Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubarov V.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lubarov V.. Pokaż wszystkie posty

Wysocki - Młynarski - Gimnastyka poranna


Утренняя гимнастика - Gimnastyka poranna

Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski

Nie bez racji i kozery
Zwroty ćwicz i dwa, i cztery
Oto cała mądrość i polityka
Gdy nadzieje wszelkie prysną
Mięśnie oraz chęci zwisną
Wtedy w sukurs przyjdzie ci gimnastyka

Otwórz okno swe na oścież
Ćwicz przysiady - siedem, osiem
Im dumniejszy wyprost - tym korniejszy skłon
W ciele, co ma zdrowy chuch
Prawidłowy mieszka duch
Wnet polepszy ci się słuch i trafisz w ton



Gnębi ludzi w całym świecie
Wirus grypy - dziewięć, dziesięć
Chorób wszelkich ząb nas drąży wszerz i w głąb
Gdy miazmaty parzą łeb
Kubłem wody siły krzep
Zimny prysznic weź, aż cię przeniknie ziąb

Bo nie pora na rozmowy
Skłony ćwicz, a reszta z głowy
I ponurak wnet się z nami będzie śmiać
Komu tam za mało jeszcze
Kim niezdrowe trzęsą dreszcze
Temu zaraz ostre wciry mogę dać

Furda dżumy i cholery
W miejscu bieg i trzy, i cztery
Gimnastyka to ozdoba - istny cud
Po co ścigać się na bieżni
Tu jesteśmy niezależni
I wiadomo, że nikt się nie wyrwie w przód

Śpiewa: Piotr Fronczewski

Obrazy: Vladimir Lubarov

Wysocki - Młynarski - Pieśń sentymentalnego boksera


Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski

I cios, i zwód, i sierp, i hak, szum w głowie, w piersi ból -
Budkiejew Borys bije tak, nokautów ciężkich król
I znów zapędził mnie do lin i choć zasłaniam się,
Znów Krasnodaru dzielny syn na deski posłał mnie.

I myślał sięgając pięściami mych szczęk,
Że człowiek brzmi dum... i życie jest pięk…

Na „siedem" leżę wciąż na wznak, trybuny wyją w głos,
Na „osiem" wstaję i znów hak, i cios, i zwód, i cios,
Zniszczony czuję się doszczętnie, bo wiem, co tu kryć,
Ja od dzieciństwa czuję wstręt by w twarz człowieka bić.



I dumał Budkiejew, gdy wył wkoło tłum,
Że życie jest pięk... i człowiek brzmi dum…

A na trybunach rośnie wrzask - Pruj flaki mu! To tchórz!
I znów mnie Borys dyszlem trzask, a ja na deskach już,
Sybirak, nie daruje mi, choć sam już ledwo tchnie,
Choć jęczę mu - przyhamuj i odpocznij durny łbie!

Lecz on nie odpocznie, aż na gongu dźwięk,
Bo człowiek brzmi dum... i życie jest pięk…

Znów czort po ringu goni mnie, aż nagle strasznie zbladł,
Bo tak tym biciem zmęczył się, że sam na deski padł,
Wzniesiono w górę moją dłoń, tę, co nie biła go.
Na ringu plackiem leżał on, Budkiejew, król K.O!

I myślał, że człowiek brzmi dumnie, że hej,
A mnie czasem brzmi,a czasem ciut mniej…

Obrazy: Vladimir Lubarov

W innych językach - Ryszard M. Groński


Danuta Stankiewicz - W innych językach
Malajkat, Polk, Zamachowski - Przejdź na żydowski

Ryszard Marek Groński

W innych językach można mówić, mówić, mówić
Aż od mówienia łupie w stawach, ja to znam
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Żydowski język mówi się sam

To nietrudny język w sumie
Każde słowo się rozumie
A jak pięknie po żydowsku można kląć

Kiedy kłótnia się zaczyna od głupstewka
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, żeby pan był jak rzodkiewka
Pysk czerwony, cera blada – pół na pół
A w dodatku żeby rósł pan głową w dół

W innych językach porównanie, metafora
Jest jak kanarek, który właśnie kąpiel wziął
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
A metafory czytelne są

Można mówić szarą prozą
I liryczną być mimozą
Nawet wtedy, gdy się wali z grubych rur

Mając pewność, gdzie jest ziarno, gdzie otręby
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, by pan stracił wszystkie zęby
Tylko jeden niech zostanie panu kieł
By ból zęba znał pan z życia, a nie z dzieł

W innych językach brak poezji, brak finezji
Ciężko wyrazić swoje wnętrze, uczuć treść
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Już nikt cię nie śmie w kaszy zjeść

Widząc w gniewie twarz zakrzepłą
Emitujesz z siebie ciepło
Pod adresem swego wroga mówiąc tak

Życzę panu, żeby pan miał krótkie ręce
Tu zrób pauzę, przerwę na łzę
A na głowie, żeby pan miał świerzb
Świerzb na głowie i niewielki zasięg łap
Świerzb zaświerzbi, no a ty się teraz drap

Obrazy: Vladimir Lubarov

To lepszy lokal, otwórz te podwoje - Bułat Okudżawa


Aleksandr F. Skljar - А мы швейцару: Отворите двери!...
Piotr Garlicki - To lepszy lokal, otwórz te podwoje

Bułat Okudżawa - Przekład (?)


