Zgasł już dzień
I wolno spadł na ziemię cień
Pasma wzgórz i łany zbóż i pola lnu
Już gotują się do snu
Czekają echa, przytulone do skały
By twoim śmiechem
Znowu śmiać się wśród drzew
Czekają ptaki w gałęziach schowane
By z głosem twym
Rozśpiewanym głosem twym
Znów radosny złączyć śpiew
Wtulone w liście czeka jabłko pachnące
Aż po nie sięgnie niecierpliwa twa dłoń
I ja też czekam, ze słońcem i echem
By twoim uśmiechem
Zacząć swój jutrzejszy dzień...
i tak idzie, i śpiewa,
no bo trochę ma czasu.
i tak idzie, i śpiewa,
no bo trochę ma czasu.
La la la la la la la...
Szczypie sobie maliny,
Skubie sobie poziomki,
Biegnie naprzód w podskokach
Przez gaiki i łąki.
La la la la la la la...
Wreszcie puk-puk w okieneczko:
— Wstawaj babciu raz, dwa,
mam wszystkiego po troszeczku,
bom o ciebie zadbał.
— Ach dzień dobry, Kapturku
babcia w siódmym jest niebie —
— czemu robisz mi puk-puk,
wejdź i czuj się u siebie.
La la la la la la la...
— Ale co to maja babciu,
masz tak wielkie uszy?
To dlatego mój Kapturku,
bym cię mogła słyszeć.
— Ale czemu babuniu,
takie wielkie masz oczy?
— Żeby ci się przyglądać
jesteś taki uroczy...
— Ale czemu babuniu,
takie zęby masz wielkie?
— Bo nie jestem babunią,
tylko bardzo złym wilkiem...
— A to heca droga babciu,
to się świetnie składa,
jestem lampart, nie Kapturek,
chętnie wilki zjadam.
Czas wyciągnąć nam morał,
bo już krew płynie ciurkiem:
co się kryje — nikt nie wie —
pod czerwonym kapturkiem
co się kryje — nikt nie wie —
pod czerwonym kapturkiem.