Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek J.A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek J.A.. Pokaż wszystkie posty

Nie mam dla ciebie oczu - Leszek A. Moczulski


Bogdana Zagórska
Nie mam dla ciebie oczu

Leszek Aleksander Moczulski

Nie mam dla ciebie oczu
Za tobą wypatrzyłam wzrok
Ukryłam ścieżki w mroku
Na pomoc zawołałam noc

Więc ty mnie nie obejmuj
Rękami już cudzymi
Ptakiem cię przekreśliłam
Na niebie i na ziemi

Nie mam dla ciebie oczu
Za tobą już zamknęłam sny
Ślady rzuciłam w ogień
By nie szedł tędy nigdy nikt

Więc ty mnie nie obejmuj...

Nie mam dla ciebie oczu
Za tobą wypatrzyłam wzrok...

Jerzy Andrzej Marek (kompozytor)  👉👉👉

Kiedy nie mogło być inaczej - Roman Sadowski


Danuta Rinn i Bogdan Czyżewski
Kiedy nie mogło być inaczej

Roman Sadowski


Kiedy nie mogło być inaczej
Kiedy się zamknął nocy krąg
Poszli przez ciemność swoich przeznaczeń
Żegnani krzyżem pustych rąk

Poszedł ten pierwszy, co nosił
W sercu bukiety róż
Poszedł ten drugi, co pragnął
Chodzić miedzami zbóż

Poszedł ten trzeci, co marzył
Że będzie ... (?)
Poszedł i czwarty, i setny
W płomienia trzask pod dachem kul

Oni kochali śmiech i młodość
Oni pragnęli bardzo żyć
Lecz gdy inaczej już być nie mogło
Zamknęli cicho ciężkie drzwi

Poszedł ten pierwszy, co nosił
W sercu niejeden wiersz
Poszedł ten drugi, co pragnął
Żeby mu dzwonił świerszcz

Poszedł ten trzeci, co marzył
Że w gąszczu dróg zachowa sny
Poszedł i czwarty, i setny
W gryzący dym płonących dni

Kiedy nie mogło być inaczej
Kiedy się w popiół zmieniał czas
Poszli przez ciemność swoich przeznaczeń
Ocalić strzęp rozbitych gniazd

Poszedł ten pierwszy, co nosił
W sercu granaty słów
Poszedł ten drugi, co pragnął
W potok zamienić rów

Poszedł ten trzeci, co marzył
Że zbrojną noc rozerwie świt
Poszedł i czwarty, i setny
O których nic już nie wie nikt

Wiezie nas Wielki Wóz - Jan Zalewski

Irena Santor
Wiezie nas Wielki Wóz


Jan Zalewski

Już w gnieździe swym zasnął ptak
Już przywiał sny ciepły wiatr
W płatki zamyka się kwiat
Nadchodzącej nocy znak
Świat w zimnym płomieniu lamp
I tylko wiatr, nocny tramp
Śpiewa tak, śpiewa tak

La la la…
Będzie nas dzisiaj znowu wiózł
Po szczęście przez noc Wielki Wóz
La la la…
Poprzez noc, poprzez gwiezdny kurz
Aż tam, gdzie się rodzi cień
Gdzie mgła kryje nowy dzień
Zawiezie nas znów Wielki Wóz

Mówi nam o tym co dzień
Szum rzeki, brzozowy cień
Szepcze nam klonowy liść
Że jak wczoraj będzie dziś
Wie o tym na polu mak
A w chmurze zgubiony ptak
Śpiewa tak, śpiewa tak

La la la…

Do szczęścia niełatwo iść
Przed szczęściem trudno się skryć
Wczoraj bzu kiście, a dziś
Już babiego lata nić
Lecz takim przecież jak my
Takim, co pragną jak nikt
Śpiewa tak każdy świt....

Mężowie pięknych żon - Adam Kreczmar


Jerzy Połomski
Mężowie pięknych żon

Adam Kreczmar

Na końcu sali, gdzie walc nie dobiegł
Gdzie w szklankach białe płyny lśnią
Stoją samotni, smutni mężowie
Bardzo uroczych, urodziwych żon

A wokół gwar wielkiego świata
Pochlebny słychać szept
"Ten pan to jest mąż pani X.
Ten pan to jest mąż pani Z."

