Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sobótka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sobótka. Pokaż wszystkie posty

Kwiat jednej nocy - Jonasz Kofta

Alibabki
Kwiat jednej nocy

Jonasz Kofta

Zakwita raz, tylko raz, biały kwiat.
Przez jedną noc pachnie tak, ach!
Przez taką noc Królowa Jednej Nocy ogląda świat.
A światło dnia zdmuchuje kwiatu płomień na wiele lat.

Zapala się tylko na parę chwil,
Gdy cały świat wokół śpi, ach!
A pachnie tak jak piołun i wanilia - kwiat, biały kwiat.
Przez taką noc Królowa Jednej Nocy ogląda świat...

Ten dziwny kwiat sekret mój dobrze zna:
Raz kocham na wiele lat, ach!
Oczami snu spojrzymy zakochani na cały świat.
I nie wie nikt dla kogo zakwitniemy, ja i ten kwiat.
Mój sekret zna biały kwiat...

Ej, Sobótka, Sobótka - Janusz Kondratowicz

Trubadurzy
Ej, Sobótka, Sobótka


Janusz Kondratowicz

Idzie czerwiec borem, lasem
Drogą i bezdrożem
Jedną nogą jeszcze tutaj
Drugą już za morzem

Pochylają się topole
Zapatrzone w wodę
Czyje dziś życzenia spełni
Sobótkowy płomień

Ej, Sobótka, Sobótka
Dzień jest długi noc krótka
Czas ucieka jak rzeka jak wiatr
Wianek w dali gdzieś płynie
Ktoś powtarza twe imię

Zapalone wianki płyną
Wisłą aż do Gdańska
Przyszłość z dniem wczorajszym splata
Wróżba Świętojańska.

Potykają się zdarzenia
O czerwcowy łubin
A ja ciągle jeszcze nie wiem
Czy mnie trochę lubisz

Rzeka niesie twe odbicie
w inne obce strony
A ja stoję, a ja patrzę
Bliski nieznajomy

I wciąż pytam, choć ku temu
Ani czas ni miejsce
Czy to mnie dziś oddasz swoje
Sobótkowe serce

Czerwiec - Marian Hemar

W Czerwcu, tysiąc lat temu,
Polska była pogańska.
Tysiąc lat przeminęło,
Przyjdzie Noc Świętojańska.

Migotliwe świetliki
Zapalą swe sygnały
I bardzo dziwne rzeczy
Będą się w Polsce działy.

W lesie gruchną pioruny
Iluminacja zielona.
Nad Dębem błyskawice
Zaplotą się koroną.

Z dziupli Drzewa wypełznie
Wąż stary, srebrnoruski,
Z rubinowymi oczyma
I skóra w łużyckie łuski.

Kwiat paproci w gęstwinie
Mignie na ćwierć minuty
I wtedy ludzkim altem
Zapieją złote koguty.

Zorza na ciemnym niebie
W runiczny wzór się utka.
Nie przeszkadzajcie dziwom,
Bo Noc będzie króciutka.

Wcześnie zniknie bez śladu,
Jak dreszcz magnetycznej burzy.
I dopiero za drugie
Tysiąc lat się powtórzy.

Palą ognie za brodem - Siergiej Jesienin

Nicolas Kulygin

За рекой горят огни

Hen za rzeką ogni blask,
Płoną mchy i płoną drwa.
Oj, kupało, oj, kupało,
Płoną mchy i płoną drwa.

A pod sosną diabeł łka,
Bo mu wiosny, wiosny żal.
Oj, kupało, oj, kupało,
Bo mu wiosny, wiosny żal.

Nieco dalej, tam gdzie wiąz,
Rozbawionych dziewcząt krąg.
Oj, kupało, oj, kupało,
Rozbawionych dziewcząt krąg.

Komu smutek, komu grzech,
Dla nas radość, dla nas śmiech.
O, kupało, oj, kupało,
Dla nas radość, dla nas śmiech.

Palą ognie za brodem,
W ogniu płonie mech i pnie.
Oj, Kupało, oj, Kupało,
W ogniu płonie mech i pnie.

Pieśń Świętojańska o Sobótce - Jan Kochanowski

Felix Mendelssohn
A Midsummer night's dream


Gdy słońce Raka zagrzewa,
A słowik więcej nie śpiewa,
Sobótkę, jako czas niesie,
Zapalono w Czarnym Lesie.

Tam goście, tam i domowi
Sypali się ku ogniowi;
Bąki za raz troje grały
A sady się sprzeciwiały.

Siedli wszyscy na murawie;
Potym wstało sześć par prawie
Dziewek jednako ubranych
I belicą przepasanych.

Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione;
Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały:

Panna I
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono;
Czemu sobie rąk nie damy,
A społem nie zaspiewamy?

Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody;
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.

Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawdży sobótka palana.

Dzieci, rady mej słuchajcie,
Ojcowski rząd zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przed tym wszędzie.

Święta przed tym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.

Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem:
Więc też tylko zarabiamy,
Ale przedsię nic nie mamy.

Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą;
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje.

Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.

Na tego my wszytko włóżmy,
A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć się i dobre lata,
Jeszczeć nie tu koniec świata.

A teraz ten wieczór sławny
Święćmy jako zwyczaj dawny,
Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania!