Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z GRAJĄCEJ SZAFY WSPOMNIEŃ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z GRAJĄCEJ SZAFY WSPOMNIEŃ. Pokaż wszystkie posty

Krople króla duńskiego - Bułat Okudżawa

Okazuje się, ze studiowanie tekstów piosenek jest niezwykle pouczające. Co to za krople? Czy mają coś wspólnego z królem Hamletem, którego brat uśmiercił wlewając mu truciznę do ucha? Choć trop jest interesujący, historia tych kropli nie ma nic wspólnego z tragedią Szekspira. Otóż Krople Króla Danii, czyli Elixir Pectorale Regis Daniae, których receptura powstała w 1772, to ponoć rewelacyjny środek na kaszel i nie tylko. Mają cudowny smak, a że sporządzane są na spirytusie, zapewne dodają wigoru, jak ta piosenka. Kto wie, może stworzę swoją liryczną apteczkę pierwszej pomocy. Mam przecież już te krople, ponadto różne zioła o przedziwnych właściwościach, cudowne mikstury, eliksiry, nalewki i wino - na bezsenność i senność, bóle głowy i serca, niepokój duszy, wiosenne przesilenie i letnie burze nastrojów, jesienną melancholię i zimowe chandry. Właściwie na wszystko!


Bułat Okudżawa - Капли Датского короля
Marian Opania - Krople króla duńskiego

Wojciech Młynarski

Wierzę od dzieciństwa, że
W Danii w średniowieczu
Żył raz król co krople miał
Które z chorób leczą
Że wyzdrowiał choćby kto
Boleść miał okropną
Gdy duńskiego króla tych
Kropli sobie kropnął
Gdy duńskiego króla tych
Kropli sobie kropnął

Słodsze od najsłodszych win
Słynne krople owe
Pomagały także znieść
Potwarz, strach, obmowę
Więc gdy kto cykorię ma
Że zły los go kopnie
Niech duńskiego króla raz
Kropli sobie kropnie
Niech duńskiego króla w lot
Kropli sobie kropnie

Cichną bitwy, niebo znów
Barwę ma błękitną
Gdy wodzowie w wojny czas
Owych kropli łykną
Ujrzy wiosnę, miłość, maj
I ukochaną w oknie
Kto duńskiego króla
Najlepszych kropli kropnie
Kto duńskiego króla
Najlepszych kropli kropnie

Kto pochlebstwa lubi dym
Kogo nęci władza
Temu zwłaszcza tutaj bym
Kropli tych doradzał
Mądrze zrobi wchodząc na
Smutnych karier stopnie
Kto duńskiego króla wpierw
Kropli sobie kropnie
Kto duńskiego króla wpierw
Kropli sobie kropnie

Zaś gdy głośno prawdę rzec
Wzbrania ci kaszelek
Zamiast chować się za piec
Łyknij tych kropelek
Prawdę rąb i słowa twe
Niech do dzieła popchną
Tych co przedtem tak jak ty
Duńskich kropli kropną
Tych co przedtem tak jak ty
Duńskich kropli kropną

Parę razy wzdłuż i wszerz
Świat przeszedłem cały
Ale słynnych kropli tych
Jakoś nie spotkałem
Niemniej wierzę,
Że ktoś z was
Tego celu dopnie
I duńskiego króla raz
Kropli sobie kropnie
I duńskiego króla raz
Kropli sobie kropnie

Wiktor Woroszylski

Dzieckiem będąc, słyszałem,
że najstraszliwsze z chorób
leczą krople króla duńskiego
lepiej od doktorów.
I od tego czasu wciąż
chodzi mi po głowie:
pijcie krople króla duńskiego,
panie i panowie!

Krople króla i królowej,
tudzież królewiątek —
są upojne niby wino,
gorętsze niż wrzątek,
nie ustąpią mocą dżumie,
trwodze ni obmowie...
Pijcie krople króla duńskiego,
Panie i panowie!

Armat huk i poświst kul,
bitwy zgiełk i jęki —
wnet rozproszą cudownych kropel
harmonijne dźwięki.
Wiosna, miłość, cały świat
w dobroczynnej zmowie.
Pijcie krople króla duńskiego,
panie i panowie!

