przecież to ty
Gdy bez celu wędrujesz, przyjacielu mój
Swe kroki, gdzie chcesz, kieruj, ale
Gdy żegnasz coś, nie żegnaj z żalem
Po co oglądasz się, idź dalej w świat
Wschodzi księżyc, blask się kładzie na jezdniach
Ludzie idą, mijają cię z dala
Ciebie nie zna nikt z nich i ty ich nie znasz
Papierosa ci księżyc zapala
Gdy bez celu wędrujesz, przyjacielu mój
Jak innych ludzi wielu, tu i tam
Małe bary, a w barach dźwięk gitary
I zakochane pary sam na sam
Poznaj w tym mieście…
Gdy bez celu wędrujesz, przyjacielu mój
Nic sobie z tego nie rób, jeśli
Ktoś mruknie - diabli go przynieśli
Tak bywa - ot i koniec pieśni tej
Skaldowie - Tańcząca zieleń Leszek Aleksander Moczulski
Choć jeden raz, ten jeden w życiu raz
Zwyczajnie w niebo dzisiaj spójrz
Bez wielu słów choć jeden przeżyj dzień
Nie pytaj, jaki jest ten świat
Gdy znów ten sam wiosenny wraca wiatr
Gdy coraz większa znowu zieleń drzew
I traw, ogrodów i lasów, i pól
I gdy nad nami śpiewa ptak
Już nie mów nic, nie szukaj żadnych słów
Gdy nieprzytomnie pachnie kwiat
Już nie mów, nie mów nic
I tylko w niebo spójrz
Nie pytaj, jaki jest ten świat
Piotr Szczepanik Przyszła dziś do mnie nostalgia Jerzy Miller
Przyszła dziś do mnie nostalgia
Słońcem błękitem i tobą
Ty mi opowiesz o żaglach, gdy wiatr
Bryzę podnosi, w dal gna
Ty mi opowiesz podróże
Ty mi przygody opowiesz
Światy nieznane, do których Lord Jim
Płynął, a ty razem z nim
Tobie morze było przygodą
Od zachodu do wschodu
W blasku słońca i gwiazd
Płynął czas
Przyszła dziś do mnie nostalgia
Morza zwierciadłem zabłysła
I smugą cienia na żaglach znów drga
Jak w opowieściach sprzed lat...
Obraz: Gleb Goloubetski
Ach, jechać, jechać gdzieś nam
Gdzie wkoło cisza leśna
Tam na zmęczone uszy
Kłaść okład z tej głuszy
Nagle – huk! Miły Bóg
A to kruk huknął w buk
Gdyby żuk w siana stóg
Mniejszy huk, proszę panów, być by mógł
Kruk wrzeszcząc ledwie dycha
A buk trzeszcząc się rozsycha
Ach cisza, cisza leśna
Nie jest taka cicha
Ach, jechać, jechać gdzieś nam
Gdzie wkoło cisza leśna
Tam na zmęczone uszy
Kłaść okład z tej głuszy
Nagle ryk, to czy byk
Czy to byk czy to człek
Ach to drwal, rąbiąc bal
Trzasł się w palce aż żal
Drwal klnie, aż fauna czmycha
I gdzież spokój, u licha
Ach, jechać, jechać gdzieś nam
Gdzie wkoło cisza leśna
Tam na zmęczone uszy
Kłaść okład z tej głuszy
Nagle – łup, zgrzyt i chrup
Szczęki szczęk, wrzask i jęk
A to zwierz chłopa żre
Chcesz to wierz, chcesz to nie
Dla zwierza – cóż za pycha
On ćpa, mlaska i prycha>
Ach cisza, cisza leśna
Nie jest taka cicha
Niestety – nie jest
Nad Prosną
Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora
W cieniu drzew liściastych
Ptasząt śpiew pierzastych
A dzisiaj jest trzynasty
Czy to rdest, nie, narcyz
A ten ptak, co leci?
Chyba szpak, do dzieci
No a rak, rak - skorupiak
Ta natura jest niegłupia
Wiesz, miałem sen nad ranem
Jaki? Ten z baranem? Tak
No to znam, nie, nie znasz
Patrz, no tam na pejzaż
Rzeka, las, nad lasem chmura
Oj, przemądra natura, natura jest
Jak dobrze jest wiosną podumać nad Prosną
Lub snuć myśli w kółko nad inną rzeczułką
Nad jakąkolwiek rzeczułką
Wiesz, mam myśl, no to pysznie
Chciałbyś dziś? Nie, dziś nie
Patrzę na gołębie, niebo ma tę głębię
Zając - kic przez zboże
Życia nic nie zmoże
Gryka? Nie, lucerna
Ta natura jest niezmierna
Ach, kto to tam zza krzaków
Niech ich szlag, Krzyżaków
Pszczółka huczy w ulu
Długosz uczył królów
Wiosną z krajem więź rozczula
Oj, matula, matula z Ojczyzny jest
Kocha chłop swe pole
Będzie snop w stodole
A i Piast był kmieciem
Mniejszych miast dwie trzecie
No to co, co no to
No po co to z tą kwotą
Że tych miast dwie trzecie? No
Bardzo dobrze jest, gdy wie się
Piękny dzień, mój Boże
A żeń-szeń? No to korzeń
Tak jak chrzan? Podobny
Patrz ten pan zdjął spodnie
W strumień wlazł i brodzi po dnie
Oj, swobodnie, swobodnie nasz żyje lud Obrazy: Gleb Goloubetski
Muslim Magomajew - Загадай желание
Jerzy Połomski - Mój dom na ciebie czeka Robert Rożdiestwienski
Edward Fiszer
Mój dom na ciebie czeka tyle lat
Tu każdy cichy kąt o tobie wie
I pod oknami opowiada wiatr
Że niedaleko stąd wspominasz mnie
No cóż, nie wyszła najpiękniejsza z dobrych wróżb
Nie zgadł akacji liść, gdy sprzyjał nam
Na zakochane listy dawno opadł kurz
I nie wiem, czemu dziś powracam tam
Mój dom na ciebie czeka tyle zim
Zielony lampy krąg i nocny cień
I wiatr - o tobie w drzwiach rozmawiam z nim
W tym domu każdy kąt zaprasza cię
Magda Umer
Popatrz jaki las jest piękny. List Teresy Brunszwik
do Ludwika van Beethovena
Michał Salicki
Popatrz jaki las jest piękny
I chociaż wszystko pamiętałeś
W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny
Który w południe na ustach smukłej, greckiej dziewczyny słyszałeś
Popatrz jaki las jest piękny
I chociaż wszystko zapomniałeś
W szumie drzew pozostał motyw dźwięczny
Który tak dawno w altanach z bluszczu, wśród traw rozwianych słyszałeś
Opowiedz jaki las jest piękny
Już wszystko sobie przypomniałeś
W szumie drzew przytłumione dźwięki słów słodkich
Które w ogrodzie nagle za muzyką posłyszałeś
Popatrz jaki las znów piękny
A ty to wszystko zapomniałeś
W szumie drzew powraca motyw dźwięczny
Chociaż od dawna mnie tutaj nie ma, a ty też stąd wyjechałeś
Z tego nieśmiałą nucę piosenkę
Jak twój menuet zgaszonym dźwiękiem
Lecz nie wiem wcale czy mnie usłyszysz
W podróży swojej, w ogłuchłej ciszy
Na ścieżkach białych pośród zieleni
Nic się nie zmieni, nic się nie zmieni