Na końcu sali stoją zaspani dobrzy mężowie
Bardzo pięknych żon
Na dobre i na gorsze związani dobrym słowem
Wyrozumiali nadzwyczajnie są

Bo nie jest źle, panowie
Jest dobrze, każdy powie
Być mężem pięknej żony…

Częstują papierosem, kieliszek przy niedzieli
Wyrozumiali nadzwyczajnie są
I cicho wspominają, jak kiedyś bardzo chcieli
Być mężem pięknej żony…

Na środku sali, gdzie tłum szaleje
Zmysłowe walca tony brzmią
Co tam się dzieje, co tam się dzieje
Bawią się żony mężów pięknych żon

Mężowi zarost szybciej rośnie
Na skronie pada szron
A pod ścianami siedzące skromnie
Panienki się nie śmieją doń

Na środku sali bawią się dalej wspaniałe żony
Najpiękniejsze z żon
Na dobre i na gorsze związane dobrym słowem
Wyrozumiałe nadzwyczajnie są

Bo wyobraźcie sobie
Niełatwo, każdy powie
Być taką piękną żoną…

Częstują papierosem, kieliszek przy niedzieli
Wyrozumiałe nadzwyczajnie są
I cicho wspominają, jak kiedyś bardzo chciały
Być taką piękną żoną...
Na dobre i na złe

Chrońcie nas poetów - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Берегите нас, поэтов
Jan Pietrzak - Chrońcie nas poetów

Agnieszka Osiecka

Chrońcie, chrońcie nas poetów, ochraniajcie nas
Chociaż minie wiek pół wieku, cóż tam dla was czas.
Dwie minuty, trzy minuty – wciąż na przekór złu.
Chrońcie, chrońcie nas poetów – za jednego stu.

Ochraniajcie nas z grzechami, w śmiechu i wśród łez,
Może gdzieś tu między nami młody Dante jest.
Nie zapomniał on minionych zbrodni ani burz
Ale nabrał wody w usta, tak to trzeba już…

Płacze żołnierz ołowiany i wspomina krew
Wiele strzelał i zabijał – zbrzydł mu śmierci śpiew
Ale tak już widać każe nasz XX wiek
I odlana już ta kula i zabity ćwiek.

Chrońcie, chrońcie nas poetów – jak się chroni las.
Tylko na śmierć się starajcie – nie zagłaskać nas.
Tylko nas inaczej chrońcie, niż zwierzynę psy,
Tylko nas inaczej brońcie, niż zamknięte drzwi.

Chrońcie, chrońcie nas poetów od nieczystych łap,
Od oszczerstwa, od obmowy i od ślepych map.
Będą dla was wiersze pieśni i nie jeden raz
My was w porę ostrzeżemy, strzec będziemy was….

A tego roku jesień - Stanisław Grochowiak


Anna Szałapak - Nie było lata
Stanisława Celińska - A tego roku jesień

Stanisław Grochowiak

A tego roku jesień też jest siwa,
Ludzi ucisza, w drzewach kształt odkrywa.

I tego roku obłoki wydłuża,
Ze idą niebem jak ziąbu przedmurza.

I tego roku w polach praca tłumna,
Gadają młyny, pachną chlebem gumna.

Jakby zaiste nie przeszła nad nami,
Chorągiew bólu z ciemnymi skrzydłami.

Jakby nam czoła nie obrosły chrusty
I jakby "spokój" nie był dźwięk już pusty.

A tu gdzie mieszkam-gdzie do ciebie piszę
Ptaki dziobami przędą wielką ciszę.

Staw rzęsę dźwiga, rzęsa trzciny wiąże,
Zamyka łono nasycony grążel.

Pola topolom, topole rozstajom,
A lasy borom milczenie podają.

Jakby, zaprawdę, trznadle i czyżyki
Niosły przez niebo Chustę Weroniki.

Jakby, zaiste, za tych drzew bukietem
Przydrożny strumień rozlewał się w Letę.

Wybacz więc; idę przez wioskę ściszony
Biorę od ludzi zdawkowe ukłony.

Muz. 1 - Jan Kanty Pawluśkiewicz
2 - Jerzy Andrzej Marek

Obraz: Lance Johnson

Pustka po tobie - Józef Ozga-Michalski


Regina Bielska
Pustka po tobie

Józef Ozga-Michalski

Kocham pustkę po tobie
Stopy wiatru, płatki śniegu
Ganek z księżyca lustrem
Oddech ust na szybie

Studnie nocy
Z których czerpiemy sen
Wiadrami godzin
Wiadrami godzin

Ścieżki, po których ślad twój tylko chodzi
Zszywam noc z dniem, rozpruwam nożem północ
Szukam cię, szukam cię
Szukam ciebie w pustym worku doby...

Jak poznać miniony czas - Roman Sadowski

Pascal Campion

Wiesława Orlewicz
Jak poznać miniony czas

Roman Sadowski


Znów idę, jak codziennie
Znów idę niezmiennie
Choć wiem, że to dziś już nie ma sensu
Samotnie pod księżycem
Przemierzam ulice
By odnaleźć ślad tamtego dnia

Znów idę, choć nie wiem
Czy dzień ten był gniewem
Czy może gałązką byłbzu
Czy smutkiem wśród zieleni
Że wszystko się zmieni
Czy szeptem twych jedynych słów

Tylko ty, tylko ty
Szkoda słów, uwierz mi
Płynie dzień, piękny dzień
Uwierz mi, kocham cię

Jak znaleźć ślad, ślad tamtego dnia
Zapach kwitnących wtedy łąk
Jakże dziś odszukać wiatr, tamten wiatr
Zatrzymać tu i zamknąć w pieszczocie rąk
Jak poznać wypalony dawno las
Jak poznać czas, na zawsze miniony czas

Więc wracam w tamto lato
Oglądam pod światło
Ten dzień, tego dnia zatarte chwile
I znowu, znowu nie wiem
Czy minął nam w śpiewie
Czy był tylko snem na smutku dnie...

Protest song - Jonasz Kofta


Wojciech Siemion
Protest song 😁

Jonasz Kofta


Protest song
Włodzimierzowi Majakowskiemu - cywile

Ja nie mam rakiet ani bomb
Posiadam tylko dwoje rąk
I dlatego tymi rękami
Napisałem protest song

Trzeba czołgi przerobić na spinacze
Na plasterki armaty pokroić
Miast granatów żyletki raczej
By i dziecko się mogło ogolić
Albo zebrać to żelastwo
Na parę wielkich kup
I od razu do morza - chlup

Że co? Że nie można?
Że ja naiwnie rozumuję?
To ja nie nalegam
Przepraszam, dziękuję
Ale protestuję

Ja nie mam posad ani szarż
Nie mam obrotów ani marż
I dlatego mogę śmiało
Spojrzeć każdemu z was w twarz

Czas, by demon mamony odszedł
Za pieniądzem nie czas się uganiać
Czas, by każdy miał według potrzeb
A potrzeby - wedle uznania
Albo zebrać tę forsę
Na parę wielkich kup
I od razu do morza - chlup

Że co? Nie można?
Że to nie tylko mnie dolega?
Przepraszam, dziękuję
Niewątpliwie, protestuję
Ale nie nalegam

Nie jestem posłem Izby Gmin
O tak, o tak - nie jestem nim
I dlatego mi nie grozi
Wielkich tego świata spleen

Parlamenty, bawcie się w jojo
Dyktatorzy - w czarnego luda
Gdy się żądze władzy ukoją
Coś nam może wreszcie się uda
Albo zbierzcie się, panowie
W parę wielkich kup
I na "hop" do morza - chlup