Sława mąci ludziom we łbie,
władza serca łechce.
Diabła wart, kto ponad innych
wywyższać się zechce.
Czas kurować się z tych pokus,
każdy niech się dowie...
Pijcie krople króla duńskiego,
panie i panowie!

Jeśli prawdę wykrztusić trudno,
bo coś gardło ściska —
kropelkami przepłuczcie krtań,
zaraz będzie czysta.
Dość przykładów na to zna
klechda i przysłowie…
Pijcie krople króla duńskiego,
panie i panowie!

Dwa bieguny, Czarny Ląd,
Azję i Europę
zwędrowałem, ale tych
nie spotkałem kropel.
Jeśli uda się komuś z was —
pijcie je na zdrowie,
pijcie krople króla duńskiego
panie i panowie!

Женя, Женечка и "катюша" - 1967
Żenia, Żenieczka i katiusza

Będzie kolęda - Wojciech Młynarski

Skaldowie - Będzie kolęda

Wojciech Młynarski


Od pięćdziesięciu lat słucham i nie mogę się nasłuchać!
Ta wspaniała kolęda-piosenka Andrzeja Zielińskiego
i nieodżałowanego Wojciecha towarzyszy wszystkim moim Świętom.


Kolędujmy wszyscy wraz,
bo już na to wielki czas.
Kolędujmy la-la-la,
i szykujmy co się da.

Baby dwie, baby dwie,
rosną już pod pierzyną,
łapią smak.
Pulchne baby dwie.
Makutra, makutra,
będzie nam aż do jutra
tarła mak, tarła mak.

A pod choinką łeb schyla w dół,
otarty z kurzu osioł i wół.
Kot ślepia mruży i pyszni się stół,
biały stół.

Jeszcze tatulo jemiołę,
wieszają ponad stołem,
bo się zda pod nią gęby dać.
Jezusie, Jezusie,
plamy są na obrusie,
trza je prać, trza je prać.

I stół ten obsiędziem,
oj będzie, będzie kolęda.
I u nas i wszędzie,
oj będzie, będzie kolęda.
Serca uleczy,
zapłonie od świeczek,
nim dzień ten przeminie,
kolęda popłynie przez świat.

Potem w mig się zje,
baby dwie,
co rosły pod pierzyną,
by mieć smak.
Pulchne baby dwie.
Z makutry, z makutry,
można by i do jutra
rąbać mak, rąbać mak.

A pod choinką...

Jeszcze jemioła, jemioła,
zaśmiała się i zgoła,
więc się zda pod nią gęby dać.
Jezusie, Jezusie,
trza plamy na obrusie prać!...

Aż kolęda ścichnie bo,
święta, święta i już po i już po.

Foxtrot deszczowy

Ot, perełka. Pioseneczka majstersztyk, a przypomniał mi ją pewien Rosjanin, który zna ją z wersji Edyty Piechy i poprosił mnie o znalezienie oryginału. Znalazłam i zaraz „wrzuciłam” do grającej szafy wspomnień. Słucham, słucham i nie mogę się nasłuchać!


Natasza Zylska
Foxtrot deszczowy

Stanisław Werner, Bogusław Choiński

Stuka deszcz po dachu
Biega, szybko biega
W szklanych swych bucikach
I kto wie po co, tak dniem i nocą
Po dachach, oknach, listkach i kamykach
Tańczy, tańczy, stuka ciepły deszcz

Letni deszcz drobniutko biega
Tańczy, tańczy, tańczy on bez przerwy
I bez muzyki, bo te buciki
Ze szkła buciki zawsze pełne werwy
Dzwonią ledwo zaczniesz biegać w nich

Co tam zresztą taki deszcz
Z ciebie też jest ziółko
Bez wytchnienia w dzień i noc
Tańczyć chciałbyś w kółko...

Addio pomidory - Jeremi Przybora



"To było w czasach kiedy pomidory jadało się raz do roku. Pyszne, pachnące, czasami wylegiwały się na okiennym parapecie aby jeszcze dojrzeć. Tęsknię za nimi. Teraz mogę je jeść nawet zimą. Tylko po co? Brak im słońca i słodyczy. Poczekam do lata".  Z takim komentarzem zamieściłam tę piosenkę trzy lata temu. W październiku odszedł jej niezrównany wykonawca, Wiesław Michnikowski...

