Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mundkowski A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mundkowski A.. Pokaż wszystkie posty

Fantazja - Andrzej Bianusz


Jerzy Połomski - Fantazja

Andrzej Bianusz

W głąb instrumentów lecą gwiazdy spadające
Pianisty cień pochylił się
Dyrygent w dłoniach uniósł sławę swą i koncert
I nagle wiatr i noc zniknęły gdzieś

Przez świat pod deszczem z gwiazd
Wędruje muzyka i nasz zgubiony czas
Z rozstajnych dróg rosyjski powóz mknie
Spójrz, czarny kwiat nagle spadł nam do nóg
Ktoś z powozu skłonił się

Przez świat, przez gwiezdny deszcz
Wędrują cienie ludzi zapomnianych gdzieś
I koncert ten przez noc ich będzie wiódł
Dopóki dźwięk ma swój sens
Dopóki starczy nut
Pod niebem srebrnym od gwiazd
Przez tyle krajów i miast
Wędruje muzyka i czyjś zgubiony cień
Czarny cień

Na motywach II Koncertu Fortepianowego
Rachmaninowa (opr. A. Mundkowski)

Jawność - Wisława Szymborska


Łucja Prus - Jawność

Wisława Szymborska

Oto my, nadzy kochankowie,
Piękni dla siebie – a to dosyć –
Odziani tylko w listki powiek
Leżymy wśród głębokiej nocy.

Ale już wiedzą o nas, wiedzą
Te cztery kąty, ten piec piąty,
Domyślne cienie w krzesłach siedzą
I stół w milczeniu trwa znaczącym.

I wiedzą szklanki, czemu na dnie
Herbata stygnie niedopita.
Swift już nadziei nie ma żadnej,
Nikt go tej nocy nie przeczyta.

A ptaki? Złudzeń nie miej wcale:
Wczoraj widziałam, jak na niebie
Pisały jawnie i zuchwale
To imię, którym wołam ciebie.

A drzewa? Powiedz mi, co znaczy
Ich szeptanina niestrudzona?
Mówisz: Wiatr chyba wiedzieć raczy.
A skąd się wiatr dowiedział o nas?

Wleciał przez okno nocny motyl
I kosmatymi skrzydełkami
Toczy przyloty i odloty,
Szumi uparcie ponad nami.

Może on widzi więcej od nas
Bystrością owadziego wzroku?
Ja nie przeczułam, tyś nie odgadł,
Że nasze serca świecą w mroku.

Godzina cienia - Jonasz Kofta


Heitor Villa-Lobos - Suite Popular Brasileña
Łucja Prus - Godzina cienia

Jonasz Kofta

Nachyl się ku mnie, mów
Milczenie boleśniejsze niż słowa
Bo wokół słów oplatam myśli
Jak zielony bluszcz

Nachyl się ku mnie
Chłód w powiekach
W ustach soli smak
Boję się boję
Już za długo dobrze było
Razem nam

Ja i ty bez winy i wiemy
To życie nas odmienia
Siebie porzucimy
Świata zapragniemy
I wody zapomnienia

Już nasłuchujemy umilkli
Przed nadchodzącą burzą
Bo być nie umiemy
Trochę bardziej zwykli
Chcemy za dużo

Nachyl się ku mnie tak
By mi przesłonić światło dnia
Świat płynie między nas
I coraz dalej miły, ty i ja

Zanim się stracimy
W roztańczonym tłumie
Lepiej nam nie przeczuć tego
Lepiej nie rozumieć

To w nas samych rozstaje
To w nas samych cisze
Nieważne, miły
To co nam się zdaje
Chrońmy od tego nas

Nachyl się ku mnie tak
By jeden cień na ziemię padł
Cień będzie dłużył czas
Aż nas wysmukli miły
W jesień lat

Obrazy: Montserrat Guidiol

Nic dwa razy - Wisława Szymborska


Łucja Prus - Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, wpółobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.