Menuet dla króla Stasia - Jonasz Kofta



Jerzy Połomski
Menuet dla króla Stasia

Jonasz Kofta

Jak od lat z zachodzącym słońcem
Gdy dozorca zagra na trąbce
Gdy ostatnie wycieczki
Wezmą śmiechy i teczki
Do hotelu pójdą spać
Kiedy brama w Łazienkach zamknięta
Kiedy noc już dnia nie pamięta
I sen zieleń poczernił
Kiedy senny odźwierny
Cały park ciszą zasiał
Menueta dla króla, menueta dla Stasia
Coś po chmurach zaczyna grać

Najjaśniejszy Panie, ta noc ma piękny ton
Najjaśniejszy Panie, już sezon, róże są
Koło oranżerii kwitną od niedzieli
Niech Pan spojrzy na nie przez lorgnon

Niech Wasza Wysokość raczy spojrzeć tam
Złotem cieszy oko, pałac wciąż ten sam
Wiele huraganów, wielu różnych panów
Ale stoi, przypomina króla nam

Nagle atłasu błysk w salonach
Jakaś świeca już zapalona
Zaszeleści jedwabiem
Pluśnie karpiem na stawie
Coś się tam musiało stać
To król Staś znowu w Warszawie
To król Staś znowu w Łazienkach
Pozytywkę trzyma w rękach
Coś w koronkach i dźwiękach
Coś z piosenki słyszeć da się
To menuet dla Stasia, to menuet dla króla
W kuluarach i chmurach gra

Najjaśniejszy Panie, ta noc ma piękny ton
Najjaśniejszy Panie, jak Pan znajduje ją
Noc po tylu latach, tylu poematach
Niezmienioną jak ten stary dom

Najjaśniejszy Panie, znajomy alej bieg
Najjaśniejszy Panie, pan nimi często szedł
Jakieś piękne granie w zielonej altanie
Skąd te damy, kto tu dzisiaj przywiódł je

Najjaśniejszy Panie, toć to dwanaście Muz
Na Twe powitanie gra do pierwszych zórz
Ale już za chwilę skończą swoje tryle
Aby o północy zacząć znów

Najjaśniejszy Panie, już wstaje nowy dzień
Najjaśniejszy Panie, ukłonem żegnam Cię
Ale dziś wieczorem, w umówioną porę
Zacznie w parku znowu grać menuet ten

Zygmunt Vogel



Pies i kot - Jacek Janczarski


Jan Kobuszewski
Pies i kot

Jacek Janczarski

Sąsiadów pies wylewał łzy
W bezsenne noce szlochał
Bowiem sposobu nie miał by
Kot pewien go pokochał

Choć miał przyjaciół innych moc
W tym zagranicznych gości
Cóż z tego, kiedy przyszła noc
Umierał wprost z miłości

W tabletkach tran mu chętnie dał
Gdy kota męczył katar
Bez skutku - wtedy wpadał w szał
I prał go, prał po łapach

Kiedyś mu przyniósł myszy dwie
W pułapce na dodatek
Kot odpowiadał - nie i nie
I miał go wciąż za szmatę

Nie działa, gdy kot nie chce psa
Ni prośba, ni zaklęcie
Przeciw naturze próżna gra
Prawdziwe pieskie szczęście

Mieć przyjaciela - ważna rzecz
To jakby alter ego
Nie zmusisz go by tak chciał mieć
On ciebie jak ty jego...

Nie żałuj dni


Jerzy Połomski
Nie żałuj dni

Zdzisław Gozdawa, Wacław Stępień

Znów jestem sam
jak swój własny cień,
może to już rok,
może tylko dzień,
może nigdy z tobą,
może wiecznie sam,
tak jak dziś, tak jak dziś.

Za oknem deszcz
migocących gwiazd
tak jak w tamtą noc,
jakby stanął czas,
jakbyś całą sobą
była przy mnie obok
– tylko po co przysłałaś ten list?

Nie żałuj dni
i noce z serca wykreśl,
zniszcz najdrobniejszy ślad
przeżytych wspólnie lat.
Nie żałuj słów,
tych, które mówią zwykle
poeci do swych muz
i zakochani.