Wiesław Michnikowski - Addio, pomidory!

Jeremi Przybora


Minął sierpień, minął wrzesień -
znów październik i ta jesień
rozpostarła melancholii mglisty woal...
Nie żałuję letnich dzionków -
róż, poziomek i skowronków,
lecz jednego jedynego jest mi żal...

Addio, pomidory!
Addio ulubione!
Słoneczka zachodzące
za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
sałatki nie jedzonej -
tęsknoty dojmującej
i łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
gdy pomnę wciąż
wasz świeży miąższ
w te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
wasz zapach będę czuł.

Owszem - była i dziewczyna,
i miłości pajęczyna,
co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
Porwał dziewczę zdrady poryw
i zabrała pomidory -
te ostatnie, com schowane przed nią miał.

Addio, pomidory!
Addio ulubione!
Słoneczka zachodzące
za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
sałatki nie jedzonej -
tęsknoty dojmującej
i łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
gdy pomnę wciąż
wasz świeży miąższ
w te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
wasz zapach będę czuł.

A mnie jest szkoda lata - Emanuel Schlechter

No tak, lato pachnące miętą powoli nas opuszcza. Skończą się wesołe deszczowe fokstroty, a zaczną jesienne słoty. Jak trafnie napisała Autorka jednego z moich ulubionych blogów „dlaczego nigdy nie jojczymy, że zima się kończy, że jesień się kończy, a nawet, że wiosna się kończy... a niech no tylko skończy się lato, to lament powszechny”. Na szczęście we Wspomnieniowie lato jeszcze potrwa i choć nie pójdę już na jagody, to na grzyby jak najbardziej.


Andrzej Bogucki, Jerzy Połomski
A mnie jest szkoda lata


Emanuel Schlechter

Moja żona mnie dzisiaj skrzyczała,
powiedziała, że mazgaj, że głupi,
że ze wstydu się za mnie rumieni,
kiedyż wreszcie zmądrzeję już raz.
A na śmiesznym tle sprawa powstała:
poprosiłem, poziomek niech kupi.
- Zdziecinniałeś - powiada - w jesieni?
- To już jesień? Jak leci ten czas!

I westchnąłem: no patrz, już po lecie,
po wakacjach,po słońcu, mój Boże!
Już się zacznie szaruga na świecie,
no, jasnych spodni już chyba nie włożę.
Pewnie deszcze się zaczną i słota,
na to ona, przepraszam, idiota!
Uśmiechnąłem się, mów sobie zdrowo,
ty wiesz swoje, a ja swoje wiem.

Bo mnie jest szkoda lata
i letnich złotych wspomnień,
Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
Za oknem szaro, smutno,
a jeszcze przed miesiącem
Pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal.

To tak jak gdyby ktoś najdroższy nagle odszedł
I zabrał radość, uśmiech, a zostawił łzy.
Bo mnie jest szkoda lata i ludzi żal, i nieba,
Po którym płyną smutne jesienne mgły.

Człowiek pensję ma bardziej niż marną:
tysiąc złotych miesięcznie - niewiele.
Ale w lecie, tych tysiąc, to suma!
Można za nią jak król jakiś żyć.
Słońce grzeje, opala za darmo,
Wisłę gratis masz w każdą niedzielę,
Ptaki dają bezpłatne koncerty,
nawet nie chce się jeść ani pić.

Jesień, owszem, jest piękna, bogata,
bardzo urozmaicona i pełna kolorów.
Ale gdzie, gdzie jesieni do lata,
do lipcowych, sierpniowych wieczorów!
Już niedługo i zima przyleci,
pełna śniegu, zawiei, zamieci.
A mnie w głowie poziomki i głupstwa,
jakiś koncert i Wisła, i las.

Eduard Panow

























Anna - The Beatles

Dzisiaj świętują Anny i Hanny, Anie, Hanie... no i ja także, więc trochę piosenek z Aniami, Ankami, Hankami i Haniami w prezencie. Wszystkiego nam najlepszego!