To lepszy lokal, otwórz te podwoje
A że jest nas tu parę osób
Więc zestawcie z łaski swojej
Dwa stoliki, s'il vous plaît

Na podium chłopcy z gitarami trzej
A Luba ma na starym swetrze broszkę
Choć pożyczona, choć nie jej
Niech ją ponosi sobie troszkę

Taksuje nogi Luby lepszy gość
A pal go sześć, a my niedbale
Obok szatni i toalet
Zasuwamy wprost na salę, jak na złość

Kikują na nas dziwki i kelnerzy
Dziewczyny nasze nie w jedwabiach
Bo aż tak się nie zarabia
Lecz nie przyszły tu na wabia - duży błąd

Tu ciuchy się obnosi dumnie tak
Tu liczy się gotówka, a nie człowiek
Nie lubię, słowo daję, drak
Lecz komuś chyba w końcu powiem
Do słuchu coś i niech was trafi szlag
Od naszych dziewczyn spłyń co nieco
Bo na forsę nie polecą
Wiesz co, mały? Pókiś cały, zjeżdżaj stąd

А мы швейцару: "Отворите двери!
У нас компания веселая, большая,
приготовьте нам отдельный кабинет!"...

Vladimir Lubarov








Pesnya o moryakakh - Bułat Okudżawa

Андрей Макаревич
Песня о моряках


Над синей улицей портовой
Всю ночь сияют маяки,
Откинув ленточки фартово,
Всю ночь гуляют моряки.

Кричат над городом сирены,
И птицы крыльями шуршат,
И припортовые царевны
К ребятам временным спешат.

Ведь завтра, может быть, простимся
Придут ребята, да не те,
Ах, море синяя водица,
Ах, голубая канитель.

Его затихнуть не умолишь,
Взметнутся щепками суда.
Земля надёжнее, чем море,
Так почему же вы туда?

Вода солёная задушит,
Её попробуй упросить.
Ах, если б вам служить на суше
Да только б ленточки носить!

Vladimir Lubarov






Joszke odjeżdża - Jacek Cygan


Joshke Furt Avek - Joszke odjeżdża

Jacek Cygan


Oj, nie kupuj mi bułeczek,
Ani nie lej łez!
Jadę służyć w carskiej armii,
Iwan wezwał mnie.

Oj, oj, oj, oj,
Joszke jedzie precz!
Nie lej łez, nie lej łez,
A co tam, właśnie lej!

Kto mi kupi nowe loczki,
Gdy nie będzie cię?
Joszke, Joszke za pannami
Nie oglądaj się!

Oj, oj, oj, oj,
Joszke jedzie, oj!
Kula tu, kula tam,
A jak mu urwie coś?

Co ty, co ty?
Tak mi życzysz?
Kto tu większy zuch?
Najładniejszy w całej armii
Będzie Joszke twój!

Oj, oj, oj, oj,
Joszke nie da się!
Roczek tu, roczek tam,
I wróci zdobyć cię!

Co ty, co ty?
Najładniejszy?
Panny zlecą się!
Jeszcze zdradzi mnie mój Joszke,
Łzy zatopią mnie!

Uu, uu, uu, uu,
Joszke zdradzi uuu!
Kula tam, kula tu,
Nie będzie może mógł?

Co ty na to, jam niegłupi
By się w ogień pchać!
Po co ginąć, gdy tu na mnie
Czeka taki skarb!

Oj, oj, oj. oj,
Wojna - panna zła!
Chłopca mi zabrać chce,
A on jej kosza da!...

Vladimir Lubarov












Siedzieliśmy na dachu - Agnieszka Osiecka


Sława Przybylska - Siedzieliśmy na dachu

Agnieszka Osiecka


Siedzieliśmy jak w kinie
na dachu przy kominie,
a może jeszcze wyżej
niż ten dach, dach, dach.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Znalazłam cię w rynsztoku,
bez szelek i widoków,
za włosy cię wywlokłam
spoza krat, krat, krat.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Kazałam cię wyczyścić,
posłałam do dentysty,
wsadziłam pół Cedetu
na twój grzbiet, grzbiet, grzbiet.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Włóczyłam cię po sklepach,
bo byłeś jak Mazepa,
samego masz obuwia
z dziesięć par, par, par.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Prosiłam godzinami,
byś przestał jeść palcami,
mówiłam co spasiba,
co pardon, don, don.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Wbijałam w łeb,
jak dziecku,
po rusku, po niemiecku:
nie na to jest perfuma,
byś ją pił, pił, pił.
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Przytyłeś mi - ty łotrze,
bo miałeś według potrzeb,
czy dziś obywatela
na to stać?
A ty mnie precz wygnałeś
i tamtą pokochałeś,
to po całowałeś mnie
wtedy tak?

Ty jesteś kawał drania,
to nie do wytrzymania,
na diabła mi potrzebny
taki chłop, chłop, chłop?
Wystawię ci rachunek
za wikt i opierunek,
za każdy pocałunek -
zapłać!
Albo wróć.
Wróć.

Сидели мы на крыше,
A может быть и выше,
А может быть, на самой, на трубе.
А ты мне говорила, навеки полюбила.
Зачем же ты мне шарики крутила.

Нашел тебя я босую,
В тряпье, простоволосую.
И целый год в порядок приводил,
А ты мне изменила, другого полюбила
Зачем же ты мне шарики крутила.

Купил тебе я боты, пальто из каверкота
И туфли на резиновом ходу.
А ты мне изменила, другого полюбила
Зачем же ты мне шарики крутила.

Прожили мы немало, три койки поломали
А на четвёртой что-то подхватил.
Ведь ты мне изменила, другого полюбила
Зачем же ты мне шарики крутила.

Отдай моё могущество,
Возьми своё имущество
И туфли на резиновом ходу.
Ведь ты мне изменила, другого полюбила
Зачем же ты мне шарики крутила.

Vladimir Lubarov