Nie zmienisz dróg,
jakimi iść musimy,
nikt nam nie wybrał ich,
niczyjej nie ma winy,
widocznie trzeba było
zmarnować nam tę miłość,
wymazać z życia tamten czas
– a szkoda.

Dziś nas już nikt
nie powróci nam,
bo i ty nie ta,
i ja nie ten sam,
i noc każda inna,
i nasz każdy dzień
już nie ten, już nie ten.

Nie próbuj więc
szukać nowych dróg,
przecież każde z nas
swój spłaciło dług,
tylko powiedz czemu
jednak bardzo chcemy,
żeby tamto ktoś nam wrócić mógł?...

Żołnierz na warcie nie tańczy walca


Jerzy Połomski
Żołnierz na warcie nie tańczy walca

Jacek Janczarski, Adam Kreczmar

Prosiłem, prosiłem do tańca
Tańczyłem, tańczyłem co sił
A świat się wraz ze mną obracał
Gdym młody, gdym młody ja był

A dziś mi dwadzieścia stuknęło
I inny przede mną już cel
I stoję tu, chociaż niedziela
I wołam: "Kto idzie, bo strzel..."

Żołnierz na warcie nie tańczy walca
Żołnierz nie może cię poprosić
Chociaż mu w duszy gra do tańca
Stu waltornistów i doboszy

Żołnierz nie tańczy walca na warcie
Stojąc w postawie zasadniczej
Żołnierz nie tańczy go, tym bardziej
Że to jest wiedeński obyczaj

A wokół wiruje przyroda
I sosny, jałowiec i mech
A pan nie zatańczy, to szkoda
A nawet poniekąd to pech

I nagle mi drgnęły kolana
W mej piersi coś kipi i wrze
Zatańczę, przyrodo kochana
Stój, wróć, ach zapomniałbym, że...

Żołnierz na warcie nie tańczy walca...

Wszystko dla pań


Jerzy Połomski
Wszystko dla pań

Jonasz Kofta, Adam Kreczmar

Gdy w gąszczu drzew ptaków śpiewanie,
wiatr niesie siana woń od stogu,
zwykle zadaję sobie pytanie:
dla kogo to wszystko, dla kogo?
Owocem ciężkim wonne lato
toczy się w trawę soczystą,
czy jest odpowiedź jakaś na to:
dla kogo, dla kogo to wszystko?

Wszystko dla pań – konsumentek miłości,
wszystko dla pań – a wszystkiego nie dość im,
taki los, więc użalam się nań – wszystko dla pań.
Wszystko dla pań – sprawnych matrymonialnie,
wszystko dla pań – a dlaczego nic dla mnie,
losie zły, trochę lepszy się stań,
wszystko dla pań, wszystko dla pań.

Urody życia jasne pejzaże,
gdy nie ma ich, na ogół bledną
i ulegamy pań zwiewnym szantażom,
wciąż mając w pamięci to jedno,
więc kłaniam się, tańczę, całuję rączki,
pełen zachwytu i werwy,
choć z nóg mnie zwala atak gorączki,
ja muszę, ja muszę bez przerwy.

Wszystko dla pań – ta wiosenna nadczynność,
wszystko dla pań – na gorąco, na zimno,
z życia licznych przekąsek i dań – wszystko dla pań,
wszystko dla pań – czego chcą, czego dotkną,
wszystko dla pań – nawet moja samotność
i te noce bezsenne wśród łkań,
– wszystko dla pań, wszystko dla pań.

Tyś jest - Adam Kreczmar


Jerzy Połomski - Tyś jest

Adam Kreczmar

Jak to się stało, że cię sercem szczerem
tak pokochałem jeszcze przed weselem,
jak to się stało, że nim meble wnieśli,
tyś tylko o mnie, i w sercu, i w pieśni?

Tyś jest skrzypem bramy zamkniętej do rana,
tyś jest bezlitośnie, okrutnie ta sama,
tyś jest bzu zapachem i liści szelestem
tyś jest – ale czy ja na pewno jestem?