The Beatles
Anna (Go to Him)

Anna, you called and asked me girl
To set you free, girl
You say he loves you more than me
So I will set you free
Go with him
Ah, go with him, ah

Anna, girl, before you go now
I want you to know now
That I still love you so
But if he loves you more
Go with him

Ah, all of my life
I've been searching for a girl
To love me like I love you
Oh now, but every girl I've ever had
Breaks my heart and leaves me sad
What am I, what am I supposed to do

Anna, just one more thing, girl
You give back your ring to me
And I will set you free
Go with him

Anna, just one more thing, girl
You give back your ring to me
And I will set you free
Go with him, go with him
Ah, go with him
You can go with him, girl
Go with him

Truskawki w Milanówku - Wojciech Młynarski


Hanna Banaszak, Agnieszka Kotulanka
Truskawki w Milanówku

Wojciech Młynarski


Ja mam na ogół pamięć krótką,
Ja mam na ogół pamięć złą,
Ktoś do mnie mówił: "Niezabudko"
Zupełnie nie pamiętam, kto.

Ktoś mnie ubierał w perły, futra,
Kto? Całkiem nie pamiętam, lecz
Aż po starości jesień smutną
Pamiętać będę jedną rzecz:

Truskawki w Milanówku,
Tamten ganeczek w dzikim winie,
Te interludia na pianinie,
To jeszcze mi się śni.

Truskawki w Milanówku,
Pogodny wuj reakcjonista,
Który "Brygadę Pierwszą" świstał
Słuchając BBC.

Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Yuri Krotov
Wśród śmietankowej mgły.

Truskawki w Milanówku
I ten przechodzień, spacerowicz,
Inteligentny jak Gombrowicz,
To właśnie byłeś ty.

Nie mam pamięci do detali,
Ale pamiętam furtki skrzyp,
A potem księżyc się zapalił
I łypnął ku nam, łyp-łyp.

Ja miałam oczy nieprzytomne,
Czułam gorący poszum krwi,
Więcej nie pomnę, ale pomnę,
Jak strasznie smakowały mi

Truskawki w Milanówku,
Cukier jak śnieg Kilimandżaro,
Wuj przez sen mruczał "Cztery karo,"
Bo we śnie w brydża grał.

Truskawki w Milanówku,
Na widelczyku srebrnym drżące,
O cichym zmierzchu sprzyjające
Związkowi dusz i ciał.

Truskawki w Milanówku,
Na księżycowy promień złoty
Ty nawlekałeś swe tęsknoty,
A ja westchnienia me.

Truskawki w Milanówku,
Przez chwilę człek nie podejrzewał,
Że to nie Lorelei w mgle śpiewa,
Lecz gwiżdże EKD.

Cichą tęsknotę darmo kojąc, 
W jesienny zapatrzona liść,
Chcę bardzo, by piosenka moja
Zawarła jeszcze taką myśl:

Że kalarepa z Wołomina,
Która stanowi czasu znak,
Sergey Sviridov
Choć strasznie plenić się zaczyna,
Wspominać tak się nie da jak:

Truskawki w Milanówku,
Martwa natura, żywy dowód,
Że jeszcze wciąż istnieje powód,
By podwieczorki jeść.

Truskawki w Milanówku,
Wytworne żarty od niechcenia,
Ach, pracowały pokolenia
Na formę tę i treść.

Truskawki w Milanówku,
Wuj konkubinę miał w Brwinowie,
Ale nam o niej nie opowie,
Wuj już na chmurce gdzieś.

Truskawki w Milanówku,
Wasz czar nie zniknął i nie przepadł,
Nim was zagłuszy kalarepa,
Poświęcam wam tę pieśń.


Z dzieciństwem kojarzy mi się niesamowity zapach truskawek, murzynek (murzynków?), które kupowało się na targu. Były prawie czarne (stąd nazwa), bajecznie słodkie, a jadało się je przy drewnianym stole w ogrodzie, właśnie na podwieczorek. Smakowały zapewne tak, jak te na obrazach  Władimira Żdanowa, które przywołują wspomnienia niezwykłych wakacji spędzanych  u moich Wujostwa...

Vladimir Zhdanov (Владимир Жданов)

















A teraz mamy śmierdzące grille. I to by było na tyle!