Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winston G.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Winston G.. Pokaż wszystkie posty

Już pora smażyć konfitury - Agnieszka Osiecka


Agnieszka Osiecka
Już pora smażyć konfitury


Już pora smażyć konfitury,
pożegnać się z ostatnim letnim dniem,
do góry nos i głowa – hej – do góry!
Pora na łąkach oporządzić dren.

Cóż, że pod jesień kochasz mnie mniej,
że cię tam niesie ku tej i tej –
nie w tym jest rzeczy sedno,
nie w tym należy grząźć,
pod jesień, wiem to jedno,
należy siąść i prząść!

Już idę smażyć konfitury,
nic, że mi dajesz chude astry dwa,
do góry nos, i głowa – hej – do góry!
Oto na jesień jest dewiza ma!

Cóż, że pod jesień kochasz mnie mniej...

Już, popatrz, smażę konfitury,
na dni bez ciebie setkę zajęć mam,
do góry nos i głowa – hej – do góry!
Jeszcze się lato zakołysze nam!...

Piosenka powstała w nocy
z 22 na 23 września 1965 r.

"Przekrój" 42/1965

Brama - Marian Ośniałowski

Marian Ośniałowski
Brama

Senna jesień oprawiona w starą bramę.
Złoto, czerwień popielaty gasi muślin.
Wejdziesz przez nią – ustał dzienny zamęt.
Światło zagaś, zamknij oczy, uśnij.

Mgła perłowa narzucona na jeziora.
Omiń tam uśpioną dawno pieśń
Sosny w słońcu od jesieni chorym.
Będzie piękniej, niż to można znieść.

Obraz: Ferdinand Knab

Elegia jesienna - Marian Ośniałowski


Marian Ośniałowski
Elegia jesienna

Nad akacjami zrudziałe złoto
drżących w eterze ochrzczonych gwiazd
Żyć mi kazano widocznie po to,
bym nie znajdował dla tęsknot nazw.

Komu zapala jesień, komu
brzozy i graby w świerków czerni.
Wyjdziemy cicho w noc ogromną
pić księżyc w pełni i październik.

To nie tamtych drzew, nie naszych
wniebowzięte pióropusze.
W jakich stronach teraz tańczysz
niepowrotna Magdaleno.

Nie dotkniesz ciszy i kolorów,
co się na niebie spotykają.
Minie jarzębinowa pora,
jak echa leśne umierają.

Nie ma alei prowadzących
do rąk ciepłych, do warg twoich.
Gdzie są okna otwierane
na ogrody melodyjne.

Dar - Czesław Miłosz


Czesław Miłosz - Dar

Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle

Berkeley, 1971