Jak to się dzieje, że żal serce nieci,
choć przyszła nuda, a za nią i dzieci,
jak to się dzieje, dolo nieszczęśliwa,
że tyś jest zawsze, a ja tylko bywam?

Tyś jest łyżką cukru w herbacie codziennej,
tyś jest, choć nie widzę nie słyszę, a nie mniej:
tyś jest myszą w ścianie, co nocą chroboce,
tyś jest moim światłem, poduszką i kocem.

Tyś jest tym, czym byłbym,
gdy byłbym w tym lepszy,
tyś jest – tylko oczu, już oczu tak nie trzyj,
tyś jest – moja muza, kochanka i temat
tyś jest – zdaje się, że jej już nie ma…

Taką cię mam jakiej cię chciałem - Adam Kreczmar


Jerzy Połomski
Taką cię mam, jakiej cię chciałem

Adam Kreczmar

Kiedy samotność letnią strugą
odpływa dzień po dniu
i kiedy wszystko trwa za długo
oprócz snu,
pytam zdumiony,
pytam skruszony,
pytam w pokorze:
jak to być może?...

Taką cię mam, jakiej cię chciałem,
a już nie wiosna, tylko jesień.
Taką cię mam, jakiej cię chciałem,
a innej chce się, a innej chce się.
Coś przegapiłem, zapomniałem,
nie strzegłem, nie dopilnowałem,
nie wyczytałem nic ze spojrzeń
i już nie zdążę, i już nie zdążę.

W bezbrzeżnym morzu wyobraźni
każdy coś złowić chce
i ludziom z tym na ogół raźniej,
a mnie nie.
Nic już nie myśląc,
z lekką walizką
biegnę na dworzec,
jak to być może?...

Takiego masz, jakiegoś chciała,
ale mnie po peronie nie goń.
Takiego masz, jakiegoś chciała,
a chcesz innego, a chcesz innego.
Coś przegapiłaś, zapomniałaś,
nie strzegłaś, nie dopilnowałaś,
aż spadło to w pustkę i ciszę…
Pisz, ja napiszę, pisz, ja napiszę.

Miłujcie tedy ile chcecie - Adam Kreczmar

Jose Royo

Jerzy Połomski
Miłujcie tedy ile chcecie

Adam Kreczmar

Komu zależeć może na tem
Żeby kobiety nie bić kwiatem
Żeby całować ją po rękach
Włóczyć po wierszach, po piosenkach
Żeby ją stawiać na piedestał
Na którym nie wiem kto już nie stał
I żeby czci podarkiem płonym
Darzyć kobiety, dziewki, żony

Miłujcie tedy, ile chcecie
Miłujcie tedy, ile w mocy
Bo na tym nierozważnym świecie
Tyle się pustych zbywa nocy
Miłujcie tedy, ile chcecie
Miłujcie tedy, ile wola
Bo na tym nierozważnym świecie
Jedna dla mężów, niewiast dola

Komu zależeć może na tem
Żeby kobiety nie bić kwiatem
Żeby ją kochać słowem pustym
Zapomnieć oczy, ręce, usta
Tęskniąc troszeczkę - wolną chwilą
Równać ją z kwiatem czy z motylem
Prowadzić w pusty park jesieni
Dziewczyny, które chcą się żenić

Miłujcie tedy, ile chcecie...

Komu zależeć może na tem
Żeby kobiety nie bić kwiatem
By na miłości krzew kolczasty
Patrzeć niechętnie  jak na chwasty
Hodować kwiaty i płeć słabą
Bo róża różą - baba babą
By piął się męski gniew jak powój
Wyżej i wyżej - do rozwodu

Miłujcie tedy, ile chcecie
Miłujcie tedy, ile w mocy
Bo na tym nierozważnym świecie
Tyle się pustych zbywa nocy
Miłujcie tedy, ile chcecie
Miłujcie tedy, ile siły
Bo na tym nierozważnym świecie
Trzeba coś robić, by był miły

Ballada o zimowej dziewczynie - Adam Kreczmar


Jerzy Połomski
Ballada o zimowej dziewczynie

Adam Kreczmar

Nie warto nawet wypić nic już
Bramę otwiera senny cieć
Ją tylko jedną miałem w życiu
A innej nie chcę wcale mieć

Zimowa była to dziewczyna
Zimnym ją zobaczyłem rankiem
To się normalnie tak zaczyna
Lecz koniec był odmienny całkiem

Zimowa była to dziewczyna
I oszronione miała skronie
Ach, jakaż ona była zimna
Kiedy jej dłoń ująłem w dłonie

Potem ją grzałem dniem i nocą
Paliłem papier, drewno, koks
Choć nie wiedziałem jeszcze po co
Grzałbym i grzałbym cały rok

W końcu nie stało mi paliwa
Zresztą już wiosna grzała plecy
A ona dziwnie frasobliwa
Stała się jakaś nie do rzeczy

Sama chodziła już do kina
Wracała blada i niemiła
Zimowa była to dziewczyna
Może jej wiosna nie służyła

Do jadła, picia oraz do snu
Straciłem wtedy wszelką chęć
Nim zrozumiałem, że po prostu
Rozpuszcza się, rozpuszcza się

A ona tak się rozpuszczała
Pod wpływem wiosny oraz moim
Że stała się - o, taka mała
Po czym wyciekła mi z pokoju

Ja jednak czekam jej i ufam
Że gdy mróz chwyci białą ręką
To z mrozu wejdzie ta dziewucha
Zarumieniona i dość piękna

A ja napalę na kominie
Ogrzeję jej urody kiść
Aż się rozpuści i odpłynie
Aby za rok być może przyjść

Czy moja - Adam Kreczmar


Jerzy Połomski - Czy moja

Adam Kreczmar

Moja – bo jak cię nazwać w taką noc bezsenną,
Moja – bo przecież czyjaś musisz być na pewno,
Moja – bo kto tak chodzi za tobą po ciemku,
Moja – wystarczy sięgnąć, by cię dotknąć ręką.

Niebo nad nami za małe,
Za ciasne nasze pokoje,
Ja już o ciebie nie stoję,
Ja już cię przecież dostałem.

Nie ma już nocnej tęsknoty,
I nie ma powodów do smutku,
Pod naszym oknem cichutko
Koty się włóczą po nocy

Moja – a to ma znaczyć, że nie wyjdziesz stąd dziś,
Moja – chyba wiesz o tym, chyba się pogodzisz,
Moja – bo przecież każda czyjaś w końcu bywa,
Moja – czy mi cię wolno tak teraz nazywać?

We śnie tym cichym i białym
Przeglądam się niby w lustrze,
Ja już cię przecież dostałem,
Ja już cię przecież nie puszczę.

Nie ma tęsknoty i głodu
I białej nocy już dość mi,
A jeszcze nie ma powodu
Do tej największej radości
Czy moja?

Obraz: Liu Yuanshou

Daj - Adam Kreczmar

Jerzy Połomski - Daj

Adam Kreczmar


Daj, czego ci nie ubędzie, byś najwięcej dała
Daj, czego widać żadna przedtem dać nie chciała
Daj, co mi wzrok sczerwieni i serce połechce
Daj, czego chcę od ciebie, a od innych nie chcę

Daj mi to miejsce na dłoni, którego nikt nie całuje
Daj, co zostało ci po nim, po tym, którego żałujesz
Daj mi to miejsce na twarzy, gdzie szminki ci nie starczyło
Mnie to zupełnie wystarczy, ja z tego zrobię miłość

Daj, rankiem daj niebieskim, daj wieczorem długim
Daj, przecież zawsze możesz nie dać po raz drugi
Daj, czego już nie oddam, daj mi prosto w ręce
Daj, czego ci nie zabraknie, choćbym wziął najwięcej

Daj mi to miejsce przy sobie, na które patrzysz po nocy
Daj sobie czasem dopomóc, choćbyś nie chciała pomocy
Daj mi to miejsce przy sobie, które jest puste o świcie
Ja sobie z tego zrobię długie ciekawe życie...